chodziki za czy przeciw?

Mój maluszek ma już 6 miesięcy i bardzo rwie się do chodzenia więc zastanawiam się nad chodzikiem tyle tylko że słyszałam iż to nie jest najlepszy pomysł podobno wycofują je ze sprzedaży bo więcej szkodzą dziecku niż pomagają. Co wy na to dziewczyny ? czy Wasze dzieci też korzystały z chodzików i czy byłyście bądź jesteście zadowolone??
pozdrawiamy :Kciuki:

23 odpowiedzi na pytanie: chodziki za czy przeciw?

devilry Dodane ponad rok temu,

Temat poruszany już setki razy, zerknij do archiwum 🙂

ZAGROŻENIA WYNIKAJĄCE Z PRZEDWCZESNEGO ZACHĘCANIA DZIECKA DO PRZYJMOWANIA POZYCJI SIEDZĄCEJ ORAZ STOJĄCEJ – WYKORZYSTYWANIE URZĄDZEŃ PIONIZUJĄCYCH DZIECKO

Postęp techniki jaki obserwujemy w dzisiejszych czasach daje również możliwości ułatwienia pielęgnacji oraz wychowania dziecka. Sytuacja taka na pewno stanowi znaczne uproszczenie życia dla dbających o swe POCIECHY Rodziców, stąd tak częsty widok niemowląt umieszczonych w różnego rodzaju nosidełkach, leżaczkach, fotelikach czy chodzikach. Równocześnie nierzadki jest widok pięcio -, sześciomiesięcznych dzieci układanych do pozycji siedzącej, często podpieranych np. poduszkami. Poniższe, krótkie opracowanie jest próbą zastanowienia się nad tym, czy to, co proponujemy NASZYM DZIECIOM, ma rzeczywiście korzystny wpływ na ich rozwój. Aby móc to uczynić należy wcześniej przyjrzeć się mechanizmom rozwoju psychoruchowego dziecka.

Pamiętać należy, iż rozwój ruchowy niemowlęcia to dwa aspekty: tzw rozwój ilościowy (np. podpór na łokciach, obrót z pleców na brzuch, raczkowanie, chód) oraz tzw. rozwój jakościowy ( rozwój postawy w jakiej dziecko się porusza, przede wszystkim wyprost kręgosłupa). Wszystkie te elementy to mechanizmy, które zakodowane są genetycznie w centralnym układzie nerwowym dziecka, a ściślej w jego mózgu. Poszczególne etapy rozwoju pojawiające się od momentu narodzin demonstrują proces dojrzewania centralnego układu nerwowego, a nie umiejętności które dziecko zdobyło poprzez „naukę i ćwiczenie”! Siłą napędową tego procesu jest ideomotoryka.

Ideomotoryka to mechanizm wzbudzający u dziecka potrzebę kontaktu z otoczeniem, poznania świata oraz realizację własnych celów poprzez spontaniczną aktywność ruchową adekwatną do aktualnego poziomu rozwoju. Jednocześnie ideomotoryka jest informacją o poziomie rozwoju umysłowego! Powyższe zjawiska przebiegać mogą w sposób optymalny pod warunkiem sprawnego działania centralnego układu nerwowego (mózgu), narządu ruchu oraz wobec prawidłowych bodźców napływających ze środowiska zewnętrznego. Wymienić należy tutaj odpowiedni kontakt z rodzicami, w tym przede wszystkim uczuciowy, a także wzrokowy, dotykowy oraz słuchowy. W sensie przestrzennym dla realizacji prawidłowego rozwoju ruchowego niezbędne jest możliwie jak najczęstsze przebywanie dziecka na płaskiej i równej powierzchni zarówno w pozycji na plecach jak i na brzuchu.

Wobec powyższego, każda nasza ingerencja w postaci przymuszania dziecka do przyjmowania pozycji siedzącej, stawianie dziecka z podparciem pod pachy, prowadzenie za rączki, umieszczanie w leżaczkach, nosidełkach, chodzikach jest zdecydowanym ograniczaniem spontanicznego wykorzystywania i rozwijania potencjału psychoruchowego dziecka.

Celem rozwoju każdego dziecka w czasie pierwszych trzech miesięcy życia zarówno w pozycji na plecach jak i na brzuchu jest osiągnięcie możliwie najbardziej stabilnej pozycji stosunku do podłoża. Dla osiągnięcia tego celu niezbędny jest fizjologiczny wyprost kręgosłupa, od którego w przyszłości zależy jakość poruszania się. Najczęstszy błąd w tym okresie to umieszczanie dziecka w leżaczkach, nosidełkach czy fotelikach. To samo dotyczy późniejszego okresu, czyli czwartego, piątego i szóstego miesiąca życia, z różnicą polegającą na tym, iż w tym czasie dziecko dąży do dotykania zabawek, chwytania oraz do osiągnięcia obrotu z pleców na brzuch. Stosowanie w/w urządzeń, a także zmuszanie dziecka do przyjmowania pozycji siedzącej w trakcie kolejnych trzech miesięcy to zakłócanie realizacji kolejnego „wielkiego” celu jakim jest dążenie dziecka do pionizowania się. Do celu tego, dziecko zbliża się poprzez coraz częstsze obroty ciała, przyjmowanie pozycji siadu skośnego, a także próby raczkowania.

Częste przebywanie dziecka na podłodze w tym czasie pobudza go do ciągłych zmian pozycji z wykorzystaniem skośnych płaszczyzn ruchu (obroty, siad skośny, raczkowanie), a więc tym samym stymuluje u niego dojrzewanie mechanizmu rotacji kręgosłupa. Stosowanie różnego rodzaju chodzików czy balkoników w okresie pionizowania się dziecka oraz prób chodzenia (tym bardziej we wcześniejszym okresie!!!) powoduje powstawanie nieodpowiedniego odczucia oraz oceny otaczającej go przestrzeni.

W późniejszym czasie często objawia się to większa ilością upadków, częstszym potykaniem się, a nawet większą ilością urazów w obrębie głowy lub innych części ciała.

Fakt, że każdy człowiek przez kilka pierwszych miesięcy życia- około sześciu do dziewięciu-jest bezradny jeśli chodzi o umiejętność zmiany pozycji na bardziej pionową oraz na możliwość przemieszczania się do przodu („fizjologiczne wcześniactwo”), wynika z tego, iż organ osiowy, jakim jest nasz kręgosłup nie jest w tym okresie gotowy do pokonywania siły grawitacji w pozycji pionowej. Pamiętajmy, że siedzenie i siadanie to dwie różne rzeczy. Siadanie to spontaniczna aktywność ruchowa dziecka, która w przypadku harmonijnego rozwoju pojawia się w ósmym, dziewiątym miesiącu życia, a kolejne jeden do dwóch miesięcy to czas jej „doskonalenia”. Siedzenie z kolei, to bierne przebywanie w pozycji, którą czasem można nawet wymusić u pięciomiesięcznego niemowlęcia.

Wg wyliczeń biomechaników pozycja siedząca u każdego człowieka prowokuje największe obciążenie statyczne kręgosłupa oraz narządów wewnętrznych (serce, płuca). Umieszczanie dziecka w nosidełku oraz zachęcanie do poruszania się za pomocą chodzika powoduje niefizjologiczne obciążenie kręgosłupa (podparcie w okolicach spojenia łonowego). Przemieszczanie się za pomocą chodzika zaburza prawidłowe przetaczanie stopy (odbijanie się na palcach i przodostopiu) oraz co bardzo ważne zakłóca naprzemienny charakter chodu (odbijanie się z dwóch nóżek).

Ten ostatni czynnik ma duże znaczenie dla rotacji kręgosłupa, której jakość decyduje o jakości chodu i biegania. Naprzemienny charakter chodu (jak i raczkowania!) w odniesieniu do pracy naszego mózgu ma ścisły związek ze zgodną współpracą dwóch półkul mózgowych. Deficyty rozwoju psychoruchowego wynikające z powodu zaburzenia pracy tego mechanizmu są bardzo dobrze znane specjalistom zajmującym się terapią dysleksji, dysgrafii, nadpobudliwości itp., a więc psychologom, pedagogom oraz logopedom.

Należy również pamiętać o pewnej grupie dzieci, które od początku wykazują odchylenia od prawidłowego rozwoju. W przypadku pewnego odsetka może to być rozwój w kierunku niepełnosprawności ruchowej, dla pozostałych w kierunku mniejszych lub większych zaburzeń jakości poruszania się i postawy. Jak wcześniej zostało wspomniane, poszczególne etapy rozwoju oraz ich jakość przedstawiają obraz działania centralnego układu nerwowego, zarówno takiego, który funkcjonuje prawidłowo jak i nieprawidłowo.

Nasze postępowanie, jakiemu poświęcone jest to opracowanie, czyli zmuszanie dziecka do przyjmowania pozycji siedzącej z wykorzystaniem pomocniczego sprzętu lub nie, stawianie na nóżki, prowadzenie pod pachy, za rączki czy też umieszczanie w chodzikach, w przypadku zaburzonego rozwoju ruchowego jest działaniem stwarzającym sytuację, w której centralny układ nerwowy działa wykorzystując nieprawidłowe wzorce ruchowe. Powtarzanie takiego „ćwiczenia” prowadzi do utrwalania błędnych stereotypów ruchowych, a w przypadku cięższych zaburzeń może doprowadzić do ich pogłębiania!

Pozwólmy dzieciom realizować swoje potrzeby ruchowe w sposób najbardziej naturalny, a w przypadku jakichkolwiek wątpliwości co do ich rozwoju szukajmy jak najwcześniej fachowej pomocy!

Opracowanie:
mgr fizjoterapii Wojciech Dutka
dyplomowany terapeuta metody Vojty
dyplomowany terapeuta metody PNF
terapeuta manualny

Ps. Moje dzieci bezchodzikowe.

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

przeciw
przeciw chodzikom
przeciw prowadzaniu dzieci za raczki

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

dodam jeszcze moze ze jestem za wspomaganiem dziecka tak zeby samodzielnie nabylo umiejetnosci
a nie w sztuczny sposob
jak samo zacznie chodzic to je moge wziac za raczke ale jak juz SAMO najpierw sie nauczy
a wczesniej to niech niestety samo popracuje
moge je tylko stymulowac do roboty

mysiaa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Devilry:Temat poruszany już setki razy, zerknij do archiwum 🙂

ZAGROŻENIA WYNIKAJĄCE Z PRZEDWCZESNEGO ZACHĘCANIA DZIECKA DO PRZYJMOWANIA POZYCJI SIEDZĄCEJ ORAZ STOJĄCEJ – WYKORZYSTYWANIE URZĄDZEŃ PIONIZUJĄCYCH DZIECKO

Postęp techniki jaki obserwujemy w dzisiejszych czasach daje również możliwości ułatwienia pielęgnacji oraz wychowania dziecka. Sytuacja taka na pewno stanowi znaczne uproszczenie życia dla dbających o swe POCIECHY Rodziców, stąd tak częsty widok niemowląt umieszczonych w różnego rodzaju nosidełkach, leżaczkach, fotelikach czy chodzikach. Równocześnie nierzadki jest widok pięcio -, sześciomiesięcznych dzieci układanych do pozycji siedzącej, często podpieranych np. poduszkami. Poniższe, krótkie opracowanie jest próbą zastanowienia się nad tym, czy to, co proponujemy NASZYM DZIECIOM, ma rzeczywiście korzystny wpływ na ich rozwój. Aby móc to uczynić należy wcześniej przyjrzeć się mechanizmom rozwoju psychoruchowego dziecka.

Pamiętać należy, iż rozwój ruchowy niemowlęcia to dwa aspekty: tzw rozwój ilościowy (np. podpór na łokciach, obrót z pleców na brzuch, raczkowanie, chód) oraz tzw. rozwój jakościowy ( rozwój postawy w jakiej dziecko się porusza, przede wszystkim wyprost kręgosłupa). Wszystkie te elementy to mechanizmy, które zakodowane są genetycznie w centralnym układzie nerwowym dziecka, a ściślej w jego mózgu. Poszczególne etapy rozwoju pojawiające się od momentu narodzin demonstrują proces dojrzewania centralnego układu nerwowego, a nie umiejętności które dziecko zdobyło poprzez „naukę i ćwiczenie”! Siłą napędową tego procesu jest ideomotoryka.

Ideomotoryka to mechanizm wzbudzający u dziecka potrzebę kontaktu z otoczeniem, poznania świata oraz realizację własnych celów poprzez spontaniczną aktywność ruchową adekwatną do aktualnego poziomu rozwoju. Jednocześnie ideomotoryka jest informacją o poziomie rozwoju umysłowego! Powyższe zjawiska przebiegać mogą w sposób optymalny pod warunkiem sprawnego działania centralnego układu nerwowego (mózgu), narządu ruchu oraz wobec prawidłowych bodźców napływających ze środowiska zewnętrznego. Wymienić należy tutaj odpowiedni kontakt z rodzicami, w tym przede wszystkim uczuciowy, a także wzrokowy, dotykowy oraz słuchowy. W sensie przestrzennym dla realizacji prawidłowego rozwoju ruchowego niezbędne jest możliwie jak najczęstsze przebywanie dziecka na płaskiej i równej powierzchni zarówno w pozycji na plecach jak i na brzuchu.

Wobec powyższego, każda nasza ingerencja w postaci przymuszania dziecka do przyjmowania pozycji siedzącej, stawianie dziecka z podparciem pod pachy, prowadzenie za rączki, umieszczanie w leżaczkach, nosidełkach, chodzikach jest zdecydowanym ograniczaniem spontanicznego wykorzystywania i rozwijania potencjału psychoruchowego dziecka.

Celem rozwoju każdego dziecka w czasie pierwszych trzech miesięcy życia zarówno w pozycji na plecach jak i na brzuchu jest osiągnięcie możliwie najbardziej stabilnej pozycji stosunku do podłoża. Dla osiągnięcia tego celu niezbędny jest fizjologiczny wyprost kręgosłupa, od którego w przyszłości zależy jakość poruszania się. Najczęstszy błąd w tym okresie to umieszczanie dziecka w leżaczkach, nosidełkach czy fotelikach. To samo dotyczy późniejszego okresu, czyli czwartego, piątego i szóstego miesiąca życia, z różnicą polegającą na tym, iż w tym czasie dziecko dąży do dotykania zabawek, chwytania oraz do osiągnięcia obrotu z pleców na brzuch. Stosowanie w/w urządzeń, a także zmuszanie dziecka do przyjmowania pozycji siedzącej w trakcie kolejnych trzech miesięcy to zakłócanie realizacji kolejnego „wielkiego” celu jakim jest dążenie dziecka do pionizowania się. Do celu tego, dziecko zbliża się poprzez coraz częstsze obroty ciała, przyjmowanie pozycji siadu skośnego, a także próby raczkowania.

Częste przebywanie dziecka na podłodze w tym czasie pobudza go do ciągłych zmian pozycji z wykorzystaniem skośnych płaszczyzn ruchu (obroty, siad skośny, raczkowanie), a więc tym samym stymuluje u niego dojrzewanie mechanizmu rotacji kręgosłupa. Stosowanie różnego rodzaju chodzików czy balkoników w okresie pionizowania się dziecka oraz prób chodzenia (tym bardziej we wcześniejszym okresie!!!) powoduje powstawanie nieodpowiedniego odczucia oraz oceny otaczającej go przestrzeni.

W późniejszym czasie często objawia się to większa ilością upadków, częstszym potykaniem się, a nawet większą ilością urazów w obrębie głowy lub innych części ciała.

Fakt, że każdy człowiek przez kilka pierwszych miesięcy życia- około sześciu do dziewięciu-jest bezradny jeśli chodzi o umiejętność zmiany pozycji na bardziej pionową oraz na możliwość przemieszczania się do przodu („fizjologiczne wcześniactwo”), wynika z tego, iż organ osiowy, jakim jest nasz kręgosłup nie jest w tym okresie gotowy do pokonywania siły grawitacji w pozycji pionowej. Pamiętajmy, że siedzenie i siadanie to dwie różne rzeczy. Siadanie to spontaniczna aktywność ruchowa dziecka, która w przypadku harmonijnego rozwoju pojawia się w ósmym, dziewiątym miesiącu życia, a kolejne jeden do dwóch miesięcy to czas jej „doskonalenia”. Siedzenie z kolei, to bierne przebywanie w pozycji, którą czasem można nawet wymusić u pięciomiesięcznego niemowlęcia.

Wg wyliczeń biomechaników pozycja siedząca u każdego człowieka prowokuje największe obciążenie statyczne kręgosłupa oraz narządów wewnętrznych (serce, płuca). Umieszczanie dziecka w nosidełku oraz zachęcanie do poruszania się za pomocą chodzika powoduje niefizjologiczne obciążenie kręgosłupa (podparcie w okolicach spojenia łonowego). Przemieszczanie się za pomocą chodzika zaburza prawidłowe przetaczanie stopy (odbijanie się na palcach i przodostopiu) oraz co bardzo ważne zakłóca naprzemienny charakter chodu (odbijanie się z dwóch nóżek).

Ten ostatni czynnik ma duże znaczenie dla rotacji kręgosłupa, której jakość decyduje o jakości chodu i biegania. Naprzemienny charakter chodu (jak i raczkowania!) w odniesieniu do pracy naszego mózgu ma ścisły związek ze zgodną współpracą dwóch półkul mózgowych. Deficyty rozwoju psychoruchowego wynikające z powodu zaburzenia pracy tego mechanizmu są bardzo dobrze znane specjalistom zajmującym się terapią dysleksji, dysgrafii, nadpobudliwości itp., a więc psychologom, pedagogom oraz logopedom.

Należy również pamiętać o pewnej grupie dzieci, które od początku wykazują odchylenia od prawidłowego rozwoju. W przypadku pewnego odsetka może to być rozwój w kierunku niepełnosprawności ruchowej, dla pozostałych w kierunku mniejszych lub większych zaburzeń jakości poruszania się i postawy. Jak wcześniej zostało wspomniane, poszczególne etapy rozwoju oraz ich jakość przedstawiają obraz działania centralnego układu nerwowego, zarówno takiego, który funkcjonuje prawidłowo jak i nieprawidłowo.

Nasze postępowanie, jakiemu poświęcone jest to opracowanie, czyli zmuszanie dziecka do przyjmowania pozycji siedzącej z wykorzystaniem pomocniczego sprzętu lub nie, stawianie na nóżki, prowadzenie pod pachy, za rączki czy też umieszczanie w chodzikach, w przypadku zaburzonego rozwoju ruchowego jest działaniem stwarzającym sytuację, w której centralny układ nerwowy działa wykorzystując nieprawidłowe wzorce ruchowe. Powtarzanie takiego „ćwiczenia” prowadzi do utrwalania błędnych stereotypów ruchowych, a w przypadku cięższych zaburzeń może doprowadzić do ich pogłębiania!

Pozwólmy dzieciom realizować swoje potrzeby ruchowe w sposób najbardziej naturalny, a w przypadku jakichkolwiek wątpliwości co do ich rozwoju szukajmy jak najwcześniej fachowej pomocy!

Opracowanie:
mgr fizjoterapii Wojciech Dutka
dyplomowany terapeuta metody Vojty
dyplomowany terapeuta metody PNF
terapeuta manualny

Ps. Moje dzieci bezchodzikowe.

nie pomyślałam o archiwum to zerkne dzięki ale póki co 2 0 na nie – dobrze wiedzieć
pozdrawiam dzieki;) a i ten tekst jest naprawde dobry

mysiaa Dodane ponad rok temu,

tak własnie myslałam niech sam sobie po swojemu baraszkuje nic na siłę narazie jest na etapie RAKA 🙂 posówa się do tyłu hehe komicznie to wygląda i uwielbia leżeć na brzuszku i obracac sie na nim w kółko hehehe
pozdrawiamy

superbasiek Dodane ponad rok temu,

PRZECIW!!!

Dodane ponad rok temu,

Przeciw!!!!! absolutnie przeciw!! Jeszcze nigdy nie słyszałam słowa ZA chodzikami. No i absolutnie nie prowokować dziecka do chodzenia, nie brać za rączki nie prowadzać po mieszkaniu. Do póki sam nie stanie samodzielnie nie wolno tego robić ( zdanie rehabilitantki mojej córki) Kręgosłup jest jeszcze za słaby na taką pozycję. Jeszcze ma spokojnie 4 miesiące.

kamkar Dodane ponad rok temu,

a ja troche z innej beczki wstyd się przyznać ale dla pierwszego synka pozyczyłam chodzik jak miał 10 m-cy na poczatku słuzył mi bardziej do nauki karmienia a raczej “paćkania” przez niego jedzenia (chodzik miał różne stopnie regulacji wysokości siedzenia) a potem zakapował o co chodzi ( wtedy przestał raczkować i domagał sie wsadzenia w chodzik albo maszerowania z nim własnie za rączki po mieszkaniu!!) z drugim synkiem już nie pożyczałam zadnych chodzików zaczął raczkować jak miał 6 m-cy a chodził w wieku 10 m-cy, wydaje mi się ze starszy syn był mniej “mobilny” przez chodzik więc teraz nigdy więcej chodzików!!!

bratek Dodane ponad rok temu,

ja też przeciw
najstarszy miał chodzik i prawdopodobnie przez niego kłopoty z bioderkami do 2 roku życia
maluchy nie miały!!!i jest ok

mamagosia22 Dodane ponad rok temu,

nierozumiem ??

Moja starsza córcia chodziła w chodziku kiedy miala 9 miesięcy byłam w tedy w ciśzy i nie mialam siły ciągle sie schylac zeby ja prowadzić. nie minąłe 2 miesiące jak zaczeła smiagac niewiadomo kiedy. Co najsmiesniejsze wczesniej nie mogla poradzoć sobie z raczkowaniem ale po tum jak nauczyla sie samodzielnie chodzic nauczyla sie raczkować. Wiem że wszyscy przeklunaja te chodziki ale przecież dawniej ludzie tez ich uzywali i nic. MOje dziecko uzywało i nie ma zadnych problemów. Co nie znaczy że moje dziecko włoże do chodzika.
W moim przypadku dziecku chodzik bardzo pomogł nie ma zadnych problemów i przed rozkiem zaczeło chodzic naprawde bardzo pewnie.
Juz sobie wyobrazam zostane tu wyklnięta 🙂

bratek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaGosia22:Moja starsza córcia chodziła w chodziku kiedy miala 9 miesięcy byłam w tedy w ciśzy i nie mialam siły ciągle sie schylac zeby ja prowadzić. nie minąłe 2 miesiące jak zaczeła smiagac niewiadomo kiedy. Co najsmiesniejsze wczesniej nie mogla poradzoć sobie z raczkowaniem ale po tum jak nauczyla sie samodzielnie chodzic nauczyla sie raczkować. Wiem że wszyscy przeklunaja te chodziki ale przecież dawniej ludzie tez ich uzywali i nic. MOje dziecko uzywało i nie ma zadnych problemów. Co nie znaczy że moje dziecko włoże do chodzika.
W moim przypadku dziecku chodzik bardzo pomogł nie ma zadnych problemów i przed rozkiem zaczeło chodzic naprawde bardzo pewnie.
Juz sobie wyobrazam zostane tu wyklnięta 🙂

ale jest róznica miedzy wstawianiem do chodzika dziecka 9- miesięcznego, które już stoi
a wkladaniem takiego 6- miesięcznego, które ledwie siedzi
moje przeciw jest dla tych maluchów 6-miesiecznych

aggi Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaGosia22:Moja starsza córcia chodziła w chodziku kiedy miala 9 miesięcy byłam w tedy w ciśzy i nie mialam siły ciągle sie schylac zeby ja prowadzić. nie minąłe 2 miesiące jak zaczeła smiagac niewiadomo kiedy. Co najsmiesniejsze wczesniej nie mogla poradzoć sobie z raczkowaniem ale po tum jak nauczyla sie samodzielnie chodzic nauczyla sie raczkować. Wiem że wszyscy przeklunaja te chodziki ale przecież dawniej ludzie tez ich uzywali i nic. MOje dziecko uzywało i nie ma zadnych problemów. Co nie znaczy że moje dziecko włoże do chodzika.
W moim przypadku dziecku chodzik bardzo pomogł nie ma zadnych problemów i przed rozkiem zaczeło chodzic naprawde bardzo pewnie.
Juz sobie wyobrazam zostane tu wyklnięta 🙂
Gosia a tam od razu wyklnięta.
Każdy rodzic ma jakieś “grzeszki” na sumieniu i radzi sobie jak może.
Ja mówię chodzikom – nie i nie kupuje chodzika- choć sama w chodziku wychowana zostałam.Ale za to np.moje starsze dziecko często zasypia przed tv – zwłaszcza odkąd się brat pojawił :)I też wiem ,ze nie powinna – a jednak….

Do mnie bardzo przemówił ten artykuł co Dervil wstawiła i też wiem ,ze źle z Hanią robiłam ,ze ją za wcześnie sadzałam.Teraz też mnie ciągnie do sadzania Wojtka ,ale się staram powstrzymywać 😉

paszulka Dodane ponad rok temu,

Jak byłam mała dokonałam niemożliwego i wyrżnęłam z całym chodzikiem wybijając sobie wszystkie zęby. Jestem przeciw chodzikom ze względu na uzębienie i kręgosłup. 🙂

vivian Dodane ponad rok temu,

przeciw

magda Dodane ponad rok temu,

ja również przeciw

kas Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MamaGosia22:Moja starsza córcia chodziła w chodziku kiedy miala 9 miesięcy byłam w tedy w ciśzy i nie mialam siły ciągle sie schylac zeby ja prowadzić. nie minąłe 2 miesiące jak zaczeła smiagac niewiadomo kiedy. Co najsmiesniejsze wczesniej nie mogla poradzoć sobie z raczkowaniem ale po tum jak nauczyla sie samodzielnie chodzic nauczyla sie raczkować. Wiem że wszyscy przeklunaja te chodziki ale przecież dawniej ludzie tez ich uzywali i nic. MOje dziecko uzywało i nie ma zadnych problemów. Co nie znaczy że moje dziecko włoże do chodzika.
W moim przypadku dziecku chodzik bardzo pomogł nie ma zadnych problemów i przed rozkiem zaczeło chodzic naprawde bardzo pewnie.
Juz sobie wyobrazam zostane tu wyklnięta 🙂

Jeszcze dodam, że jednemu zaszkodzi a drugiemu w tym wieku nie zaszkodzi. Statystycznie dzieci “chodzikowane” mają więcej problemów i tyle, nie znaczy to, że akurat moje dziecko chodzikowane będzie miało kłopoty, a niecodzikowane ich uniknie :).

elza29 Dodane ponad rok temu,

Ja jestem za chodzikami ALE w wieku 6 mies nie wkladalam corki bo myslalam o jej kregoslupie, jak miala ok 9 miesiecy raczkowanie jej sie znudziło wiec przychodziła do mnie i przytrzymujac sie moich nog stawala i lapala mnie za rece ciagnac zebym ja prowadzila wtedy zaczelam myslec o swoim kregoslupie i kupilam chodzik. Corka byla gotowa do pozycji pionowej i nie sadze ze chodzikiem cokolwiek jej przyspieszylam lub zaszkodzilam a mi pomogl bardzo. Wszystko naszym dzieciom moze szkodzić jesli sie nie zna umiaru i brakuje odpowiedniego rozsadku.

mysiaa Dodane ponad rok temu,

dzięki dziewczyny nie zamierzałam już mojego wkładać do chodzika – o późniejszym czasie myślałam ale zadecydowałam NIE będzie chodzika i naprawde ten artykuł robi wrażenie jest niezły i daje do myślenia….:Kciuki: a mały robi własne postępy i aż miło popatrzeć jak podnosi pupe do góry i sie zastanawia co dalej z tym zrobić 😉
pozdrawiam gorąco

moni2003 Dodane ponad rok temu,

przeciw

gosia Dodane ponad rok temu,

Każdy Ci napisze tutaj, że jest przeciw.
Ortopedzi i rehabilitanci tez są przeciwni

Znasz odpowiedź na pytanie: chodziki za czy przeciw?

Dodaj komentarz

Tematy, których nie znalazłam w forum
Kamila Skolimowska nie żyje:(
[URL]http://wiadomosci.onet.pl/1919392,11,item.html[/URL] Życie jest strasznie przewrotne:( W wieku 26lat zasłabła na treningu dzisiaj:( Kamilo,dla Ciebie [*] [*] [*]
Czytaj dalej
Karmienie
Jak nauczyć dziecko ssać pierś?????
Witam!!! Mam poważny problem moja córka od razu po urodzeniu do 3 doby ssała pierś bez problemu niestety zdażyło się tak że musiałam iść do szpitala na 2 doby i w
Czytaj dalej