Forum: Szkolniaki

energy drink/cola + czipsy = śniadanie szkolniaka??

w szoku jestem ile dzieci kupuje takie zestawy przed szkołą….
nasza szkoła sąsiaduje drzwi w drzwi z biedronką i odprowadzając marcina często wstępuje na zakupy.przed 8-mą mnóstwo dzieci a w koszykach energy drinki,cola,fanta,czipsy,paluszki….w najlepszym wypadku batonik i woda mineralna… i to nie tylko starsi gimnazjaliści,czasami maluchy na oko 3-4 klasa podstawówki…
przerażają mnie te wszystkie napoje typu red bull,nie kupujemy tego,nie pijamy,marcin nie zna… nawet z colą podobnie,nie używamy….sądzę że szkoła go nauczy niestety….
kontrolujecie co wasze dzieci kupują? pozwalacie na red bulle? na cole?
wiadomo w pierwszej klasie można upilnować,potem już chyba gorzej…..
🙁
spotkałam się kiedyś z taką sytuacją u mnie w pracy.małżeństwo wybierało wózek dla przyszłego dziecka,byli z starszakiem max 8 lat. Nudził sie marudził że pić chce.tata dał mu pieniądze żeby poszedł sobie kupic “coś do picia” na stację paliwo na przeciwko.mały poszedł i wrócił z red bullem…wypił duszkiem puszkę,rodzice słowa nie powiedzieli….wywnioskowałam że pozwalają…
zdrowe to na pewno nie jest,sama chemia,kofeina i inne pobudzacze a potem że dzieci nadpobudliwe,nie potrafią się skupić,wariują…..

czy ja przesadzam?

78 odpowiedzi na pytanie: energy drink/cola + czipsy = śniadanie szkolniaka??

pasiasta Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW:czy ja przesadzam?
Chyba nie, a przynajmniej na razie mając pierwszaka w domu mówię – nie przesadzasz.

U nas w szkole stoi automat z soczkami i batonami, w stołówce po godzinach lekcyjnych można kupić fryty w tytce – a szkoła startuje w akcji promującej zdrowie i zdrowe odżywianie;)

figa Dodane ponad rok temu,

Zdrowe żywienie w szkole to fikcja.
Padłam, kiedy byłam świadkiem dyskusji nad tym,
czy wyeliminowac ze sklepiku szkolnego czipsy ziemniaczane
na rzecz kukurydzianych, bo niby są zdrowsze

Stwierdzam, że niestety w społeczeństwie obowiązuje płytka wiedza
na temat tego co w miarę zdrowe, a co jest szajsem.
P. często opowiada jakie smakołyki przynoszą koleżanki i koledzy do szkoły
z pobrzmiewającą w głosie pretensją “dlaczego ja nie mogę”.
Zdrowe żywienie dziecka w szkole to droga przez mękę z wieloma ustępstwami po drodze niestety.
W każdym razie dla mnie tak jest 😉

asik Dodane ponad rok temu,

U nas w szkole na szczęście sklepiku nie ma,
J. nie chodzi do szkoły sama,
więc je i pije w szkole to co jej zapakuję 😀
Napojów gazowanych nie lubi, redbuli i innych tego typu nie kupuję
więc na razie jest ok 😉

pasiasta Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:P. często opowiada jakie smakołyki przynoszą koleżanki i koledzy do szkoły
z pobrzmiewającą w głosie pretensją “dlaczego ja nie mogę”.

Dorota też tak ma, dzisiaj rano do Weśki mówi ‘a mama ci dała do babci chrupki – zobacz jak masz dobrze, a ja do szkoły nie dostałam’ – a Werkę musimy jakoś nagrodzić / przekupić, że raczy zażyć paskudny antybiotyk;)

Zamieszczone przez Asik.: redbuli i innych tego typu nie kupuję
więc na razie jest ok 😉

My też nie kupujemy, więc jak pierwszy raz spróbuje to będzie w szkole od kogoś;)

smoki Dodane ponad rok temu,

Ja myślę, że kluczem do sukcesu jest nie kontrola dziecka ale edukacja, co się je, jak często i dlaczego.

Sklepik z chemicznym syfem w szkole jest, moje dziecko ma pieniądze, a jednak nie kupuje (a przynajmniej nie zbyt często). Z “używek” starszak lubi colę, a młodszy chipsy. Mimo to 9-latek pije ją względnie rzadko i to bez naszej kontroli.
Sam z siebie zaczyna już dbać, żeby to co je było różnorodne i zdrowe. Wie, że słodycze i gazowane napoje jedzone/pite z umiarem nie szkodzą.
6-latek jeszcze takiej samo-świadomości nie ma ale pracujemy nad tym 🙂

anecia Dodane ponad rok temu,

Zgadzam się ze Smoki, że edukacja jest lepsza. Ja od czasu do czasu pozwalam na chipsy i odrobinę coli, mówiąc jednak, że te rzeczy nie są zbyt zdrowe i że nie należy się nimi opychać. My sami też staramy się nie ich kupować.

Wydaje mi się jednak, że trzeba raczej bardziej dbać o codzienne zdrowe żywnienie i kupowanie dobrych produktów a nie tylko o zakazywanie coli czy chipsów. Takie rzeczy nie zaszkodzą, jak się je zje, powiedzmy raz na miesiąc. Więcej szkody może wyrządzić podejrzanie tanie jedzenie, produkty przetworzone czy gotowe, itd. którymi ludzie się objadają. Czasami jak patrzę co ludzie mają w koszykach (już pomijam tę słynną colę i chipsy), to się włos na głowie jeży…Ale nie jest to temat wątku.

Ale faktycznie, red bull to lekka przesada.

figa Dodane ponad rok temu,

Edukacja edukacją, a otoczenie i tak swój wpływ ma.
Na jednego słabszy, na drugiego silniejszy.

U mnie edukacja trwa od lat, na jakość jedzenia zwracam uwagę bardzo
ale i tak kontrola musi być, bo pokus co niemiara 😉

EDIT: tak sobie myslę i myślę, i wychodzi mi, że argument o zdrowiu
nie do każdego i/lub nie zawsze
trafia.
Ja np. wiem, że alkohol jest niezdrowy i co z tego?

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:
Ja np. wiem, że alkohol jest niezdrowy i co z tego?

no właśnie i co z tego

smoki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:Edukacja edukacją, a otoczenie i tak swój wpływ ma.
Na jednego słabszy, na drugiego silniejszy.

U mnie edukacja trwa od lat, na jakość jedzenia zwracam uwagę bardzo
ale i tak kontrola musi być, bo pokus co niemiara 😉

EDIT: tak sobie myslę i myślę, i wychodzi mi, że argument o zdrowiu
nie do każdego i/lub nie zawsze
trafia.
Ja np. wiem, że alkohol jest niezdrowy i co z tego?

Wiesz, ja poleciałam z grubej rury. Jak dziecko zapytało mnie, przy jakiejś okazji, czemu nie ma coli do śniadania, obiadu i kolacji (widziało to w jakiejś reklamie amerykańskiej rodziny), to pooglądało ze mną zdjęcia amerykanów w internecie

Ja edukuję od lat, ale nie tylko mówiąc. Dzieci dostają do pokoju wielkie pudło czekoladek, i jest umowa np że jedzą jedną dziennie. Początkowo nie było łatwo, ale jest już OK. Pozwalałam też dzieciom objeść się słodyczami np na urodzinach do oporu i kończyło się mdłościami. Myślę, że jakbym mówiła “nie jedz tyle, bo będzie Ci niedobrze”, to nie zadziałało by tak jak doznanie empiryczne hyhy.
Wg mnie nie można chronić przed pokusą, ale trzeba nauczyć z nią walczyć. Mnie chroniono i efekt jest taki, że odkąd sama zarabiam, mam problemy z wagą

Fakt. Dzieci i ludzie są różni i nie na wszystkich moja metoda zadziała. Aczkolwiek polecam ją 😀

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez smoki:Wiesz, ja poleciałam z grubej rury. Jak dziecko zapytało mnie, przy jakiejś okazji, czemu nie ma coli do śniadania, obiadu i kolacji (widziało to w jakiejś reklamie amerykańskiej rodziny), to pooglądało ze mną zdjęcia amerykanów w internecie

Ja edukuję od lat, ale nie tylko mówiąc. Dzieci dostają do pokoju wielkie pudło czekoladek, i jest umowa np że jedzą jedną dziennie. Początkowo nie było łatwo, ale jest już OK. Pozwalałam też dzieciom objeść się słodyczami np na urodzinach do oporu i kończyło się mdłościami. Myślę, że jakbym mówiła “nie jedz tyle, bo będzie Ci niedobrze”, to nie zadziałało by tak jak doznanie empiryczne hyhy.
Wg mnie nie można chronić przed pokusą, ale trzeba nauczyć z nią walczyć. Mnie chroniono i efekt jest taki, że odkąd sama zarabiam, mam problemy z wagą

Fakt. Dzieci i ludzie są różni i nie na wszystkich moja metoda zadziała. Aczkolwiek polecam ją 😀

Kochana, moja tren(s)owana od lat,
ma spore ograniczenia z konieczności, np nie je (z reguły) niczego z pszenicy, mleka itd.
i narzucone z powodów róznych, także zdrowotnych inne dodatkowe.
Edukacja na maksa.

Ale co z tego – wiedza swoje, serce swoje

Jak z tym alkoholem – taki niezdrowy – Szpilki tez to wie i co z tego
A najbardziej mi smakuje najmocniejszy, i co ja poradzę? 😉

monikachorzow Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez smoki: Pozwalałam też dzieciom objeść się słodyczami np na urodzinach do oporu i kończyło się mdłościami. Myślę, że jakbym mówiła “nie jedz tyle, bo będzie Ci niedobrze”, to nie zadziałało by tak jak doznanie empiryczne hyhy.

pozwalałam marcinowi pić coca cole na urlopie w tunezji bite 10 dni….bez ograniczeń -ile chciał tyle pił…ostatnie 2 dni prosił o wodę mineralna niegazowaną albo herbatę….przejadło mu się… od tej pory nie wspoomniał o coli choc kilka razy w domu była,rzadko pijamy i jest atrakcyjna:)

a alkohol….hmmmm….. z umiarem czasem nawet wskazany dla lepszego krążenia…

smoki Dodane ponad rok temu,

chyba sobie dziś poprawię krążenie

Dodane ponad rok temu,

My pakujemy dzieciom do szkoły picie (woda albo woda z sokiem) i kanapki, jak nie ma pieczywa to kupują przed wejściem drożdżówkę albo obwarzanka, bo u pani woźnej piekarnia zostawia rano świeże. Syn jest rozsądny, nie szasta kasą, boi się niezdrowych rzeczy, córka poszła do pierwszej klasy i na razie szaleństwo: żelki, gumy z piłeczką, cheetosy, lizaki z gwizdkiem. Te wszystkie gów… kosztują parę groszy, które ona przeważnie ma przy sobie, bo znajduje w domu albo sępi 😉 Rozmowy na razie dają taki efekt, że jak pytam czy kupowała coś w sklepiku to się pyta czy ma powiedzieć prawdę Ona w ogóle jest święcie przekonana, że my nie wiemy o istnieniu takich cudownych rzeczy dlatego ich nie kupujemy i na nic się zdają na razie pogadanki i chemii i barwnikach…

rybus80 Dodane ponad rok temu,

Moja dostaje do szkoły herbatę ze sokiem malinowym i kanapkę,pieniędzy nie nosi.Jeśli miałaby możliwość kupienia czegoś w sklepiku-wybrałaby watę cukrową,czipsy i lizaki.W domu nie zakazuję ale ograniczeniama-niestety kończy się to tym, że w niedzielę kiedy śpimy ona szpera i wyżera

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:

A najbardziej mi smakuje najmocniejszy, i co ja poradzę? 😉 SPIRYTUS??

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez majowamama:SPIRYTUS??

No dobra, zapomniało mi się o istnieniu spirytusu 😉

kaja80 Dodane ponad rok temu,

nie

Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW:w szoku jestem ile dzieci kupuje takie zestawy przed szkołą….
nasza szkoła sąsiaduje drzwi w drzwi z biedronką i odprowadzając marcina często wstępuje na zakupy.przed 8-mą mnóstwo dzieci a w koszykach energy drinki,cola,fanta,czipsy,paluszki….w najlepszym wypadku batonik i woda mineralna… i to nie tylko starsi gimnazjaliści,czasami maluchy na oko 3-4 klasa podstawówki…
przerażają mnie te wszystkie napoje typu red bull,nie kupujemy tego,nie pijamy,marcin nie zna… nawet z colą podobnie,nie używamy….sądzę że szkoła go nauczy niestety….
kontrolujecie co wasze dzieci kupują? pozwalacie na red bulle? na cole?
wiadomo w pierwszej klasie można upilnować,potem już chyba gorzej…..
🙁
spotkałam się kiedyś z taką sytuacją u mnie w pracy.małżeństwo wybierało wózek dla przyszłego dziecka,byli z starszakiem max 8 lat. Nudził sie marudził że pić chce.tata dał mu pieniądze żeby poszedł sobie kupic “coś do picia” na stację paliwo na przeciwko.mały poszedł i wrócił z red bullem…wypił duszkiem puszkę,rodzice słowa nie powiedzieli….wywnioskowałam że pozwalają…
zdrowe to na pewno nie jest,sama chemia,kofeina i inne pobudzacze a potem że dzieci nadpobudliwe,nie potrafią się skupić,wariują…..

czy ja przesadzam?

moim zdaniem nie

Dodane ponad rok temu,

Nie kupuję dzieciom takich rzeczy. Czasem do domu (do mojego martini 😉 ) kupujemy cole – wtedy Kuba chetnie wypije troche coli – bardzo ja lubi.
Krzys za to nie tknie.

Do szkoly dzieciom daje: starszemu kanapki z serem lub czasem nutella, jabłko,. obrana marchew, piertuszkę itp.
Mlodszemu kanapki z wedlina lub czasem nutella, owoce troche inne niz starszemu bo np. starszak jakbla a mlodszy mandarynki, bo starszy mandarynki nie tknie.
Ale obywdaj najchetniej wcinaja pietruszke i marchew i inne warzywa na surowo.
Czasem dorzuce jakas slodkosc – dzis dorzucilam im pare pierniczkow w zwiazku z tym ze wczoraj pieklismy.

Wczoraj na zebraniu pani poruszyla temat “sniadanowek dzieci”
I wlasnie powiedziala to co autorka pierwszego postu pisze.
Powiedziala wprost, ze jeszcze mamy czas zmienic nawyki zywieniowe dzieci i nasza Pani nie wyraza zgody aby dzieci na sniadanie w szkole jadły ciastka, czipsy czy pily cole i inne napoje z puszki – nadnienie ze to sa 6 latki!
Wlosy stanely mi deba jak pani powiedziala ze bardzo nieliczne dzieci nosza kanapki i owoce do szkoly…. wydawalo mi sie ze kanapka + owoc to jest wlasnie to co 100% dzieci ma w sniadanowkach.
A okazuje sie ze nie…ze sa to czipsy, slodycze, ciastka, słodkie drożdżówki itp.

Dodane ponad rok temu,

A-ha odnośnie sklepiku – u nas jest i czasem sama namawiam Kube: dam ci 2 zł, idź kup sobie te “bejk rolsy” itp itd.
Zeby nie czul sie inny, wyobcowany (bo Kuba i tak dostatecznie jest na marginesie klasy z powodu swojej inności), nie chcę mu dokladac jeszcze zlosliwosci ze strony kolegów, ze nie pojdzie do sklepiku po te chlebki,ktore chlopcy kupuja nalogowo.
Moj Kuba nie chce kasy, nie chce chodzićdo sklepiku.
Mowi ze on nie bedzie chodzil do sklepiku bo mu szkoda czasu, bo on woli na przerwie pogadac z kolega czy poczytac czy pograc w RPG nizby mial stac w kolejce i mowi ze jesli bedzie chcial te chlebki czy cos – to mi powie a ja mu kupie do szkoly, zeby nie musila stac w kolejce w sklepiku.
czasem ma chec na cos ze sklepiku szkolnego – wtedy wraca ze szkoly do domu, prosi o te 2 czy 3 zł i pyta czy moze isc do szkoly do sklepiku sobie kupić.
Zawsze pozwalam wiec idzie kupuje cos sobie i bratu, wraca i jedza to w domu – te cale “bejk rolsy”. Ale to sa sytuacje marginalne…zdarza sie to z raz, czasem dwa na 3-4 miesiace.

agnessa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Mamroć:Nie kupuję dzieciom takich rzeczy. Czasem do domu (do mojego martini 😉 ) kupujemy cole – wtedy Kuba chetnie wypije troche coli – bardzo ja lubi.
Krzys za to nie tknie.

Do szkoly dzieciom daje: starszemu kanapki z serem lub czasem nutella, jabłko,. obrana marchew, piertuszkę itp.
Mlodszemu kanapki z wedlina lub czasem nutella, owoce troche inne niz starszemu bo np. starszak jakbla a mlodszy mandarynki, bo starszy mandarynki nie tknie.
Ale obywdaj najchetniej wcinaja pietruszke i marchew i inne warzywa na surowo.
Czasem dorzuce jakas slodkosc – dzis dorzucilam im pare pierniczkow w zwiazku z tym ze wczoraj pieklismy.

Wczoraj na zebraniu pani poruszyla temat “sniadanowek dzieci”
I wlasnie powiedziala to co autorka pierwszego postu pisze.
Powiedziala wprost, ze jeszcze mamy czas zmienic nawyki zywieniowe dzieci i nasza Pani nie wyraza zgody aby dzieci na sniadanie w szkole jadły ciastka, czipsy czy pily cole i inne napoje z puszki – nadnienie ze to sa 6 latki!
Wlosy stanely mi deba jak pani powiedziala ze bardzo nieliczne dzieci nosza kanapki i owoce do szkoly…. wydawalo mi sie ze kanapka + owoc to jest wlasnie to co 100% dzieci ma w sniadanowkach.
A okazuje sie ze nie…ze sa to czipsy, slodycze, ciastka, słodkie drożdżówki itp.

zmusiłaś mnie do przemyśleń, bo też mi się wydawało, że dzieci w śniadaniówkach noszą kanapki, owoce i warzywa…. ale chyba jednak tak nie jest….
u nas może nie do konca coś dobrego, bo kanapki z dżemem truskawkowym lub nutellą (nie jada wielu rzeczy)+ zawsze kabanoski+ jabłko lub winogrona, banan+ woda mineralna z sokiem malinowym.
ale odkąd jest w pierwszej klasie coraz częściej pyta dlaczego nie daję jej pieniędzy, bo Marta codziennie sobie kupuje coś w sklepiku. Dzisiaj dopytałam, jej kolega z ławki na śniadanie przynosi często chipsy…
moja od kilku lat wie, że słodycze można jeść tylko w niedzielę i Święta i trzyma się tej zasady….

Znasz odpowiedź na pytanie: energy drink/cola + czipsy = śniadanie szkolniaka??

Dodaj komentarz

Szkolniaki
Szkolny Mikołaj
Jestem świeżo po zebraniu... Padła propozycja symbolicznego Mikołaja (10zł, same słodycze), od razu znalazła się mama, która nie jest za słodyczami i ona chce coś konkretnego (min 30zł). Dla mnie to
Czytaj dalej
Karmienie
4 i pół miesiąca - jak włączyć kaszkę?
1. czy kaszkę mleczno-ryżową dosypywać do butelki z mlekiem? (pół na pół) 2. czy podawać mleko w butelce, a kaszkę robić w miseczce i podawać łyżeczką? Jeśli odp. 2 to jak to
Czytaj dalej