Zarządzanie budżetem domowym-zakupy…:/

Dziewczyny, doradźcie mi i jeśli macie ochotę napiszcie jak to jest u Was w domu z budżetem miesięcznym, chodzi mianowicie o to jak nim zarządzacie i kto sie u Was w domu tym zajmuje, bo…

Ja nie wiem, czy ja jestem rozrzutna (ale nie sądzę…), czy cos jest nie tak, czy nie potrafię zmieścić sie z wydatkami w miesiącu, ja nie pracuje, mąż zarabia, ale to ja mam u nas dysponować pieniędzmi, a szczególnie tymi, które M. daje mi na utrzymanie domu czyli ok 1400zl, jest to suma tylko i wyłacznie na zakupy, jedzenie, chemia, czyli najpotrzebniejsze rzeczy w domu, co tydzien jeździmy do C.H. na cotygodniowe zakupy, najcześciej w piątek późnym popołudniem, wtedy jednorazowo wydaje mniej wiecej ok 300zl, staram sie kupować wszystko to co sie skonczyło w domu, czyli jakis proszek do prania, kosmetyki osobiste, jedzenie itp, tylko ze już np w poniedziałek lece do pobliskiego sklepu bo znowu sie coś kończy, albo po pieczywo i jakieś duperele, tam zostawiam mniej wiecej 40 zl, te sklepiki osiedlowe doją jak moga, ceny są czasem o 30% wyższe niż np w Tesco albo Real’u…i koniec końców pod koniec miesiąca jestem na zero, często przed wypłatą męża…wkurza mnie to, bo może ja nie potrafię rozplanować zakupów, drogich rzeczy nie kupuje, więc gdzie ta kasa zmyka, czy Warszawa ma jakieś kosmiczne ceny, czy wychodzi na to, ze to nie ja powinnam sie tym zajmowac, tylko mąż…doradźe, jak sobie z tym radzicie?

104 odpowiedzi na pytanie: Zarządzanie budżetem domowym-zakupy…:/

  1. Zamieszczone przez bykowa
    czy Warszawa ma jakieś kosmiczne ceny,

    nie tylko warszawa

    • Czy Warszawa czy nie wszedzie tak samo drogo. Spozywka i chemikalia sa obecnie bardzo drogie. Nie majac 200zł w portfelu nie ma po co isc do sklepu (juz nie mowie o wiekszych zakupach).
      Mozna na probe dac mezowi pogospodazyc sie kasa przez jeden miesiac. Niech robi zakupy. Zobaczycie kto lepiej rzadzi.

      • Zamieszczone przez nikeewa
        Czy Warszawa czy nie wszedzie tak samo drogo. Spozywka i chemikalia sa obecnie bardzo drogie. Nie majac 200zł w portfelu nie ma po co isc do sklepu (juz nie mowie o wiekszych zakupach).
        Mozna na probe dac mezowi pogospodazyc sie kasa przez jeden miesiac. Niech robi zakupy. Zobaczycie kto lepiej rzadzi.

        no własnie! święta racja, kiedys zarzucił mi ze ja tylko szastam kasą…powiedziałam, “OK, sam weź pieniądze i zobaczymy czy Tobie pójdzie lepiej”-nie wziął nigdy…

        no ja wszystko rozumiem, ze kryzys itp, ale nawet głupi kalafior kosztuje prawie 10 zl za sztukę, ok, jest jeszcze zima, pomidory też drogie, dlatego sama wzięłąm sie za uprawę, odmiana balkonowa, pomidory koktajlowe, juz mi kwitną, na parapecie, w lato wyniosę je na balkon:D

        • Zanim zbierzesz pierwszy plon pomidorów, będą po 1,20zł kilogram 🙂

          Bykowa, mi czasem też mąż zarzuca, że jestem rozrzutna. Zabieram go wtedy na zakupy do marketu i na jakiś czas jest spokój. Jedzenie teraz jest bardzo drogie. Chemii (proszków, płynów) idzie u mnie od cholery – dzisiaj po spacerze prałam wszystko, łącznie z kurtkami starszych dziewczyn – i nie był to jakiś wyjątkowy spacer. Ot, błoto na drodze 🙂
          Nie wiem co Ci radzić. Ja zaczęłam zapisywać, żeby widzieć na co te pieniądze idą…

          • My robimy co jakis czas wieksze zakupy, kupujemy w sklepie typu macro. A wiec cukier 10kg, maka 10kg, ryz 5kg. Mleka kupuje 8litrow i maslanki 3 litry. Maslo x5 Sol, kasza, makaron, pomidory w puszkach i koncentrat pomidorowy, to mam zawsze w domu, papier toaletowy tez kupuje najwieksza paczke jaka jest, to samo szampon. Do tego kupuje 10kg miesa. Takie zakupy kosztuja duzo. Ale niektore produkty starczaja na kilka- kilkanascie miesiecy Mieso mroze, chleb tez mam zamrozony. (wolalabym swiezy, ale nie mam sklepu pod domem, do ktorego moglabym latac codziennie)
            Dokupuje wazywa na biezaco. Nie wiem czy to za sprawa dobrej lodowki, czy moze chemi w warzywach, ale moga mi lezec nawet 3 tygodnie i nadal sa swieze. Raz w tygodniu owoce. Mam zamrozone jagody i truskawki, robie koktajle.
            Na te wieksze zakupy jade wtedy gdy np, konczy sie cukier, mieso albo papier toaletowy. Wtedy sprawdzam co sie zaraz skonczy i dopisuje do listy zakupow.
            Tak dla porownania napisze, 2kg cukru w supermarkecie kosztuje 3$, 10kg kosztuje 10$

            • Zamieszczone przez magdzik22

              Nie wiem co Ci radzić. Ja zaczęłam zapisywać, żeby widzieć na co te pieniądze idą…

              Czasem lepiej nie wiedzieć:( U nas apteka i wizyty lekarskie, niestety prywatne, bo pańswtwowo to nie ma się u kogo leczyc, zeżarły kupę kasy w ostatnim półroczu.
              Na jedzenie sobie nie żałujemy – moja mama mawia, że czego zaoszczędzisz żołądkowi, zostawisz lekarzowi:)
              Też od kilku mcy planuje, że bedę notatki robić i prowadzic tzw. ksiązke rozchodów, ale uległam ostatnio pokusie – kupiłam torebkę skórzaną pod wpływem impulsu za 270zł i stwierdziłam, że ja jednak wole nie wiedziec jak mi się te pieniadze rozchodzą i nie bede sie obdzierać z przyjemnosci.
              jak tylko przyoszczedze jakąś kase, to zaraz spać nie mogę i kombinuje na co by ją wydać

              Zakupy żywnosciowe robie tak jak WY, w duzych marketach, ale ostatnio stwierdzilam że kupuje za dużo i autentycznie taniej mi wychodzą zakupy w budce na dole – idę i kupuje to co potrzebne na sniadanie,obiad – zazwyczaj zjadamy wszystko… nie kuszą mnie promocje, iluśpaki, etc… no i stoisko kosmetyczne…

              • My robimy zakupy przewaznie razem po pracy.
                Wydaje mi sie, ze nie jestesmy rozrzutni, ale np w tym miesiacu na zakupy wydalalismy ok 3000 (na ubrania poszlo ok 400)

                • Zamieszczone przez kiara
                  My robimy zakupy przewaznie razem po pracy.
                  Wydaje mi sie, ze nie jestesmy rozrzutni, ale np w tym miesiacu na zakupy wydalalismy ok 3000 (na ubrania poszlo ok 400)

                  no to sporo, tylko np u nas pieniądze na ubrania to juz inna bajka…

                  • Zamieszczone przez bykowa
                    Dziewczyny, doradźcie mi i jeśli macie ochotę napiszcie jak to jest u Was w domu z budżetem miesięcznym, chodzi mianowicie o to jak nim zarządzacie i kto sie u Was w domu tym zajmuje, bo…

                    Ja nie wiem, czy ja jestem rozrzutna (ale nie sądzę…), czy cos jest nie tak, czy nie potrafię zmieścić sie z wydatkami w miesiącu, ja nie pracuje, mąż zarabia, ale to ja mam u nas dysponować pieniędzmi, a szczególnie tymi, które M. daje mi na utrzymanie domu czyli ok 1400zl, jest to suma tylko i wyłacznie na zakupy, jedzenie, chemia, czyli najpotrzebniejsze rzeczy w domu, co tydzien jeździmy do C.H. na cotygodniowe zakupy, najcześciej w piątek późnym popołudniem, wtedy jednorazowo wydaje mniej wiecej ok 300zl, staram sie kupować wszystko to co sie skonczyło w domu, czyli jakis proszek do prania, kosmetyki osobiste, jedzenie itp, tylko ze już np w poniedziałek lece do pobliskiego sklepu bo znowu sie coś kończy, albo po pieczywo i jakieś duperele, tam zostawiam mniej wiecej 40 zl, te sklepiki osiedlowe doją jak moga, ceny są czasem o 30% wyższe niż np w Tesco albo Real’u…i koniec końców pod koniec miesiąca jestem na zero, często przed wypłatą męża…wkurza mnie to, bo może ja nie potrafię rozplanować zakupów, drogich rzeczy nie kupuje, więc gdzie ta kasa zmyka, czy Warszawa ma jakieś kosmiczne ceny, czy wychodzi na to, ze to nie ja powinnam sie tym zajmowac, tylko mąż…doradźe, jak sobie z tym radzicie?

                    Nie pomoge, bo w CH ZAWSZE zostawiam wiecej niz planowalam, i zawsze duzo za duzo. Jak chce zaoszczedzic to po zakupy jezdze do Biedronki ( ta nawet mam na osiedlu wiec i czas oszczedzam przy okazji 🙂 )czy Lidla czy Netto- tam nie da rady duzo wydac :)) A na dodatek w Biedroncu czy Netto karta nie zaplacisz ( przynajmniej u mnie) wiec trzeba sie trzymac w ryzach 🙂 Natomiast moj R swietnie sobie radzi z wszelkimi zakupami – zawsze wyda mniej ode mnie i przynajmniej jest co jesc-ja robie tak jak Ty- wydaje za duzo a na drugi dzien lece dokupywac.

                    • Zamieszczone przez magdzik22
                      Zanim zbierzesz pierwszy plon pomidorów, będą po 1,20zł kilogram 🙂

                      Bykowa, mi czasem też mąż zarzuca, że jestem rozrzutna. Zabieram go wtedy na zakupy do marketu i na jakiś czas jest spokój. Jedzenie teraz jest bardzo drogie. Chemii (proszków, płynów) idzie u mnie od cholery – dzisiaj po spacerze prałam wszystko, łącznie z kurtkami starszych dziewczyn – i nie był to jakiś wyjątkowy spacer. Ot, błoto na drodze 🙂
                      Nie wiem co Ci radzić. Ja zaczęłam zapisywać, żeby widzieć na co te pieniądze idą…

                      Pomidory może i będą po 1,20zl, ale będą z własnej hodowli, będą fajną ozdoba na balkonie i będę je miała pod ręką;)

                      a co do zakupow, kiedys nadzorował to co wkładam do koszyka i mowił ” nie bierze Flory tylko tanszą margarynę” no ok, ale niestety wolę wziąc coś co kosztuje 1 zł więcej i wiem ze bedzie lepsze niz to za powiedzmy 4 zl…jesli chodzi o spisywanie, to jest u mnie podstawa na zakupach, bez listy sie nie ruszam z domu, ale ciagle czegos brakuje, cos sie skonczy po kilku dniach i trzeba znowu do sklepu.

                      • Zamieszczone przez bykowa
                        no to sporo, tylko np u nas pieniądze na ubrania to juz inna bajka…

                        U nas tez – przewaznie wiecej – duuuzo wiecej;)

                        • Zamieszczone przez bruni

                          jak tylko przyoszczedze jakąś kase, to zaraz spać nie mogę i kombinuje na co by ją wydać

                          hehe, skąd ja to znam:)

                          a co do zakupów w sklepach, te prywatne na osiedlu tak zawyżają i zdzierają kasę, ze naprawdę szkoda wychodzic z domu, i tylko jak tam jestem to słyszę jak inni obok mnie mowią pod nosem ze “zlodziejstwo”, ale mimo to ludzie tam kupuja, ja juz przestałam, w sumie też dokupuję u prywaciarza ale większy sklep, i trochę taniej…

                          • Zamieszczone przez kiara
                            U nas tez – przewaznie wiecej – duuuzo wiecej;)

                            no wlasnie:), a nas jutro czeka wyprawa, kupić małej jakies ciuchy i buty na wiosnę…oj pęknie trochę…

                            • Zamieszczone przez tora
                              oni nie zawyzaja cen zeby okrasc. to brutalna ekonomia. gdyby ceny byly jak w tych wiekszych – padliby na pysk i tyle byloby tych siedlowych. juz i tak wiele zostalo wyrznietych.

                              tylko ze w zasięgu mojego osiedla dużych sklepów i Galerii H. praktycznie nie ma, żyję na pustyni handlowej:( moze to wina tego ze kasa tak ucieka z portfela…

                              • My z zakupami na bieżaco w pobliskich minimarketach, po większe mrozonki, proszki wybieram się do kauflandu. Oboje zarabiamy – mamy podział co do płacenia za rachunki, kredyty, opłaty stałe, przedszkole itd. w jedzeniowych zakupach jakoś płynnie się uzupełniamy i wymieniamy – raz małż raz ja robimy zakupy.
                                W sumie jakoś nie oszczędzamy – chodzi mi o jakieś kupowanie tańszych zamenników czy łażenie po dyskontach, na jedzenie idzie mnóstwo kasy.
                                Niby zarabiamy coraz więcej, ale w ogóle się tego nie odczuwa, kasa się po prostu rozpływa.
                                Rachunki i kredyt to druga masakra. Na ubraniach staram się oszczędzać – młody dostaje po kuzynach, ja się ubieram na szmatech, małż jest mało wymagający;)

                                Pamiętam – jak młody się urodził – mielismy 800 zł dochodu – i jakoś wystarczało a teraz kilkakrotnie więciej i kiszka

                                P. S a tak a propo cen i zapisywania:
                                Ostatnio kupowałam serek biały do pracy – ten co zwykle i zwykle nie zwracam uwagi ile za niego płace i jak mi kasjerka powiedziałą 3 zł to mało nie spadłam plus bułka 60 groszy i mi wychodzi na samo śniadanie w pracy 80 zeta miesięcznie

                                • Zamieszczone przez ciapa
                                  My z zakupami na bieżaco w pobliskich minimarketach, po większe mrozonki, proszki wybieram się do kauflandu. Oboje zarabiamy – mamy podział co do płacenia za rachunki, kredyty, opłaty stałe, przedszkole itd. w jedzeniowych zakupach jakoś płynnie się uzupełniamy i wymieniamy – raz małż raz ja robimy zakupy.
                                  W sumie jakoś nie oszczędzamy – chodzi mi o jakieś kupowanie tańszych zamenników czy łażenie po dyskontach, na jedzenie idzie mnóstwo kasy.
                                  Niby zarabiamy coraz więcej, ale w ogóle się tego nie odczuwa, kasa się po prostu rozpływa.
                                  Rachunki i kredyt to druga masakra. Na ubraniach staram się oszczędzać – młody dostaje po kuzynach, ja się ubieram na szmatech, małż jest mało wymagający;)

                                  Pamiętam – jak młody się urodził – mielismy 800 zł dochodu – i jakoś wystarczało a teraz kilkakrotnie więciej i kiszka

                                  P. S a tak a propo cen i zapisywania:
                                  Ostatnio kupowałam serek biały do pracy – ten co zwykle i zwykle nie zwracam uwagi ile za niego płace i jak mi kasjerka powiedziałą 3 zł to mało nie spadłam plus bułka 60 groszy i mi wychodzi na samo śniadanie w pracy 80 zeta miesięcznie

                                  dokładnie, jak kiedys było mniej to wystarczalo, a teraz mąż zmienil pracę, pieniędzy coraz więcej, bo taka branża, a kasy jakby ciągle za malo, nie zrozumcie mnie źle, ja nie moge sobie pozwolić na wydawanie na co chcę, ale niby kupuje sie to co kiedys, i wtedy starczalo, a teraz nie…w dodatku, mąż nie jada praktycznie w domu (teraz własnie siedzi w robocie…) tylko ja z małą… A pieniądze uciekają…z ciuchami to mój mąż tez nie wymagający, łazi w bluzach co mają po kilka dobrych lat, czasami dziwię sie ze nie wyda trochę na odświeżenie wyglądu, ale najwyraźniej taki typ…kredyt, opłaty też swoją drogą, no i odkładamy trochę co miesiąc…tylko ze ja mam sie wyrobic w tych 1400zl, bo jak wyjdę poza ta sumę to nie jest przyjemnie;)

                                  • Oboje pracujemy,mamy wspólne konto, razem jeździmy na zakupy, a jak przychodzi do płacenia, ja z młodym wędruję po galerii, a małż wszystko pakuje i płaci 🙂

                                    Budżet też razem planujemy – ile na mieszkanie, prąd, jedzenie…itp – zawsze po wypłacie robimy taką rozpiskę i wiemy, na czym stoimy.

                                    (Wiecej nie napiszę, bo dzieć zdjął spodnie, stanął koło mnie z gołą pupą i oświadczył, że idziemy się kąpać)

                                    • Zamieszczone przez ciapa

                                      Pamiętam – jak młody się urodził – mielismy 800 zł dochodu – i jakoś wystarczało a teraz kilkakrotnie więciej i kiszka

                                      moje słowa sprzed kilku dni… rozmawialismy z mężem o pieniadzach i wspominalismy czasy “niskich “pensji… Nie chodzilismy głodni ani brudni,kasy było na styk ale wystarczało…teraz oboje pracujemy,kasy mamy więcej,nie szastamy na prawo i lewo…i ciagle malo… kiedys jak jechalismy do marketu na duże zakupy to za 100 mielismy pełen koszyk…teraz tyle wydajemy w lidlu na podstawowe zakupy na tydzien…. A gdzie reszta….ehhhh

                                      • Zamieszczone przez bykowa
                                        dokładnie, jak kiedys było mniej to wystarczalo, a teraz mąż zmienil pracę, pieniędzy coraz więcej, bo taka branża, a kasy jakby ciągle za malo, nie zrozumcie mnie źle, ja nie moge sobie pozwolić na wydawanie na co chcę, ale niby kupuje sie to co kiedys, i wtedy starczalo, a teraz nie…w dodatku, mąż nie jada praktycznie w domu (teraz własnie siedzi w robocie…) tylko ja z małą… A pieniądze uciekają…z ciuchami to mój mąż tez nie wymagający, łazi w bluzach co mają po kilka dobrych lat, czasami dziwię sie ze nie wyda trochę na odświeżenie wyglądu, ale najwyraźniej taki typ…kredyt, opłaty też swoją drogą, no i odkładamy trochę co miesiąc…tylko ze ja mam sie wyrobic w tych 1400zl, bo jak wyjdę poza ta sumę to nie jest przyjemnie;)

                                        Ja co tydzień łapię się za głowę, kiedy widzę, jak wszystko idzie w górę Ceny rosną, tylko pensje jakoś nie chcą (a w obecnej kryzysowej sytuacji pensje wręcz spadają i człowiek się cieszy, ze w ogóle są :()

                                        • U mnie facet zarabia, robi zakupy, placi rachunki a ja mowie ze on len smierdzacy

                                          A czesto gesto narzeka na ceny jak stara przekupa bazarowa.

                                          Ja gotuje – nie myslcie sobie ze len jestem.
                                          Ale co w domu jest a czego nie ma wie on- ja nie wiem
                                          Nie lubie sprzatac, ale sprzatam czasami wiec chyba sie poswiecam – mysle ze wyrownane obowiazki wiec mamy.

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Zarządzanie budżetem domowym-zakupy…:/

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general