Oszczędzanie..

Pomyślałam, że założę wątek, może czegoś się nauczę 🙂

Zupełnie nie mam doświadczenia w inwestowaniu, oszczędzaniu.. Żyjemy raczej “z miesiąca na miesiąc”, często brakuje do następnej wypłaty, tuż przed nią trzeba często zaciskać mocno pasa..

Mam wrażenie, że można inaczej.. Chciałabym to zmienić, tylko nie wiem jak 😉 podzielicie się doświadczeniami w tej kwestii? Jak zacząć oszczędzać? Szczególnie mam problem z przemodelowaniem sposobu gospodarowania kasą.. Jak zaskoczyć w tym, żeby coś odłożyć, mimo, że właściwie jest na styk.. Poradźcie laikowi plisss…. 🙂

41 odpowiedzi na pytanie: Oszczędzanie..

  1. Zamieszczone przez Aneta.
    Pomyślałam, że założę wątek, może czegoś się nauczę 🙂

    Zupełnie nie mam doświadczenia w inwestowaniu, oszczędzaniu.. Żyjemy raczej “z miesiąca na miesiąc”, często brakuje do następnej wypłaty, tuż przed nią trzeba często zaciskać mocno pasa..

    Mam wrażenie, że można inaczej.. Chciałabym to zmienić, tylko nie wiem jak 😉 podzielicie się doświadczeniami w tej kwestii? Jak zacząć oszczędzać? Szczególnie mam problem z przemodelowaniem sposobu gospodarowania kasą.. Jak zaskoczyć w tym, żeby coś odłożyć, mimo, że właściwie jest na styk.. Poradźcie laikowi plisss…. 🙂

    Piszcie dziewczyny, ja też chętnie się dowiem 🙂

    • Zamieszczone przez Aneta.
      Pomyślałam, że założę wątek, może czegoś się nauczę 🙂

      Zupełnie nie mam doświadczenia w inwestowaniu, oszczędzaniu.. Żyjemy raczej “z miesiąca na miesiąc”, często brakuje do następnej wypłaty, tuż przed nią trzeba często zaciskać mocno pasa..

      Mam wrażenie, że można inaczej.. Chciałabym to zmienić, tylko nie wiem jak 😉 podzielicie się doświadczeniami w tej kwestii? Jak zacząć oszczędzać? Szczególnie mam problem z przemodelowaniem sposobu gospodarowania kasą.. Jak zaskoczyć w tym, żeby coś odłożyć, mimo, że właściwie jest na styk.. Poradźcie laikowi plisss…. 🙂

      Powiem tak. My pomimo tego ze nie zarabiamy kokosow nigdy nie bylismy w sytuacji, zeby nam brakowalo pieniedzy pod koniec miesiaca.
      Mysle, ze to chyba na biezaco musisz wiedziec na co mozesz sobie pozwolic a na co nie.
      Wiem, ze niektorzy lubia zyc komfortowo, a za komfort sie placi…
      Kazdy wiekszy zakup jest u nas przemyslany pod tym kątem czy przez niego nie bedziemy w takiej sytuacji zeby pod koniec miesiaca nie miec za co zyc (ale zdanie).
      Np. chetnie kupilibysmy sobie lepszy samochod teraz, ale nie zrobimy tego bo nie chcemy zostac z kasa “na styk”… Nie wiem czy o to Ci chodzilo

      • Chętnie podczytam,Ja oszczędzać nie umiem.A mogłabym. Mamy luźną sytuacje finansową i kasy “odpukać” nie brakuje.I sęk w tym,że wydaje wszystko co mam.Jak oszczędze to i tak wydam. Mąż się śmieje,że leczyc sie powinnam bo dla mnie dzień bez zakupów to dzień stracony:(

        • Nie umiem oszczędzać 🙁
          I mój K. też nie 🙁
          Kiedy byłam na wychowawczym mieliśmy dużo mniej kasy
          i jakoś żyliśmy
          wydawaliśmy wszystko do zera
          ale starczało do pierwszego
          teraz mamy więcej a i tak cała kasa się rozchodzi
          i nie wiem na co
          Chętnie poczytam o sposobach na oszczędzanie 🙂
          może się czegoś nauczę 😉

          • a ja własnie oszczędzać przestaje i kupuje jakieś extra rzeczy – własnie teraz

            oszczędzamy właściwie od poczatku naszego związku -najpierw na mieszkanie, później na jego remont, pózniej na samochód, który by można było samochodem nazwać – czyli cos niekoniecznie nowego ale takiego fajnego, ostatnio tez oszczędzamy – nikt nie wie na co ale.- top chyba nałóg-……własnie przestałam, wydaję resztę kasy z konta

            u nas wygląda to tak, że kazdy wydatek, poza żarciem oczywiście, jest przemyslany i wcześniej planowany, no i mamy osobne konto na które spadają wszystkie pieniązki extra -znaczy premie, trzynastki, wszystko to co nie jest poborami – no i grosz do grosza, troche juz tam mamy

            a wszystko to przez całe 6 lat naszego małżenstwa

            • Najlepszy sposób jaki ja znam,
              to mieć przez kilkanaście lat męża z wielkopolski
              Nawet jak było krucho z kasą, to i tak coś tam musiało być odłożone
              bo inaczej chodził wściekły.
              Nauczyłam się z czasem (dla mego świętego spokoju) rozważać zakupy,
              nie kupować pod wpływem impulsu.
              Nie znam recepty na skuteczne oszczędzanie,
              bo to imo kwestia sporej samokontroli, której trzeba nabrać,
              a z którą mój mąż się chyba urodził

              • Jedyny sposob, jaki znam, to spisywac na biezaco wydatki, nie chodzic glodnym na zakupy (to akurat dziala, sprawdzilam na sobie – mniej kupuje nie bedac glodna), najlepiej z lista zakupow.
                Kiedys bywaly tu takie watki, wiem, ze dziewczyny mialy tabelki wydatkow pieknie zrobione w excellu, co bardzo pomagalo. Chcialam nawet z tego skorzystac, ale jakos nie wyszlo i do tej pory nie nauczylam sie oszczedzac, a szkoda…

                Na szczescie mam meza ekonomiste, ktory trzyma lape na kasie i nie pozwala rozwalic do konca 😉

                • Zamieszczone przez Jane
                  Jedyny sposob, jaki znam, to spisywac na biezaco wydatki, nie chodzic glodnym na zakupy (to akurat dziala, sprawdzilam na sobie – mniej kupuje nie bedac glodna), najlepiej z lista zakupow.
                  Kiedys bywaly tu takie watki, wiem, ze dziewczyny mialy tabelki wydatkow pieknie zrobione w excellu, co bardzo pomagalo. Chcialam nawet z tego skorzystac, ale jakos nie wyszlo i do tej pory nie nauczylam sie oszczedzac, a szkoda…

                  Na szczescie mam meza ekonomiste, ktory trzyma lape na kasie i nie pozwala rozwalic do konca 😉

                  Ja wręcz przeciwnie.Ekonomista radząca innym jak oszczędzać ale sama nie potrafię:)

                  • Ja księgowa też kasę liczę i odkładam 😀
                    Mamy z mężem taką zasadę, że skoro żyliśmy kiedyś normalnie za niższe pensje i jeszcze nam zostawało na różne przyjemności 🙂 to teraz nadwyżki po podwyżkach wynagrodzeń idą co miesiąc na dodatkowe konto (dyspozycja przelewu zaraz po wypłatach), tak samo robimy z moją 13-tką, nagrodami, wczasami pod gruszą itp. W momencie gdy stwierdzimy, że coś trzeba wymienić z wyposażenia domu, czy kupić coś droższego – nie podpieramy się kredytami.
                    Czasami biorę pożyczkę z PKZP (nie jest %) lub z ZFŚS (bardzo niski % niższy niż w banku na lokatach) i zakładam jakąś lokatę.
                    Zakupy z listą (skleroza :)) i nie na głodniaka 🙂 – tak jak dziewczyny pisały.
                    Nie oszczędzam ekstremalnie, bo bym zgłupiała od tego i ja i domownicy 🙂 żyję normalnie.
                    Sprzęt RTV i AGD kupuję przez internet, wcześniej oglądam w zwykłych sklepach wybieram modele i zamawiam w sklepie internetowym (ale tak robi sporo osób 🙂 ).

                    • a ja poprostu jestem sknera … chyba z niczym nie czuję się tak źle jak ze świadomością głupio wydanych pieniędzy.. np na ubranie, którego potem jednak nie nosze itp… ponad to jestem wyjątkowo niezdecydowana i w efekcie ze sklepów wychodze z niczym 🙂
                      a żeby było śmiesznie, mój mąż jest w tej kwestii podobny i dlatego kasa raczej się nas trzyma (odpukać)
                      zakupy są przemyślane, raczej przez internet, nigdy na raty…. oszczędzamy wodę, światło, tankujemy na nestle 🙂 i takie tam 🙂
                      ubranka dla synka, kupuje tylko te które są potrzebne, rzadko na zapas, chyba, że coś jest wyjątkowo fajne i w dobrej cenie..

                      • po pierwsze warto założyć jakieś konto oszczędnościowe – takie, na którym jest wyższy procent, choć ważniejsze jest to, że na takich kontach tylko jedna wypłata pieniędzy w miesiącu jest bezpłatna, każda kolejna kosztuje (w moim banku 10 zł) – więc człowiek zastanowi się trochę bardziej, zanim ruszy oszczędności na jakieś mało ważne wydatki;

                        po drugie – odkładać na początku miesiąca, a nie liczyć na to, że coś zostanie na koniec. Ja dopóki kasę mam na koncie, dopóty ją wydaję – jak mam mniej, wydaję mniej, nie kupuję rzeczy, które nie są niezbędne etc…
                        Najlepiej zresztą – o ile wszystkie wyplaty wpływaja na początku miesiąca – od razu wszystkie rachunki popłacić (przez internet najlepiej, bo to lepsza kontrola – i taniej do tego ;)), zobaczyć ile kasy jest do końca miesiąca i od razu jakąś kwotę odlożyć (np. na konto oszczędnościowe właśnie)

                        po trzecie – dobrze mieć cel. Nic tak nie motywuje do oszczędzania jak wizja nowego samochodu czy wymarzonych wakacji… Odkładanie bez celu jest dużo mniej motywujące.

                        • Zamieszczone przez Figa
                          Najlepszy sposób jaki ja znam,
                          to mieć przez kilkanaście lat męża z wielkopolski
                          Nawet jak było krucho z kasą, to i tak coś tam musiało być odłożone
                          bo inaczej chodził wściekły.
                          Nauczyłam się z czasem (dla mego świętego spokoju) rozważać zakupy,
                          nie kupować pod wpływem impulsu.
                          Nie znam recepty na skuteczne oszczędzanie,
                          bo to imo kwestia sporej samokontroli, której trzeba nabrać,
                          a z którą mój mąż się chyba urodził

                          Kurcze, musze sprawdzic w drzewie geneologicznym, czy nie mam korzeni z wielkopolski, bo nic nie wiem, a u mnie z oszczedzaniem podobnie Zawsze lubie odlozyc na tzw. “czarna godzine”. A jak planujemy jakis zakup, to tak kombinuje z kasa, ze pas zacisnieta na wiele spraw, a “bocznej” kasy sie nie naruszy A jak sie szykuje jakis “zastrzyk gotowki”, to moj chlop juz robi liste zakupow, jakby zainwestowac, a ja licze, ile do oszczednosci dolozyc

                          • Zawsze lubię mieć odłożone na “czarna godzinę”, założyłam fudusz, gdzie z konta mi odciagaja 100zł, nie odczuwalne, ale już mam na komunie w restauracji, by ładnie wypadło.
                            Chowałam u mamy w szufladzie i przydało się na szafki w łazience.
                            Opłaty robie zawsze przez internet, zaraz po wypłacie męża, sama nie pracuję.
                            Ogólnie kupuje dużo ubrań, to chyba nałóg, chodzimy z córkami po targach, sklepach, ciucholandach, ale też w ten sposób kupiłam sobie szpileczki na komunie na 10zł, dzieciom mnóstwo rzeczy na wyprzedażach, np. córci buciki do komunii za 35zł, a nie na 63zł, bo zostały z zeszłego roku w sklepie.
                            To że chodzę dużo po sklepach, to też zaleta, bo kiedy trzeba coś kupić, wymienić, to wiem gdzie taniej, gdzie warto jechać i też chyba nie przepłacam, a tego nie lubię. Kredytów nie bierzemy, bo szkoda kasy na spłacanie procentu.
                            Na samochód zbieramy i wiemy, że kupimy pod koniec roku, bo odejdzie opłata za moej studia(tak planujemy dużo wcześniej).
                            Włosy farbuje sama, paznokcie maluję sama, hennę robię sama, synowi i tacie obcinam włosy, ale podcinam regularnie u fryzjera sobie, by być na topie.
                            A co Wy drogie foremki jeszcze robicie?

                            • piszecie: kredytów nie bierzemy

                              a my mielismy i mamy: kiedy sie pobralismy mielismy 2 torby ciuchów, 10tys w gotówce + 11tys z prezentów weselnych i z tym wylądowalismy sami, nie oczekując od nikogo pomocy

                              i wtedy znalezliśmy nasze mieszkanko – 58m, w przyzwoitym stanie, od spółdzielni (mniejsze koszty przy zakupie) – za całe 45tys -pognalismy po kredyt (aha, pracę też mieliśmy, byle jaka ale była) i mamy chałupkę, a dziś musielibysmy za nią zapłacić duuuuuuzo wiecej – czasami trzba mieć nos kiedy brać kredyt a kiedy dopuścić (urządzalismy też za raty – lodówka, paralka, meble itd) – nam sie udało(mało skromne to było)

                              • Zamieszczone przez morena

                                po drugie – odkładać na początku miesiąca, a nie liczyć na to, że coś zostanie na koniec. Ja dopóki kasę mam na koncie, dopóty ją wydaję – jak mam mniej, wydaję mniej, nie kupuję rzeczy, które nie są niezbędne etc…
                                Najlepiej zresztą – o ile wszystkie wyplaty wpływaja na początku miesiąca – od razu wszystkie rachunki popłacić (przez internet najlepiej, bo to lepsza kontrola – i taniej do tego ;)), zobaczyć ile kasy jest do końca miesiąca i od razu jakąś kwotę odlożyć (np. na konto oszczędnościowe właśnie)

                                po trzecie – dobrze mieć cel. Nic tak nie motywuje do oszczędzania jak wizja nowego samochodu czy wymarzonych wakacji… Odkładanie bez celu jest dużo mniej motywujące.

                                Twoje po drugie jest naprawdę godne uwagi. Bo ja właśnie czekam ile mi zpostanie
                                i zazwyzcaj albo nic nie zostaje, albo niewiele.

                                No i musze zacząć jeździć na zakupy po jedzeniu. Rzeczywiście zazwyczaj coś
                                muszę kupić bo jestem umierająca z głodu 🙂

                                Zamieszczone przez rena12
                                piszecie: kredytów nie bierzemy

                                a my mielismy i mamy: kiedy sie pobralismy mielismy 2 torby ciuchów, 10tys w gotówce + 11tys z prezentów weselnych i z tym wylądowalismy sami, nie oczekując od nikogo pomocy

                                i wtedy znalezliśmy nasze mieszkanko – 58m, w przyzwoitym stanie, od spółdzielni (mniejsze koszty przy zakupie) – za całe 45tys -pognalismy po kredyt (aha, pracę też mieliśmy, byle jaka ale była) i mamy chałupkę, a dziś musielibysmy za nią zapłacić duuuuuuzo wiecej – czasami trzba mieć nos kiedy brać kredyt a kiedy dopuścić (urządzalismy też za raty – lodówka, paralka, meble itd) – nam sie udało(mało skromne to było)

                                My też mamy kredyt mieszkaniowy. Inaczej nigdy w życiu nie kupilibyśmy mieszkania a tylko wkłądałabym komuś innemu kasę za wynajem do kieszeni.

                                • ja mysle ze to ma sie we krwi i albo sie potrafi oszczedzac albo nie, oszczedzalam nawte jak mialam marne 300 zl gdy studiowalam i z tego musiala moplacac nawet wynajete mieszkanie – nawet wteyd oszczedzalam – niewiele ale jednak, teraz oszczedamy konkretne pieniadze, mimo ze zarobki, no nie narzekamy, jest neizle, ale nie niewiadomo jak, to odkladamy tyle, ze moja mama nie uwirzyla jak powiedzialam jej kiedysa ile my zarabiamy, i ze tyle rzeczy nakupilismy tak drogich z takic hzarobkow. Nie mamy wogole kredytow.

                                  • Zamieszczone przez swiki
                                    ja mysle ze to ma sie we krwi i albo sie potrafi oszczedzac albo nie, oszczedzalam nawte jak mialam marne 300 zl gdy studiowalam i z tego musiala moplacac nawet wynajete mieszkanie – nawet wteyd oszczedzalam – niewiele ale jednak, teraz oszczedamy konkretne pieniadze, mimo ze zarobki, no nie narzekamy, jest neizle, ale nie niewiadomo jak, to odkladamy tyle, ze moja mama nie uwirzyla jak powiedzialam jej kiedysa ile my zarabiamy, i ze tyle rzeczy nakupilismy tak drogich z takic hzarobkow. Nie mamy wogole kredytow.

                                    no proszę Cię, nie załamuj 😉 ja we krwi absolutnie tego nie mam, ale za to mam silne postanowienie poprawy..
                                    nawet już na podstawie wątku opracowałam wstępny plan..

                                    teraz tylko się tego trzymać i będzie git

                                    • Zamieszczone przez Aneta.
                                      no proszę Cię, nie załamuj 😉 ja we krwi absolutnie tego nie mam, ale za to mam silne postanowienie poprawy..
                                      nawet już na podstawie wątku opracowałam wstępny plan..

                                      teraz tylko się tego trzymać i będzie git

                                      to zycze powodzenia. ja wiem poprostu ze i ja i moj maz jakos tak potrafimy wlasnie oszczedzac (choc ostatnio maz sie rozszalal nawet wczoraj byla o tym rozmowa, bo jakos ostatnio wlasnie nie odkladamy ani grosza a wcale mniej nie zarabiamy ) no i wyszlo: na ofiare miesiecznie wydaje maz okolo 100 zl no niby co to jest 100 zl, ale… telefony i benzyna u nas to ponad 600 zl na miesiac – i mowie ograniczmy moze wlasnie na tyle ile sie da a on: ale no ile jestesmy zaoszczedzic w stanie: 200-300 zl – co to jest… no i wlasnie to jest to – niby tylko 100-200 zl ale chodzi wlasnie o podejscie jego – a wczesniej nasze podejscie bylo takie, ze kazda zl sie liczy i nie marnujemy kasy na glupoty, a teraz… no wlasnie marnujemy na glupoty i nawet tego nie widzielismy do wczoraj

                                      • najwazniejsze chyba jest rozdysponowanie kasą na cały miesiąc biorąc pod uwage wszystkie bieżace wydatki plus zostawiając margines na wszelki wypadek…
                                        u nas to wygląda tak ze 8ego czy 9ego jak mamy obie pensje na koncie to mąż siada i opłaca wszystkie rachunki.potem sie liczy ile dla opiekunki,ile na przedszkole,na nowe buty itp.pozostaje suma za która trzeba żyć…mój mąż nie byłby sobą jakby nie odłożył kilku stówek na drugie konto…to takie zabezpieczenie przed wydaniem.jak zajdzie potrzeba to zawsze można sobie przelać z powrotem.i tak potem zakupy bieżące z kartką.i jakos leci…

                                        • Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW
                                          jakby nie odłożył kilku stówek na drugie konto…to takie zabezpieczenie przed wydaniem.jak zajdzie potrzeba to zawsze można sobie przelać z powrotem.

                                          mój niezawodny sposób na oszczędzanie – od kilku lat tak wlaśnie robię.

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Oszczędzanie..

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general