jestem na początku tej drogi

Weszłam tu dziś po raz pierwszy…dlaczego? chyba zaczynam sie bać. 2 lata staramy się o maleństwo. Ja z całą pewnością nie mam prawego jajowodu ( lub mam w stanie tragicznym z powodu zrostów po wcześniejszej operacji ), mój mąż ma na dniach poddać sie badaniu. Lekarz ( który prowadzi mnie od 10 lat ) zaczął wspominać o laparoskopii i sprawdzeniu drożności lewego jajowodu,który powinien być sprawny, ale chyba tak nie jest. I najgorsze jest to, że zaczynam powoli nakręcać sobie schizo… a to raczej nie pomaga. Pewnie jeszcze nie wiem jak długa i ciężka droga przede mną 🙁

38 odpowiedzi na pytanie: jestem na początku tej drogi

  1. Re: jestem na początku tej drogi

    Jestem w podobnej sytuacji i mało tego, czytając co spotyka, jakie nieszczęścia, kobiety wypowiadające się na forum zaczęłam wszystko brać do siebie i jeszcze bardziej się załamałam. Staram się być optymistką, ale niezbyt mi to wychodzi. Powiem Ci to, co mówię sobie co rano: GŁOWA DO GÓRY, WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE !!!

    Pozdrawiam, Edyta

    • Re: jestem na początku tej drogi

      Wiesz Adytko… zawsze byłam przykładem twardziela i teraz powoli zaczynam sobie z tym nie radzić. Dobijaja mnie stare dewoty, które wiecznie paplaja do mnie : “najwyższa pora” lub ” bo czas biegnie a wy tak sobie bezptosko żyjecie” itp. i cholera mnie bierze bo w imię czego ja mam sie wszystkim tłumaczyć ! Ale fakt że myślenie pozytywne dużo daje i z tym sie z Toba zgadzam, tylko czy wystarczy mi sił?

      • Re: jestem na początku tej drogi

        Ninia, skąd to czarnowidztwo??? Gdybyś poczytała trochę na forach, to zobaczyłabyś, że w tych naszych sprawach jest tylko jedna prawidłowość – brak wszelkich prawidłowości. Jedni zaskakują od razu, inni leczą się 2 lata, jeszcze inni 10 lat – robią in vitro, ICSI – nic nie wychodzi, lekarze nie dają szans, aż tu nagle zaskakują zupełnie naturalnie (czytałam takie historie). B. ważne jest, żeby znaleźć dobrego lekarza, bo szkoda marnować czasu, pieniędzy i zdrowia u konowałów. Z tym jajowodem też nie rozpaczaj – skąd takie przypuszczenia – też miałam operację, a zrostów żadnych nie ma, a nawet jeśli są, to można je usunąć laparoskopowo. Zaglądaj tu częściej, żeby pogadać, a starymi dewotami się nie przejmuj – niech same przejmują się tym, że są starymi dewotami. Pozdrawiam, Kasia

        • Re: jestem na początku tej drogi

          Cześć Kasieńko. Co do mojego jajowadu to usłyszałam, od lekarza który robił mi laparoskopię i “obierał” jajowód ze zrostów, że jest tak poszarpany, że praktycznie go nie ma bo zrosty były bardzo silne. Lekarz jest podobno bardzo dobrym specjalistą w Klinice Położnictwa. A co do mojego nastawienia… to jak tak sobie czytam dzisiaj to forum to jakos mi tak lżej…
          Pozdrowionka

          • Re: jestem na początku tej drogi

            Słyszałam, że nawet w przypadku usunięcia jednego jajnika drugi przejmuje jego funcję i nie wpływa to znacząco na możliwość zajścia, więc chyba do jajowodu można zastosować analogię. A tak w ogóle, to można wiedzieć, gdzie się leczysz – tzn. czy w klinice specjalistycznej, czy prywatnie u lekarza? A jak wyniki mężusia? Pzdrw-Kasia

            • Re: jestem na początku tej drogi

              Ninia, kiedyś tłumaczyłam „dlaczego jeszcze nie mamy dziecka”, ale niektórzy ludzie zaraz dorabiają sobie do tego własną teorię, wyszukują bzdurne przyczyny, szukają winnych etc. Dziś rozmawiam na ten temat tylko z najbliższymi i oczywiście z Wami Forumowiczki (beznadziejne określenie, trzeba wymyślić jakąś ładną ksywkę dla osób wypowiadających się na forum). Na szczęście przed tymi najbardziej wścibskimi i dociekliwymi (z reguły starymi babami) broni mnie mój Mąż… uff. Bądźmy twarde :-))

              Pozdrawiam, Edyta

              • Re: jestem na początku tej drogi

                Witam, jestesmy w podobnym miejscu. Ja tez staram sie od 2 lat, teraz zaczynam porzadne leczenie, szukanie przyczyny… Co mam w srodku nie wiem 🙂 zawsze myslalam ze jestem normalna (hahahaha) a tu bach! Zaczynam obserwowac siebie i chyba nie mam ovu, ale niech sie lepiej lekarze wypowiedza. Mam nadzieje ze wkoncu wszystkie wyladujemy w oczekujacych! 🙂 Pozdrawiam wszystkie!

                • Re: jestem na początku tej drogi

                  Baha, ja też myślałlam, że i u mnie wszystko będzie OK – a tu taki klops. A jaka byłam wściekła, że tyle kasy przeszło na antykoncepcję, no i te nerwy, kiedy pękła gumka – dziś wspominam to z łezką w oku (fajnie byłoby, gdybym wtedy “wpadła”) :-)))

                  • Re: jestem na początku tej drogi

                    Kasiu lecze się na razie prywatnie u lekarza, który pracuje w Klinice w Bytomiu… a mężuś idzie na badanie w pierwszym tygodniu sierpnia, jak już będą wyniki to je ogłosze 🙂

                    • Re: jestem na początku tej drogi

                      wiesz Edyta.. a ja nie tłumacze tym babskom bo niby po co ( juz sie na to chyba uodporniłam ). A mój małżonek chyba na razie nie dopuszcza do siebie myśli, że cos jest nie tak – może tak jest lepiej, przynajmniej nie panikuje tak jak ja.

                      • Re: jestem na początku tej drogi

                        oj Kasiu mam takie same wspomnienia z łezką w oku 🙂 tym bardziej, że mój lekarz od conajmniej 4 lat namawiał mnie na staranie się o dzidziucha ( przypuszczam, że podejrzewał, że będą kłopoty ) a ja zawsze mu tłumaczyłam, że jecze nie bo tamto, bo sramto… a trza było ! 🙂

                        • Re: jestem na początku tej drogi

                          Gdyby „młodość” wiedziała, a „starość” mogła !

                          Może to on ma rację, może jednak wszystko jest O.K. i takie podejście jest na pewno lepsze.
                          Mój Mąż nie panikuje, mówiąc o tym, że mnie broni mam na myśli jego zdolność do natychmiastowej zmiany tematu i obracania niechcianych pytań w żart. Ja niestety tego nie potrafię, podchodzę do tematu zbyt emocjonalnie.

                          Ale nie ma co gdybać, w poniedziałek kładę się do szpitala, w a środę będzie specjalny seans filmowy (laparoskopia) dla oddziałowych specjalistów z moimi wnętrznościami w roli głównej. Mam nadzieję, że będzie im się podobał i że endometrioza zaatakowała jedynie szyjkę macicy. Wierze, że będzie dobrze choć portki już mi się telepią ze strachu.

                          Pozdrawiam, Edyta

                          • Re: jestem na początku tej drogi

                            Edytko będzie dobrze z całą pewnościa i z takim nastawieniem masz zasypiac na stoliku ! a propos tej całej bandy 🙂 uczestniczącej przy operacji to też to przeżyłam. Przy mojej laparoskopii było chyba 6 studentów a na drugi dzień wszyscy chcieli mnie oklepywać spirytuskiem 🙂 będzie dobrze!, trzymam kciuki i życzę powodzonka !

                            • Re: jestem na początku tej drogi

                              Jejku, o jakim spirytusiku Ty mówisz? Do środka czy na zewnątrz?

                              Nie dziękuję, by nie zapeszać.

                              Pozdrawiam, Edyta

                              • Re: jestem na początku tej drogi

                                spirytusiekiem poklepują plecki jak ktos długo leży, to chyba na płucka dobre 🙂 a to młode chłopaki były :PP:)

                                • Re: jestem na początku tej drogi

                                  Hi hi… ale ja już panikuje, dzięki za zrozumienie. Powiedz mi tylko jeszcze: leżałaś po laparoskopii na normalnej sali czy na pooperacyjnej?

                                  Pozdrawiam, Edyta

                                  • Re: jestem na początku tej drogi

                                    Dziewczyny, najważniejsze to umieć znaleźć dystans do samego siebie i umieć znaleźć właściwe proporcje dla naszych problemów – to przychodzi z czasem. Miałam kiedyś takie momenty, że widząc dziewczynę w ciąży, albo słysząc, że któraś z moich koleżanek zaszła zaraz ryczałam i wydawało mi się, że jestem najgorszą i najnieszczęśliwszą istotą na tym świecie. Katowałam się myśląc, że moja mama w moim wieku miała już dwójkę dzieci, a tu człowiek taki lewy… Potem załamywałam się po każdej wizycie u lekarza, kiedy okazywało się, że wychodzą mi coraz to nowe kwiatki, potem miałam laparo i już myślałam, że będzie super, wtedy badania zrobił mój mąż i okazały się dość słabiutkie (wcześniej były niezłe). A teraz myślę sobie : co ma być, to będzie, w sumie moje życie jest fajne (zarobione przy dzieciach koleżanki z podkrążonymi oczami nawet nie mają czasu, żeby umówić się na spotkanie). I to wcale nie jest żadne pocieszanie się – ja naprawdę zaczęłam dostrzegać jasne strony mojego życia (wiecie -tak, jak z tą szklanką piwa – jeden powie, że jest do połowy pusta, a jeden, że w połowie zapełniona). Może właśnie wszystko w życiu ma swój czas i miejsce i moje życie takie właśnie ma być, sama jeszcze nie wiem co mnie czeka w przyszłości. A tak w ogóle to na niepłodność się nie umiera, a swoją drogą tyle rozkosznych dzieciaczków czeka na adopcję – jest naprawdę wiele wyjść z naszej sytuacji. Trzeba być tylko dobrym dla samego siebie, nie katować się i nie dręczyć, to naprawdę na nic się nie zda. Uuuuff, ale Wam natrułam.

                                    • Re: jestem na początku tej drogi

                                      Masz rację Kasiu, do wszystkiego jednak trzeba dojrzeć ! Ja obecnie płaczę przy tej nowej reklamie Plus GSM, gdy mała dziewczynka przytula się do brzuszka mamusi w ciąży, a mój Mąż mówi mi to co Ty przed chwilą przytoczyłaś: Myszko, nie płacz, od tego się nie umiera.

                                      Pozdrawiam, Edyta

                                      • Re: jestem na początku tej drogi

                                        Słonko ale Twoje”trucie” jest baaardzo ważne, przynajmniej dla mnie, bo napisałaś to co mogłabym napisać ja sama z tym, że jeszcze do końca nie dopuszczam do myśli adopcji ale… kto wie? im więcej czytam tutaj na forum tym więcej we mnie woli walki az do końca. Pozdrowionka i “truj” nas dalej ! 🙂

                                        • Re: jestem na początku tej drogi

                                          ja leżałam na normalnej sali, tylko babki po normalnych operacjach leżały na pooperacyjnej ale nie wiem jak to jest w szpitalach – co kraj to obyczaj 🙂

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: jestem na początku tej drogi

                                          Dodaj komentarz

                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo