Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

Nie wiem od czego mam zacząć?
Otóż mój mąż został wychowany w domu, gdzie panował i nadal panuje kult pieniądza. Wszystko – dosłownie wszystko – przeliczane jest na złotówki. Zaczynając od oszczędności, poprzez wydatki kończąc na przeliczaniu miłości na pieniądze. Ma on dwóch starszych braci – też są żonaci. Każda z kandydatek na żonę musiała przejść przez sito weryfikacyjne mojej teściowej polegającym na totalnym wywiadzie na temat zasobności portfela kandydatki i jej rodziny, a także stosunków panujących w ich domach (chodziło o to, czy pochodzi z pełnej rodziny, czy przypadkiem ojciec lub matka nie piją alkoholu itp sprawdzanie). Ja także zostałam poddana takiej analizie i niestety wypadła ona źle – wychowywała mnie i mojego brata tylko mama. Tata znalazł sobie inny obiekt westchnień, ale do dziś mieszkają z mamą w jednym domu, pogodzili się z sytuacją i nawet ze sobą rozmawiają. Nie mogę niezauwżyć, że zbliżyły ich nasze śluby (mój i brata), a potem narodziny mojej batanicy i w końcu mojej Juleczki. Teraz – pomimo tego, że ojciec nadal wzdycha do innej – widzę, że tworzą całkiem normalną parę ludzi na poziomie.
Cała ta sytuacja w moim rodzinnym domu spowodowała, że niestety pieniądze się u nas nie przelewały (żyliśmy tylko z nauczycielskiej pensji mojej mamy) więc nie było mowy o jakiś szaleństwach, nie mówiąc o oszczędnościach czy inwestycjach, które mnożą pieniądze.
Muszę dodać, że mojego męża poznałam na podwórku. Dosłownie – mieszkaliśmy na tej samej ulicy, na tym samym podwórku. A, że tu społeczność była mała więc panowały i nadal panują wśród mieszkańców liczne plotki na temat każdego – w tym na temat mojej rodziny. Na podstawie tych plotek moja teściowa wyrobiła sobie obraz mojej rodziny, który jawił się jej jako wielka patologia – bójki, kłótnie, awantury, alkohol. Nie mogę ukryć, że tata czasami faktycznie kłócił się z mamą, ale wydaje mi się, że kłótnie są w kadej rodzinie – nawet tej najlepszej.
Na podstawie tego obrazu moja teściowa niestety nie zaakceptowała mnie jako dziewczynę jej najmłodszego syna. Przez 6 lat naszego związku udawała, że mnie nie zna (a jeszcze nadal mieszkaliśmy na tym samym podwórku), nie miałam wstępu do jej domu, byłam wyklęta. Spotykaliśmy się w moim domu – w domu, gdzie były 2 pokoje i jeden z nich zajmował mój tata, a w drugim żyliśmy ja, mama i brat. Więc nasze randki spędzaliśmy w kuchni, niejednokrotnie ograniczając dostęp do niej innym mieszkańcom. Moja mama się z tym pogodziła, a przecież też nie musiała. Mogła powiedzieć, że to jej kuchnia itd, ale nie zrobiła tego, bo widziała, że mi bardzo zależy na M. i dlatego nie protestowała.
Pytałam mojego przyszłego meża o to, dlaczego jego mama nie akceptuje naszego związku – słyszałam:
bo ty jesteś starsza ode mnie (różnica jest 1 roku), a to oznacza dla mojej mamy, że ty mołabyś już rodzinę zakładać, a ja mam jeszcze szkołę do skńczenia, poza tym Ty studia kończysz, a ja mam tylko średnie wykształcenie itp tłumaczenia. Jak bardzo banalne, by nie powiedzieć prymitywne. Ja znałam przyczynę – wspomniany krzywy obraz mojej rodziny stworzony na podstawie plotek podwórkowych.
I tak przez 6 lat byłam wyklęta.
Po 6 latach poddano mnie próbie – zostałam zaproszona na weekend do doku letniskowego M. brata i bratowej. Widocznie stwierdzili, że ja nie gryzę i przekazali tę informację mojej teściowej. To zaowocowało tym, że zostałam przez nią zaproszona na jej działkę (jeszcze nie na salony). Przeszłam próbę chyba dobrze, bo mamusia mnie powoli zaczęła akceptować i wreszcie mogłam przekroczć próg jej domu.
W między czasie rodzice mojego męża kupili mu mieszkanie. Nie mogę powiedzieć, że nie pozwalali mi uczestniczyć w urządzaniu jego, ale wiele z moich propozycji było niestety odrzuconych i postawione było na to, co wymyśliła teściowa (nawet ne mój M, tylko właśnie ona).
W 7 roku naszej znajomości zamieszkaliśmy razem (bez ślubu). I tu zrobił się kolejny problem. Moja teściowa to doskonały przykład dewotki – coniedzielnne wizyty w kościele sprowadzają się do oglądanie ludzi, by później przez tydzień mieć o czym plotkować. Moja rodzina jest wierząca, ale nie biegaliśmy do kościoła co tydzień (to oczyiście też bardzo się mojej teściowej nie podobało). Więc jak mogłam namówić M do mieszkania razem pod jednym dachem bez ślubu????
Ale pogodziła się z tym. Niestety uzurpowała sobie prawo do tego mieszkania. Nie wspomnę, że podczas naszej nieobecności potrafiła przyjść do domu i np. umyś nam okna, wyprać firanki, pomyć naczynia, a przy okazji także polatać nam po szafkach. Wiem też, że niejednokrotnie przyprowadzała swoje koleżanki, by pochwalić się jak to pięknie mieszka jej syn. Klucze do naszego mieszkania ma do dziś – to chyba wszystko mówi. Jak poprosiłam M po ślubie, by może jednak odebrał jej te klucze, to usłyszałam, że dobrze, że je ma, bo czasami on lub ja zgubimy to będą jako zapasowe!!!
W 9 roku naszej znajomości wzięliśmy ślub. I niestety zaczęło się wypominanie. W czasie kłótni między mną a mężem już 3 razy usłyszałam od niego, że ja nie mieszkam u siebie, że to jest jego mieszkanie, że jego samochód, że ja nie dostałam nic od swoich rodziców itp.
To boli – tak bardzo boli. Wiem, że to zasługa mojej teściowej, która stale podkreśla, że mieszkanie jest M, że to oni mu je kupili, a teraz on musi być im za to wdzięczny (wielkorotnie słyszałam jak mówiła do mojego mężą:
My ci tyle daliśmy, a ty jesteś taki niewdzięczny).
Takie słowa powodują, że mój mąż odbija sobie te szantaże emocjonalne na mnie (ja Ci dałem schronienie więc musisz być mi wdzięczna). Wiele razy też słyszałam, że gdyby nie jego rodzice to nie miałabym gdzie mieszkać, że nie miałabym samochodu i w ogóle wszystkiego co mam i muszę być im i jemu za to wdzięczna.
A ja nie mogę tego pojąć – za co ja mam do cholery być wdzięczna???? Za to, że wyszłam za mąż za zwykłego faceta, którego rodzice mieli po prostu w życiu farta i udało się im zabezpieczyć byt dzieci (niejednokrotnie kosztem drobnych oszustw i cwaniactwa), a nie za księcia z bajki? Mam być wdzięczna, że wybrał właśnie mnie? Przecież na moim miejscu mogłaby być każda inna.
Wczoraj miarka się przebrała – znowu się posprzeczaliśmy i usłyszałam, że samochód jest jego więc nie mam do niego prawa, a poza tym mieszkanie jest jego i on mi robi łaskę, że pozwala mi w nim mieszkać, bo gdyby nie on, to mieszkałabym w…. KARTONACH POD MOSTEM.
Boże – jak mnie to zabolało – 6 lat spędził w tych KARTONACH i było mu dobrze, nie przeszkadzało mu to, bo tak było wygodniej – jego mamusia nie pozwalała wchodzić na swoje salony więc kartony były ok. A teraz zapomniał jak to było, bo wielki pan ma swój pałac i nie pamięta jak to było.
To było już za wiele. Postanowiłam, że się wyprowadzam. Zaczęłam się pakować. Mój genialny mąż jednka przyszedł do pokoju i zaczął wyrzucać z torby moje rzeczy i stwierdził, że nigdzie nie pójdę. Płakałam, ale pakowałam rzeczy na nowo. Byłam gotowa się naprawdę wynieść. Kłóciliśmy sie nadal i niestety świadkiem naszej kłótni była śpiąca w wózeczku Julka. Nie chciałam, by słyszała nasze podniesione głosy. Poszłam do garderoby i tam zaczęłam pakowanie na nowo. Łzy zalewały moją twarz, ale wydawało mi się to jedynym rozsądnym rozwiązaniem. W końcu nie mieszkam u siebie więc pójde tam, gdzie będę u siebie, gdzie mnie kochają nie “za” lecz “pomimo”.
Mój mąż przyszedł za mną i pierwszy raz w życiu – naprawdę pierwszy raz – przeprosił mnie za to, co powiedział. Zostałam z nim, ale wiem, że to nie rozwiązuje problemu. Liczę się z tym, że jeszcze usłyszę to, że nie mieszkam u siebie, że to jego dom. Ale co mam zrobić? Jest Julka. Ona jest też jego córką i nie chcę się z nim o nią szarpać, ale też nie zniosłę już takiego upokażania, takiego traktowania.
A te uwagi w stronę mojej rodziny? Te ciągłe pretensje, że coś mu się nie podoba, a to, że moja mama chodzi ze mną i z Julką na spacery (wg niego powinnam chodzić sama lub z nim, bo dziecko mam z nim, a nie z mamą), a to, że mój brat coś tam powiedział, a to się jemu niepodobało, a to, że za często przychodzą do nas moi rodzice, za dużo rozmawiam z bratem (dodam, że mieszkamy 250 km od siebie więc widujemy się maksymalnie 4 razy w roku), że moja kuzynka coś tam źle powiedziała, zrobiła itd, itp. Stale się czepia, a nie widzi tego, co jest u niego w rodzinie. Że mamusia pozbadła go całkowicie, że go szantażuje i gra na jego emocjach (stwierdzenia typu – my dla Ciebie tyle, a Ty nawet nie zainteresujesz się, czy my żyjemy). Dodam, że mamy taki układ, że nasz samochód zostawiamy pod oknami teściowej, bo u nas jest po prostu niebezpiecznie więc mój mąż codziennie jest w pobliżu jej domu i codziennie do niej zagląda). Czasami jednak jest tak, że nie wejdzie do niej, bo sie np. spieszy do żony i córki więc automatycznie jest telefon, dlaczego nie wszedł lub obraza i przestaje się do niego odzywać i później robi mu wymówki.
Coś we mnie wczoraj pękło. Coś się już wypaliło. Jest mi źle, a nie mam wyjścia. Jestem meelkiem w jego domu, który bawi jego oko. Taka sentencja mi teraz przyszła do głowy:
“Jest obrazą nie do darowania, kiedy odkrywamy, że tam, gdzie byliśmy przekonani, iż nas kochają, uważano nas tylko za sprzęt domowy i upiększenie komnat, którym pan domu zadowalał swą próżność wobec gości.”
Znalazłam to kiedyś w Internecie. Nie wiem dlaczego, ale sądziłam, że może mi się to kiedyś przydarzyć. Długo nie musiałam na to czekać:(
Ech – jest mi źle, bardzo źle. Pocieszcie mnie proszę. Powiedzcie, co mam zrobić? To tak boli.

Duża (smutna dziś) buźka

Gacka i Julka 01.03.2004

24 odpowiedzi na pytanie: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

  1. Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

    zostaw go w cholere- będzie tylko gorzej. Jak zaczniesz sobie tumaczyc że on sie zmieni to popadniesz w syndrom żony alkoholika. NIE BEDZIE INNY.

    też na smutno pozdrawiam


    madzia z wiktorią (10.03.04)

    • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

      Witaj 🙂
      Naprawdę bardzo Ci wspolczuje i az” krew mnie zalewa” jak czytam o takim traktowaniu!!!
      Sama bylam w podobnej sytuacji, spotykalam sie z Sylwkiem 5 lat, zaszlam w ciaze i postanowilismy razem zamieszkac. I wtedy sie zaczelo. TESCIOWA. Nie bylo dnia, zeby mnie nie skrytykowala, powoli wykanczala mnie psychicznie, a moj chlopak oczywiscie zawsze trzymal jej strone!!!!!!!!
      Wytrzymalam 7 miesiecy. Pewnego dnia powiedzialam, ze to koniec, spakowalam rzeczy swoje i naszego synka i zadzwonilam do rodzicow, zeby po nas przyjechali. Az sama sie zdziwilam jak latwo mi to poszlo. Zadnych lez, za duzo ich wylalam przez mojego chlopaka i jego rodzine.
      Nie moge ci napisac co masz zrobic, bo to TWOJA decyzja i ty musisz do niej sama dojrzec. Ale spojrz na to wszystko pod katem twojego dziecka : chcesz zeby chowalo sie w domu, w ktorym rodzice sie ciagle kloca, gdzie tata poniza ukochana mame????????? Czasami najlepszym wyjsciem jest rozstanie, moze wtedy twoj maz zrozumie jak wiele moze stracic i zmadrzeje…( dodam, ze Sylwek, teraz kiedy mieszkamy osobno naprawde sie stara naprawic stosunki miedzy nami ).
      Życzę ci wszystkiego najlepszego i żeby ci sie wszystko ulozylo :-)). Pozdrawiam
      majka i patryk (31.10.2003)

      • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

        Cholera…. dziewczyno trzymaj się, współczuję ci bardzo.

        Nie wiem co ci poradzić, chociaż bardzo chciała bym ci pomóc. Znacie się z mężem kupę czasu i wiesz na co go naprawdę stać. Czy jest coraz gorzej, czy to tylko taka jednostkowa awantura w czasie której przegiął i teraz tego naprawdę żałuje.
        Ja mam zawsze jedną receptę POROZMAWIAJ. Ja czasami mam problem z rozmową bo emocje biorą górę i wtedy piszę do mężą list. Ty właściwie masz go już napisanego – daj do przeczytania mężowi swój post i spytaj co on o tym myśli. Czy on cię rozumie? I co ma zamiar zrobić w takiej sytuacji??

        Najgorsze jest to, że prawdopodobnie będzie ci dalej wypominał samochód i mieszkanie gdy się pokłócicie. Wytłumacz mu, że to chwyt poniżej pasa i że nie bedziesz pozwalać na takie traktowanie.

        Pozdrawiam

        • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

          Gacuniu, trudno jest radzić drugiej osobie w tak poważnej i trudnej sprawie. Wiem co ja bym zrobiła na Twoim miejscu, spakowałabym torbę wzięła Małą pod pachę i tyle by nas widział. Jak on może wypominać Ci, że nie jesteś u siebie? zawsze mi się wydawało, że jak się jest razem to co moje – to twoje, szczególnie teraz jak macie córeczkę. Myśle, że powinnaś z nim poważnie porozmawiać i postawić ultimatum – albo Ty albo jego mamuśka, niech wybiera! A co do teściowej to chyba bym jej pokazała gdzie jest jej miejsce! sorki, że się uniosłam ale chyba Twój mąż nie zdaje sobie sprawy, że to Ty i córka jesteście teraz te najważniejsze i chyba nie zdaje sobie sprawy co ma do stracenia – uświadom mu to!
          pozdrawiam i trzymam kciuki!

          • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

            O teściowej gadać nie będę-większość z nas ma teściowe-cholery i zostawmy to w spokoju bo gadanie na próżno.
            Ale teraz będę walić wprost, bo aż sie zagotowałam:
            Moim zdaniem problemem jest Twój Mąż. Moim zdaniem jest chorobliwie uzależniony od matki, o czym świadczy to,że pozwala jej ingerować w Wasze mieszkanie – urządzanie, sprzątanie, posiadanie przez nią kluczy, zostawianie auta pod jej oknem… Niestety, również od matki Twój Mąż nauczył się postępowania z ludźmi; najpierw ona go szantażowała emocjonalnie, teraz on robi to samo z Tobą. I pewnie nawet nie chce źle, tylko po prostu nie umie inaczej. Na jego słowa,że robi Ci łaskę z mieszknaiem i resztą majątku odpowiedź mam taką,że wychodzi z niego wielki burak i prymityw-jesteście rodziną, majątek też macie wspólny bez względu na źródło jego pochodzenia i wypominanie co jest czyje jest dla mnie idiotyczne. Stosując tę zasadę mogłabyś mu wypominać pracę włożoną w dom i wychowanie Julki. Idiota z niego. porozmawiaj z nim ostro i poważnie, daj mu do zrozumienia,że zostałaś tylko warunkowo. Przykro mi to mówić, ale nie wierzę w szczerość przeprosin Twego Męża-on wcale nie czuje,że źle zrobił, on się po prostu przestraszył Twego odejscia i tego,że musiałby o tym powiedzieć matce. jest małym synalkiem, gówniarzem.
            Chętnie poradziłabym Ci to co któraś z dziewczyn-żebyś odeszła,ale zdaje sobie sprawę,że to nie jest takie proste,że wiąże sie z problemami finansowymi i mieszkaniowymi. Poza tym prawda jest taka,że nawet gdybyś odeszła i znalazła sobie kogoś innego, inny facet nigdy nie będzie kochał Julki tak jak Jej własny ojciec.
            Nie wiem, co Ci poradzić, a bardzo chciałabym Ci pomóc. teraz przyszło mi na myśl,że prawdopodobnie bardzo poświęcasz się domowi, Julce, rodzinie. To niewiarygodne, ale faceci najczęściej nie umieją tego docenić i pomiatają żonami, które tak się poświęcają. Musisz zebrać siły, zaangażowac Twoją Mamę i zacząć mieć swoje własne życie-nie wiem, co lubisz, mogą to być regularne spotkania z koleżankami (bez dzieci), fitness, fryzjer, solarium, no sama wiesz, na co masz ochotę, może jakieś hobby. Kiedy będziesz miała swoje życie, będziesz czuła sie bardziej niezależna, silniejsza, uwierzysz w siebie i w to,że żaden dupek nie ma prawa Cię poniżać. A wtedy i on zacznie bardziej Cię szanować.
            Ponieważ obawiam się,że sytuacja się powtórzy i to nie raz niestety, po zajściu wyjedź do mamy czy kogoś z rodziny na kilka dni-po cichu, gdy jego nie będzie, nie zostawiaj wiadomości. On wtedy zdenerwuje sie i przejmie, a ponadto zobaczy,że nie tylko grozisz, ale i realizujesz groźby. Jeżeli nie będziesz chciała lub mogła z jakichś względów tego zrobić, nawet tym nie groź, bo paradoksalnie zaszkodzisz tym sobie-on zobaczy,że tylko gadasz, a nic się nie dzieje i będzie jeździł po Tobie coraz więcej.
            Przepraszam za bezpośredniość i ostre słowa pod adresem Twojego Męża, ale jestem po Twojej stronie, współczuję Ci i szlag mnie trafia jak czytam o czymś takim.
            Jeszcze jedno-musisz zmienić to co się dzieje w Waszym domu rónież z powodu Julki – Ona uczy się modelu rodziny od Was, jeśli czegoś nie zmienisz, twoja Córka będzie miała w życiu tak jak Ty, wybierze sobie podobnego dupka na męża. A tego na pewno nie chciałabyś
            Powodzenia,życze wielu sił w dalszej walce i jakby co to pisz na prive’a

            Monika i Basia (22.09)
            <img src=”/upload/13/14/_260737_n.jpg”>

            Edited by MonikaaPJ on 2004/05/27 12:56.

            • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

              Strasznie mi przykro Gacka. Tak na prawdę to nawet nie wiem jak Cię pocieszyc. Faktycznie źle się dzieje, gdy ludzie, którzy powinni mieć w sobie oparcie i wspierać sie wzajemnie wypominają sobie rózne rzeczy.
              W takich przypadkach najlepiej byłoby wziąść torbe i bye kawalerze! Ale jest jeszcze dziecko, które musi mieć swój kąt, dom, rodziców, którzy się kochaja i są dla siebie najważniejsi.
              Podczas kolejnej rozmowy z mężem zapytaj się go czy to mieszkanie miałoby dla niego jakiekolwiek znaczenie gdyby był w nim sam. Jestescie małżeństwem i to co jego to i twoje! Przecież nie podpisywaliście intercyzy przed ślubem!
              Przecież nie ważne sa mury, tylko to kto i jak w nich zyje..cholera, nie zazdroszczę !
              Tak mi przyszło do głowy, ze nasze auto i mieszkanie tez są zapisane na męża… Niech spróbuje coś mi powiedziec.
              Pracowałaś przed ciążą? Jeśli tak to musiałaś zarabiać, więc niech nawet nie smie mówić, że to wszystko to tylko zasługa jego i mamusi. Nawet jesli Twoja wypłata szła nja jedzenie czy opłaty…

              rita25 i Sonia 03.07.03

              • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

                Zdecydowanie tutaj wam miesza teściowa. Najpierw porozmawiaj zmężem żeby w końcu odgryzł pępowinke z mamusią a pózniej z teściową.
                Masz racje też że ona go upokarza a on odbija to sobie na tobie.
                Ja również od teściowej doznałam wielu przykrości ale mój mąż zrozumiał że teraz ja jestem i dzieci jego rodzina.

                LESZCZYNKA,Mati,Natka i Emi.

                • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

                  Mimo, ze post taki dlugi, trudno jest tak do konca ocenic sytuacje. Jestescie z soba juz tak dlugo, nie jest to napewno jakis niedojrzaly zwiazek. Wszystko zalezy od tego, czy problem lezy tylko w tym, ze maz ci wypomina, ze nie wnioslas nic do waszego wspolnego majatku, czy ogolnie cos sie miedzy wami nie uklada. Podejrzewam, ze niestety to drugie, szczegolnie po tej koncowej sentencji. Wiele problemow w zwiazkach wynika z uzaleznieniem synow od swoich zaborczych matek. Taki mezczyzna nie potrafi przerwac “pempowiny” ze swoja matka i miota sie miedzy swoja zona a zadowoleniem mamusi. Czasami to uzaleznienie jest tak silne, ze postawienie sprawy, “albo ja albo ona” powoduje rozpad zwiazku. Nie ma na to zadnej uniwerslanej rady. Jezeli chcecie ratowac swoj zwiazek trzeba duzo rozmawiac, uswiadomic sobie w czym jest problem. Oczywiscie warunkiem jest dobra wola obu stron. Ogromny balast doswiadczen wynosimy z domu rodzinnego i bardzo czesto mimowolnie powielamy zachowania rodzicow. Warto sie na tym czasami zastanowic i swiadomie takich zachowan unikac. Tak, jak powiedzialam, trudno jest tak do konca ocenic sytuacje, ale jezeli czujesz, ze nie wszystko jest jeszcze stracone, sprobujcie sie skupic na sobie. Sprobujcie ograniczyc kontakty ze swoimi rodzicami (zarowno ty ze swoja mama, jak i on ze swoja). Sprobujecie spedzac wiecej czasu tylko z soba, nie biegac do rodzicow na niedzielny obiad (nie wiem czy tak jest), ale wybrac sie gdzies razem za miasto na dlugi spacer. Moze pomoze to wam sie odnalezc z powrotem. W koncu spedziliscie z soba juz kawal zycia i bylo (jest?) napewno miedzy Wami cos pieknego.
                  Mi pomogl bardzo los. Wyslal nas za morze i przerwal “pempowiny”. W obcych miejscach, gdzie ludzie sa zdani tylko na siebie, mozna sie do siebie naprawde bardzo zblizyc. Nawet nie chce myslec, jakby wygladalo moje zycie, gdyby gdzies pod bokiem mieszkali moi i mojego meza rodzice. Brrrr!
                  Nie dzialaj impulsywnie. Jutro bedzie pewnie wszystko wygladac inaczej.
                  Pozdrawiam cieplo!

                  Bozka i Amelia 14.03.04

                  • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

                    hej przykro mi ze znajdujesz sie w tak podlej dla ciebie i malenstwa sytuacji ale niesety nie jestes osamotniona moze mnie maz nie wyrzuca z domu bo mieszkamy u mojej babci ale ona ma 73 lata i juz troche spaczone myslenie jest w domu kot ktory robi za ksiezniczke a ja niedlugo urodze i boje sie o dziecko babcia nie daje sobie w zaden sposob wytlumaczyc zawsze powtarza ze szybiej ja wylece pod most niz ona odda komus kota caly czas sa awantury o to bo moi rodzice dokladaj sie jej do rachunkow ja sama sie utrzymuje a moj maz obecnie jest w wojsku a one rzada jeszcze one mnie pieniedzy na kota bo jej sie naleza i wiedzisz nie tylko tesniowe sa zle chociaz o mojej moge spokojnie powiedziec ze jest bardzo podobna do twojej i to mnie strasznie przeraza od samego poczatku mnie nie lubila wrecz zawsze jej przeszkadzalam ja chodzilam z mezem do jednej klasy w liceum i kiedy zaczelismy sie tylko przyjaznic to juz bylo za wiele bo cos se ubzdurala ze ja jej syna zabieram a to wcale nie bylo tak sam sie garna do mnie zamiast siedziec z matka w domu u nich jest tak ze jak matka wraca do domu z pracy to wszyscy czyli tesc moj tomek i jego starszy brat musieli czekac juz na tesciowa bo sie stesknila za rodzina to chore zawsze w jakies wazne rocznice i swieta dla nas ona urzadzala sobie randki z synami i nie mogli wychodzic z domu i tel byl wylaczony mowie serio to sie w glowie nie miesci jakie matki potrafia byc chore mam nadzieje ze ja mojemu dzicku nie wyrzadze takiej krzywdy najgorsze co mogla zrobic to to co zrobila w dniu slubu naszego ani ona ani nikt z nich nie przyszedl na slub tomek byl sam czul sie okopnie widac bylo ze jest mu strasznie ale to strasznie przykro przeciez to jest jakies nienormalne kiedy matka tak strasznie ogranicza swoje dzieci jak sie nie podpozadkowal to mial sie wynosi i tak sie stalo ubral sie w garnitur i wyszedl z domu z tego co wiem to jak wrocil po rzeczy dzin pozniej to byla straszna awantura nie dosc ze byl w domu tylko 72 godziny na przepustce to jeszcze ona go do mnie wiecej nie puscila i kolejna noc sedzil zamkniety w pokoju wiecie jak ja sie czulam zaszantazowala go ze jak wyjdzie to moze nigdy nie wracac a my nic nie mamy nic i za co bedzimy zyc mieli nam pomagac jak moi rodzice a teraz jakdowiedzili sie ze ma byc chlopczyk to nie chca chlopaka na wnuka bo mieli 2 synow to po prostu jest jakis koszmar nie wiem jak sobie z tym mam radzic dobrze ze mam jeszcze wsparcie w swojej mamie ale tez nie moge jej obardczac swoimi problemami bo szykuje sie na operacje tarczycy wiec nie wie o wszystkim sytuacja jest strasznie podla ale musze sie trzymac dla naszego malenstwa wazne ze maz sie postawil i mam nadzije ze teraz bedzie juz tylko lepiej pozdrawiam

                    • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

                      Bardzo mi przykro Gacuniu, nawet nie będę próbowała Cię pocieszyć bo nie umiem

                      Myslę, że powinnaś zadać sobie bardzo ważne pytanie: czy go kochasz.
                      Nie zgadzam się ze Szpilki, że on się nie ma szans zmienić. Miałby szansę gdyby odciąć mu pępowinę od mamusi. Tylko jak? Chyba musielibyście się wyprowadzić na drugą półkulę… Za blisko siebie mieszkacie, i jeszcze ten samochód… To, że on codziennie widuje się z matką lub przynajmniej rozmawia przez telefon to dla mnie jakieś przegięcie. Niech ona zostawi Was w spokoju, niech Wam da żyć własnym życiem! A nie je za Was układa. Co innego by było gdyby mąż stanął po Twojej stronie, ale widać, że jest pod zbyt wielkim wpływem matki i pewnie nawet tego nie zauważa.
                      A czy to nie nasiliło się teraz po porodzie? Wiesz pytam bo my z mężem kłócimy się co prawda o błahostki, ale jakoś do porodu to naprawdę była rzadkość żebyśmy się posprzeczali, a ostatnio ciągle -głównie ja mam o coś pretensje i coś mu wypominam (że się źle zajmuje dzieckiem, że nie pozmywał – takie głupoty, że potem mi głupio i go przepraszam). Może to taki stres tak diametralną zmianą sytuacji w domu. Może jest przemęczony, czuje się odsunięty? Chociaż to nie zmienia faktu, że nie powinien mówić takich rzeczy.

                      Pomyśl czy jest jakąś szansa na zmianę, czy chcesz z nim żyć. O Julce musisz myśleć, ale musisz pamiętać, że dla dziecka ważna jest pełna, ale szczęśliwa rodzina. Niezdrowa sytuacja w domu, gdzie mąż nie sznuje żony to chyba gorsze.

                      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, trzymaj się. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że będziesz znowu szczęśliwa. I ucałuj od cioci Oli cudowną Julcię.

                      Ola i Ula (24.03.2004)

                      • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

                        tysiąc procent racji!!!!! Zostawiłabym faceta w cholerę!

                        Kaśka z Natusią (2 lata + 2 miesiące 🙂

                        • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

                          A ja się zastanawiam, co to są za sprzeczki. O co, skoro mówicie sobia takie przykre rzeczy? Piszesz, że czasem w domu jak są kłótnie, to normalne. Ja tego nie znam wogóle. Ani u rodziców, ani u nas. A moja mama to potrafi się na tatę obrazić, że się źle na nią spojrzał jak parkowała i przez 2 tygodnie kazać się wozić wszędzie, bo nie będzie jeździć skoro kołpaki są ważniejsze od niej;)
                          Bardzo mi przykro, bo na pewno czujesz się podle ale masz związane ręce. Wiem, że nie ma sensu prowadzić wojny z mężem i jego rodziną ale może wytłumacz mu (nie wiem, czy pracujesz, ile zarabiasz) ile kosztuje całodobowa gosposia, seks itp… A jak taka wspaniała jest jego mama, to niech mu jeszcze drugie dziecko urodzi, wykarmi… W końcu nie po to się człowiek żeni ( z regóły, w naszej kulturze) żeby się na domy licytować!!!! Podziwiam Cię, że myślisz tak racjonalnie, bo ja to pewnie bym już jakąś głupotę strzeliła, jakby mój mąż z takim tekstem wyleciał. Pozdrawiam Ciebie i Julę.

                          Minka z Oliwią (19.11.03)

                          • Re: Jest mi z´le (wyrzucaja˛ mnie z domu) – d?ugie

                            Mysle, ze powinniscie sie rozstac chocby na jakis czas. I zobaczyc jak bedzie. Nie ograniczaj wizyt i kontaktow dziecka z Nim, bo to Ojciec i nie da sie tego ukrys.
                            Ale moze rozstanie na pare tygodni, miesiecy samo podsunie rozwiazanie. A moze Twoj Pan M sobie przemysli pare rzeczy. I mamuska pojdzie w odstawke.
                            Nie rob tego tylko wielkiego spektaklu. Spakuj sie jak On bedzie w pracy, poczekaj az przyjedzie i wowczas z Nim pogadaj. Badz stanowcza i wytlumacz mu ze potrzebujesz troche czasu spedzic bez Niego.
                            A dziecko oczywiscie zabierz ze soba. Wytlumacz Mu ze dziecko moze widziec zawsze. I ze to nie jest rozwod, ale male wakacje, po ktorych moze jeszcze bedziecie mieli szanse naprawic czy uratowac swoj zwiazek.
                            Ale na dzien dzisiejszy wybierasz mniejsze zlo. I nie zmieniaj decyzji, bo bedzie wiedzial, ze jestes miekka, i nie stanowcza
                            Zycze Ci powodzenia. Daj znac co zrobilas
                            Ania

                            Mammy i Grudniowe szczescie

                            • Re: Jest mi z´le (wyrzucaja˛ mnie z domu) – d?ugie

                              Mysle, ze powinniscie sie rozstac chocby na jakis czas. I zobaczyc jak bedzie. Nie ograniczaj wizyt i kontaktow dziecka z Nim, bo to Ojciec i nie da sie tego ukryc.
                              Ale moze rozstanie na pare tygodni, miesiecy samo podsunie rozwiazanie. A moze Twoj Pan M sobie przemysli pare rzeczy. I mamuska pojdzie w odstawke.
                              Nie rob z tego tylko wielkiego spektaklu. Spakuj sie jak On bedzie w pracy, poczekaj az przyjedzie i wowczas z Nim pogadaj. Badz stanowcza i wytlumacz mu ze potrzebujesz troche czasu spedzic bez Niego.
                              A dziecko oczywiscie zabierz ze soba. Wytlumacz Mu ze dziecko moze widziec zawsze. I ze to nie jest rozwod, ale male wakacje, po ktorych moze jeszcze bedziecie mieli szanse naprawic czy uratowac swoj zwiazek.
                              Ale na dzien dzisiejszy wybierasz mniejsze zlo. I nie zmieniaj decyzji, bo bedzie wiedzial, ze jestes miekka, i nie stanowcza
                              Zycze Ci powodzenia. Daj znac co zrobilas
                              Ania

                              Mammy i Grudniowe szczescie

                              • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

                                Tak długo pisałam posta, że w tym czasie wiele dziewczyn odpisało na Twoją wiadomość. Zgadzam się z MonikąPJ, ona bardzo dosadnie ujęła to co mi chodzi po głowie.
                                Najgorsze jest to, że łatwo napisać, żeby zostawić męża, a przecież to jedna z ważniejszych decyzji w życiu. To czy się wyprowadzisz czy nie będzie miało swoje (istotne) konsekwencje. Bo to trzeba mieć jednak dużo odwagi.

                                Kurcze, przecież szczęście małżeńskie buduje się na wzajemnej miłości, szacunku, akceptacji, a nie kasie.

                                czy nie przeszkadza Twojemu mężowi, że jego mama tak Wam “w garnki” zagląda? Że Wam życie ustawia? I że tak Cię traktuje? On się pewnie tego traktowania od niej uczy.
                                A to, że mu się nie podoba, że chodzisz na spacery z właną mamą… Nie do końca to rozumiem. Czy Ty przez te spacery rezygnujesz ze spacerów z nim? Bo jeżeli tak to go rozumiem, ale jeżeli miałabyś sama iść na spacer to chyba lepiej że masz towarzystwo. A może on jest zazdrosny, że z mamą więcej rozmawiasz niż z nim, że się jej zwierzasz? Nie wiem jak jest bo o tym nie napisałaś.

                                Acha, ja te klucze od mieszkania to bym dała komuś neutralnemu. Nie wiem jakie są stosunki, ale może któremuś z jego braci.

                                Ola i Ula (24.03.2004)

                                • Od dnia ślubu nie ma Ja i Ty – jesteśmy My

                                  … i jesli Twój mąż tego nie rozumie to nie dojrzał wogóle do małżeństwa, do rodziny, do niczego!
                                  Już pomijając aspekt prawny (“wspólnoty majątkowej”) to przeciez chyba normalne jest, że wszystko co macie jest wspólne, że wasze sprawy są WASZYMI sprawami a nie kazdy załatwia na boczku swoje problemy.
                                  Przede wszystkim – musi on wybrac między Toba czyli swoja Nową Rodziną a swoją Mamuśką.
                                  Jeśli tego wyboru nie dokona to nie macie żadnych szans. Jeśłi wybór będzie prawidłowy – to znaczy na Twoją korzyść – musi (musicie) porozmawiać z Teściową i ZAKOMUNIKOWAĆ jej że nie życzycie sobie wtrącania się jej w Wasze życie.
                                  Inna sprawa to to że takie wypominanie Tobie swoich “dóbr materialnych” to totalny brak szacunku wobec Ciebie – jako kobiety, żony i matki swojego dziecka. A brak szacunko=brak miłości!!!! A brak miłości=brak szans na kontynuowanie małżeństwa!!!
                                  U nas jest trochę odwrotnie bo to moi rodzice kupili nam mieszkanie, to oni bardziej nam pomagali(ją) finansowo ale to dlatego że po prostu bardziej sobie na to moga pozwolić niż rodzice męża a poza tym bliżej mieszkają. I dla wszystkich jest to zupełnie normalne i oczywiste. Gdyby mieli coś wypominać to woleli by pewnie nie dać a my byśmy woleli nie brać. I mimo to że tak dużo nam pomagają NIGDY nie ośmielili się wetnkąć nosa w nasze sprawy – ba – nawet mają opory przed odwiedzaniem nas bez zaproszenia (mieszkamy w tej samej klatce!!!). Jeśli pytamy o radę lub prosimy o pomoc to co innego…
                                  I ja nigdy w życiu, nawet w największym uniesieniu nie powiedziałbym mojemu mężowi (a bywały awanturki bywały) że np. ma się wynosić z mojego domu. Mojego? Jakiego mojego? Przeciez to NASZ dom (nawet a może tym bardziej jeśli za pieniądze moich rodziców).
                                  Decyzję musisz podjąć sama. Wiem że to trudne – szczególnie kiedy jest dziecko. Ale zastanów się co będzie większą krzywda dla niego (dziecka)!
                                  Trzymaj się – musisz być silna!

                                  Agata + Ania 13.IX

                                  • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

                                    smutno…
                                    nawet nie wiem co Ci poradzić… może prócz tego, że jesteś mądrą, wartościową kobitka i napewno znajdziesz właściwe rozwiązanie tej sytuacji !
                                    Twój mąż chyba nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że TRACI CIEBIE.
                                    Czemu tak musi być, że jest tylu zawistnych ludzi (chodzi tu o Twoją teściową)… którzy wychowując dziecko w kulcie pieniądza krzywdza je 🙁

                                    Kasia + Synus (25.01)

                                    • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

                                      Róznie dziewczyny piszą……,ale powiem Ci co ja bym zrobiła. Odeszła bym i to juz dawno. Nie wierzę w poprawę i wiesz co? mam wątpliwości czy on Cię kocha, czy w ogóle kiedyś kochał?

                                      Gunka i 15.12.03

                                      • Dziewczyno nie daj się dołować!!!

                                        Wiesz co? Ja na takie teksy, że to jest jego dom itp. itd. odpowiedziałabym spokojnie, że jako facet i ojciec rodziny wypełnił tylko SWÓJ OBOWIĄZEK zapewnienia rodzinie dachu nad głową i niech przestanie p….bzdury . A może w tym problem? Bo jak rozumiem – de facto to jego rodzice kupili Wam mieszkanie? Może to jakieś kompleksy?
                                        Według mnie – wybacz szerość – ale Twoja teściowa jest strasznie głupia (znam ja te paniusie, które kierują się w życiu tylko pozorami np. kasa a za nią dno). To co wolałaby abyś z domu miała pieniadze i jakby Ci sie znudziło kopnęła mężusia w 4 litery? To byłby lepszy układ?.
                                        Moim zdaniem popatrz na to z właściwej perspektywy – jesteś młoda, ładna, madra, inteligentna, masz cudowną córeczkę (przy okazji pozdrowienia – twoja Julcia to pierwsza tegoroczna marcóweczka, moja Oleńka też miała być marcówką, ale…została styczniówką ). Myślę, że Twój mąż ma już zupełnie dosyć uwag swojej matki – o niewdzięczności itp. Porozmawiaj z nim o tym! Powiedz, że nie godzisz się aby przez swoją mamusię wyżywał się na Tobie. I niech się odczepią od Twojej rodziny (tzn. od Twoich rodziców) – z tego co rozumiem to normalni, uczciwi ludzie a nie jakiś margines. To co Twoja teściowa wolałaby bogatych aferzystów? Mafiozów? Głupia jest, aż się słabo robi Wydaje mi się, że Twój mąż zaczyna mieć poważny problem (nerwica?), spróbuj z nim spokojnie porozmawiać i zapytaj się o co mu właściwie chodzi. Może przyzna, że problemem jest postępowanie mamusi a nie Ty.
                                        Może za często ją odwiedza? Zastanówcie sie nad tym.
                                        P. S. Nie daj się dołować. Nie zasługujesz na to.
                                        P. S.1 Śmieszne, że są na świecie ludzie, którzy są aż tak organiczeni, że nie dostrzegają nic innego prócz pieniędzy i są one dla nich kryterium oceny człowieka. Żałosne.
                                        Trzymaj się
                                        pozdrawiam

                                        Ania i Ola (22.01.2004)
                                        zmieniłam nick z unruzanka na aniasilenter, ale to cały czas ja

                                        • Re: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

                                          Kochana Gacko. Nie wiem ja cie pocieszyć, lecz wiedz ze niemożesz sie dać i muszisz przetrwać i poczekać.
                                          Ja też przeszłam przez piekło dzięki mojej teściowej, jeszcze będąc w ciąży. I dgyby nie dziecko w drodze spakowałabym sie i uciekła stąd raz na zawsze. Jednak podczas pakowania powiedziałam sobie “przetrwam bo kocham Michała i jak raz się spakuję to będe całe zycie pakować sie i wracać”…przeszłam przez ciężkie chwile (mieszkaliśmy w ostatnim trymestrze mojej ciąży u teściów bo remontowlismy dom) ale z mężem.
                                          Wiem że jest Ci źle ale musicoie wspólnie odpowiedziec sobie na pytanie czego chcecie i czy naprawdę sie kochacie. Tylko wtedy Twoje męki z teściową będą miały sens, w przeciwnym przypadku bedziesz sie ciągle z nią męczyć.
                                          Spróbujcie ze sobą szcze rze porozmawiać.
                                          Trzymam kciuki i buziaki dla Julci (napewno nie pamięta że sie pakowałaś)

                                          Ola i Asia ( 1,5 roczku)

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Jest mi źle (wyrzucają mnie z domu) – długie

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general