Pytanie natury chyba delikatnej

Czy te z Was, które starają sie latami, mają za sobą nieudane próby (poronienia) i inne problemy związane z trudnościami zajscia w ciąże – Czy Wy myślałyście o adopcji?
Chciałabym znać Wasze opinie i pprzemyslenia na ten temat…

Rozumiem jak czytam Wasze posty, ze pragniecie poczuć w sobie to dziecko, jego ruchy, być w ciąży, urodzić… ale z drugiej strony zastanawiam się…
przeciez chcecie mieć dziecko… można miec je również inną drogą… czy o tym myślałyscie? co myslałyscie?

Pozdrawiam
B.

74 odpowiedzi na pytanie: Pytanie natury chyba delikatnej

  1. Re: Pytanie natury chyba delikatnej

    ja w zasadzie nie myslalam o tym ale plan jest taki
    1,5 roku naturalnie (zakonczone)
    teraz specjalistyczna klinika i jesli trzeba bedzie 2-3 in vitro
    jesli nadal bede bez potomna wtedy zaczne sie zastanawiac tak bardzo mocno nad adopcja
    ale generalnie jest to ostatnia mozliwosc choc wcale nie twierdze ze moj stosunek sie nie zmieni kiedys 🙂
    pozdrawiam

    Zuzanna 15 cykl starań

    • Re: Pytanie natury chyba delikatnej

      Ja mam trudności z zajściem w ciążę… Nie wychodzi i już! A lekarze wzruszają ramionami…chociaż tak naprawdę nie przeszłam jeszcze wszystkich możliwych badań. Ale nie o tym…Kiedyś marzyłam, żeby mieć bardzo duuuużo pieniędzy i adoptować gromadkę dzieci (w różnym wieku), dać im dom, miłość i szczęśliwy start w dorosłość. Ale teraz wiem, że w tej gromadce bardzo pragnęłabym mieć swoje własne dziecko. Snobizm? Może tak, nie wiem. Z tym tylko, że w tej gromadce musiałaby być obowiązkowo jawna adopcja. Byłabym drugą mamą, ciocią, czy może po prostu Kasią. A gdybym miała adoptować jedno dziecko??? To jedyne, które byłoby spełnieniem mojego marzenia, mojej macierzyńskiej miłości? Nie odrzucam takiej myśli definitywnie, ale jest tyle wątpliwości, tyle lęku… Czy ukrywać fakt adopcji, czy wyjawić otoczeniu, kiedy opowiedzieć dziecku o jego pochodzeniu? Co z tego wyniknie? Wierzę w siebie i wierzę w swojego męża, ale chyba nie bez przyczyny mówi się, że kobieta kocha dziecko za to, że jest, a mężczyzna kocha dziecko zawsze za coś. Może to być sam fakt, że jest jego… A co jeżeli jego nie jest???
      Znam ludzi, którzy naprawdę w powszechnym przekonaniu sprawiają wrażenie wspaniałych. Są piękni, inteligentni, wykształceni, majętni, przemili, udzielają się społecznie, wiele ze swojego dochodu oddają na cele charytatywne, kochają świat i ludzi…piszę o nich dlatego, że oni – tacy niemal idealni – nie dali rady. Nie podołali adopcji. Oddali dziewczynkę, gdy miała 14 lat – z nimi była 10… Nieprawdopodobna podłość, prawda??? Mnie nie mieści się to w głowie, przez to nie mogę ich znieść! Czyste barbarzyństwo!!! Ale co jeżeli ja też okażę się kiedyś taka słaba??? Nie jestem takim wzorem cnót, tym bardziej mogę nie podołać… I co? Złamię życie dziecku, a sama do końca życia nie będę mogła spojrzeć w lustro???
      Mogłabym jeszcze dużo napisać, ale jeśli ktoś to czyta, to pewnie już zasypia…
      Pozdrawiam,
      Kawi

      kawi

      [Zobacz stronę]

      • Re: Pytanie natury chyba delikatnej

        Tak,owszem myslam:)jest to jedno z “wyjsc” jakie bierzemy pod uwage. Narazie nie jestesmy zbadani do konca wiec nie wiadomo dlaczego nie mamy swoich. Pozatym nie jestesmy malzenstwem. Na pewno gdy okaze sie, ze jednak nie mozemy miec dzieci to nie wyobrazam sobie domu cichego,bez smiechu dziecka i jesli tylko wszystko poukladamy, bedziemy sie starac o dziecko adopcyjne.Rowniez jesli dobry Bog obdarzy nas tylko jednym bedziemy adoptowac:)) i chowac jak wlasne:)
        I nie musi byc to niemowlaczek

        wiesiolek.HormeelS.witB.E

        • Re::)

          słowa Agnieszki Holland przed chwilka przeczytane swietnie oddaja zapewne stosunek nie jednej z nas do kwestii adopcji
          cyt. “Wszystkie marzenia sie spełniaja, tylko niektóre w innej formie niz oczekiwaliśmy”
          🙂

          Zuzanna 15 cykl starań

          • Re: Pytanie natury chyba delikatnej

            Pytanie rzeczywiście delikatne, a co gorsze często nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi.
            Kiedyś dawno, dawno temu rozmawiałam z moim mężem (wtedy jeszcze nie mężem 🙂 co będzie jeśli okazałoby się że nie mogę urodzić dziecka. Opowiedź była prosta “nie przejmuj się adoptujemy”. I ja też tak myślałam, najpierw będziemy się starać a jak nic nam nie wyjdzie z tych starań to po wyczerpaniu wszelkiej kasy pewnie zdecydujemy się na adopcję.
            Tak myślałam, do czasu pewnego dziwnego snu. Przyśnił mi się latem (nie pamiętam dokładnie czerwiec. może lipiec). Śniło mi się, że wyszłam za mąż za kogoś zupełnie innego, jakiegoś faceta którego znalazł mi tata. Nie to żeby był jakiś odrażający ale to był dla mnie ktoś zupełnie obcy. Nie będę wam opisywać całego snu bo pewnie zasnęłybyście zanim dotrzecie do połowy. Jedno co było ważne. To dziwne, dotąd może nie tyle nie znane co przede wszystkim nieuświadomione uczucie. W tym śnie ten mój niby mąż mówił że ma odłożone pieniądze i że możemy wymienić np okna w mieszkaniu. I w tym momencie pomyślałam sobie, że mnie przecieżwcałe nie zależy na nowych oknach, że te pieniądze mogłabym przeznaczyć na starania o dziecko. Bo ja przecież bardzo chcę mieć dziecko z Karolem (moim prawdziwym ślubnym). Po przebudzeniu to niesamowite, dopiero co uświadomione uczucie nie chciało minąć. Tej nocy zdałam sobie sprawę z jednej rzeczy. Ja nie chcę mieć dziecka żeby mieć dziecko, ja chcę urodzić dziecko mojego męża!!! Może rzeczywiście ktoś pomyśli że to snobizm ale to przecież nie ważne co myślą ludzie, ważne co my czujemy.
            To co napisałam nie znaczy że przestałam myśleć o adopcji wogóle, przede wszystkim to chciałabym wam powiedzieć że nie chciałabym miec jedynaka. Dziecko musi mieć rodzeństwo, jeśli nie biologiczne to adapcyjne. I wiem że te dzieci potrafiłabym kochać tak samo jak własne. Ale to dziwne uczucie mi nie minęło i będę walczyć o to by mieć przynajmniej jedno własne.

            Sorry, że to takie długie. Jeśli jeszcze nie zasnęłyście przy czytaniu to gratuluję.

            rrenya

            • Re: Pytanie natury chyba delikatnej

              Taaaak, ja jak najbardziej się nad tym zastanawiałam i myślę, że jesli nie będzie mi dane zostać mamą, to może właśnie dlatego, żeby pomóc jakiemuś innemu, biednemu, opuszczonemu maleństwu (niekoniecznie niemowlaczkowi). Mój partner na razie – mam nadzieję – odsuwa tę myśl i pewno będe potrzebowała sporo czasu zanim go namwię… sprawę utrudnia tez fakt, że nie jesteśmy małżeństwem… no ale to mozna zmienić… Na razie jednak chcę na 100 proc. przebadać siebie(teraz zbijam prolaktyne z nadzieją, że może to jest ten powód) i partnera i wtedy zobaczymy… ale ogólnie jestem jak najbardziej naTAK… pozdrawiam wszystkie bardzo serdecznie

              ami7
              [Zobacz stronę]

              • Re: Pytanie natury chyba delikatnej

                Ja może się wtrącę, choć nie wiem czy powinnam…

                Zwasze marzyłam o adoptowaniu dziecka. Czemu? Nie wiem. To uczucie, po prostu zawsze we mnie było…..zawsze – odkąd zaczęłam marzyć o dzieciach. A to było dość wcześnie. Moja ksywa z liceum – Dzidzia – bo jak to moja przyjaciółka rzekła,,,ty masz (hmmmm może użyję słowa świra – ona użyła takiego niecenzuralnego) na punkcie dzieci” Marzyłam o dziecku…czekałam na moment, kiedy,,nadajdzie ten czas”. I nadszedł. Marzyłam by oprócz dwójki swoich dzieci, jedno adoptować. Jesteśmy małżeństwem od 1.5 roku, więc wiem, że jeszcze wogóle nie mamy co pytać.
                Jestem jednak załamana…czytam bociana i inne wypowiedzi ludzi, którzy mają własne dzieci i chcą adoptować, jak są traktowani w niektórych ośrokach…przeraża mnie to co dzieje się w naszym kraju….pewnie wiesz o co chodzi… Ach.
                Nie mogę się denerwować.
                Muszę najpierw dzidzię zdrową urodzić potem konkretnie zacząć się dowiadywać. Boję się teraz zgłosić bo nie chcę się stresować.
                Mam nadzieję, że moje marzenie się spełni.

                A twoje plany? Nadal chcecie adoptować dzidzię? (czytałam twoją wypowiedź na bocianie…)

                GOSIA i

                • Bruni (i Filipku),
                  co właściwie kierowało Tobą, kiedy zadałaś to pytanie? Czysta babska ciekawość? Chęć wskazania komuś wyjścia z beznadziejnej sytuacji? Co?
                  W jednym zdaniu ujęłaś lata nieudanych prób, poronienia i inne problemy… Tysiące tragedii zamknęłaś w kilku słowach.
                  Powiem CI, jak ja odebrałam Twojego posta.
                  Mam za sobą dwa pobyty w szpitalu – dwa zabiegi łyżeczkowania obumarłej ciąży.
                  Krótko – najpierw się wściekłam, a potem rozpłakałam.
                  Wkurzyłam się na babę, która trzymając w ramionach swoje dziecko zadaje takie durne pytania zrozpaczonym kobietom (bo przecież nie pytasz tych które przeżywają “tragedię” nie mogąc zajsć w ciążę w drugim cyklu starań), które może nigdy nie będą miały tego szczęścia, co ona – tulić swoje maleństwo… i jeszcze umieszcza swoje zdjęcie ze ślicznym maluszkiem w podpisie…
                  Rozpłakałam się – bo poczułam, jaka jestem beznadziejna, zazdroszcząc Tobie tego cudnego maluszka. I dlatego, że poczułam się tak strasznie beznadziejna, że nie mogę dać życia takiemu cudowi…
                  A jeśli chodzi o Twoje pytanie – zawsze chciałam adoptować dzieciaki – tylko nigdy nie myslałam, że to będzie moja jedyna szansa – bo tak może się okazać…
                  A.

                  • Re: Pytanie natury chyba delikatnej

                    bruni – czytasz w moich myslach!
                    Ula i Adaś

                    Edited by pluszaczka on 2004/01/17 12:20.

                    • Re: Pytanie natury chyba delikatnej

                      Ale chyba twoj wpis nie byl tu potrzebny !!!!!!,czy sie myle??????

                      wiesiolek.HormeelS.witB.E

                      • Re:…

                        Agula,chcialam sie tylko wstawic za Bruni bo mimo, ze jest mama mysli rowniez o adopcji i robi w tym kierunku kroki.
                        Wiem, ze moze kogos dotknac ten post lub to pytanie ale nie sadze by Bruni kogos chciala urazic.

                        wiesiolek.HormeelS.witB.E

                        • Re:…

                          Ja wcale nie twierdzę, że zamierzała kogoś urazic. Może po prostu nie pomyślała, albo źle sformułowałą to pytanie. Dla mnie to jest zbyt obcesowe i naprawdę mnie dotknęło…
                          Napisałam na gorąco, co czuję i tyle. Miałam wczoraj fatalny dół… i coś takiego nie pomogło mi z niego wyjść…
                          Pozdrawiam, A.

                          • Re:…

                            Ale co ta biedna Bruni takiego zrobila?
                            Zapytala zwyczajnie w swiecie…moze jest ciekawa, jak ludzie patrza na adopcje…i jestes zla na nia tylko dlatego, ze ona ma dziecko a Ty nie? Nie pomyslalas, ze moze ona chce w jakis sposob pomoc, ze rzeczywiscie jest inna droga do bycia mama…to jest dziwne, obrazac sie na caly swiat, ze ma dzieci a ja nie… A skad wiesz, czy w domu tych ludzi nie ma innej, duzo wiekszej tragedii…tym bardziej, ze byc mama nie zawsze znaczy urodzic…

                            GABI
                            9 cykl staran

                            • Re:…

                              No Aggulka ja się muszę wstawić za Tobą, rozumiem Cię w 100% (choć sama nie mam takich problemów jak ty), TRoszkę może bruni źle sformuowała psta, bo tytuł też mnie uraził, ale ona źle też nie chciała, nieraz trudno napisać to co napradwę by się chciało i czuję. Gdy przeczytałam dalej tego posta złość mnie minęla. Sama zastanawiam się nad adopcją, i jak tylko będę miała jasną sytuację finansową zdecyduję się na to.Wiem że poczułaś jakby Ci ktoś odbierał nadzieję, rozumiem, ale z drugiej strony trzeba patrezć obiektywnie na inne opinie, mimo że się nam mogą nie podobać. Aggulka trzymam za Ciebie baaaaardzo mocno kciuki żeby ci się w końcu udało i wysyłam Ci mnóstewo fluidków

                              JoVi i…KTOŚ

                              • Re:…

                                Wiesz co, szkoda słów na to co wypisujesz…

                                • Re:…

                                  OJ nie rozumiem tej nagonki na Agullke, ja ją rozumiem, i nie można jej za to potępiać, ona tak czuje, i jest bardzo wrażliwą osobą, są różne dramaty i każdy inaczej to przeżywa.

                                  JoVi i…KTOŚ

                                  • Re:…

                                    Dlatego rozumie twoja zlosc. Tylko chcialam napomknac o tym, ze Bruni mysli o adopcji:)a nie sie czepic czy cos w tym stylu:)
                                    ps. Mam nadzieje, ze humorek juz wrocil

                                    wiesiolek.HormeelS.witB.E

                                    • Re: Pytanie natury chyba delikatnej

                                      Mimo że jestem matką, jestem tez starajacą się i w 100% popieram Aggulkę,ja też miałam takie uczucia czytając post bruni, niestety… Nigdy bym w tym kąciku “Dla starających się “nie napisała podobnego,tym bardziej, ze jest kącik “Adopcja” i każdy kto o tym myśli może tam napisać.

                                      • Re:…

                                        No… dzisiaj pewnie tylko bym wzruszyła ramionami na ten post… ale wczoraj mnie dobił.
                                        A humorek… dziękuję lepiej… może parę lampek beaujolais jeszcze pomoże 🙂
                                        Pozdrawiam, A.

                                        • Re:…

                                          Dzięki JoVi 🙂
                                          Pozdrawiam, A.

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Pytanie natury chyba delikatnej

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general