Wojna domowa

[Zobacz stronę]

Jakim byliście związkiem, zanim urodziły się dzieci?

Chyba partnerskim. Mieszkaliśmy w mojej kawalerce, pracowaliśmy, żywiliśmy się głównie na mieście. Śniadania robiliśmy, jak kto chciał, czasem Paweł wychodził rano po bułki. Bałagan? To się jakoś sprzątało. Sprawy takie jak wyniesienie śmieci albo gotowanie nigdy nie były problemem. Mówię ‘chyba byliśmy’, bo teraz nie jestem pewna, czy wiem, co to jest związek partnerski. Pamiętam taką scenę. Gosia miała rok, przyszła do mnie koleżanka feministka, niezależna, samotna. Około 18 z pracy wrócił Paweł, usiadł przy stole, a ja mu podałam rosół. Rozpętała się karczemna awantura. Ta dziewczyna nie mogła tego pojąć, zaatakowała mnie. Dla mnie to było przegięcie. Ale z drugiej strony pomyślałam, że jest coś bardzo niepokojącego w tym geście. I że nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek zdarzyło się, że wracam do domu, a Paweł serwuje mi kolację.

troche o mnie a troche pewnie o kazdej z nas?
i umniejszanie wlasnej pracy?

46 odpowiedzi na pytanie: Wojna domowa

  1. U nas jak Groszka nie było to ja często wracałam z pracy później niż mój M. I to on gotował i podawał mi obiad, teraz “siedze” w domu więc siłą rzeczy – ja gotuje i ja serwuje 🙂 Wyjątkiem jest niedziela – Rafał robi najlepszy rosół na świecie więc on kucharzy…

    • nie czytam bo pierwsze dwie strony to o nas boję się co będzie dalej……

      przeczytałąm do końca. nie mam pani do sprzatania ani zmywarki reszta jest o nas:Niepawny:

      • nie gotowałam nigdy, więc u mnie to norma, ze ja siedzę, a mąż podaje do stołu, nawet jak są imprezy typu urodziny, wigilia itd
        [LEFT]ale pewnie nie o gotowanie tu chodzi, ale o pewien system jaki sobie rodzina przyjmie.
        od zawsze pracuję, więc nie wiem ( i obym nigdy nie musiała sprawdzic ) jak to jest “siedziec” w domu, ale każdemu według potrzeb.
        generalnie trzeba się szanować niezależnie od sytuacji życiowej.
        ale mądrość mi wyszła
        [/LEFT]

        • Nie weszłam w tradycyjny model rodziny
          I nie wejdę, walczę o niezależność i elastyczną równość jak lew 😀
          Co nie znaczy, ze mój małż nie próbuje cały czas granicy przkraczać

          • Czytałam to jakiś czas temu, nawet chciałam mężowi dać, żeby sobie przeczytał i żebyśmy to mogli przedyskutować.

            Przede wszystkim to mam wrażenie, że oni o swoich oczekiwaniach nie bardzo rozmawiają.

            I przebija jakaś taka różnica, która może wynika z tego, że to tekst pisany i już ja sobie nadinterpretuję.
            Ona wielu rzeczy nie lubi robić, ale je robi i w zasadzie nic nie mówi.
            On jest wręcz dumny, że tego czy tamtego nie znosi i robić nie będzie.

            No i rozwaliła mnie wizja dnia z dzieckiem polegająca na pojechaniu do knajpki, gdzie dzieci się bawią a on pije kawę!

            • moja koleżanka mi kiedyś tak to naświetliła,
              wyszła za mąż i chciała byc PERFECT – żona, matka, kochanka, itd
              jak przyszło dziecko – brakło czasu i już nie mogła być taka perfect i okazało się, że jej mąż ma o to mnóstwo żalu – że ona go oszukała, ze było tak super, a teraz obiad z jednego dania itd…
              przyzwyczaiła i chlopu cięzko zrezygnować z czegoś 🙂

              • Kiedy Marta poszła do pracy, przejąłeś część obowiązków domowych?

                Nie przejąłem prania ani gotowania. A innych obowiązków domowych nie widzę. Generalnie wolałbym, żeby jedno z nas pracowało, a drugie nie. Dzisiaj ja bym wolał nie pracować. Taki układ jest lżejszy. Podstawowy minus dla tej osoby, która jest w domu, jest taki, że jest w domu. Ale z drugiej strony nie ma nic przyjemniejszego, niż o godzinie 11 wsadzić dzieci na rowerki i dyrdać z nimi do knajpki, gdzie one się bawią w piaskownicy, a ty pijesz kawkę, świeci słońce, czytasz gazetę. Wracasz do domu, kładziesz dzieci spać i sam ucinasz sobie drzemkę. Jecie obiad, który sam robisz albo zamawiasz pizzę. Wraca żonka zmęczona, kładziecie dzieci spać i idziesz do kolegów, bo jesteś wypoczęty. I rano wstaniesz wcześnie, ale potem się wyśpisz. Ja bym na to poszedł. Ale jak dwie osoby idą do pracy, to wtedy są kolizje, zderzenia. Ja zmęczony, ona zmęczona i kto się tymi dziećmi zajmie? I jedzenie jest wtedy najmniejszym zmartwieniem. Dziecko wydobywa z ludzi to, co najpiękniejsze i najgorsze. Przy zmęczeniu wychodzą najgorsze rzeczy. Ludzie dostają tą drugą osobą w mordę strasznie. A potem to się zaczyna normalizować. W partnerskim związku widzisz tę osobę całościowo, czasem ją lubisz, czasem nie, czasem kochasz, czasem nienawidzisz, masz na to zgodę. Nie ma stłamszenia, jakiejś nierówności, przynajmniej świadomej. Jest otwartość. A teraz Marta wróci do pracy na cały etat i zacznie się kolejny slalom gigant.

                A ta część mnie po prostu rozłożyła na łopatki

                • Zamieszczone przez Asik.
                  Kiedy Marta poszła do pracy, przejąłeś część obowiązków domowych?

                  Nie przejąłem prania ani gotowania. A innych obowiązków domowych nie widzę. Generalnie wolałbym, żeby jedno z nas pracowało, a drugie nie. Dzisiaj ja bym wolał nie pracować. Taki układ jest lżejszy. Podstawowy minus dla tej osoby, która jest w domu, jest taki, że jest w domu. Ale z drugiej strony nie ma nic przyjemniejszego, niż o godzinie 11 wsadzić dzieci na rowerki i dyrdać z nimi do knajpki, gdzie one się bawią w piaskownicy, a ty pijesz kawkę, świeci słońce, czytasz gazetę. Wracasz do domu, kładziesz dzieci spać i sam ucinasz sobie drzemkę. Jecie obiad, który sam robisz albo zamawiasz pizzę. Wraca żonka zmęczona, kładziecie dzieci spać i idziesz do kolegów, bo jesteś wypoczęty. I rano wstaniesz wcześnie, ale potem się wyśpisz. Ja bym na to poszedł. Ale jak dwie osoby idą do pracy, to wtedy są kolizje, zderzenia. Ja zmęczony, ona zmęczona i kto się tymi dziećmi zajmie? I jedzenie jest wtedy najmniejszym zmartwieniem. Dziecko wydobywa z ludzi to, co najpiękniejsze i najgorsze. Przy zmęczeniu wychodzą najgorsze rzeczy. Ludzie dostają tą drugą osobą w mordę strasznie. A potem to się zaczyna normalizować. W partnerskim związku widzisz tę osobę całościowo, czasem ją lubisz, czasem nie, czasem kochasz, czasem nienawidzisz, masz na to zgodę. Nie ma stłamszenia, jakiejś nierówności, przynajmniej świadomej. Jest otwartość. A teraz Marta wróci do pracy na cały etat i zacznie się kolejny slalom gigant.

                  A ta część mnie po prostu rozłożyła na łopatki

                  to se koleś pomarzył

                  • Zamieszczone przez krecik_75
                    nie gotowałam nigdy, więc u mnie to norma, ze ja siedzę, a mąż podaje do stołu, nawet jak są imprezy typu urodziny, wigilia itd
                    [LEFT]ale pewnie nie o gotowanie tu chodzi, ale o pewien system jaki sobie rodzina przyjmie.
                    od zawsze pracuję, więc nie wiem ( i obym nigdy nie musiała sprawdzic ) jak to jest “siedziec” w domu, ale każdemu według potrzeb.
                    generalnie trzeba się szanować niezależnie od sytuacji życiowej.
                    ale mądrość mi wyszła
                    [/LEFT]

                    Ja zanim zaczełam “siedzieć” w domu pracowałam prawie 15 lat – nawet studia konczyłm zaocznie żeby móc pracować. Teraz poza dniami takimi jak wczoraj – gdzie przeziębienie sprowadziło mnie do parteru a młody miał wyjatkowy nadmiar energii – kocham to moje “siedzenie”. Jak zaszłam w ciąże nie rozpatrywalismy w ogóle innej wersji niz ta ze że przez 2 lata zostaje z młodym w domu.
                    To że wykonuje wiekszość prac domowych nie umniejsza mnie jako człowieka – inna sprawa że postawa cytowanego w artykule pana nijak ma sie do tego jak zycie wygląda u nas…
                    Ja nie czuje sie uziemiona a mój mąż nie uważa że całymi dniami spie z dzieckiem lub spaceruje 😉

                    • Zamieszczone przez telimena
                      Ja zanim zaczełam “siedzieć” w domu pracowałam prawie 15 lat – nawet studia konczyłm zaocznie żeby móc pracować. Teraz poza dniami takimi jak wczoraj – gdzie przeziębienie sprowadziło mnie do parteru a młody miał wyjatkowy nadmiar energii – kocham to moje “siedzenie”. Jak zaszłam w ciąże nie rozpatrywalismy w ogóle innej wersji niz ta ze że przez 2 lata zostaje z młodym w domu.
                      To że wykonuje wiekszość prac domowych nie umniejsza mnie jako człowieka – inna sprawa że postawa cytowanego w artykule pana nijak ma sie do tego jak zycie wygląda u nas…
                      Ja nie czuje sie uziemiona a mój mąż nie uważa że całymi dniami spie z dzieckiem lub spaceruje 😉

                      a ktoś Ci napisał, że coś Cię umiejsza?
                      napisałam siedzieć w ” ”
                      dlatego, ze to “siedziec” nie ma z siedzeniem nic wspólnego

                      my tez nie rozpatrywaliśmy innej wersji niż ta którą obraliśmy 🙂

                      • Zamieszczone przez krecik_75
                        a ktoś Ci napisał, że coś Cię umiejsza?
                        napisałam siedzieć w ” ”
                        dlatego, ze to “siedziec” nie ma z siedzeniem nic wspólnego

                        my tez nie rozpatrywaliśmy innej wersji niż ta którą obraliśmy 🙂

                        Ja nie odebrałam tego że Twoje zdanie odnosi sie bezpośrednio do mnie jako ocena mojej postawy – jak napisałaś każdemu według potrzeb. Odniosłam sie do Twojej wypowiedzi tylko po to by pokazać 2 punkt widzenia – właśnie tej “siedzącej” 😉

                        • Zamieszczone przez telimena
                          Ja nie odebrałam tego że Twoje zdanie odnosi sie bezpośrednio do mnie jako ocena mojej postawy – jak napisałaś każdemu według potrzeb. Odniosłam sie do Twojej wypowiedzi tylko po to by pokazać 2 punkt widzenia – właśnie tej “siedzącej” 😉

                          ok
                          rozumiem

                          dokładnie tak jak napisałam – każdemu wg potrzeb – to moja złota zasada na życie 😉

                          • Zamieszczone przez krecik_75
                            ok
                            rozumiem

                            dokładnie tak jak napisałam – każdemu wg potrzeb – to moja złota zasada na życie 😉

                            Swoją drogą bardzo dobra zasada 😀

                            • U nas panuje równouprawnienie – mąż jak trzeba ugotuje, wypierze, wyprasuje, podłogę umyje, gary, kurze etc; z córką też potrafi rozmawiać 😀
                              Moim zdaniem są pewne sprawy, które on wykonuje lepiej i nie biorę się za wbijanie gwoździ, malowanie ścian etc – są rzeczy którymi on się zajmuje, są moje sprawy.
                              Nie mieliśmy problemu jak pojawiła się Ola bo przez pół roku mieszkaliśmy z moim rodzicami – ja konczyłam studia, młody pracował, część obowiązków przejęli rodzice…
                              Kiedy Ola miała pół roku poszłam do pracy, wynajęliśmy mieszkanie – kto był pierwszy ten robił zakupy, gotował itp
                              Fakt, że moja praca przez ostatnie 7 lat to było jeżdżenie po kilku województwach (przedstawiciel handlowy) i nie było fizycznej możliwości żebym codziennie gotowała, sprzątała itp bo były dni, że wracalam późno lub po prostu nie miałam siły i ochoty na takie sprawy – przejmował je mąż.
                              Nie reaguję histerycznie kiedy podaję mężowi tę przysłowiową zupę – innego dnia to on mi przyniesie obiad i posprząta.

                              • Zamieszczone przez telimena
                                Swoją drogą bardzo dobra zasada 😀

                                gdyby wszyscy ją stosowali nie byłoby wielu konfliktów
                                nie byłoby gadania ile kto ma mieć dzieci, męza, kasy itd
                                a tak – często mierzymy innych swoją miarą i potem lipa wychodzi.

                                ile u nas było gadania, że mąż idzie na wychowawczy
                                i na co im to było – te gadanie
                                no tyle, ze on na te kawki nie chodził do kawiarni, troszkę inne priorytety miał

                                • Zamieszczone przez krecik_75
                                  gdyby wszyscy ją stosowali nie byłoby wielu konfliktów
                                  nie byłoby gadania ile kto ma mieć dzieci, męza, kasy itd
                                  a tak – często mierzymy innych swoją miarą i potem lipa wychodzi.

                                  ile u nas było gadania, że mąż idzie na wychowawczy
                                  i na co im to było – te gadanie
                                  no tyle, ze on na te kawki nie chodził do kawiarni, troszkę inne priorytety miał

                                  ja też nie chodze na kawki do kawiarni 😉

                                  ale swoją drogą zastanawiam sie skąd u opisanego pana takie przeswiadczenie że opieka nad dzieckiem to takie nic nie robienie… z tego co jest napisane został z dziećmi na dwa tygodnie to miał do pomocy nianie i babcie a i tak był padnięty – więc stosując analogie powinien odnieść to do zony że ona też wykonując ta czynności i to bez dodatkowej pomocy może miec czasami dość…

                                  • genaralnie to on jakiś lewy… sztabu ludzi potrzebuje jak z dziećmi jest? nieco żenujące to, ale cóż…

                                    • Dziewczyny, ale Wy się tak temu nie dziwcie – jest wielu panów, którzy tak właśnie postrzegają kobietę będącą z dziećmi w domu i tak samo działających w chwili, gdy nagle zostają z dziećmi sami. Jak kobieta się dzieckiem zajmuje, to dla faceta to pikuś, a jak sam ma to zrobić, to jest dramat i od razu cały sztab pomocników jest potrzebny.

                                      • “Marta często kąpie dzieci sama, ja nie. Nie lubię tego robić sam. Nie mam satysfakcji z tego, że dzieci są wykąpane, męczy mnie to.”

                                        Co za gość, satysfakcji potrzebuje z wykąpania dzieci, no ale cóż, satysfakcji nie ma, niech dzieci brudem zarosną
                                        I te teksty o swojej mamusi

                                        Mam kuzyna, który NIGDY nie przebrał dziecka z kupala, NIGDY (a ma dwoje) ja bym kurde, nauczyła

                                        I dziwić się, że potem się mówi, że oni ułomni są

                                        • Zamieszczone przez beamama

                                          Mam kuzyna, który NIGDY nie przebrał dziecka z kupala, NIGDY (a ma dwoje) ja bym kurde, nauczyła

                                          Niestety widzę w takim zachowaniu dużą winę żon/nie-żon
                                          sporo z nich na początku po porodzie nie dopuszcza męża do opieki nad dzieckiem
                                          bo chcą wszystko robić same,
                                          a potem facet się przyzwyczaja, że to żona robi wszystko
                                          i nie garnie się do dodatkowych obowiązków

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Wojna domowa

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general