trzeba iść do przodu

Niedługo miną 3 tyg juk już nie jestem w ciąży… nadal boli, tak bardzo bym chciała aby to się nigdy nie wydarzyło, tak bardzo bym chciała obudzić się z tego cholernego snu… gdybym mogła cofnąć czas, gdybym mogła cokolwiek zrobić… czy tak naprawdę musiało być? tak bardzo pragnęłam tego dziecka, wyliczałam dni do przyjazdu męża abyśmy mogli wszystkim oficjalnie ogłosić tą dobrą nowinę. Tak się niestety nie stało. Miał przyjechać już za dwa tygodnie… przyjechał za tydzień, ale z innego powodu, zaczęłam krwawić i trafiłam do szpitala, to był7/8tc. Cieszę się że był przy mnie w tym najgorszym momencie… Przy nim łatwiej jest mi wrócić do siebie. Ale jest mi tak ciężko, to tak potwornie boli, to była nasza pierwsza ciąża… Cały czas krąży mi myśl po głowie- gdybym może trafiła do innego lekarza…
… Ale (jak to powtarzają wszyscy dookoła)widocznie tak miało być, tylko,że ja nie potrafię tego zrozumieć.
Wiem,że wiele dziewczyn przeżyło to co ja, te wszystkie przeczytane artykuły… to sprawia,że czuję,że nie jetem sama i jednoczę się bólem, ze wszytkimi cierpiącymi kobietami. Czasami tak się zastanawiam czy może to wydarzenie uchroniło mnie przed czymś gorszym,że może nie powinnam chodzić już do tej lekarki?(miała mi po porodzie zrobić wypalankę),
bo na pewno już nie pójdę. Wiem,że to jest trochę takie szukanie winnego, ale ona parę rzeczy sobie olała. Szkoda tylko,że dopiero teraz jestem “taka mądra”…
Chcę znowu spróbować, ale boję się kolejnej straty, mam nadzieję że moje wewnętrzne pragnienie pokona te wszystkie lęki. Spróbujemy w lato, może przynajmniej wtedy się nie przeziębię…

43 odpowiedzi na pytanie: trzeba iść do przodu

  1. Zamieszczone przez alienka99
    Niedługo miną 3 tyg juk już nie jestem w ciąży… nadal boli, tak bardzo bym chciała aby to się nigdy nie wydarzyło, tak bardzo bym chciała obudzić się z tego cholernego snu… gdybym mogła cofnąć czas, gdybym mogła cokolwiek zrobić… czy tak naprawdę musiało być? tak bardzo pragnęłam tego dziecka, wyliczałam dni do przyjazdu męża abyśmy mogli wszystkim oficjalnie ogłosić tą dobrą nowinę. Tak się niestety nie stało. Miał przyjechać już za dwa tygodnie… przyjechał za tydzień, ale z innego powodu, zaczęłam krwawić i trafiłam do szpitala, to był7/8tc. Cieszę się że był przy mnie w tym najgorszym momencie… Przy nim łatwiej jest mi wrócić do siebie. Ale jest mi tak ciężko, to tak potwornie boli, to była nasza pierwsza ciąża… Cały czas krąży mi myśl po głowie- gdybym może trafiła do innego lekarza…
    … Ale (jak to powtarzają wszyscy dookoła)widocznie tak miało być, tylko,że ja nie potrafię tego zrozumieć.
    Wiem,że wiele dziewczyn przeżyło to co ja, te wszystkie przeczytane artykuły… to sprawia,że czuję,że nie jetem sama i jednoczę się bólem, ze wszytkimi cierpiącymi kobietami. Czasami tak się zastanawiam czy może to wydarzenie uchroniło mnie przed czymś gorszym,że może nie powinnam chodzić już do tej lekarki?(miała mi po porodzie zrobić wypalankę),
    bo na pewno już nie pójdę. Wiem,że to jest trochę takie szukanie winnego, ale ona parę rzeczy sobie olała. Szkoda tylko,że dopiero teraz jestem “taka mądra”…
    Chcę znowu spróbować, ale boję się kolejnej straty, mam nadzieję że moje wewnętrzne pragnienie pokona te wszystkie lęki. Spróbujemy w lato, może przynajmniej wtedy się nie przeziębię…

    Bardzo mi przykro, przytulam do serducha
    doskonale wiem co przeżywasz…ja przeżywałam to w lipcu…
    też zmieniłam lekarza- tez jestem dzis mądrzejsza – mam wrażenie, ze nawet od tamtej pani doktor…trafilam w dobre rece i jak po pol roku udało się znow.
    Strach o to kolejne malenstwo jest, ale wierz mi warto sie starac, i choc nie zapomnisz nigdy o aniolku to wlasnie dla niego musisz sie podniesc by pokazac mu piekne zycie…ja tak wlasnie sobie to tlumaczylam i tlumacze…
    trzymaj sie!

    ps. A jak czujesz potrzebe to pisz,duzo pisz…mylse ze dzieki temu ze tu mialam takie wsparcie dalam rade isc do przodu…

    aggi & hania3l & aniołek07.07 & wrześniowe słoneczko

    • Zamieszczone przez aggi
      Bardzo mi przykro, przytulam do serducha
      doskonale wiem co przeżywasz…ja przeżywałam to w lipcu…
      też zmieniłam lekarza- tez jestem dzis mądrzejsza – mam wrażenie, ze nawet od tamtej pani doktor…trafilam w dobre rece i jak po pol roku udało się znow.
      Strach o to kolejne malenstwo jest, ale wierz mi warto sie starac, i choc nie zapomnisz nigdy o aniolku to wlasnie dla niego musisz sie podniesc by pokazac mu piekne zycie…ja tak wlasnie sobie to tlumaczylam i tlumacze…
      trzymaj sie!

      ps. A jak czujesz potrzebe to pisz,duzo pisz…mylse ze dzieki temu ze tu mialam takie wsparcie dalam rade isc do przodu…

      aggi & hania3l & aniołek07.07 & wrześniowe słoneczko

      Dziękuję

      • Alienko przytulam Cię mocno. Wiem co teraz przeżywasz, wiem, że jesteś w pewnej otchłani, z której trudno sie wygrzebać, ale mimo, ze teraz ciężko Ci w to uwierzyć- nadejdzie ukojenie…Każda z nas w innym czasie dochodzi do siebie po stracie, nie wiem od czego to zależy. Jedno Co mogę Ci poradzić Kochana- pamiętaj, ze mężczyzna przechodzi to zupełnie inaczej, to, że nie płacze, nie zamyka się w sobie, nie chodzi smutny i o dziwo za wszelką cenę stara się żyć normalnie (co często wydaje nam się okropnie bezduszne)- to wszytsko nie oznacza, że nie cierpi. Cierpi bardzo! To jest takie mechanizm obronny u większości facetów, chcą oddalić od siebie to co sprawia im cierpienie, nie chcą celebrować bólu. Być może u Ciebie i Twojego męża jest inaczej, w końcu każdy człowiek jest inny, ale jeśli jest tak jak piszę, to mam nadzieję, że choć troszke pomogłam. Jeszcze raz Cię przytulam moja droga… A to dla Twojego Aniołeczka [*][*][*]….

        • Przytulam Cie mocno. Najważniejsze jest by sie nie poddawać, by mimo bólu mieć nadzieję i wierzyć. Przyjdzie czas, ze z uśmiechem w oczach i radością w serduszku powiesz swojemu Aniołkowi,że ma siostrzyczke albo braciszka. Na pewno tak bedzie, życzę Ci tego z całego serca. Trzymam kciuki, zebyś mimo łez i smutku, który teraz czujesz była silna i dzielna i przede wszystkim wierzyła,że bedzie dobrze. Bo będzie!!!
          Ściskam Cię.

          • Dziewuszki moje Kochane, nawet nie wiecie jak mi pomogłyście. Czułam gniew, złość i żal, ogromny żal… nadal jest mi ciężko, ale zaczynam trochę inaczej patrzeć na życie. Wczoraj był pierwszy dzień kiedy nie płakałam… myślę teraz o moim maleństwie jako o moim Aniołku, który nigdy mnie nie opuści, bo już na zawsze pozostanie w moim sercu…
            Wiem,że mój mąż też to przeżył,widziałam w jego oczach ból i cierpienie, kiedy siedział nad moim łóżkiem w szpitalu. Ale natura tak stworzyła mężczyzn, że nie mogą okazywać słabości, zresztą jak kobieta miałaby się pozbierać jakby jej facet codziennie szlochał w rękaw, oni muszą być twardzi i tak już ma być. Chociaż… przyznam,że się złościłam, jak ostatnio płakałam, a mój mąż mi w kółko powtarzał,że mam nie płakać tylko próbować żyć dalej normalnie.
            Ach… no i tak trzeba… dla przyszłych dzieci, oby tylko one były…

            • Kiedyś myślałam o dzieciach jak o dalekiej przyszłości, jeszcze nie tak dawno mówiłam,że mam jeszcze czas, w sumie jestem młoda, bo mam dopiero 23l, ale jakoś tak po ślubie (lipiec ubiegłego roku) myśl o dziecku była mi coraz bliższa. W grudniu tak trochę niepewnie stwierdziliśmy,że może spróbujemy”wycelować”. W styczniu, kiedy test wskazał 2 kreski, bardzo się ucieszyłam, hmm… przypomniało mi się jak z radości ręce mi się trzęsły, że nie mogłam nr do męża wykręcić. To była taka piękna chwila… Moja radość trwała tylko 3tyg, ale tak miło wspominam ten czas, jak głaskałam swój brzuszek, mówiąc do maleństwa,że je bardzo Kochamy, przeglądałam na internecie strony jak teraz rozwija się moje maleństwo, hmmm… czułam,że to będzie dziewczynka, zawsze chciałam mieć pierwszą córeczkę. Ach jaki to był fajny czas, kobieta czuje,że nosi w sobie cud-nowe życie… to jest coś pięknego… Miała się nazywać Amelka… mój mąż powiedział, że będzie druga Amelcia, ale ja powiedziałam,że “nie!” – tamte imię było tylko dla niej, i niech tak już zostanie.
              Gdyby człowiek mógł w sobie wymazać złe wspomnienia… tak jakby te trudne chwile nigdy się nie wydarzyły…
              Najbardziej boję się tego, aby to się nie powtórzyło. Mówi się żeby Kobieta w ciąży się nie denerwowała, ale jak tu się nie martwić, kiedy życie nam kładzie takie kłody pod nogi.
              Parę dni temu, z płaczem powiedziałam do swojego męża, że nie mam już siły dźwigać tego krzyża,że on jest dla mnie za ciężki…

              … Człowiek musi upaść pod swoim krzyżem po to – żeby się podnieść…

              • współczuje bardzo…
                czasami jest cieżko
                czasami nie wierzymy, że można sie podniesć
                ale podnosimy sie i wstaje nowy dzień

                ja tak wstałam
                dzisiaj mam swoje Cudeńko przy sobie i Bogu za to dziekuje

                pisz dużo, pisz otym co w Tobie siedzi
                wygadaj sie
                mnie to pomagało bardzo 🙂

                • Zamieszczone przez alienka99
                  Kiedyś myślałam o dzieciach jak o dalekiej przyszłości, jeszcze nie tak dawno mówiłam,że mam jeszcze czas, w sumie jestem młoda, bo mam dopiero 23l, ale jakoś tak po ślubie (lipiec ubiegłego roku) myśl o dziecku była mi coraz bliższa.

                  … Nasze historie sa bardzo podobne Alienko…..bede Ci kibicowac z calej sily, mam nadzieje, ze uda Ci sie szybko dojsc do siebie:)

                  • Gdyby wszystko było w porządku moje maleństwo miałoby dziś już 6cm…
                    Chyba nie powinnam myśleć w ten sposób. Ale pomyślałam to ze spokojem i czuję,że zaczynam powoli ten spokój ducha odzyskiwać. Codziennie analizuję wszystkie wspomnienia, wracają one do mnie w każdej minucie, w końcu minęło niewiele czasu. Te wszystkie obrazy przychodzą do mnie jak sceny z filmu, który obejrzałam a nie jakbym właśnie ja to wszystko przeżyła… Może to taki mechanizm obronny organizmu,ale mam za to do siebie żal, czy wystarczająco “uczciłam” żałobę po moim aniołku…
                    To wszystko co się wokół mnie dzieje… tak jakby nic nigdy się nie wydarzyło… Moja mama i siostry… powiedziały tylko,że jesteśmy młodzi i będziemy jeszcze mieli dzieci, mamy czas. I koniec tematu, więcej nie był on więcej poruszany. W sumie tak jest lepiej, po co szarpać rany. Ja sama staram się zewnętrznie zachowywać tak, jakby mnie to nie dotyczyło. Moje łzy widział tylko mój mąż, tylko do niego kierowałam swoje emocje. Żadna z moich koleżanek o “tym” nie wie, gram przed nimi jak aktorka: “-to kiedy dzidziuś?”, “-a wiesz… na razie o tym nie myślimy, mamy czas”i uśmiech jak nigdy nic, a w środku?-ściska mnie jak cholera! Ale nie potrafię żalić się “obcym” mi osobom, nie zniosłabym ich wzroku współczucia, czy sztucznej litości, bo nikt nie zrozumie drugiej osoby jeżeli nie przeżył tego samego (Teraz rozumiecie dlaczego tu piszę). Dam dla przykładu moją szwgierkę- na pierwszym miejscu oczywiście poleciała do swoich psiapsiółek, no jakże by inaczej, przecież to taka nowina, no takie się teraz rzeczy dzieją, oni to się mają… No i miałam wrażenie że cała ta trójca patrzy się na mnie z takim politowaniem, jak na tą “gorszą”, one w końcu mają dzieci i wszystko jast o.k. a ja chyba sobie nie zasłużyłam skoro poroniłam, no coś jest ze mną w końcu nie tak, bo normalna kobieta MA dzieci. I mam wrażenie,że wypatrują naszej reakcji czy my to przeżywamy czy nie, a ja gram jak ta marionetka w teatrzyku- jakby nie mi “to” się przydarzyło.

                    Ostatnio przychodzi do mnie taki obraz- trzymam w ramionach swoje dzieciątko i mocno je przytulam, i mówię, że mamusia jest przy Tobie i bardzo Cię kocha… i łzy płyną mi po policzku, nawet teraz,kiedy o tym piszę…

                    Mój Aniołku, przepraszam, że myślę o Twoim przyszłym rodzeństwie, Kocham Cię i nigdy o Tobie nie zapomnę… na zawsze pozostaniesz w moim sercu…
                    [*]

                    • kolejne biadolenie alienki

                      Od 3dni zaczęłam znowu mierzyć sobie temp, czy to działania z myślą o dziecku? Sama nie wiem. Bardzo się boję, ale nie macierzyństwa, tylko kolejnej straty. Najlepiej byłoby odczekać roczek lub dwa… Tylko po co? Żeby zapomnieć? O tym nie da się zapomnieć… Lekarze mówią,że to była ciąża, my kobiety mówimy,że to były nasze dzieci. A jak matka mogłaby zapomnieć o swoim dziecku? nieważne czy zdążyło się narodzić,czy miało już rączki i rysy twarzy, i czy zdążyło mu zabić serduszko…
                      To miał być mój dzidziuś, moja córeczka… a teraz już jej nie ma…
                      Nawet nie zdążyłam tak naprawdę jej poczuć… Patrzyłam w kalendarz kiedy mogą pojawić się jej pierwsze ruchy… nie doczekałam się…
                      Za bardzo pragnęłam? Czy nie dowierzałam, że spotkało mnie szczęście?
                      Ach…jakie ciężkie jest te życie? Czy po tym wszystkim wolno mi marzyć? Wolno mi pragnąć?
                      Mam mętlik w głowie…
                      Odczekam te głupie 3m-ce i zobaczę jak wtedy będę się czuła, i czy będę gotowa. Jedno wiem na pewno,już zawsze będę się bała…

                      Przed świętami idę do lekarza, zobaczymy co powie ciekawego, ale z tego co udało mi się rozszyfrować z tej łaciny to nic konkretnego…

                      • Zamieszczone przez alienka99
                        Od 3dni zaczęłam znowu mierzyć sobie temp, czy to działania z myślą o dziecku? Sama nie wiem. Bardzo się boję, ale nie macierzyństwa, tylko kolejnej straty. Najlepiej byłoby odczekać roczek lub dwa… Tylko po co? Żeby zapomnieć? O tym nie da się zapomnieć… Lekarze mówią,że to była ciąża, my kobiety mówimy,że to były nasze dzieci. A jak matka mogłaby zapomnieć o swoim dziecku? nieważne czy zdążyło się narodzić,czy miało już rączki i rysy twarzy, i czy zdążyło mu zabić serduszko…
                        To miał być mój dzidziuś, moja córeczka… a teraz już jej nie ma…
                        Nawet nie zdążyłam tak naprawdę jej poczuć… Patrzyłam w kalendarz kiedy mogą pojawić się jej pierwsze ruchy… nie doczekałam się…
                        Za bardzo pragnęłam? Czy nie dowierzałam, że spotkało mnie szczęście?
                        Ach…jakie ciężkie jest te życie? Czy po tym wszystkim wolno mi marzyć? Wolno mi pragnąć?
                        Mam mętlik w głowie…
                        Odczekam te głupie 3m-ce i zobaczę jak wtedy będę się czuła, i czy będę gotowa. Jedno wiem na pewno,już zawsze będę się bała…

                        Przed świętami idę do lekarza, zobaczymy co powie ciekawego, ale z tego co udało mi się rozszyfrować z tej łaciny to nic konkretnego…

                        No i masz prawo sobie “pobiadolić” jak to nazwałaś, właśnie po to tu jest ten kącik, żeby było gdzie…
                        I to nie prawda, że za bardzo pragnęłaś i zawsze wolno Ci marzyć, bo marzenia dają nam tak naprawdę siłę, i życzę Ci byś w końcu cieszyła się swoimi ukochanymi szkrabami, tak jak ja…
                        Dawno temu ja też w tym kąciku opłakiwałam moje dzieci, straciłam troje, nigdy nie poznałam ich rysów twarzy, nawet nie doczekałam się widoku bijącego serduszka… i do tej pory jak o nich myślę, to mam mokre oczy… ot… mama tęskniąca za swoimi dziećmi… Ale od tamtego czasu dużo się zmieniło… mam dwójkę fantastycznych maluszków: Antosia i Klarę i wiem, że tamta trójeczka gdzieś z nieba pilnuje ich, żeby nic im się nie stało…, dlatego wierzę, że i Ciebie spotka to szczęście, a z doświadczenia wiem, że trudno czekać rok ze staraniami, bo przecież tej miłości do dzieci w nas tyle…

                        • pytanie

                          Dziewczyny napiszcie jak długo czekałyście z decyzją o kolejnej próbie? Czy miałyście duże obawy, czy tylko ja jestem taka dziwna? Jeżeli będę długo czekała, powiedzmy rok czy dwa, boję się,że tak bardzo będę pragnęła tego dziecka, że jak znowu coś wyjdzie nie tak to mi chyba serce pęknie. Albo inaczej, im bardziej będę pragnąć,tym bardziej nie będzie nam wychodzić, no wiecie, stres kobiety też ma jakiś wpływ na zapłodnienie. Bo tak to u nas dziwnie jest, że jak kobieta nie myśli-to wpada, a jak pragnie dziecka, to się nie udaje. Wiem,że to nie we wszystkich przypadkach, ale tak zazwyczaj jest.
                          Jak widzę te wszystkie maleństwa… ile to kobieta potrafi znieść dla takiego skarba… ja nawet poród zniosę,i niewygody związane z ciążą (mimo tego,że mam wrażliwe korzonki) i nawet te głupie wymioty (mimo iż NIE CIERPIĘ wymiotować), to wszystko dla tej małej istotki…
                          Może któraś z Was jest dobrą wróżką i powie mi,żebym się nie martwiła, bo wszystko będzie w porządku…
                          Chyba jestem za duża,żeby wierzyć w dobre wróżki 😉

                          • Dziękuję Vinga za słowa otuchy. Ja to jestem tak beksa, że jak przeczytałam o Twoich aniołkach, jak z nieba opiekują się Twoimi dziećmi, to aż się wzruszyłam. Dzięki takim kobietom jak Ty jest we mnie nadzieja… może i mnie spotka takie szczęście i będę mogła cieszyć się swoimi skarbami. Pozdrawiam

                            • Zamieszczone przez alienka99
                              Dziewczyny napiszcie jak długo czekałyście z decyzją o kolejnej próbie? Czy miałyście duże obawy, czy tylko ja jestem taka dziwna?

                              Obawy miałam i to przy wszystkich ciążach, i zawsze będę miała, taki już los doświadczonych kobiet…

                              A co do podjęcia decyzji o kolejnej ciąży, to o ile nie ma przeciwskazań medycznych to chyba nie warto nie wiadomo jak długo czekać… ja odczekałam najpierw 4 miesiące, później 7 miesięcy… Ważne przede wszystkim, żeby być przekonanym, że to już czas…

                              • Chciałabym byc taką wróżką. Pospełniałabym wszystkim mamą marzenia. Mimo łez i smutku życzę Ci bys była silna i dzielna i oby wszystko się dobrze ułożyło. Uściski i buziaki:*

                                • re

                                  Rozumiem Cię doskonale…. w niedzielę miną 3 tygodnie od mojej tragedii. To był 7-8 tydzień. Pierwsza ciąża. Już nie płaczę,ale nigdy nie zapomnę… Nigdy. To miała być moja Nel. Tak bardzo jej chciałam…. tak bardzo. Po raz pierwszy od dawna byłam u spowiedzi. Ksiądz mi powiedział, że powinnam być dzielna dla swojej Dzieciny, że przecież chcę się z nią zobaczyć w niebie….
                                  I poczułam ulgę. Wiem też,że czekać z następną ciążą nie będę- poczekam jeszcze jakieś 2 m-ce i do dzieła. Nie chcę czekać.

                                  Zamieszczone przez alienka99
                                  Niedługo miną 3 tyg juk już nie jestem w ciąży… nadal boli, tak bardzo bym chciała aby to się nigdy nie wydarzyło, tak bardzo bym chciała obudzić się z tego cholernego snu… gdybym mogła cofnąć czas, gdybym mogła cokolwiek zrobić… czy tak naprawdę musiało być? tak bardzo pragnęłam tego dziecka, wyliczałam dni do przyjazdu męża abyśmy mogli wszystkim oficjalnie ogłosić tą dobrą nowinę. Tak się niestety nie stało. Miał przyjechać już za dwa tygodnie… przyjechał za tydzień, ale z innego powodu, zaczęłam krwawić i trafiłam do szpitala, to był7/8tc. Cieszę się że był przy mnie w tym najgorszym momencie… Przy nim łatwiej jest mi wrócić do siebie. Ale jest mi tak ciężko, to tak potwornie boli, to była nasza pierwsza ciąża… Cały czas krąży mi myśl po głowie- gdybym może trafiła do innego lekarza…
                                  … Ale (jak to powtarzają wszyscy dookoła)widocznie tak miało być, tylko,że ja nie potrafię tego zrozumieć.
                                  Wiem,że wiele dziewczyn przeżyło to co ja, te wszystkie przeczytane artykuły… to sprawia,że czuję,że nie jetem sama i jednoczę się bólem, ze wszytkimi cierpiącymi kobietami. Czasami tak się zastanawiam czy może to wydarzenie uchroniło mnie przed czymś gorszym,że może nie powinnam chodzić już do tej lekarki?(miała mi po porodzie zrobić wypalankę),
                                  bo na pewno już nie pójdę. Wiem,że to jest trochę takie szukanie winnego, ale ona parę rzeczy sobie olała. Szkoda tylko,że dopiero teraz jestem “taka mądra”…
                                  Chcę znowu spróbować, ale boję się kolejnej straty, mam nadzieję że moje wewnętrzne pragnienie pokona te wszystkie lęki. Spróbujemy w lato, może przynajmniej wtedy się nie przeziębię…

                                  • [quote=alienka99;1499195] im bardziej będę pragnąć,tym bardziej nie będzie nam wychodzić, no wiecie, stres kobiety też ma jakiś wpływ na zapłodnienie. Bo tak to u nas dziwnie jest, że jak kobieta nie myśli-to wpada, a jak pragnie dziecka, to się nie udaje. Wiem,że to nie we wszystkich przypadkach, ale tak zazwyczaj jest.
                                    J/quote]

                                    niestety – u mnie na przykład – dokładnie tak się stało:( Dlatego każdej osobie, która pyta: “ile czekać?” odpisuję, że jak jest wszystko ok z badaniami i jest się gotowym do kolejnej ciąży to nie czekać w ogóle tylko się starać. To nieprawda, że organizm musi się co najmniej 3 m-ce regenerować po łyżeczkowaniu! Wystarczy mu czas do pierwszej po zabiegu miesiączki. A jak ona już nadejdzie to znak, że wszystko, fizycznie wróciło do normy. Po moim ostatnim zabiegu lekarze “pozwolili” się starać po pierwszej @.
                                    Im dłużej odczekasz ze staraniami, tym więcej tęsknoty za ciążą się w Tobie nagromadzi… przynajmniej u mnie tak było… i czas wcale nie działał na korzyść… zresztą nie działa do dziś:( (miałam ostatni zabieg w kwietniu ubiegłego roku i do teraz mi się nie udaje z ciążą).
                                    Życzę Ci kochana spokoju, wytrwałości i szybkiej następnej ciąży zakończonej szczęśliwym porodem.
                                    A dla Twojego kochanego Aniołka w niebie, który na pewno będzie Cię chronił i swoje przyszłe rodzeństwo również, zapalam świeczkę pamięci
                                    [*]

                                    Życzę Ci wszystkiego dobrego.

                                    • co dalej?

                                      Moje Kochane, dziękuję Wam za te wszystkie posty, one bardzo dużo dla mnie znaczą, i jest mi niezmiernie miło że tyle jest u nas mądrych kobitek. No i chyba znowu muszę zasięgnąć waszej opinii, dokładnie odnośnie @ itd…
                                      Zabieg łyżeczkowania miałam 10lutego,po 18dniach pojawiła mi się no ta, no wiecie, ta niechciana przez nas wzystkie @, trwała 4 dni a teraz czekam na drugą @… no i coś się spóźnia, dziś jest 34dzień cycklu. Zawsze mam takie symptomy “zapowiadające” między innymi pobolewanie w korzonkach, jak już czuje te fale bólu to już wiem,że następnego dnia “na bank” przyjdzie “ta małpa!”. Tydzień temu byłam przekonana,że już przyjdzie-a tu nic. Nawet nie mam ochoty robić testu, bo-nie ma bata. Co prawda kochaliśmy się z mężem, ale Z, i nie przypominam sobie sytuacji, aby coś się z tym “fantem” działo. Chcieliśmy bez, ale założyliśmy sobie, że już poczekamy te 3 miesiące, chociaż ja wolę już!!!
                                      Odnośnie wizyty u lekarza, to byliśmy z mężem u słynnej pani doktor Padzik-Moczydłowskiej i przyznam,że lekarka wiedzę ma. Gabinet i atmosfera-miło i przytulnie, tylko za wizytę dużo skasowała. Wyniki histo… wskazywały na normalną selekcję natury, co jest częstym przypadkiem i nie ma to ujemnego wpływu na kolejne ciąże. Po zrobieniu usg stwierdziła,że wszystko jest o.k., obraz pokazywał tworzące się nowe pęcherzyki w jajnikach, no i mamy dalej próbować, oczywiście powiedziała,że najlepiej jest odczekać 3miesiące-bo taki czas potrzebuje macica do pełnego zregenerowania się.
                                      Czy ja wiem…? Nigdzie nie jest powiedziane, że ten czas jest przymusową regułą. Ale chyba lepiej żebym teraz nie była w ciąży- sumienie mnie zagryzie, bo po wcześniejszych soczkach i chlebkach z ziarenkami, w tym miesiącu miałam ochotę tylko na niezdrowe jedzonko(hi,hi) fast foody, cola i tigery. Jak tylko będziemy planować dzidziunia od razu przechodzę na zdrową dietę. Ale don’t worry papierosy -never-bleeee paskudztwo.
                                      P. S.heeeeelp, jak ja nie cierpię tych gumek :-(, ale za cholerę nie wiem jak mam te niepłodne wyliczyć-cykl mi się przeciąga, a temp nie spada (od 11 dni waha się w granicach 36,4, mierzę codziennie rano pod językiem, przed wstaniem z łóżka).
                                      P. S.2. Czy ból gardła ma wpływ na temp, ale dobiero 3dni mnie boli.

                                      • Witam dziewczyny!mam do was pytanko-czy objawy ciąży po zabiegu łyżeczkowania są takie same jak przy normalnej ciąży?pytam z ciekawości!pozdrawiam gorąco!

                                        • No i przyszła… ach… a już miałam cień nadziei na cud… Ale nie! musiała przyjść, po 38 dniach cyklu!-żeby to mi było pierwszy i ostatni raz!

                                          Też jestem ciekawa jakie są objawy kolejnej ciąży, mówi się, że każda ciąża jest inna. Tak fajnie było “być” w ciąży, szkoda,że to tak krótko trwało… teraz zapewne czułabym ruchy mojej kruszynki, wyczytałam,że to jest jak muśnięcie rybiego ogona, ciekawe jakie to musi być uczucie, hmm…
                                          Łza zakręciła mi się w oku, próbuję żyć normalnie, próbuję tak często nie wracać myślami do tamtych zdarzeń,ale pytania i tak pozostaną bez odpowiedzi…
                                          Patrzę tylko na tego szmacianego aniołka, który wisi na ścianie pod kinkietem i mówię “Kocham Cię Amelko”

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: trzeba iść do przodu

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general