No to mamy sesję ;)

Było wątek o feriach, więc pozwolę sobie założyć wątek dla kolejnego szczebla edukacji 😛
Głównie z powodu: to na szczęście nie o mnie :Taniec:

Studentki – uczycie się już?

Jaką macie metodę: dwie noce przed egzaminem czy systematycznie przez cały semestr?
To pytanie także do tych, którzy etap uczenia mają już za sobą 🙂

Ja byłam z tych grzecznych co zawsze na wykłady chodziła 😛 Głównie z lenistwa – wolę coś usłyszeć niż przeczytać 😀
Dokładnie odwrotnie niż w liceum :Wstyd:

39 odpowiedzi na pytanie: No to mamy sesję ;)

asik Dodane ponad rok temu,

Ten etap daaawno za mną
Na wykłady nie chodziłam
Wolałam ten czas poświęcić na granie w piłkarzyki 😉
Uczyć się zaczynałam parę dni przed egzaminem
Zawsze się udawało bez problemów zdać

Takie moje wspomnienie z czasów studenckich:
na pierwszym roku chodziłam na zajęcia, wykłady, ćwiczenia
im dalej tym gorzej
Na piątym roku rzadko bywałam
Dobrze, ze studia nie trwały dłużej, bo chyba bym już wcale nie chodziła 😉

Fajnie, że przed urodzeniem J. zrobiłam jeszcze studia podyplomowe
bo teraz już by mi się nie chciało studiować
Chyba wypadłam całkowicie z rytmu

goooosia Dodane ponad rok temu,

na studiach sie nie uczylam systematycznie 😉
na wydklady chodzilam tylko, gdy byly interesujace (co niestety rzadko sie zdarzalo)
generalnie nie przemeczalam sie w tym czasie :Hyhy:

vinga Dodane ponad rok temu,

Ja do tych frajerów należałam, którzy na wszystko chodzili… miałam najbardziej chodliwe notatki na roku ;). Nawet wykładowca kiedyś ode mnie pożyczał :Śmiech:… koledzy i koleżanki z roku uwielbiali mnie za tą obowiązkowość :Śmiech: No i uczyć się na ostatnią chwilę nie potrafiłam nigdy ;)… wogóle wg mojej siostry byłam chodzącym wyrzutem sumienia ;), jak urodziłam dzieci znormalniałam :Śmiech:

2308 Dodane ponad rok temu,

Dla mnie uczelnia to była odskocznia od pieluch.
Mieszkaliśmy w akademiku.
Uczyliśmy się w wolnych chwilach. Róznie. Zależało nam na stypendiach, bo to było jedyne źródło utrzymania. Mimo wszystko było fajnie.

I zarzekałam się, że już nigdy nie będę się uczyć, a tu zaczynam myśleć o kolejnych studiach.

marnat Dodane ponad rok temu,

Mamy mamy sesję i się uczymy, całkiem sporo 🙁
Ja z tych jeszcze studiujących. Zaczynając myślałam że to nie będzie taki trudny kierunek, a jednak okazało się że łatwo nie jest. Ani na początku ani pod koniec.
Na wykłady chodzę jeśli nie muszę się uczyć, a że uczyć się muszę bardzo często to prawie mnie na nich nie ma.
Na chwilę obecną to jeszcze zaliczanie ćwiczeń jest, od przyszłego tygodnia prawdziwa sesja :Stres: i egzaminy :Boje się:

goooosia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez karabella:
I zarzekałam się, że już nigdy nie będę się uczyć, a tu zaczynam myśleć o kolejnych studiach.

mam dokladnie tak samo 😉

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Vinga:Ja do tych frajerów należałam, którzy na wszystko chodzili… miałam najbardziej chodliwe notatki na roku ;). Nawet wykładowca kiedyś ode mnie pożyczał :Śmiech:… koledzy i koleżanki z roku uwielbiali mnie za tą obowiązkowość :Śmiech: No i uczyć się na ostatnią chwilę nie potrafiłam nigdy ;)…
A już myślałam, ze się podpiszę bo większość pasuje-kolorowe notatki, wstawki wykładowców, komentarze komentarzy itd., ale nie do końca, rzeczy które potrzebne były tylko na ustne(teoria,dowody) zawsze tylko przed egzaminem

vievioorka Dodane ponad rok temu,

Ja już mam za sobą :Wow!: i tak się z tego cieszę, o tak :Wow!::Wow!::Wow!:

teraz tak średnio by mi się chciało do tego wracać :Wstyd: no chyba żeby łacina w szkole była obowiązkowa, to jedyne co mogłoby mnie zmotywować do podyplomowych studiów :Hyhy:

Co do wykładów to wyglądało tak:
I rok – wszystkie obowiązkowo
II rok – większość ale już nie wszystkie
III rok – rzadko
IV rok – wykłady z powodu remontu były w sali kinowej, zimno jak cholera, raz poszłam i dostałam na rozgrzewkę Frugo rozcieńczone spirytusem :Strach:a że ja z tych nie pijących to więcej nie poszłam
V rok – nie byłam chyba na żadnym :Wstyd:

Nie mniej studia skończyłam, głównie dzięki notatkom Angeliki (podobnie jak 3/4 mojego roku :Śmiech:)

Generalnie fajnie było 😀

vinga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ania_st:A już myślałam, ze się podpiszę bo większość pasuje-kolorowe notatki, wstawki wykładowców, komentarze komentarzy itd., ale nie do końca, rzeczy które potrzebne były tylko na ustne(teoria,dowody) zawsze tylko przed egzaminem

A już się bałam, że tylko ja na taką pilną wyjdę :Śmiech:

u nas typowych ustnych nie było… ustne były tylko dopytki ;)… też się tego uczyłam przed egzaminami ;)… a… no i tzw. Michałki (tak nazywaliśmy przedmioty humanistyczno-ekonomiczne, których musieliśmy w czasie studiów 5 zaliczyć 😉 ) tylko przed egzaminami, brakowało na to chęci i czasu na co dzień 😉

dagi Dodane ponad rok temu,

ja mam egzamin w sobote. Wlasnie sobie notatki druknelam i siedze na forum :Wstyd:. Generalnie staram sie systematycznie uczyc ale ja strasznie zajety czlowiek jestem i grafik napiety mam tak, ze nie mam kiedy przy ksiazkach siedziec :Wstyd:.

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Vinga:A już się bałam, że tylko ja na taką pilną wyjdę :Śmiech:

Nas była garstka – wykładowcy najprawdopodobniej z tego powodu preferowali ustne

Za to podczas studiów podyplomowych moja pilność ani na chwilę nie zawitała – zaliczenia mieliśmy z zajęć na zajęcia i każdy dzień wykładów zaczynałam śniadaniem nad notatkami i tylko tyle było tej nauki:Wstyd:

vievioorka Dodane ponad rok temu,

a ja przez 5 lat studiów miałam tylko jeden, jedyny egzamin pisemny – z łaciny, reszta wszystkie ustne :Fiu fiu:

Nie uczyłam się systematycznie bo leń jestem, dopiero przed egzaminami :Wstyd:

Zakontraktowany się nabijał, że i tak najwięcej nauczę się pod drzwiami przed wejściem :Śmiech:

ciapa Dodane ponad rok temu,

Jestem teraz po drugiej storny barykady i massssssssssssakra:Boje się:

ulaluki Dodane ponad rok temu,

To ja też z tych pilnych i ambitnych. Uczyłam sie dużo, lubiałam większość przedmiotów, raczej na wszystko chodziłam.

Jak sobie przypomnę jak konkurowałyśmy z jedną dziewczyną na studiach, to dziwię się sama sobie.

Mieliśmy pisemne egzaminy(zadania) i ustne(teoria).

asik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ania_st:Nas była garstka – wykładowcy najprawdopodobniej z tego powodu preferowali ustne

Za to podczas studiów podyplomowych moja pilność ani na chwilę nie zawitała – zaliczenia mieliśmy z zajęć na zajęcia i każdy dzień wykładów zaczynałam śniadaniem nad notatkami i tylko tyle było tej nauki:Wstyd:

To tak jak u mnie :D:D:D
Na szczęście zaliczenie było jedno na sam koniec
Ale stresa miałam potężnego
bo kilka osób ode mnie z pracy studiowało ze mną
I trochę głupio byłoby jakbym tylko ja nie zdała :Boje się:

ewike Dodane ponad rok temu,

SESJA – system eliminacji studentów jest aktywny :Cwaniak:

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ciapa:Jestem teraz po drugiej storny barykady i massssssssssssakra:Boje się:

Ciapa, co Ty powiesz :Śmiech:
czekalam na Ciebie w tym wątku :Hyhy:

PS: smieje sie, bom jeszcze przed sesją, ale zaczynaja sie juz pielgrzymki

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Na pierwsze studia poszłam i to była pomyłka za to te drugie to z czystej miłości;) i dlatego lubiłam się uczyć po prostu. Bo to fajne i ciekawe było..

Nie uczyłam sie ani na noc przed egzaminem ani też mies. przed;) wystarczał mi ok. tydz. do nauki. Zawsze mialam stypendium naukowe:Hyhy:

Fajnie było:) w ogole studia wspominam jako wspaniale doświadczenie życiowe- bo spotkałam też niezwykłych absolutnie ludzi. fantastycznych, twórczych-najpiękniejszy czas w życiu chyba to był.

No i poznałam męża wtedy:Hyhy:

ciapa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:Ciapa, co Ty powiesz :Śmiech:
czekalam na Ciebie w tym wątku :Hyhy:

PS: smieje sie, bom jeszcze przed sesją, ale zaczynaja sie juz pielgrzymki

Ja jestem załamana, wypalona zawodowo po jednym semestrze:Strach:
ech…
Przy zaliczeniach w niektórych przypadkach nie wiedziałam czy sie smiac czy płakac…

lilavati Dodane ponad rok temu,

Już wstawiałam to kiedyś na forum ale jak już wątek o studiach i o sesji to znowu mnie na wspominki wzięło 😉

[Zobacz stronę]

figa Dodane ponad rok temu,

Mam jeszcze 2 examy i oba w sobotnie wieczory :Foch:

Moje obecne studia fajowe są.
I wiedza sama wpada, coś tam doczytuję tylko przed egzaminami.
Zwykle wstępnie zbieram się do tego 2 tygodnie przed,
a serio zabieram się za czytanie 3 dni przed :Hyhy:
A i tak mam średnią w okolicach 4,7-5 :Fiu fiu:

Oto ja, chodząca skromność :Śmiech:

ciapa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:Mam jeszcze 2 examy i oba w sobotnie wieczory :Foch:

Moje obecne studia fajowe są.
I wiedza sama wpada, coś tam doczytuję tylko przed egzaminami.
Zwykle wstępnie zbieram się do tego 2 tygodnie przed,
a serio zabieram się za czytanie 3 dni przed :Hyhy:
A i tak mam średnią w okolicach 4,7-5 :Fiu fiu:

Oto ja, chodząca skromność :Śmiech:

swps ?

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ciapa:Ja jestem załamana, wypalona zawodowo po jednym semestrze:Strach:
ech…
Przy zaliczeniach w niektórych przypadkach nie wiedziałam czy sie smiac czy płakac…

pierwsza sesja jest najgorsza i dla studenta i dla nauczyciela 😉
pozycze Ci tylko cierpliwosci i nie bede sie wymądrzac, że za kilka lat bla bla bla
dasz rade :Kciuki:

ciapa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:pierwsza sesja jest najgorsza i dla studenta i dla nauczyciela 😉
pozycze Ci tylko cierpliwosci i nie bede sie wymądrzac, że za kilka lat bla bla bla
dasz rade :Kciuki:

Dzięki:)
Na szczescie to moja druga, dodatkowa praca:D

vinga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:pierwsza sesja jest najgorsza i dla studenta i dla nauczyciela 😉
pozycze Ci tylko cierpliwosci i nie bede sie wymądrzac, że za kilka lat bla bla bla
dasz rade :Kciuki:

Ja co prawda uczyłam dorosłych w liceum, z tym, że system zaliczania sesyjny, potwierdzam, najgorsza była ta pierwsza sesja… później jakoś się człowiek przyzwyczaja i wie, o co przezornie nie pytać :Śmiech:

kotagus Dodane ponad rok temu,

Ja miałam fatalną i cholernie pracochłonną metodę nauki na studiach.
Powiedźmy, że do egzaminu był podawany komplet zagadnień (czyli np. 100 pytań z których sobie wykłądowca wybierał np. trzy). Opracowywałam pisemnie te pytania na podstawie wykładów i książek. Ja się uczę pisząc niestety, czytanie książek bez robienia notatek nic mi nie daje – taki feler umysłu. A jak zagadnienia nie były podawane to najczęściej przepisywałam sobie notatki segregując je działami. Moje studia to 99% nauki pamięciowej.
Np. na zaliczenie łaciny na pierwszym roku poza gramatyką trzeba było znać ok. 100 przysłów łacińskich. Mama mnie przepytywała na moją prośbę :Wstyd:, na studiach…

Dobrze, że już studia skończyłam, bo pamięć już nie ta 😀

vinga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kotagus:Ja miałam fatalną i cholernie pracochłonną metodę nauki na studiach.
Powiedźmy, że do egzaminu był podawany komplet zagadnień (czyli np. 100 pytań z których sobie wykłądowca wybierał np. trzy). Opracowywałam pisemnie te pytania na podstawie wykładów i książek. Ja się uczę pisząc niestety, czytanie książek bez robienia notatek nic mi nie daje – taki feler umysłu. A jak zagadnienia nie były podawane to najczęściej przepisywałam sobie notatki segregując je działami. Moje studia to 99% nauki pamięciowej.
Np. na zaliczenie łaciny na pierwszym roku poza gramatyką trzeba było znać ok. 100 przysłów łacińskich. Mama mnie przepytywała na moją prośbę :Wstyd:, na studiach…

Dobrze, że już studia skończyłam, bo pamięć już nie ta 😀

A ja do dziś powtarzam, że największą zaletą a równocześnie największą wadą moich studiów było to, że nauczenie się na pamięć nie dawało szans na zdanie egzaminu… Jak dla mnie cudnie, choć były takie przedmioty, których do dziś nie rozumiem jak udało mi się zdać 😉

vieshack Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez garstka:na studiach sie nie uczylam systematycznie 😉
na wydklady chodzilam tylko, gdy byly interesujace (co niestety rzadko sie zdarzalo)
generalnie nie przemeczalam sie w tym czasie :Hyhy:

o, to tak jak ja 😉

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kotagus:Ja miałam fatalną i cholernie pracochłonną metodę nauki na studiach.
Powiedźmy, że do egzaminu był podawany komplet zagadnień (czyli np. 100 pytań z których sobie wykłądowca wybierał np. trzy). Opracowywałam pisemnie te pytania na podstawie wykładów i książek. Ja się uczę pisząc niestety, czytanie książek bez robienia notatek nic mi nie daje – taki feler umysłu. A jak zagadnienia nie były podawane to najczęściej przepisywałam sobie notatki segregując je działami. Moje studia to 99% nauki pamięciowej.
Np. na zaliczenie łaciny na pierwszym roku poza gramatyką trzeba było znać ok. 100 przysłów łacińskich. Mama mnie przepytywała na moją prośbę :Wstyd:, na studiach…

Dobrze, że już studia skończyłam, bo pamięć już nie ta 😀

Ja też się uczyłam 100 sentencji na pamięć!:Wow!:
Ale to akurat wspominam miło:) wiele pamiętam do dziś.

Samą łacinę też- bo wtedy miałam też włoski na uczelni- i po łac. był banalnie prosty.

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kotagus:Ja się uczę pisząc niestety, czytanie książek bez robienia notatek nic mi nie daje – taki feler umysłu.

nigdy nie traktowalam tego jak feler :Hmmm…:
tez sie tak ucze

aniuniaw Dodane ponad rok temu,

Jestem na III roku pedagogiki i to jest co chialam studiować zawsze.
Odchowałam sobie dzieci, córcia (15 i 8 lat) , synuś 5latek.
teraz robię cos dla siebie, zaczynam myśleć o sobie.
Na wykłady jeżdżę z dużą przyjemnością, a że nie pracuję , to jestem szczęśliwa, że weekendy moje i wyskakuję z domu o 8 , a wracam czasami o 19, często zahaczając o jakis lokal na zjedzenie obiadu i wypicie browarka w czasie przerwy między wykładami.
Opuszczam wtedy kiedy muszę, np. występ mojej córci(tańczy hiphop), czy tak jak na II roku choroba syna, pół semestru mnie nie było, ale że lubie to co studiuję, napisałam referaty, pozdawałam egzaminy i ok.
Już mam 3 egzaminy za sobą, jeszcze 4 zaliczenia i witaj VI semestrze.
Studia to świetne doświadczenie, nawet po 30, spełniam niezrealizowane dotąd marzenia.
Czas pokaże co będzie dalej, czy znajdę pracę, którą będę równie kochac jak i te studia.
Z tym może być gorzej, ale ja do optymistek należę, więc sie nie załamuję…

Pozdrawiam wszystkie studentki i już te panie, które mają to dawno za sobą…

kotagus Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:nigdy nie traktowalam tego jak feler :Hmmm…:
tez sie tak ucze

No feler, w sensie, że pracochłonne i ręka boli…:Fiu fiu:
Swoją drogą WIEM, ze są osoby, które zapamiętują wyłącznie przez patrzenie np. na wzór chemiczny, ja go muszę przepisać wielokrotnie. Takie życie.

iwi Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez marchewkowa:Było wątek o feriach, więc pozwolę sobie założyć wątek dla kolejnego szczebla edukacji 😛
Głównie z powodu: to na szczęście nie o mnie :Taniec:

Studentki – uczycie się już?

Jaką macie metodę: dwie noce przed egzaminem czy systematycznie przez cały semestr?
To pytanie także do tych, którzy etap uczenia mają już za sobą 🙂

Ja byłam z tych grzecznych co zawsze na wykłady chodziła 😛 Głównie z lenistwa – wolę coś usłyszeć niż przeczytać 😀
Dokładnie odwrotnie niż w liceum :Wstyd:

„sesja” w toku 🙂 ale na szczęście większość zaliczeń mam na podstawie wykonania prac zaliczeniowych (tj np tematycznych sesji zdjęciowych czy obróbki PS)
ale żeby wykonać je w praktyce, trzeba najpierw przyswoić teorie wg wytycznych :Hyhy:

vievioorka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kotagus:Ja miałam fatalną i cholernie pracochłonną metodę nauki na studiach.
Powiedźmy, że do egzaminu był podawany komplet zagadnień (czyli np. 100 pytań z których sobie wykłądowca wybierał np. trzy). Opracowywałam pisemnie te pytania na podstawie wykładów i książek. Ja się uczę pisząc niestety, czytanie książek bez robienia notatek nic mi nie daje – taki feler umysłu. A jak zagadnienia nie były podawane to najczęściej przepisywałam sobie notatki segregując je działami. Moje studia to 99% nauki pamięciowej.
Np. na zaliczenie łaciny na pierwszym roku poza gramatyką trzeba było znać ok. 100 przysłów łacińskich. Mama mnie przepytywała na moją prośbę :Wstyd:, na studiach…

Dobrze, że już studia skończyłam, bo pamięć już nie ta 😀

moje egzaminy wyglądały podobnie :Hyhy: Też robiłam notatki, notatki notatek itp

Co do łaciny przysłów się nie musiałam uczyć tylko na egzaminie tłumaczenie robiliśmy (o ile pamiętam to fragment Pamiętników Juliusza Cezara)

Pamiętam za to jeden z egzaminów na który trzeba było wykuć 200 dat, zwykle daty kryły kilka wydarzeń :Śmiech::Śmiech::Śmiech:

Jako, że ja wzrokowcem jestem to całe mieszkanie miałam zaklejone datami :Fiu fiu: dobrze, że już wtedy z mężem mieszkałam to miałam do dyspozycji 50 m 😉

vievioorka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:

Samą łacinę też- bo wtedy miałam też włoski na uczelni- i po łac. był banalnie prosty.

Właśnie zawsze żałowałam, że nie miałam okazji uczyć się włoskiego :Hmmm…:

Bo ja jeśli o łacinę chodzi to nieźle skrzywiona byłam :Hyhy: w pierwotnej wersji chciałam filologię klasyczną studiować :Śmiech::Śmiech::Śmiech:
Nawet część egzaminów miałam za sobą :Fiu fiu:

arkek Dodane ponad rok temu,

Mimo, że ja nauczyciel w gimnazjum, to dla niektórych uczniów ostatni tydzień był jak sesja na studiach. A na swojej podyplomówce dopiero mi się zaczyna. Zawsze uczę się na ostatnia chwilę, zawsze obiecuję, że to zmienię- ale nie potrafię inaczej. Dwie noce przed są naukowe i jakoś idzie tak już kolejne studia 🙂 I nawet jak się zmuszam wcześniej, to nie wchodzi mi do głowy- jak w oststniej chwili. Adrenalina robi swoje.

kas Dodane ponad rok temu,

Ja mam lekki mętlik, bo jednocześnie egzaminuję i jestem egzaminowana. Niestety głównie to ostatnie. Ambicji nie mam. Uczę się tyle ile według moich szacunków trzeba na tróję i raczej tuż przed egzaminami. W przyszłym semestrze będę musiała więcej systematyczności wprowadzić, bo straszne kobyły przede mną.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Ja do większości egzaminów uczyłam sie w pociągu 🙂
Na wykłady nie chodziłam wcale… Na jednym byłam pamiętam, bo gościu miał pamięć do twarzy i mocno na egzaminie się przypatrywał, gdzie najczęsciej siedziałeś. I no oczywiście na egzaminie mi powiedział że na wykładzie byłam tylko jeden raz i mu przed samym nosem siadłam 😀
I najwięcej uczyłam się czytając książki tematyczne. Siadałam sobie i czytałam ksiązki tak jak lekturę i najwięcej z tego wiedziałam. Robiłam tak cały semestr, ale nie traktowałam tego jak naukę.
Ja mam tak, ze jak coś czytam i strasznie mi zależy…. to otwiera mi sie w głowie taki wielki lej….. że zapamiętam absolutnie wszystko co przeczytałam, nawet jak jest to pół książki 🙂
Ale to tylko humanistyczne przedmioty.
W średniej szkole miałam profil typowo ścisły i tego nie byłam sie w stanie nauczyć w żaden sposób. Matematykę rozumiałam a zawsze coś na koniec spartoliłam i wynik miałam inny niż reszta 🙂 Bo do dziś mam problemy z odejmowaniem i dzieleniem w pamięci.

justonka Dodane ponad rok temu,

Oj mamy mamy…. jak na razie 1 egzamin do przodu i pare zaliczeń choc masakra mój dzieć kompletnie nie daje mi nic zrobic kiedy nie śpi… więc zaczynam cos działac około 22 tyle że wtedy to ja juz nie kontaktuje… Wywalam jak jest szanse malża z dzeciem do babci i coś próbuje robić ale spręża masakrycznie brakuje – wczoraj na przykład miałam sie uczyć mikroekonomii ale przeciez był mecz…. więc pierwsza połowe chodziłam na steperze a dróga piłam wode… a potem rodzinka sie zjechała i tyle wyszło z nauki… a jeszcze zaległe ćwiczenia… odwaliło mi z tymi studiami… i jeszcze wszyscy sie tam dziwia co ja tam robie skoro juz mam papierek…

Znasz odpowiedź na pytanie: No to mamy sesję ;)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Leczenie niepłodności
a jednak biopsja
Czesc Dziewczynki Pozwalam sobie otworzyc nowy watek no bo coz... kolejne podejscie do in vitro to i kolejne pytania:Cwaniak:. Chcialam Was sie zapytac czy orientujecie sie jak to jest z ta
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Powrot z emigracji - teoretycznie
Nie wiem czy taki temat kiedys tu byl, czy dobrze go zamiescilam na forum. Przejdzmy jednak do sedna sprawy. Dzis rozmawialam z moja przyjaciolka, ktora mieszka wraz ze swoja
Czytaj dalej