dzielę się bólem kolegi…

Dzsiaj po powrocie do pracy dowiedziałam się, że mój kolega i jego żona stracili dzidziusia w 7 miesiącu ciąży. Smutno mi bardzo, choć zapewne nie jestem w stanie wyobrazić sobie ogromu ich bólu, bo sama takiego nie doświadczyłam (i nie chcę – daj Boże- doświadczać na własnej skórze). Dzidziuś przestał się ruszać… Czy to mozliwe, że lekarz niczego nie zauważył? Kilka dni przed tym, jak kolegi żona przestała odczuwac ruchy dziecka, miała robione USG… Jaki ten świat niesprawiedliwy.
Przepraszam za smutne posty.

Kamila, 27dc

22 odpowiedzi na pytanie: dzielę się bólem kolegi…

jaga Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

Możliwe…. Moja mama poszła do szpitala, bo miała termin porodu. Lekarz zwlekał i zwlekał, bo nic się nie działo. Leżała tak trochę, aż położna się zaniepokoiła. Lekarz słyszał tętno dziecka, położna nie – podniosła alarm. Okazało się, że dziecko nie żyło od kilku dni. Gdyby wcześniej ktoś to odkrył…. miałabym brata…..

ami7 Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

Strawszne to smutne, ale się niestety zdarza… przytrafiło się i mojej siostrze… w nocy poczuła się nienajlepiej.. Za pół godziny w szpitalu urodziła martwego chłopczyka, którego ruchy czuła jeszcze kilka godzin wcześniej… w jej przypadku było to efektem bardzo gwałtownego wzrostu cieśnienia krwi… to się nazywa gestoza, czy inaczej zatrucie ciążowe… zwykle wcześniej niepokojącym sygnałem są opuchnięte nogi, białko w moczu…czasem jednak takie zatrucie nie daje żadnych objawów… Cudem udało się uratować siostrę, która dostała strasznego krwotoku… syneczka niestety nie…. miałabym siostrzeńca… a tak został tylko straszliwy żal…. Pozdrów swojego kolegę, trudno dobrać tutaj jaieś sensowne słowa…. ale powiedz mu, że nie jest sam… pozdrawiam…

ami7
[Zobacz stronę]

karolakoj Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

Strasznie smutne. Niestety część ludzi musi przez to przejść. Najgorsze jest to, że to taka duża ciąża, kiedy dziecko ma wszystkie organy, mniej lub gorzej rozwinięte. Podtrzymuj na duchu swojego kolegę i jego żonę. I przede wszystkim pamietaj, że znacznie więcej dzieci rodzi się, niż jest poronień

karkoj

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

Bardzo smutne to co napisałaś :((
Współczuję rodzicą, dlaczego życie jest takie okrutne :((
[*]

Mati 19.04.04

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

gosik Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

Witaj….

Zawsze cholernie smutno czytać takie historie….

Straciłam pierwszą dzidzię w 36 tygodniu – koniec 8 miesiąca.
Też przestałam czuć ruchy.
Tak po prostu…..
Cała ciąża , każde badanie usg wskazywały na to że wszystko jest ok.
Weronisia urodziła się z wagą 3100/52 cm – i była…..zdrowa. Tak powiedziano nam po sekcji zwłok i badaniach histopatologiczych.
Twoi znajomi pewnie na te wyniki będą musieli poczekać – one wiele wyjaśnią….albo nie…tak jak u mnie ….1 przypadek na milion, gdzie przyczyny po prostu BRAK (swoją drogą, ordynator rzekł nam ,,gdy przyczyny nie ma, to zakładamy że przyczyną było łożysko…..przez jakiś czas mogą być zaburzenia w przepływach i to wystarczy…….”

Bardzo mi przykro. Lecz – niestety takie tragiczne historie się zdarzają….i bardzo ciężko je ,,zaakceptować” – wogóle próbować z tym żyć.

Bo cholernie ciężko się pozbierać…….

Winy nigdy nie szukałam u lekarza prowadzącego. Nie chciałam obwiniać nikogo…..to nie przywróciłoby jej życia, a mi wcale nie byłoby łatwiej.

Miesiąc przede mną leżała w szpitalu dziewczyna, która była na obserwacji… to tez była końcówka ciąży. Wieczorem na ktg wszystko było ok, rano dzidzia nie żyła….przez noc dwukrotnie owinęła się pępowiną….. czy to wina lekarzy? Przecież była w szpitalu……piszę to byś zobaczyła….że nie wszystko da się przewidzieć ani wszystkiemu zapobiec…..
Na marginesie dodam, że co 3 dziecko owinięte jest pępowiną ,,i nic złego się nie dzieje” (Fifi miał pętlę na szyjce od 28 tygodnia i z tą pętlą go rodziłam…..)

Ta dziewczyna – poznałam ją dużo później – razem ze mną rodziła kolejną dzidzię – dziewusię, ja rodziłam Filipka.
Teraz oczekuję na kolejną dzidzię – wiem że ona też :))))

Pozdrawiam

[i]Gosia

I moje Skarby

Kwietniowa Kruszynka (18.04.2006)

Majowy Cud

paszulka Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

Dziewczyny to wszystko straszne co piszecie, ale tak nie mozna. Piszcie o sobie bo jestesmy tutaj po to , zeby sobie pomagac. Kiedy to dotyczy Waszych ciazy to macie pelne prawo aby sie wygadac i wyrzucic to z siebie, ale nie o obcych, bo wspolczynnik niepowodzen wzrasta i te nieliczne tak naprawde fasolki, ktore sie tu pojawiaja nikna …. robi sie tutaj zaglebie nieplodnosci. Gdy sie czyta o takich sytuacjach i tragediach to czlowiek zaczyna sie bac tej ciazy. Jesli pozachodzimy w ciaze i staniemy sie wrazliwsze i bardziej podatne na lzy ze wzgldeu na hormony to przeciez popadniemy w paranoje ze strachu o wlasna ciaze….. a nerwy i strach sa najgorsze dla naszych dzieci.
Postaram sie nastepnym razem nie zagladac do takich watkow, bo na mnie to dziala paralizujaco!
Zycze Wam, aby na Was to tak nie dzialalo.
Nie chcialam nikog urazic. TO taka moja refleksja, bo sie przerazilam.
Buziaki
Aga

gosik Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

Hej Ago

W momencie kiedy straciłam moją dzidzię moja siostra też była w 8 miesiącu. Prawdopodobieństwo że jej przydarzy się to samo było zerowe. To nie jest tak, że strach ,,przechodzi” i im więcej sie ,,nasłuchasz” tym bardziej się boisz…. jak to powiedziała moja dobra znajoma – to że przytrafiło się to wam, jest straszne, ale nie myślę że skoro spotyka naszych znajomych, musi spotkać i nas.

Wielu rzeczy po stracie dziecka dowiedziałam się….rzeczy, których nie powie ci żaden lekarz. Wielu pomocnych rzeczy. Głównie od osób, które przeżyły podobną tragedię.

To, czy strach będzie silniejszy od nas, zależy w dużej mierze od nas samych. A ten kto nie wie czego się boi, podwójnie się boi….

Powiem ci jeszcze jedno – dla ludzi, którzy stracili dzieci, świadomość że nie są sami, że inni przeżywają podobne tragedie – jest pomocna….. może ciężko ci to zrozumieć ale tak jest

I po to dziewczyny piszą o swoich lub znanych im podobnych tragedniach – by ci, którzy to przeżyli wiedzieli, że nie są sami……

To tak jak dzielisz się tu – na forum z dziewczynami niepokojami i problemami ,,starań” bo wiesz, że one rozumią cię najlepiej.

Nie rób z tego forum miejsca tylko na dzielenie się problemami z zajściem, bo osoba która założyła ten wątek chciała podzielić się smutkiem jaki czuje w tej chwili, i nie rozumie dlaczego taki rzeczy się dzieją….skoro – z racji starań o dzidzię ,,należy do was” musi zaglądac na forum ,,poronienie” by móc to z siebie wyrzucić?

Pozdrawiam

Gosia

[i]I moje Skarby

Kwietniowa Kruszynka (18.04.2006)

i

Majowy Cud

paszulka Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

Kazdy ma swoj punkt widzenia. To rzecz jasna. Skoro ja jestem na to podatna – na tragedie zwiazane ze strata ciazy to pozostaje mi zrezygnowac z forum aby sie na to nie narazac. Poza Weterankami, wobec ktorych chyle czola i gratuluje wytrwalosci to wydaje mi sie, ze wiekszosc z nas to dziewczyny, ktore chca cos wiecej wiedziec aby swiadomie zachodzic w ciaze, a nie jednostki ze stwierdzona bezplodnoscia. Sama staram sie od pol roku i nie uwazam, ze jest ze mna cos nie tak tylko stres, dlugoletnia antykoncepcja i fakt, ze mi zalezy abyz ajsc troche przesuwaja to w czasie.
Szanuje wszystkie wypowiezi prywatne dziewczyn, ktore pisza o wlasnych nieszczesciach i nie komentuje ich tylko wyrazam swoj bol i zal.
Jednak mysle, ze jak na moj calkiem dobry teraz stan zdrowia wiem za duzo i nie jest to swiadomosc ale przerazenie wobec tego co moze sie przydarzyc. Gdybym tego nie wiedziala byloby mi lepiej i spokojnie bylabym w stanie przejsc przez ciaze.
Sama moze napisalam dwa posty z prosba o pomoc a raczej nastawialm sie na to, zeby zarazac optymizmem i pomgac dziewczynom pod wzgledem duchowym, bo co do merytoryki to sama sie ucze. Jednak moze czas sie zartoszczyc o siebie i odizolowac od informacji o kataklizmach. Zbyt wiele we mnie zrozumienia i empatii aby nie przejmowac sie smutnymi postami.
A tak aporpo zgubnosci forum to porozmawiajcie na temat forum z ginekologiem… opchrzan murowany. Lekarz czesto swiadomie nas nie informuje tylko leczy swoim trybem gdyz ma swiadomosc jak stres i leki wplywaja zgubnie na niemoznosc zajscia w ciaze i gospodarke hormonalna. A zaobserwowalam tu kilka przypadko leczenia hormoami na wlasna reke a i przypadkow histerii po przeczytaniu postow. Wiele dziewczyn szuka potem symptomow chorob tu opisywanych u siebie. Tylko uwazajcie bo to dziala jak samosprawdzajaca sie przepowiednia… jak sobie wmowicie to tak sie stanie…. Jesli ktoras z Was poronila bedzie sie tego bala przy kazdej nastepnej ciazy a te ktore nie znaja zbyt wielu przypadkow poronien beda ufnie patrzec na przyszlosc i zdrowie swojej fasolki i na pewno wyjdzie im to na zdrowie.
Houk
Aga

gosik Dodane ponad rok temu,

Re: do Paszuli

Czasem nadmiar wiedzy jest równie szkodliwy jak jej brak …. czasem może lepiej nie wiedzieć za dużo…tak mi się wydaje. Leżąc w szpitalu i słuchając opowieści…..hmmm ,,zazdrościłam” niektórym mamom ich kompletnej niewiedzy….. szczęśliwie donosiły ciążę niczym się nie przejmując. Choć czasem mnie to przerażało. Nawet nie wiesz jak bardzo.

Kończąc – Aguś życzę ci szybkiego zafasolkowania 🙂
Ślę ci fluidki od mojej Fasolki I trzymam kciuki za was wszystkie – dlatego lubię tu zaglądać i czytać szczęśliwe wieści o nowych oczekujących,

Na marginesie dodam, że o Werkę jak i o Filipa starałam się po pół roku, więc wiem jak to jest z oczekiwaniem…dla kogoś kto stara się kilka lat, te pół roku wydaje się niczym…..
Po stracie dzidzi nie wchodziłam na poronienia. Nie tam chciałam być.

,,Zapisałam się” do was – do starających bo tu było cieplej i przytulniej.

Pozdrawiam

Gosia

[i]I moje Skarby

Kwietniowa Kruszynka (18.04.2006)

i

Majowy Cud

kallan Dodane ponad rok temu,

do mojego posta

Przepraszam wszystkie dziewczyny, które uznały, że mój post jest nie na miejscu. Nie zamierzałam siać paniki lub powodować u kogoś histerycznego szukania jakichś objawów. Chciałam po prostu podzielić się czyimś bolesnym doświadczeniem i swoim smutkiem z powodu niesprawiedliwości tego świata. Ma rację paszula, że powinnyśmy przekazywać sobie na tym forum jak najwięcej pozytywnych treści, ale nie mniejszą rację ma gosik i bardzo ładnie to opisała.
Wiele starających się straciło kiedyś ciążę. Wiem o tym, bo od miesięcy śledzę Wasze losy. Niesprawiedliwe jest to, że sie dziecko traci i niesprawiedliwe jest to, że przez wiele lat nie można zajść w ciążę mimo wielkich wysiłków w tym celu. Ale dzielenie się niepowodzeniami jest też ideą tego forum. Czasami czytając jakis post mamy wrażenie, że oto ktoś opisał nasze problemy, nasze wzloty i upadki. I chyba czujemy się lepiej z tego powodu, prawda? Wiemy, że same nie jesteśmy, ze los nie wybrał tylko nas..
Nie mam tak przykrych doświadczeń, jak wiele z Was, ale czytając wcześniej niektóre posty, nijednokrotnie łza mi się zakręciła w oku, bo bardzo Wam współczułam. Mam też nadzieję, że kiedy ja podzielę się z Wami swoim prywatnym smutkiem, mniejszym czy większym, nikt mi nie napisze, że nie powinnam poruszać takich tematów…
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

garbi Dodane ponad rok temu,

Re: do mojego posta

Witajcie
kallan może zaproś swojego kolege albo zwłaszcza jego żonę jeżleli maja dostęp do internetu na forum [Zobacz stronę]
lub [Zobacz stronę]

[Zobacz stronę]

bo widzę że tutaj nie ma sprzyjającej atmosfery na pisanie o takich tematach

a szkoda bo jest strasznie wiele osób które spotyka tragednia straty dziecka

sama tego doświadczyłam 4m-ce i 4 dni temu

i gdyby ktoś kiedyś wspomniał że takie rzeczy mają miejsce nie czułąbym się tak strasznie gorsza i wybrakowana kiedy mojej Werce nagle zacisnął się supeł na pępowince o którym nikt nawet nie wiedział
.. w ostatnim dniu 38t.c.

a tez byłam tutaj czekałam potem cieszyłam sie

a potem nagle została zupełnie sama z Naszą tragedią

skoro piszesz o tym temacie rozumiem że ważny jest dla ciebie los twojego kolegi i jego żony może jeżeli chcesz zajrzyj na [Zobacz stronę] a dowiesz się jak z nimi rozmawiać czym pomóc

paszula o takich tragediach trzeba tez mówić może nie od razu przy hipohondryczkach ale niektóre mamy są tak niewinnie szczęśliwe że gdy spotyka je taka tragedia nie moga powiedzieć że :przeciez nie jestem tą jedyną gorszą,bo nigdy anwet im sie nie obiło o uszy że komuś przytrafiła się taka tragedia boją sie poronienia przedwczesnych porodów ale nigdy nie słyszały żeby umarło dziecko które właściwie miało się już urodzić
w tym momencie piszę o SOBIE

Weronisia-Aniołek 09.05.2005

ami7 Dodane ponad rok temu,

Re: do mojego posta

Garbi, strasznie mi przykro z powodu tego co Cię spotkało… i dziękuję, za to co tutaj napisałaś… to przydarzyło się też mojej siostrze… i wiem jak wielka jest wtedy rozpacz, ból, żal i … samotność… Zapewne nikt kto tego nie przeżył tego nie zrozumie, więc ja też nie (ja czestniczylam tylko w tragedii mojej siostry)… ale dzięki takim postom mogę przynajmniej wyrazić swoją solidarność i powiedzieć: „Kochane Mamusie, które straciłyście swoje nienarodzone dzieci… jestem z Wami i modlę się za wasze Aniołki… „….

ami7
[Zobacz stronę]

natinka Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

:(((

Nati i Kamilka 05.04.04

porky Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

:((

[*]

Juleczka (Puchatek) 12.12.04

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

Ja absolutnie nie zgadzam się z tym co piszesz Paszula. Dlatego że nie można nie mówić nie pisać nie myśleć o śmierci, o nienarodzonych dzieciach, o wojnach, o wypadkach na drodze, bo przez to napewno nie będzie mniej tragedii na świecie. Bo brak strachu nie stanowi bezpieczeństwa.
Czy dzieci są bezpieczniejsze nie wiedząc o tym że może ich potrącić samochód jak wbiegną na jezdnię??
Przypomina mi się historia dziewczyny, która trafiła do szpitala na krótko przed moją laparoskopią. Nosiła pod sercem bliźnięta. I przenosiła je o tydzień. Tydzień czasu siedziała w domu bez konsultacji z lekarzem. Nie zgłosiła się do szpitala.
Gdy rozpoczęła się akcja porodowa, była w domu. Przyjechała karetka, ale jej dzieci tego nie przeżyły.

Czy przez to że nie wiemy o zagrożeniu jesteśmy mniej na niego narażone?? Nasza niewiedza jest niebezpieczna i na to dowody można mnożyć.

A lekarze często nie mówią, bo nie chcą nasz straszyć, a czasem dlatego że nie wiedzą po prostu co nam dolega. Próbując nas leczyć nie mówią co robią. I czy uważasz to za słuszne??? Czy uważasz za prawidłowe „biorę jakieś zielone pigułki od lekarza, ale nie wiem na co”. To jest moim zdaniem chore!! Bo nie można ślepo ufać lekarzowi. Oddajemy nasze życie w jego ręce i do konca nie mamy pewności czy on zrobiłby to samo na naszym miejscu.

TO jest forum dla wszystkich. I dla tych którzy zaczną się starać za miesiąc a za dwa będą w ciąży, dla takich którzy stracili swoje aniołki i próbują pomimo strachu zajść w ciążę ponownie, dla tych którzy mają swoje dzieci i wracająby starać się o kolejne i dla takich również jak ja wbrew temu co napisałaś JA NIE JESTEM JEDNOSTKĄ, ZE STWIERDZONĄ NIEPŁODNOSCIĄ. Wzbiera się we mnie agresja gdy czytam takie bzdury.
Nie wolno nam nikomu zabraniać pisać czegokolwiek. Możemy pisać o swoich uczuciach, o swoich znajomych i rodzinach. Nikt nie powinien nam tego zabraniać. To jest forum. – Hyde Park a nie cenzuralne zrzeszenie chcących wiedzieć tylko to co dobre i piękne.

Pozdrawiam wszystkim i tulę do serca wszystkie mamusie które straciły swoje dzieci.

Weteranka wojny w Wietnamie. 3 lata już za mną ale się nie dam!

paszulka Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

Tak jak powiedzialm rozni sa ludzie i rozne podejscie maja.
Mysle, ze oskarzenia kierowane pod moim adresem sa troche za daleko idace. Nigdy w zyciu nie mialam zlych zamiarow a moj pierwszy post w tym watku nie byl w zlej wierze a wrecz przeciwnie. Nie zabranim Tobie Gablysiu pisac o Twoich problemach czyakzdej z Was i lacze sie z Wami w bolu, ale w momencie kiedy powstaje watek gdzie nastepuje licytacja kto jak zle mial to uwazam to za niepotrzebne i to tylko dlatego, ze nie dotyczy forumowiczek.
Zupelnie nie tak odebralyscie ten post w porownaniu do tego co mialam na mysli.
I chcialam powtorzyc po raz kolejny NIE JESTEM JEDNOSTKA ZE STWIERDZONA NIEPŁODNOŚCIĄ. Jestem maksymalnie płodna i zdrowa. Tutaj jestem tylko po to aby wiedzieć więcej. To forum nazywa się „dla starających się” to chyba coś oznacza i chyba nie trafiłam zle.
Nikomu nie zbraniam nic tylko w dobrej wierze chciałam Wam powiedzieć co nam szkodzi.. nam i naszym dzieciom.
Zupełnie co innego świadmość, że np trzeba chodzic na KTG przed porodem aby stwierdzic czy dziecko dobrze sie miewa a co innego mieć listę tragedii jakie spotkaja nas jesli na to KTG nie pojdziemy. A kobieta ktora nie skonsultuje sie z lekrzem przed terminem porodu, a tym bardziej po terminie nie jest nieswiadoma tylko lekkomyslna, coby nie powiedziec bezdennie głupia. To powinien byc odruch, ze chcesz wiedziec co tam sie dzieje. Poza tym te badania naleza sie ciezarnym z urzedu wiec kwestia finansowa odpada… trzeb tylko ruszyc tylek i pojsc do lekarza. Ten argument w zwiazku z tym uwazam za malo trafiony.
Ja stad uciekam i zycze wszystkim zafasolkowania a potem zdrowych i swiadomych ciazy bez lekow o zdorwie swoich dzieci.
Wracam do swiata płodności, optymizmu i zrozumienia.
Houk

garbi Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

Gabi
niesamowita wypowiedz
wszystko to co mi samej nieudało się wyłuszczyć
Dziękuje:)

Weronisia-Aniołek 09.05.2005

kallan Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

Przykro mi paszula, że tak odbierasz mojego posta i całą dyskusję na ten temat. Obrażasz się i mówisz, że już tu nie wrócisz. Szkoda tylko, że tak nieładnie, bo ostatniej części twojej powyższej wypowiedzi jesteś bardzo niesprawiedliwa wobec kobiet, które należycie o swoje ciąże dbały, „ruszały tyłek” do lekarzy, na badania itp. a mimo to dzieciątka straciły. BARDZO NIEPSRAWIEDLIWA.
Życzę ci powodzenia w świecie radości i ciąży bez trosk. Szczerze, bo każdej z nas życzę, zeby nie musiały się martwić o swoje fasolki.
Wszystkim dziewczynom, które straciły swoje maleństwa szczerze współczuję i mam nadzieję, że los im to wynagrodzi. Cudowną fasolką rzecz jasna:)))))

Może kolega da się z żoną zaprosić na to forum. Bólem też trzeba się podzielić, a nadzieją tym bardziej.

Pozdrawiam wszystkich

Kamila

29 dc….

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

o rany dziewczyny!!!!!!!!!!!!!! dajcie spokój , czy naprawdę ktoś musi odchodzić z forum, kiedyś czytałam jak dziewczyny sie pożarły na oczekujących i myslałam sobie a u nas to zawsze tak fajnie i nie ma takich sytuacji a teraz jest mi smutno , nie musi tak byc chyba, złagodzcie tylko swoje tony, tak nie mozna

kamelia Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

Dziewczyny, a ja przeczytałam WSZYSTKIE posty i czuję, że tak naprawdę nikt niekogo urazić nie chciał. Przyjmijmy nasze punkty widzenia ze spokojem choć temat jest tak trudny, bolesny… Nie żywcie urazy, nie obrażajcie się… Z mojej ponad 2-letniej obecności na forum ten kącik jest chyba najmniej podatny na wzajemne animozje i niech tak pozostanie!
Paszulko – zrozumiałam. Gablysiu- zrozumiałam. I wiecie co? Obie macie rację!
Lubię Was wszystkie. 🙂

Michałek 14.08.2003

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: dzielę się bólem kolegi…

ważne aby kazdy pisał co myśli ale pamiętajac o pewnych zasadach ( nie zacietrzewiać się, bez wykrzykników) bo to słowa, nie słyszymy rozmówcy i nie widzimy jego twarzy a więc łatwo sobie coś ubzdurać

Znasz odpowiedź na pytanie: dzielę się bólem kolegi…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
Do dziewczyn z założonym pessarem.
Cześć. Mam od czwartku założony pessar i niby wszystko jest ok, ale martwi mnie spora ilość wydzieliny. Doktorka informowała mnie, że jedyną wadą krążka jest zwiększenie wydzieliny ale nie wiem
Czytaj dalej
Mam z dzieckiem taki problem
kaszak
Dziewczyny, Moja Ninka urodziła się z niewielkim kaszakiem na czole, zaraz nad brwią. Jeszcze w szpitalu usłyszeliśmy, że do 3-go mca sam się wchłonie i nic nie musimy z tym
Czytaj dalej