POMOCY,NIE DAJE RADY Z 4-LATKĄ!

Błagam, niech mi ktoś pomoże, bo nie ręczę za siebie…
Mam dwie córki: 4-letnią i roczną. Najstarsza z córek od kiedy urodziła się ta druga zachowuje się po prostu nie do opisania. Na początku jeszcze jakoś się tego nie odczuwało, ale teraz….Od ponad 1,5 roku jestem w domu i marzę wrócić do pracy, bo mam dość. Nie mogę jednak, bo muszę najpierw najstarszą córkę dać od września do przedszkola.
Od pewnego czasu jest ona nie do wytrzymania. Wogóle się nie słucha, można jej grozić, karać, dawać klapsy (wiem, że nie powinno się bić dziecka, ale ja też jestem człowiekiem i mam chwile słabości i czasem z braku jakiegokolwiek rozwiązania kilka razy Mati dostała w tyłek). Nawet spokojne tłumaczenie nic nie daje. Nie mogę z nią nigdzie pójść do znajomych, bo wtedy zaczyna piszczeć, żebym nie mogła rozmawiać, przeszkadza, ciągnie za rękę itp. W domu czasem potrafi zająć się sobą – około 20 min, ale potem jak coś w nią wstępuje to we mnie zaczyna wrzeć woda. Nie ma chwili spokoju. Dokucza siostrze, popycha ją, szarpie, kopie, przewraca. Nie pozwala jej podejść do swoich kredek, zabawek, lalek, ale do zabawek Leny to pierwsza pędzi i też nimi się rządzi. Tłumaczyłam jej, że są zabawki Mati i zabawki Leny i , że jak Mati da jakąś zabawkę Lenie to Lena pożyczy jej swoją. Jak groch o ścianę. Wyrywa zabawki Leny z jej ręki, jak Lena chce podejść do kanapy, Mati ją spycha, jak Lena idzie do okna, Mati podbiega i ją odpycha. A mała Lena widząc zbliżającą się do niej siostrę od razu płacze, bo wie czym to się dla niej skończy. Próbowałam metod typu pomaganie przy siostrze: przebieranie, karmienie. Wszystko to kończyło się np. mocnym ściskaniem pupy Lenki (miała aż odciśnięte ślady paluszków Mati), albo nienormalnym zakładaniem pieluchy (zapinała i równocześnie fikała nogami – ciężko to wytłumaczyć – trzeba to zobaczyć). Przy karmieniu np. przez 10 min bylo ok, ale za dlugo bylo dobrze i wtedy trzeba bylo glebiej wepchnac jej lyzke, skakac przy karmieniu, szarpac za sliniak, nabierac specjalnie na lyzke zeby sie wylewalo, mieszac mocno, ze az chlapalo na boki. Najgorsze jest to, że ja mogę sobie mówić ile chcę i co chcę. Mam wrażenie, patrząc na nią, że jest głucha. Jak powiem proste zdanie (podmiot i orzeczenie) i proszę, żeby powtorzyla to patrzy sie na mnie jak na głupią i mówi, że nie wie jak to powiedzieć, albo, że nie wie – tak poprostu. Ja codziennie rano wstaję w dobrym humorze, a kończę dzień ze łzami w oczach. Jestem na skraju wyczerpania nerwowego, wszędzie muszę chodzić z Leną, bo boję się, że Mati zrobi jej krzywdę. Średnio co 20 sek. słyszę płacz Leny i muszę interweniować. Jestem już zmęczona tym wszystkim, czasem wychodzę z siebie i po prostu się na nią drę, tak, że potem nie mogę słowa powiedzieć. Nie chcę tego robić, ale jak we mnie wrze, a ona jeszcze to wrzenie podkręca to w końcu wybucham. Najsmutniejsze jest to, że kiedyś byłyśmy jak papużki nierozłączki, potrafiłyśmy fajnie spędzać czas, ona była jak aniołek, a ja się cieszyłam, że mam taką kochaną córeczkę….a teraz – nie mogę znaleźć w sobie ani trochę miłości do niej (jedynie jak patrzę jak śpi – jest taka spokojna i kochana). Jestem już tak strasznie uprzedzona, tak bardzo zła na nią i nie potrafię nic z tym zrobić, bo ona jeszcze bardziej to pogłębia….i z dnia na dzień jest coraz gorzej….Pomóżcie, blagam, nie wiem co robic….ja chcę ją kochać znowu….chcę przestać się jej wstydzić, chcę żeby bawiła się z siostrą jak inne dzieci ze swoim rodzeństwem….

80 odpowiedzi na pytanie: POMOCY,NIE DAJE RADY Z 4-LATKĄ!

morena Dodane ponad rok temu,

miałam to samo przez około pół roku, dokładnie takie same sceny – z zabieraniem zabawek, biciem, popychaniem, niewyobrażalną złością… Tyle, że starsza miała wtedy trochę ponad 2 lata, a młodszy ponad pół roku. I też było: tłumaczenie (w kółko: “nie wolno bić!”), krzyki, czasem nawet klaps, choć to już zupełna paranoja była (bo tłumaczę, że nie wolno bić, a sama klapsy daję…) Stopniowo przeszło. Samo chyba. Może trochę pomogło “dowartościowywanie” starszej, poprzez podkreślanie, że ona najpierw coś dostanie, że ona może wybrać, co damy młodszemu, ciągłe chwalenie, jak pięknie się podzieliła z bratem itd… O! Na dzielenie się zabawkami to była najlepsza metoda: “Haniu, wybierz, którą zabawkę dasz Michałowi?” (nie: CZY dasz?, ale KTÓRĄ?)

Myślę sobie, że choć to trudne, to trzeba po prostu przerwać to błędne koło – ona wrzeszczy i się źle zachowuje, żeby zwrócić Twoją uwagę, a Ty zwracasz na nią uwagę wtedy właśnie i do tego też krzycząc. Spokój, spokój, spokój! I zwracanie uwagi (nawet przesadne) na wszelkie przejawy poprawnego zachowania.

I faktycznie, mnie pomógł ogromnie powrót do pracy 😉

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Mam identyczną różnicę wieku tylko, że dwóch chłopców. Mogę śmiało powiedzieć, że jest podobnie;) Zabawki Mat swoje skrzętnie chowa, nie pozwala dotknąć ich młodemu za to jego zaraz wyrywa.

Jest zazdrosny ale pograsza sytuację zachowując się źle, bo to nie wzbudza naszego zachwytu oczywiście.

Wiesz co odkryłam? że staje się o wieeele grzeczniejszy kiedy poświęcam mu czas w ciągu dnia ( tylko jemu). Uczę liczyć, czytać, cokolwiek. Co można zrobić razem. Na serio inny dzieciak. Można to zrobić, jak młodsze śpi. ( ma pewnie choć jedną drzemkę w ciągu dnia?)

Ja też walczę z własną słabością, lenistwem ( bo jednak wymaga trochę gimnastyki poświecić czas obu) zmęczeniem ( to jest najgorsze). Pewnie niedługo pogodzi się z nowa sytuacją ( mobilność małej) i zaabsorbuje ją przedszkole. Mat też idzie do przedszkola i mam nadzieję, że będzie wracał z niego pełen wrażeń;) bo teraz się zwyczajnie nudzi w domu. To też nie sprzyja dobremu zachowaniu.

Dodane ponad rok temu,

Zulinka Bardzo, bardzo przykro i smutno się czyta, to co napisałaś.
Chciałabym Ci pomóc,aczkolwiek sytuacja jest trudna.
Przede wszystkim mam nadzieję, że przedszkole coś zmieni, u nas było niestety jeszcze gorzej.
Też borykamy się z podobnym problemem.
Nasz trzylatek podobnie się zachowuje. Tyle, że on ma konkurencję w postaci dwóch.
U nas niestety nie radzi poświęcanie mu wiecej czasu, nie radzi zangażowanie w pomoc.
Radzi kara odosobnienia. Wtedy wypłacze się, pohisteryzuje, na jakiś czas jest grzeczny.
Twoja córeczka starsza , moze system nagród, taki jak u superniani?Nie wiem, nie próbowałam. Ja od dziś też wprowadzam system nagród.
Wiesz, ja czasem też myślę, czemu to mi się trafiło takie niegrzeczne dziecko, wiem, że to myslenie nie jest zupełnie madre, ani budujace, ale człowiek jest człowiekiem.Gdybym była non stop sama z dziećmi, napisałabym podobnie pewnie jak ty.
Mam pomoc, mam czas dla siebie, niewqiele to niewiele, ale pomaga.
Czy ty masz chwilkę dla siebie? Ochłonęłabyś, byłabyś spokojniejsza i bardziej racjonalna w postępowaniu do córki.
A jak starsza córka zachowuje się, jak nie ma młodszej?
U nas na chwile pomagają wspólne zabawy, typu kółko graniaste.
A może jakiś wspólny wypad tylko ze starszą córką? Może by to was zbliżyło?

Przeczytałam jeszcze raz twojego posta, u was ewidentnie zazdrość. Byłyście papużki nierozłączki(nie bylo pewnie wtedy młodszej córki), córka doskonale pamięta, pewnie za tym tęskni, podobnie jak Ty.
Pewnie brakuje czasu wyłącznie jej poświęconej. Myślę, że to może pomóc.
Godzinka np dziennie, tylko dla was, spróbujcie

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

Nic odkrywczego nie napisze.
Zazdrość, i terroryzowanie matki – szczegolnie ze jak piszesz bylyscie papuzki nierozlaczki – moze wtedy tez to byl terror tylko tego nie zauwazalas- ze poswiecalas sie jej w calosci.
Moze u nas mimo podobnego wieku – roznica 3 lata i 3 mies poszlo latwiej bo nie bylam papuzka nierozlaczka ze starszym synkiem.
Musisz czekac az przejdzie i mniej karac – tak mi sie wydaje.
I poswiec jej duzo czasu jak mlodsza spi np – bo bedziesz miec jazde w momnecie kiedy oddasz starsza do przedszkola- wtedy moze poczuc sie jeszcze bardziej odtracona.

zulinka Dodane ponad rok temu,

Dziekuje

Dziekuje Wam za rady, podpowiedzi, pocieszanie…
Co do spedzania czasu ze starsza corka, to zawsze tak robimy z mezem, ze jak mala spi to wtedy bawimy sie z ta starsza. Prawda jest, ze rzeczywiscie jak bylysmy same to bardzo duzo czasu jej poswiecalam. Nie potrafilam jej samej sobie zostawic…i chyba teraz to wychodzi. Staram sie jednak jak moge i kiedy moge poswiecic jej troche czasu wolnego. Rzeczywiscie wtedy jest inna, spokojna, cicha, slucha sie. Bardzo czesto zostawiam mlodsza i ide z ta starsza na wspolny spacer. Niestety nie zawsze tak moge poniewaz nie zawsze mam z kim zostawic druga. Co do nagrod. Tez taki system mielismy, ale niestety nic to nie dawalo, nic sobie z tego nie robila, bylo jej to obojetne.

>ulalukijoannabor< dzisiaj wyprobowalam Twoj system. Zapytalam sie Mati, KTORA zabawke pozyczy Lenie. Dalam jej z dwoch do wyboru, bo wlasnie o te dwie byly klotnie. Po tym pytaniu Mati wpadla w histerie i powiedziala, ze nie bedzie sie dzielic niczym z Lena i wyszla….

Najgorsze jest to, ze rano kiedy wstaje mam super humor i z wielkim strachem wchodze do pokoju Mati, bo boje sie, ze humor prysnie jak banka mydlana….Nie lubie tego uczucia strachu, tej niepewnosci i powstajacych w glowie pytan: o co dzisiaj sie poklocimy, co dzisiaj wymysli….
Mam jeszcze jedno pytanie, czy niesluchanie tez mozna podciagnac pod ta zazdrosc? Bo do mati nic nie dociera…Mowie 5x np. "przestan sie bujac na krzesle, bo spadniesz", wogole nie reaguje, nic, zadnej reakcji, ale jak wrzasne to od razu przestaje….Nienawidze krzyczec, ale nie mam sposobu na to, zeby zaczela sie sluchac…..

Dodane ponad rok temu,

Pierwsza myśl , która mi się nasunęła, po przeczytaniu twego ostatniego postu,to przypomnienie odcinka superniani.
Mama miała cztery córki, które rządziły(u ciebie troszkę inna sytuacja), ale pamiętam co superniania powiedziała, i akurat w tym momencie się z nią zgadzam.
Powiedziała w uproszczeniu, że absolutnie mama jest szefem, nie można dać się zawładnąć dziecku.
Bardzo dobrze, że chcesz coś zmienić. Koniecznie, bo bardzo przykro czyta się, że boisz się dnia, boisz się właściwie córki. Ty jesteś szefem(oczywiście umowne słowo szef).
Ja broń boże nie krytykuję Cię, tylko zachęcam do zmian.
Zazdrość to jedna sprawa, a niesłuchanie druga(chociaż to też czasem może nachodzić na siebie).

Zabawki… Ja bym dokonała podziału bezwględnego, każda ma swoje. Jeżeli Mati chce pożyczyć, prosi albo daje swoją w zamian. Możecie razem kupić zabawki i Mati dać Lenie.
U nas jest problem z tym , ze Konrad nie chce dać swoich, bliźniaki nauczyły się ze nie zabierają mu.
Zdarza się sytuacja, ze zabiera bliźniakom, wtedy my wkraczamy, albo Konrad płacze, nie , albo daje swoja w zamian.

Co do czasu… Nie wiem, jak stoicie z kasą, ale na kilka godzin, dwa razy np w tygodniu zatrudnić nianię? U nas to bardzo pomaga.

Widzisz, Konrad bije małych, ale w innych sprawach zazwyczaj się słucha.

A karny dywanik, albo izolacja w pokoju nie pomaga?

Dzisiaj kupiłam Konradowi farbki, bardzo mu się podobały, taka nagroda na zaś. Miał nie bić małych. Oczywiście nie wytrzymał w zamiarze. Zabrałam mu te farbki, wytłumaczyłam, za co i dlaczego. Płakał około pół godziny, zupełnie nie reagowałam, oddałam farbki, mówiąc że nie oddam już w ogóle , jak jeszcze raz ich uderzy.
Nie uderzył do końca dnia.
Ja nie piszę tego, żeby się wymądrzać. U was być może, takie postępowanie nie pomoże, ale może cię natchnie?

Tak myślę, że jeśli samej Ci trudno będzie dać radę, może jakiś dzicięcy psycholog? Razem łatwiej działać.

Masz trdny egzemplarz, trudniejszy niż mój. Potrzeb wielkiej determinacji, uporu, no i zmian z Twojej strony.

figa Dodane ponad rok temu,

Pewnie, że moze tak być.

Ty się boisz tego o co pokłócisz się z córką?
Drżysz przed wejściem do pokoju dziecka?

Moim zdaniem przydałaby się Wam wizyta u psychologa rodzinnego
(wszystkiego na forum napisać się nie da, pewne ćwiczenia trzeba wykonać),
który pokazałby Ci techniki postępowania z dzieckiem,
jak z nią rozmawiać, jak chwalić i nagradzać,
jak pokazać że siostra to sprzymierzeniec a nie okupant,
jak widzieć w niej zagubione i rozdarte dziecko
a nie złośliwą, zazdrosną siostrę.

Coś czuję przez skórę, że to nie do siebie masz pretensje, że sobie nie radzisz z dzieckiem,
że nie poradziłaś sobie z wprowadzeniem młodszej córki w świat starszej
tylko do córki, że sprawia problemy.
To nie Ty jestes biedna i zagubiona.
Zagubiona jest twoja starsza córka.
Weź się w garść, przestań się bać tego co będzie, poszukaj fachowej pomocy i poukłądaj wasze relacje na nowo.

Pozdrawiam i życzę powodzenia

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa123:
To nie Ty jestes biedna i zagubiona.
Zagubiona jest twoja starsza córka.
Weź się w garść, przestań się bać tego co będzie, poszukaj fachowej pomocy i poukłądaj wasze relacje na nowo.

Pozdrawiam i życzę powodzenia

Figa, ale z ciebie ostra babka;)
A tak poważnie myślę, że zagubione to są obydwie.

Tak z resztą to się zgadzam. psycholog pomógł by wam obum

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa123:

że nie poradziłaś sobie z wprowadzeniem młodszej córki w świat starszej

sie mialam pytac autorki watku jak przygotowywala starsza na przyjscie mlodszej w okresie ciazy.. i jak relacje sie rozwijaly

ale mnie kolezanka ubiegla podsumowaniem 😉

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:sie mialam pytac autorki watku jak przygotowywala starsza na przyjscie mlodszej w okresie ciazy.. i jak relacje sie rozwijaly

ale mnie kolezanka ubiegla podsumowaniem 😉

Ja uprzedzałam,przygotowywałam. Nic nie pomogło, zazdrość jest ogromna. Każde dziecko jest inne

zulinka Dodane ponad rok temu,

Od kiedy dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy codziennie opowiadalam Mati o tym, ze bedzie miala siostrzyczke, ze bedzie mi pomagac, ze mama bedzie musiala ja karmic…Ona to przyjela bardzo dzielnie. Kiedy urodzila sie Lena, kupilismy z mezem prezent dla Mati, niby, ze jest on od Leny. Wiecie, tego na poczatku nie bylo tak bardzo widac. Owszem byla zazdrosna, ale to nie bylo tak nasilone. Moim zdaniem to sie zaczelo kiedy Lena zaczela siedziec i wtedy czesciej bywala wsrod nas. Jak byla maluszkiem to raczej wiecej lezala w lozku i nie bylo jej tak widac…..Na poczatku Mati pomagala mi przebierac Lenke, ale potem juz mowila nie, nie chce mi sie, albo wyglupiala sie, krzyczala – zachowywala sie dosc dziwnie przed lustrem, ktore mamy w pokoju…..
Bylam kilka razy u psychologa, ale zawsze slysze to samo, ze trzeba dziecko zaangazowac w obowiazki przy tej mlodszej. Ale co ja mam zrobic, jak ona nie chce….Mati jest ogromna indywidualistka, nie robi tego o co ja sie prosi tylko to na co ona ma ochote….Mowienie jej, zeby pomogla konczy sie poprostu slowem: “nie”.
Co do karnego dywanika – nie ma szans. Probowalismy i odstawialismy ja przez godzine i my spasowalismy. Ile razy mozna brac dziecko i odstawiac w to samo miejsce, a ono ciagle wychodzi. Pokoju owszem tez probowalismy, to rowniez wychodzila. Wtedy siedzielismy ja albo maz az do momentu jak sie nie uspokoi. Potrafila histeryzowac przez godzine, po czym przepraszala, ale potem robila to samo. W momencie odstawiania jej do pokoju krzyczy, ze nas nienawidzi, ze jestemy brzydcy, ze nas nie kocha, ze ona chce do babci.
Od wczoraj ma nowy sposob na zwrocenie uwagi – pluje. Chyba rzeczywiscie bede znow musiala odwiedzic psychologa….bo widze, ze moj przypadek jest wyjatkowy…

Dodane ponad rok temu,

Myślę, że do dobrego psychologa.
A z odstawianiem na karny dywanik to do skutku, na początku to trwa nawet ponad 2 godziny. Potem dziecko wie, że musi wysiedzieć. Najlepiej z minutnikem.
My jak pierwszy raz Konrada ukaraliśmy dywanikiem, dostał zapalenia krtani od tego płaczu,potem było z górki.
Karzemy tylko za bicie maluchów.
A to że krzyczy, że was nienawidzi, to wiecie, że to nieprawda.
Trudno wam będzie, myślę że samej naprawdę będzie ci ciężko.

Figa , powiedz mi na jakiej zasadzie działa psycholog?
Czy tylko wysłuchuje, a może jakieś nagranie video?
Czy psycholog sam w jakiś sposób obserwuje?
Bo jeśli jest tylko rozmowa, to jest podobnie jak pisze Zulinka, da oklepane mądrości, które nie zawsze się spradzają, nie wiela wnoszą

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zulinka: Moim zdaniem to sie zaczelo kiedy Lena zaczela siedziec i wtedy czesciej bywala wsrod nas. Jak byla maluszkiem to raczej wiecej lezala w lozku i nie bylo jej tak widac…..

u nas leon tylko spal w lozeczku – reszte czasu spedzal z nami w pokoju – na widoku ze tak ujme, czasami nawet spal w lezaczku, ale obecny – musialysmy przerywac zabawe, ukladanie puzzli cokolwiek zeby sie nim zajac.

[quote]zachowywala sie dosc dziwnie przed lustrem, ktore mamy w pokoju…..[/quote]

czyli jak?

[quote]
Co do karnego dywanika – nie ma szans. Probowalismy i odstawialismy ja przez godzine i my spasowalismy. Ile razy mozna brac dziecko i odstawiac w to samo miejsce, a ono ciagle wychodzi.
[/quote]

do skutku.
DO SKUTKU.
wychodzi – zamknac i trzymac za klamke.
doslownie.
opowiem ci ile czasu potrzebuje dziecko czasami na zalapanie. Wiktoria miala 2,5 roku jak zlapala zapalenie oskrzeli. dostala antybiotyk paskudny w smaku – dalej bylo juz tylko zastrzyki albo szpital – a ja w ciazy.
pierwsza dawke jakos lyknela.
nastepna juz nie. zaczela sie histeria – podchodzilam do niej od 12:00 bo miala wziac o 13:00. o 13:30 wsadzilam ja do sypialni, z otwartymi drzwiami na osciez – nie miala tam ani jednej zabawki, tv – nic. byla ona i lozko. mogla wyjsc w kazdej chwili – pod warunkiem ze wypije syrop.
x razy probowala uciec – odnosilam na miejsce – kolo 15:00 zasnela zmeczona krzykiem i placzem, obudzila sie, zaproponowalam syrop – nie. to siedzi dalej. regularnie co kwadrans potem co pol godziny proponowalam syrop i nagrode – w reakcji nastepowala kolejna histeria.
Kolo 17:30 zaczela mowic ze jest glodna, mniej iecej w tym czasie wpadli znajomi i mieli dla niej jakies rzeczy – nie wyszla (syropu nie chciala nadal).
kolo 18:00 zaczelam smazyc schabowe – pachnialo w calym domu (ona bez jedzenie i picia – moze napic i zjesc co chce ALE najpierw syrop).

Wyszla o 18:45.
poprosila o syrop, wypila i siadla do kolacji.
NIGDY potem nie mialam problemow z podaniem dziecku leku.

[quote]Pokoju owszem tez probowalismy, to rowniez wychodzila. Wtedy siedzielismy ja albo maz az do momentu jak sie nie uspokoi. Potrafila histeryzowac przez godzine, po czym przepraszala, ale potem robila to samo.
W momencie odstawiania jej do pokoju krzyczy, ze nas nienawidzi, ze jestemy brzydcy, ze nas nie kocha, ze ona chce do babci.
[/quote]

niech siedzi w pokoju az sie uspokoi – ignorowanie dziecka histeryzujace dziala bardzo cucaco – jak widzi ze histeria wzbydza wasze zainteresowanie i wtedy z nia siedzicie to bedzie rozkrecac do poteznych rozmiarow histerie. na przywolanej tu superniani dzieci plakaly i darly sie ze nienawidza rodzicow po 4h..

chce do babci – bo tam jest sama bez rodzenstwa.

[quote]
Od wczoraj ma nowy sposob na zwrocenie uwagi – pluje. Chyba rzeczywiscie bede znow musiala odwiedzic psychologa….bo widze, ze moj przypadek jest wyjatkowy…[/QUOTE]

nie jest wyjatkowy – wyjatkowa jest twoja niekonsekwencja i odpuszczanie.
czy ona byla karana zanim pojawila sie mlodsza corka?

zeby nie bylo malinowo – tez mamy histerie (sa tacy co ja widzieli w akcji)- owszem, tez mamy wojny o zabawki. ale mamy bardzo sprawny system karania w odosobnieniu i zajebiscie uparta matke, na ktora nie dzialaja placze i krzyki i nawet wymioty.

zulinka Dodane ponad rok temu,

>szpilki< masz racje, ja jestem niekonsekwentna, moj maz tez ciagle mi to powtarza. Lamie mi sie serce kiedy ona tak histeryzuje :(. Nie potrafie zniesc tego jej placzu, bo wydaje mi sie, ze dzieje jej sie ogromna krzywda.

Co do karania Mati, to zanim pojawila sie siostra byla karana "karnym dywanikiem", siedziala w pokoju lub poprostu zabieralismy jej ukochana zabawke, ktora mogla odzyskac za to, ze caly dzien bedzie grzeczna.
Co do zamykania w pokoju. Tez probowalam. Trzymalam klamke i stalam i czekalam az sie uspokoi….Ona kopala w drzwi tak mocno, ze o malo co nie rozbila szyby. Najgorsze jest to, ze przy takiej histerii kopania, walenia w co popadnie to we mnie sie gotuje niemozliwie. Nie wytrzymuje ze swoimi nerwami. I pewnie dlatego szybko rezygnuje. Raz zamknelam Mati w pokoju, a byla wtedy moja mama i nasluchalam sie, ze nie mozna tak robic, bo bede miala znerwicowane dziecko, ze trzeba do niej podchodzic spokojnie, nie odzywac sie najlepiej…..i znow wtedy spasowalam wychodzac z domu i trzaskajac drzwiami :(.

Co do psychologa to wygladalo to tak, ze my mowilismy co jest nie tak, a ona dawala rady. Powiedziala nam, ze nie ma sensu przychodzic do domu i obserwowac, bo dziecko moze zle reagowac na obca osobe w domu. Mielismy tylko rady od psycholog, ktore musielismy stosowac. Niektore rzeczywiscie pomogly, niektore nie daly nic.

Przed lustrem zachowuje sie jak malpka. Krzyczy, wali, kladzie sie na podloge, fika nogami itp. patrzac ciagle w lustro.

Zastanawialam sie wlasnie nad tym, ze ostatnimi czasy Mati nie byla karana, tylko ciagle zwracalo sie jej uwage. Mysle, ze chyba to troche wplynelo na jej zachowanie. Nie czuje granicy…Sprobuje teraz znow z dywanikiem, albo do kata…zobaczymy.

Dodane ponad rok temu,

Mam i teściowych w takich przypadkach lepiej nie słuchać.
Ja metody wychowawcze przeważnie wprowadzam, jak nie ma ich. Gdy są babcie, mam i z nimi problem;)
Widzisz, czyli problem z konsekwencja. Myślę, że taki płacz nawet 2 lub 3 godziny lepszy dla dziecka, twarde reguły niż krzyki mamy, ciąśgłe awantury. Pomyśl z tej strony. A ja myslałam, że przy więcej niż jednym dziecku juz się na płacz uodpornia;)
Na pewno nie jesteś uparta jak szpilki, zresztą chyba niewiele takich mam:), zatem musisz mieć wiele determinecji i pewności , że robisz dobrze.

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zulinka:>szpilki< masz racje, ja jestem niekonsekwentna, moj maz tez ciagle mi to powtarza. Lamie mi sie serce kiedy ona tak histeryzuje :(. Nie potrafie zniesc tego jej placzu, bo wydaje mi sie, ze dzieje jej sie ogromna krzywda.

dzieje jej sie krzywda jak nie wie na ile moze sobie pozwolic i na oslep szuka granic.

[quote]Najgorsze jest to, ze przy takiej histerii kopania, walenia w co popadnie to we mnie sie gotuje niemozliwie. Nie wytrzymuje ze swoimi nerwami. I pewnie dlatego szybko rezygnuje.
[/quote]

z calego serca polecam melisal forte – w syropie – dziala dosc szybko.
dzieki temu syropkowi uniknelismy dzieciobojstwa, mezobostwa i jeszcze kilku innych nieszczesc. nie oglupia, mozna prowadzic – a bardzo ladnie wycisza nerwa.

[quote]Raz zamknelam Mati w pokoju, a byla wtedy moja mama i nasluchalam sie, ze nie mozna tak robic, bo bede miala znerwicowane dziecko, ze trzeba do niej podchodzic spokojnie, nie odzywac sie najlepiej…..i znow wtedy spasowalam wychodzac z domu i trzaskajac drzwiami :(.[/quote]

zamiast ciebie, powinna wyjsc twoja matka.
mam identycznie z babcia wiktorii – dlatego przy awanturach mloda mi sie drze ze chce do babci.

[quote]Zastanawialam sie wlasnie nad tym, ze ostatnimi czasy Mati nie byla karana, tylko ciagle zwracalo sie jej uwage. Mysle, ze chyba to troche wplynelo na jej zachowanie. Nie czuje granicy…Sprobuje teraz znow z dywanikiem, albo do kata…zobaczymy.[/QUOTE]

powodzenia.
cierpliwosci.
i hurtowni melisalu 😀

chilli Dodane ponad rok temu,

a i jeszcze jedno.
karani sa oboje.

mlody ma kary (siedzenie w odosobnieniu) od jakiegos 8 m-ca zycia. I to BARDZO pomoglo na kontakty zarowno ze mna jak i miedzy dziecmi.
Maja wspolnego wroga 😉

Nawet jezeli Leon nie rozumie/nie rozumial dlaczego jest karany to rozumie to jego siostra. rozumie ze nie tylko ona ma przegwizdane. ze jest po rowno.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:a i jeszcze jedno.
karani sa oboje.

mlody ma kary (siedzenie w odosobnieniu) od jakiegos 8 m-ca zycia. I to BARDZO pomoglo na kontakty zarowno ze mna jak i miedzy dziecmi.
Maja wspolnego wroga 😉

Nawet jezeli Leon nie rozumie/nie rozumial dlaczego jest karany to rozumie to jego siostra. rozumie ze nie tylko ona ma przegwizdane. ze jest po rowno.

A to mnie zdziwiłas. Nie przyszło mi to do głowy.

W sumie to małe są bardzo grzeczne, trudne je za coś karać.
Tak mi naszło spostrzeżenie:
Chłopaki mają wielki posłuch u Konrada. Słowa Konarada:nie rusz, jest dla nich jak wyrok;). Aby się odwróci Konrad, szybko zabierają upragnione jego zabawki

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:
W sumie to małe są bardzo grzeczne, trudne je za coś karać.

symbolicznie wynajdywalam powody do karania np. rozrzucne jedzenie, darcie sie bez powodu, wyrywanie zabawek – cokolwiek zeby mloda widziala ze on tez ma kary.

leon tez niemal caluje slady po ktorych stapa siostra

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Figa , powiedz mi na jakiej zasadzie działa psycholog?
Czy tylko wysłuchuje, a może jakieś nagranie video?
Czy psycholog sam w jakiś sposób obserwuje?
Bo jeśli jest tylko rozmowa, to jest podobnie jak pisze Zulinka, da oklepane mądrości, które nie zawsze się spradzają, nie wiela wnoszą

Psycholog działa stosownie do okoliczności 😉

A serio.
Już z rozmowy wywnioskować można całe mnóstwo informacji.
Nawet z tych kilku postów.
O wszystkich spostrzeżeniach nie napiszę, bo lincz gotowy 😀

W tej sytuacji imho do naprawy jest przede wszystkim postawa mamy.
Dziecka, też ale wtórnie.
Mama, która “nie może znieść placzu córki” (sporej już przecież), “boi się tego o co się pokłócą”, itd. itd. musi przede wszystkim zmienić swoją postawę i podejście do dzieci..
Jeśli tak się nie stanie, to wszystkie sztuczki na nic.

I najwyższy czas wreszcie włożyć między bajki te bzdety o przyjaźni z własnym dzieckiem (matko, kto to wymyślił…).
Mamy być rodzicami a nie przyjaciólkami naszych dzieci.

Aaaa, i psycholog to nie jest wróżka – nigdy nie jest tak, że sprawdzą się wszystkie podsunięte metody.
Te podsunięte trzeba sprawdzić i wybrać te, które skutkują.
Dobrze też postarać się zauważać sygnały nadchodzącej awantury i żartem rozładowywać sytuację zanim coś grubszego się zadzieje.
Poczucie humoru sprzyja poprawieniu relacji. Ale oczywiście nie wystarczy.

PS. Psycholog to zawód jak każdy inny – są tacy co go wykonuja dobrze i inni 😉
Jak ten nie pasi szuka się innego. Dokładnie tak, jak z ekipą remontową :cool::Dhmmm;)

Znasz odpowiedź na pytanie: POMOCY,NIE DAJE RADY Z 4-LATKĄ!

Dodaj komentarz

Tematy, których nie znalazłam w forum
Dewiacja u dziewięciolatka?
No bo już sama nie wiem, jak to nazwać.... Niedawne zdarzenie w rodzinie: 9-letni chłopczyk zabiera do łazienki 4-latkę-koleżankę i 6-latkę swoją siostrę. Namawia je do rozebrania, całuje po siuśkach, sam się
Czytaj dalej