Zarządzanie budżetem domowym-zakupy…:/

Dziewczyny, doradźcie mi i jeśli macie ochotę napiszcie jak to jest u Was w domu z budżetem miesięcznym, chodzi mianowicie o to jak nim zarządzacie i kto sie u Was w domu tym zajmuje, bo…

Ja nie wiem, czy ja jestem rozrzutna (ale nie sądzę…), czy cos jest nie tak, czy nie potrafię zmieścić sie z wydatkami w miesiącu, ja nie pracuje, mąż zarabia, ale to ja mam u nas dysponować pieniędzmi, a szczególnie tymi, które M. daje mi na utrzymanie domu czyli ok 1400zl, jest to suma tylko i wyłacznie na zakupy, jedzenie, chemia, czyli najpotrzebniejsze rzeczy w domu, co tydzien jeździmy do C.H. na cotygodniowe zakupy, najcześciej w piątek późnym popołudniem, wtedy jednorazowo wydaje mniej wiecej ok 300zl, staram sie kupować wszystko to co sie skonczyło w domu, czyli jakis proszek do prania, kosmetyki osobiste, jedzenie itp, tylko ze już np w poniedziałek lece do pobliskiego sklepu bo znowu sie coś kończy, albo po pieczywo i jakieś duperele, tam zostawiam mniej wiecej 40 zl, te sklepiki osiedlowe doją jak moga, ceny są czasem o 30% wyższe niż np w Tesco albo Real’u…i koniec końców pod koniec miesiąca jestem na zero, często przed wypłatą męża…wkurza mnie to, bo może ja nie potrafię rozplanować zakupów, drogich rzeczy nie kupuje, więc gdzie ta kasa zmyka, czy Warszawa ma jakieś kosmiczne ceny, czy wychodzi na to, ze to nie ja powinnam sie tym zajmowac, tylko mąż…doradźe, jak sobie z tym radzicie?

104 odpowiedzi na pytanie: Zarządzanie budżetem domowym-zakupy…:/

snoopy Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bykowa:czy Warszawa ma jakieś kosmiczne ceny,
nie tylko warszawa

nikeewa Dodane ponad rok temu,

Czy Warszawa czy nie wszedzie tak samo drogo. Spozywka i chemikalia sa obecnie bardzo drogie. Nie majac 200zł w portfelu nie ma po co isc do sklepu (juz nie mowie o wiekszych zakupach).
Mozna na probe dac mezowi pogospodazyc sie kasa przez jeden miesiac. Niech robi zakupy. Zobaczycie kto lepiej rzadzi.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez nikeewa:Czy Warszawa czy nie wszedzie tak samo drogo. Spozywka i chemikalia sa obecnie bardzo drogie. Nie majac 200zł w portfelu nie ma po co isc do sklepu (juz nie mowie o wiekszych zakupach).
Mozna na probe dac mezowi pogospodazyc sie kasa przez jeden miesiac. Niech robi zakupy. Zobaczycie kto lepiej rzadzi.

no własnie! święta racja, kiedys zarzucił mi ze ja tylko szastam kasą…powiedziałam, „OK, sam weź pieniądze i zobaczymy czy Tobie pójdzie lepiej”-nie wziął nigdy…

no ja wszystko rozumiem, ze kryzys itp, ale nawet głupi kalafior kosztuje prawie 10 zl za sztukę, ok, jest jeszcze zima, pomidory też drogie, dlatego sama wzięłąm sie za uprawę, odmiana balkonowa, pomidory koktajlowe, juz mi kwitną, na parapecie, w lato wyniosę je na balkon:D

magdzik22 Dodane ponad rok temu,

Zanim zbierzesz pierwszy plon pomidorów, będą po 1,20zł kilogram 🙂

Bykowa, mi czasem też mąż zarzuca, że jestem rozrzutna. Zabieram go wtedy na zakupy do marketu i na jakiś czas jest spokój. Jedzenie teraz jest bardzo drogie. Chemii (proszków, płynów) idzie u mnie od cholery – dzisiaj po spacerze prałam wszystko, łącznie z kurtkami starszych dziewczyn – i nie był to jakiś wyjątkowy spacer. Ot, błoto na drodze 🙂
Nie wiem co Ci radzić. Ja zaczęłam zapisywać, żeby widzieć na co te pieniądze idą…

laura1 Dodane ponad rok temu,

My robimy co jakis czas wieksze zakupy, kupujemy w sklepie typu macro. A wiec cukier 10kg, maka 10kg, ryz 5kg. Mleka kupuje 8litrow i maslanki 3 litry. Maslo x5 Sol, kasza, makaron, pomidory w puszkach i koncentrat pomidorowy, to mam zawsze w domu, papier toaletowy tez kupuje najwieksza paczke jaka jest, to samo szampon. Do tego kupuje 10kg miesa.Takie zakupy kosztuja duzo. Ale niektore produkty starczaja na kilka- kilkanascie miesiecy Mieso mroze, chleb tez mam zamrozony. (wolalabym swiezy, ale nie mam sklepu pod domem, do ktorego moglabym latac codziennie)
Dokupuje wazywa na biezaco. Nie wiem czy to za sprawa dobrej lodowki, czy moze chemi w warzywach, ale moga mi lezec nawet 3 tygodnie i nadal sa swieze. Raz w tygodniu owoce. Mam zamrozone jagody i truskawki, robie koktajle.
Na te wieksze zakupy jade wtedy gdy np, konczy sie cukier, mieso albo papier toaletowy. Wtedy sprawdzam co sie zaraz skonczy i dopisuje do listy zakupow.
Tak dla porownania napisze, 2kg cukru w supermarkecie kosztuje 3$, 10kg kosztuje 10$

yoko Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez magdzik22:
Nie wiem co Ci radzić. Ja zaczęłam zapisywać, żeby widzieć na co te pieniądze idą…

Czasem lepiej nie wiedzieć:( U nas apteka i wizyty lekarskie, niestety prywatne, bo pańswtwowo to nie ma się u kogo leczyc, zeżarły kupę kasy w ostatnim półroczu.
Na jedzenie sobie nie żałujemy – moja mama mawia, że czego zaoszczędzisz żołądkowi, zostawisz lekarzowi:)
Też od kilku mcy planuje, że bedę notatki robić i prowadzic tzw. ksiązke rozchodów, ale uległam ostatnio pokusie – kupiłam torebkę skórzaną pod wpływem impulsu za 270zł i stwierdziłam, że ja jednak wole nie wiedziec jak mi się te pieniadze rozchodzą i nie bede sie obdzierać z przyjemnosci.
jak tylko przyoszczedze jakąś kase, to zaraz spać nie mogę i kombinuje na co by ją wydać:Cwaniak:

Zakupy żywnosciowe robie tak jak WY, w duzych marketach, ale ostatnio stwierdzilam że kupuje za dużo i autentycznie taniej mi wychodzą zakupy w budce na dole – idę i kupuje to co potrzebne na sniadanie,obiad – zazwyczaj zjadamy wszystko… nie kuszą mnie promocje, iluśpaki, etc… no i stoisko kosmetyczne…

kiara Dodane ponad rok temu,

My robimy zakupy przewaznie razem po pracy.
Wydaje mi sie, ze nie jestesmy rozrzutni, ale np w tym miesiacu na zakupy wydalalismy ok 3000 (na ubrania poszlo ok 400)

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kiara:My robimy zakupy przewaznie razem po pracy.
Wydaje mi sie, ze nie jestesmy rozrzutni, ale np w tym miesiacu na zakupy wydalalismy ok 3000 (na ubrania poszlo ok 400)

no to sporo, tylko np u nas pieniądze na ubrania to juz inna bajka…

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bykowa:Dziewczyny, doradźcie mi i jeśli macie ochotę napiszcie jak to jest u Was w domu z budżetem miesięcznym, chodzi mianowicie o to jak nim zarządzacie i kto sie u Was w domu tym zajmuje, bo…

Ja nie wiem, czy ja jestem rozrzutna (ale nie sądzę…), czy cos jest nie tak, czy nie potrafię zmieścić sie z wydatkami w miesiącu, ja nie pracuje, mąż zarabia, ale to ja mam u nas dysponować pieniędzmi, a szczególnie tymi, które M. daje mi na utrzymanie domu czyli ok 1400zl, jest to suma tylko i wyłacznie na zakupy, jedzenie, chemia, czyli najpotrzebniejsze rzeczy w domu, co tydzien jeździmy do C.H. na cotygodniowe zakupy, najcześciej w piątek późnym popołudniem, wtedy jednorazowo wydaje mniej wiecej ok 300zl, staram sie kupować wszystko to co sie skonczyło w domu, czyli jakis proszek do prania, kosmetyki osobiste, jedzenie itp, tylko ze już np w poniedziałek lece do pobliskiego sklepu bo znowu sie coś kończy, albo po pieczywo i jakieś duperele, tam zostawiam mniej wiecej 40 zl, te sklepiki osiedlowe doją jak moga, ceny są czasem o 30% wyższe niż np w Tesco albo Real’u…i koniec końców pod koniec miesiąca jestem na zero, często przed wypłatą męża…wkurza mnie to, bo może ja nie potrafię rozplanować zakupów, drogich rzeczy nie kupuje, więc gdzie ta kasa zmyka, czy Warszawa ma jakieś kosmiczne ceny, czy wychodzi na to, ze to nie ja powinnam sie tym zajmowac, tylko mąż…doradźe, jak sobie z tym radzicie?

Nie pomoge, bo w CH ZAWSZE zostawiam wiecej niz planowalam, i zawsze duzo za duzo. Jak chce zaoszczedzic to po zakupy jezdze do Biedronki ( ta nawet mam na osiedlu wiec i czas oszczedzam przy okazji 🙂 )czy Lidla czy Netto- tam nie da rady duzo wydac :)) A na dodatek w Biedroncu czy Netto karta nie zaplacisz ( przynajmniej u mnie) wiec trzeba sie trzymac w ryzach 🙂 Natomiast moj R swietnie sobie radzi z wszelkimi zakupami – zawsze wyda mniej ode mnie i przynajmniej jest co jesc-ja robie tak jak Ty- wydaje za duzo a na drugi dzien lece dokupywac.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez magdzik22:Zanim zbierzesz pierwszy plon pomidorów, będą po 1,20zł kilogram 🙂

Bykowa, mi czasem też mąż zarzuca, że jestem rozrzutna. Zabieram go wtedy na zakupy do marketu i na jakiś czas jest spokój. Jedzenie teraz jest bardzo drogie. Chemii (proszków, płynów) idzie u mnie od cholery – dzisiaj po spacerze prałam wszystko, łącznie z kurtkami starszych dziewczyn – i nie był to jakiś wyjątkowy spacer. Ot, błoto na drodze 🙂
Nie wiem co Ci radzić. Ja zaczęłam zapisywać, żeby widzieć na co te pieniądze idą…

Pomidory może i będą po 1,20zl, ale będą z własnej hodowli, będą fajną ozdoba na balkonie i będę je miała pod ręką;)

a co do zakupow, kiedys nadzorował to co wkładam do koszyka i mowił ” nie bierze Flory tylko tanszą margarynę” no ok, ale niestety wolę wziąc coś co kosztuje 1 zł więcej i wiem ze bedzie lepsze niz to za powiedzmy 4 zl…jesli chodzi o spisywanie, to jest u mnie podstawa na zakupach, bez listy sie nie ruszam z domu, ale ciagle czegos brakuje, cos sie skonczy po kilku dniach i trzeba znowu do sklepu.

kiara Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bykowa:no to sporo, tylko np u nas pieniądze na ubrania to juz inna bajka…

U nas tez – przewaznie wiecej – duuuzo wiecej;)

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:
jak tylko przyoszczedze jakąś kase, to zaraz spać nie mogę i kombinuje na co by ją wydać:Cwaniak:

hehe, skąd ja to znam:)

a co do zakupów w sklepach, te prywatne na osiedlu tak zawyżają i zdzierają kasę, ze naprawdę szkoda wychodzic z domu, i tylko jak tam jestem to słyszę jak inni obok mnie mowią pod nosem ze „zlodziejstwo”, ale mimo to ludzie tam kupuja, ja juz przestałam, w sumie też dokupuję u prywaciarza ale większy sklep, i trochę taniej…

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kiara:U nas tez – przewaznie wiecej – duuuzo wiecej;)

no wlasnie:), a nas jutro czeka wyprawa, kupić małej jakies ciuchy i buty na wiosnę…oj pęknie trochę…

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez tora:oni nie zawyzaja cen zeby okrasc. to brutalna ekonomia. gdyby ceny byly jak w tych wiekszych – padliby na pysk i tyle byloby tych siedlowych. juz i tak wiele zostalo wyrznietych.

tylko ze w zasięgu mojego osiedla dużych sklepów i Galerii H. praktycznie nie ma, żyję na pustyni handlowej:( moze to wina tego ze kasa tak ucieka z portfela…

ciapa Dodane ponad rok temu,

My z zakupami na bieżaco w pobliskich minimarketach, po większe mrozonki, proszki wybieram się do kauflandu. Oboje zarabiamy – mamy podział co do płacenia za rachunki, kredyty, opłaty stałe, przedszkole itd. w jedzeniowych zakupach jakoś płynnie się uzupełniamy i wymieniamy – raz małż raz ja robimy zakupy.
W sumie jakoś nie oszczędzamy – chodzi mi o jakieś kupowanie tańszych zamenników czy łażenie po dyskontach, na jedzenie idzie mnóstwo kasy.
Niby zarabiamy coraz więcej, ale w ogóle się tego nie odczuwa, kasa się po prostu rozpływa.
Rachunki i kredyt to druga masakra. Na ubraniach staram się oszczędzać – młody dostaje po kuzynach, ja się ubieram na szmatech, małż jest mało wymagający;)

Pamiętam – jak młody się urodził – mielismy 800 zł dochodu – i jakoś wystarczało a teraz kilkakrotnie więciej i kiszka:Boje się:

P.S a tak a propo cen i zapisywania:
Ostatnio kupowałam serek biały do pracy – ten co zwykle i zwykle nie zwracam uwagi ile za niego płace i jak mi kasjerka powiedziałą 3 zł to mało nie spadłam plus bułka 60 groszy i mi wychodzi na samo śniadanie w pracy 80 zeta miesięcznie:Strach:

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ciapa:My z zakupami na bieżaco w pobliskich minimarketach, po większe mrozonki, proszki wybieram się do kauflandu. Oboje zarabiamy – mamy podział co do płacenia za rachunki, kredyty, opłaty stałe, przedszkole itd. w jedzeniowych zakupach jakoś płynnie się uzupełniamy i wymieniamy – raz małż raz ja robimy zakupy.
W sumie jakoś nie oszczędzamy – chodzi mi o jakieś kupowanie tańszych zamenników czy łażenie po dyskontach, na jedzenie idzie mnóstwo kasy.
Niby zarabiamy coraz więcej, ale w ogóle się tego nie odczuwa, kasa się po prostu rozpływa.
Rachunki i kredyt to druga masakra. Na ubraniach staram się oszczędzać – młody dostaje po kuzynach, ja się ubieram na szmatech, małż jest mało wymagający;)

Pamiętam – jak młody się urodził – mielismy 800 zł dochodu – i jakoś wystarczało a teraz kilkakrotnie więciej i kiszka:Boje się:

P.S a tak a propo cen i zapisywania:
Ostatnio kupowałam serek biały do pracy – ten co zwykle i zwykle nie zwracam uwagi ile za niego płace i jak mi kasjerka powiedziałą 3 zł to mało nie spadłam plus bułka 60 groszy i mi wychodzi na samo śniadanie w pracy 80 zeta miesięcznie:Strach:

dokładnie, jak kiedys było mniej to wystarczalo, a teraz mąż zmienil pracę, pieniędzy coraz więcej, bo taka branża, a kasy jakby ciągle za malo, nie zrozumcie mnie źle, ja nie moge sobie pozwolić na wydawanie na co chcę, ale niby kupuje sie to co kiedys, i wtedy starczalo, a teraz nie…w dodatku, mąż nie jada praktycznie w domu (teraz własnie siedzi w robocie…) tylko ja z małą…a pieniądze uciekają…z ciuchami to mój mąż tez nie wymagający, łazi w bluzach co mają po kilka dobrych lat, czasami dziwię sie ze nie wyda trochę na odświeżenie wyglądu, ale najwyraźniej taki typ…kredyt, opłaty też swoją drogą, no i odkładamy trochę co miesiąc…tylko ze ja mam sie wyrobic w tych 1400zl, bo jak wyjdę poza ta sumę to nie jest przyjemnie;)

jaga Dodane ponad rok temu,

Oboje pracujemy,mamy wspólne konto, razem jeździmy na zakupy, a jak przychodzi do płacenia, ja z młodym wędruję po galerii, a małż wszystko pakuje i płaci 🙂

Budżet też razem planujemy – ile na mieszkanie, prąd, jedzenie…itp – zawsze po wypłacie robimy taką rozpiskę i wiemy, na czym stoimy.

(Wiecej nie napiszę, bo dzieć zdjął spodnie, stanął koło mnie z gołą pupą i oświadczył, że idziemy się kąpać)

monikachorzow Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ciapa:
Pamiętam – jak młody się urodził – mielismy 800 zł dochodu – i jakoś wystarczało a teraz kilkakrotnie więciej i kiszka:Boje się:

moje słowa sprzed kilku dni…… rozmawialismy z mężem o pieniadzach i wspominalismy czasy „niskich „pensji…nie chodzilismy głodni ani brudni ,kasy było na styk ale wystarczało…teraz oboje pracujemy,kasy mamy więcej ,nie szastamy na prawo i lewo …i ciagle malo…… kiedys jak jechalismy do marketu na duże zakupy to za 100 mielismy pełen koszyk…teraz tyle wydajemy w lidlu na podstawowe zakupy na tydzien….a gdzie reszta….ehhhh

jaga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bykowa:dokładnie, jak kiedys było mniej to wystarczalo, a teraz mąż zmienil pracę, pieniędzy coraz więcej, bo taka branża, a kasy jakby ciągle za malo, nie zrozumcie mnie źle, ja nie moge sobie pozwolić na wydawanie na co chcę, ale niby kupuje sie to co kiedys, i wtedy starczalo, a teraz nie…w dodatku, mąż nie jada praktycznie w domu (teraz własnie siedzi w robocie…) tylko ja z małą…a pieniądze uciekają…z ciuchami to mój mąż tez nie wymagający, łazi w bluzach co mają po kilka dobrych lat, czasami dziwię sie ze nie wyda trochę na odświeżenie wyglądu, ale najwyraźniej taki typ…kredyt, opłaty też swoją drogą, no i odkładamy trochę co miesiąc…tylko ze ja mam sie wyrobic w tych 1400zl, bo jak wyjdę poza ta sumę to nie jest przyjemnie;)

Ja co tydzień łapię się za głowę, kiedy widzę, jak wszystko idzie w górę :Strach: Ceny rosną, tylko pensje jakoś nie chcą (a w obecnej kryzysowej sytuacji pensje wręcz spadają i człowiek się cieszy, ze w ogóle są :()

sole Dodane ponad rok temu,

U mnie facet zarabia, robi zakupy , placi rachunki a ja mowie ze on len smierdzacy:Fiu fiu:

A czesto gesto narzeka na ceny jak stara przekupa bazarowa. :Niepewny:

Ja gotuje – nie myslcie sobie ze len jestem.
Ale co w domu jest a czego nie ma wie on- ja nie wiem
Nie lubie sprzatac, ale sprzatam czasami wiec chyba sie poswiecam – mysle ze wyrownane obowiazki wiec mamy.

magdzik22 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bykowa:Pomidory może i będą po 1,20zl, ale będą z własnej hodowli, będą fajną ozdoba na balkonie i będę je miała pod ręką;)

Doceniam te walory i dlatego nie napisałam, że to zły pomysł – tylko z oszczędzaniem ma niewiele wspólnego 🙂
Sama trzymam 2 kury i koguta. Jakbym policzyła ile mnie jedno jajko kosztuje to bym je chyba na rosół przerobiła – ale ważne że dzieciaki jedzą takie jajka a nie sklepowe 🙂
Latem mam też ogórki, też wychodzi drożej niż na targu (nawet jak mojego chodzenia nad nimi nie policzę) ale ten smak – bezcenny 🙂

sole Dodane ponad rok temu,

Powiem Wam ze jak bylam w polsce na wakacjach to oczy mi wyszly z orbit ile podrozalo wszystko. Ceny naprawde wzrosly bardzo. We wrzesniu euro bylo za 3,30 zl , kupujac soki , maslo, chleb – ceny jak we wloszech( edytuje bo nie jak we wloszech- wieksze niz we wloszech np w lidlu Cacao do mleka 1€ w polsce to samo o wiele drozsze) A place? Teraz troche inaczej bo euro wzroslo.

Ale tez widzialam ze samochody sie zmienily, wczesniej byl Fiat teraz volvo, mercedesy. Kazdy z wypasiona komorka. To co ludzie gdzie znajduja ta kase skoro place niskie a zycie drogie.?

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez sole:U mnie facet zarabia, robi zakupy , placi rachunki a ja mowie ze on len smierdzacy:Fiu fiu:

A czesto gesto narzeka na ceny jak stara przekupa bazarowa. :Niepewny:

Ja gotuje – nie myslcie sobie ze len jestem.
Ale co w domu jest a czego nie ma wie on- ja nie wiem
Nie lubie sprzatac, ale sprzatam czasami wiec chyba sie poswiecam – mysle ze wyrownane obowiazki wiec mamy.

ale Ci dobrze:)

magdzik22 Dodane ponad rok temu,

Sol, kilka lat temu mieszkałam w NL – kierowcy z firmy w której pracowałam przywozili mi jedzenie z Polski. Teraz jeździ z NL do PL 🙂

Samochody, komórki, komputery – wszystko się zmienia, bo i w Polsce czas nie stoi w miejscu. Gdzie teraz kupisz nowego fiata 125p? Ja jeżdżę kilkunastoletnim golfem – mniej wart niż foteliki, które w nim wożę.
Domy są inne – bo inna moda w architekturze.
Na ulicach inaczej – bo zmiany w architekturze „publicznej” też nastąpiły…

Dodane ponad rok temu,

ciężko powiedzieć, ale u nas 1400 nie wystarcza
jedzenie jest potwornie drogie

unikam hipermarketów, bo zawsze wychodzę stamtąd z większymi zakupami niż planowałam
zwykle kupuje to co potrzebne na swoim osiedlu i w Biedronce

taki przykład z dziś…wpadłam na szybko do Cerrefoura i porwałam dla młodej słoiczki z Bobovity marchew z jabłkiem…2.65/szt….chwilę później wylądowałam w Biedronce – to samo 2.15…
szukanie i porównywanie cen jest dla ludzi cierpliwych i czasowych…czyli nie dla mnie, ale różnice potrafią być kosmiczne

jak moj T. siedział za granicą z miesiąca na miesiąc coraz bardziej się na mnie wkurzał, że kasy mam mało…co ja z nią robię
wrócił do Polski, zaczął robic zakupy i szok przeżył

pamiętam jak kilka lat temu dostawał 1600-1700…przecież z tego jeszcze byliśmy w stanie odkładać ehhh

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Vala:pamiętam jak kilka lat temu dostawał 1600-1700…przecież z tego jeszcze byliśmy w stanie odkładać ehhh
ale wtedy nie mieliśmy dzieci :Fiu fiu:

sole Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez magdzik22:Sol, kilka lat temu mieszkałam w NL – kierowcy z firmy w której pracowałam przywozili mi jedzenie z Polski. Teraz jeździ z NL do PL 🙂

Samochody, komórki, komputery – wszystko się zmienia, bo i w Polsce czas nie stoi w miejscu. Gdzie teraz kupisz nowego fiata 125p? Ja jeżdżę kilkunastoletnim golfem – mniej wart niż foteliki, które w nim wożę.
Domy są inne – bo inna moda w architekturze.
Na ulicach inaczej – bo zmiany w architekturze „publicznej” też nastąpiły…
Ale ja mowie o nowych samochodach , o najnowszych komorkach…

A co do architektury to zmian wielkich nie widze. Bloki nowe malo rozniace sie od starych , tylko metr kwadratowy kosztuje wiecej.

We wloszech spotykam wiecej fiatow i starych pand niz w polsce. Ludzie narzekaja ze kasy nie maja a wysiadaja z najnowszego modelu rocznik biezacy mercedesa.

ladybug Dodane ponad rok temu,

Latem bedzie 5 lat od kiedy mieszkam w UK i stwierdzilam juz dawno, ze w Polsce bym chba zyc nie umiala, podziwiam ludzi, ktorzy potrafia wrocic z UK do PL i sie odnalezc (pisze tu o czysto finansowej stronie).
Mieszkajac w PL mialam prace w sklepie z odzieza od 2 klasy liceum do konca studiow licencjackich i pamietam, ze zeby kupic sobie pare butow sportowych Converse musialam pracowac 11 dni (zarabialam 30zl dziennie), a po przyjezdzie do UK pierwsza moja praca byla pokojowka w B&B i za dniowke moglam sobie kupic taka sama pare:)

Tu pracowac trzeba tak jak i w kazdym innym kraju,ale pieniadz ma inna wartosc. Na zakupy w supermarkecie w zeszly weekend wydalismy 85 funtow, po czym w sklepikach kolo domu wydalam moze jeszcze 20. Lodowka dzis prawie pusta, ale miecha mamy w zamrazarce na jeszcze jeden tydzien, a chemii to na bank na miesiac lub dluzej! Dodam ze maz zarabia obecnie 400/tydzien na reke, kredytu za dom placimy 550/miesiac, a oplaty za 3 ostatnie zimowe miesiace wyniosa nas okolo 300 funtow (prad+gaz). A w Polsce? 30zl to sie w piekarni zostawia!

klucha Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez sole:Powiem Wam ze jak bylam w polsce na wakacjach to oczy mi wyszly z orbit ile podrozalo wszystko. Ceny naprawde wzrosly bardzo. We wrzesniu euro bylo za 3,30 zl , kupujac soki , maslo, chleb – ceny jak we wloszech( edytuje bo nie jak we wloszech- wieksze niz we wloszech np w lidlu Cacao do mleka 1€ w polsce to samo o wiele drozsze) A place? Teraz troche inaczej bo euro wzroslo.

Ale tez widzialam ze samochody sie zmienily, wczesniej byl Fiat teraz volvo, mercedesy. Kazdy z wypasiona komorka. To co ludzie gdzie znajduja ta kase skoro place niskie a zycie drogie.?

czasy fiatów minęły już ich nie produkują
volvo, mercedesy – w większości bite po niemieckich emeryrach
wypasione komórki – w większości z promocji za złotówkę

nie przesadzajmy jak w kazdym kraju tak samo i w Polsce są ludzie biedni, bogaci i tzw. klasa srednia. jednemu na zycie musi starczyć 10 tys miesiecznie drugi marzy aby w budżecie domowym mieć 2 tys. to zyło by mu się lepiej.

jaga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Klucha:czasy fiatów minęły już ich nie produkują

Eee, no co Ty pleciesz? Może 126 P albo cc nie produkują….

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:Czasem lepiej nie wiedzieć:( U nas apteka i wizyty lekarskie, niestety prywatne, bo pańswtwowo to nie ma się u kogo leczyc, zeżarły kupę kasy w ostatnim półroczu.
Na jedzenie sobie nie żałujemy – moja mama mawia, że czego zaoszczędzisz żołądkowi, zostawisz lekarzowi:)
Też od kilku mcy planuje, że bedę notatki robić i prowadzic tzw. ksiązke rozchodów, ale uległam ostatnio pokusie – kupiłam torebkę skórzaną pod wpływem impulsu za 270zł i stwierdziłam, że ja jednak wole nie wiedziec jak mi się te pieniadze rozchodzą i nie bede sie obdzierać z przyjemnosci.
jak tylko przyoszczedze jakąś kase, to zaraz spać nie mogę i kombinuje na co by ją wydać:Cwaniak:

Zakupy żywnosciowe robie tak jak WY, w duzych marketach, ale ostatnio stwierdzilam że kupuje za dużo i autentycznie taniej mi wychodzą zakupy w budce na dole – idę i kupuje to co potrzebne na sniadanie,obiad – zazwyczaj zjadamy wszystko… nie kuszą mnie promocje, iluśpaki, etc… no i stoisko kosmetyczne…
tez kupuje w sklepie osidlowym bo jak kupie zapas w realu to zawsze cos przegapie i sie przeterminuje i wyrzucam. wole kupie mniej ale troche drozej. Czasem jade do lidla i tam kupuje i zamrazam. mają całkiem dorbe wędnity-frankfurterki, kiełbase śląską, boczek, dorsza mrozonego….. Teraz pomidorów kupuje mało, kalafiorów tez nie – za to pomidory suszone – 13 pln za 0,5 kg i mixy sałatkowe – drogie ale to moja fanaberia. A głowna oszczednosć -WIZYTA U TESCIÓW W WEEKEND – jemy obiad, dostajemy wałówka na wyjscie którą dojadamy pół tygodnia. polecam 🙂
U nas to mąz bardziej rozrzutny wiec mi nie narzeka….Ja narzekam ake on zarabia wiecej wiec ma prawo sobie szastac czasem 🙂

jaga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aaagatka:Latem bedzie 5 lat od kiedy mieszkam w UK i stwierdzilam juz dawno, ze w Polsce bym chba zyc nie umiala, podziwiam ludzi, ktorzy potrafia wrocic z UK do PL i sie odnalezc (pisze tu o czysto finansowej stronie).
Mieszkajac w PL mialam prace w sklepie z odzieza od 2 klasy liceum do konca studiow licencjackich i pamietam, ze zeby kupic sobie pare butow sportowych Converse musialam pracowac 11 dni (zarabialam 30zl dziennie), a po przyjezdzie do UK pierwsza moja praca byla pokojowka w B&B i za dniowke moglam sobie kupic taka sama pare:)

Tu pracowac trzeba tak jak i w kazdym innym kraju,ale pieniadz ma inna wartosc. Na zakupy w supermarkecie w zeszly weekend wydalismy 85 funtow, po czym w sklepikach kolo domu wydalam moze jeszcze 20. Lodowka dzis prawie pusta, ale miecha mamy w zamrazarce na jeszcze jeden tydzien, a chemii to na bank na miesiac lub dluzej! Dodam ze maz zarabia obecnie 400/tydzien na reke, kredytu za dom placimy 550/miesiac, a oplaty za 3 ostatnie zimowe miesiace wyniosa nas okolo 300 funtow (prad+gaz). A w Polsce? 30zl to sie w piekarni zostawia!

Bo łatwiej uciec niż żyć w Kaczogrodzie.

I nie ma co porównywać zarobków niewykształconej nastolatki, która dorabia sobie w sklepie z człowiekiem z doświadczeniem. I to nie tylko w Polsce 😉

A 300 funtów za prąd i gaz to bardzo dużo! :Szok: Przy moich i tak niemałych opłatach miałabym na półtora roku, a nie 3 miesiące!!! Przy takich opłatach Twój mąż chyba niewiele zarabia :Fiu fiu:

sole Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bronia:[PHP]Bo łatwiej uciec niż żyć w Kaczogrodzie

I nie ma co porównywać zarobków niewykształconej nastolatki, która dorabia sobie w sklepie z człowiekiem z doświadczeniem. I to nie tylko w Polsce 😉

To nie takie proste i podjac decyzje i wyjechac i zyc i zaklimatyzowac sie w nowym kraju to nie jak spluniecie. Mysle ze obrazilas wiele dziewczyn tym tekstem. Dzieczyn ktoer postawily wszystko na jedna karte, wyjechaly , sa z daleka od rodziny, przyjaciol, czasami uczac sie jezyka , szukajac swego miejsca w nowym swiecie.

O wiele latwiej jest zostac w Kaczogrodzie i nazekac niz podjac decyzje o zmianie zycia.

A no pewnie niewyksztalcona nastolatka a sprzataczka w hotelu , iwelka roznica. Moze nie przeczytalas ale kolezanka zaczynala jako pokojowka a w sklepie pracowala ladnych kilka lat wiec doswiadczenie sklepowej o wiele wieksze.

kiara Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez sole:To nie takie proste i podjac decyzje i wyjechac i zyc i zaklimatyzowac sie w nowym kraju to nie jak spluniecie. Mysle ze obrazilas wiele dziewczyn tym tekstem. Dzieczyn ktoer postawily wszystko na jedna karte, wyjechaly , sa z daleka od rodziny, przyjaciol, czasami uczac sie jezyka , szukajac swego miejsca w nowym swiecie.

O wiele latwiej jest zostac w Kaczogrodzie i nazekac niz podjac decyzje o zmianie zycia.

A no pewnie niewyksztalcona nastolatka a sprzataczka w hotelu , iwelka roznica. Moze nie przeczytalas ale kolezanka zaczynala jako pokojowka a w sklepie pracowala ladnych kilka lat wiec doswiadczenie sklepowej o wiele wieksze.
Podpisze sie pod Toba – pozwolisz?

klucha Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bronia:Eee, no co Ty pleciesz? Może 126 P albo cc nie produkują….

Ostatni Duży Fiat zjechał z taśm montażowych roku. Łącznie wyprodukowano 1 445 699 Fiatów 125p.

Z dniem roku produkcję oficjalnie zawieszono, jednak tak naprawdę definitywnie zakończono, gdyż pozbyto się wszystkich wytłoczników niezbędnych do produkcji tego auta (płyty podłogowej, boków nadwozia). Łącznie wyprodukowano 1 061 807 Polonezów.

źródło: [Zobacz stronę]

– zakończenie produkcji; limitowana seria 1000 aut o nazwie Happy End, 500 sztuk żółtych i 500 czerwonych. Ostatni egzemplarz jest żółty (nr nadwozia SUF126A0037301725) i trafił do muzeum Fiata w . Ostatni samochód, który trafił na polskie drogi, to Fiat Ostatni Maluch Happy End. W można obejrzeć nieużywany egzemplarz Happy End o nr 0979 koloru żółtego, a w również nieużywany egzemplarz o nr 0001 w kolorze czerwonym.
żródło:
[Zobacz stronę]

Wg ostatnich danych statystycznych średni wiek samochodu w Polsce to ok. 14 lat

ja3 Dodane ponad rok temu,

U mnie jest masakra.

Od prawie roku robię rozpiskę ile na co idzie. Na początki nie wierzyłam, że tyle wydaję. Normalnie masakra. Z miesiąca na miesiąc próbuję ciąć koszty, ale suma sumarum wychodzi prawie na to samo. Wynika z tego, że ceny niezauważalnie idą do góry.

ciapa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bykowa:Pomidory może i będą po 1,20zl, ale będą z własnej hodowli, będą fajną ozdoba na balkonie i będę je miała pod ręką;)

To juz się wysiewa koktajlówki?
Kurcze ide w poniedziałek zakupic.
U mnie na balkonie nieprzerwanie od 4 lat rosną bardzo polecam:)

nusiak Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ciapa:To juz się wysiewa koktajlówki?
Kurcze ide w poniedziałek zakupic.
U mnie na balkonie nieprzerwanie od 4 lat rosną bardzo polecam:)

a ja malzowi powiem – niech stawia na taras 🙂

Dodane ponad rok temu,

my robimy zakupy raz na tydzien w tesco lub kaufland, potem wracajac dokupuje pare rzeczy w lidlu i tygodniowo wydaje 280zl. ale sa rzeczy typu pieczywo czy smietana ktore wydaje w sklepiku na osiedlu, w tygodniu daje to ok. dodatkowych 60 zl mniej w portfelu.
Na rachunki idzie bardzo duzo…
kiedys mielismy 1800zl na przezycie, dziecko na diecie bezglutenowej(400zl/miesiecznie) i jakos na wszystko starczalo….
teraz zarabiamy oboje, kasy wiecej….a jakby mniej bo nic nei mozemy odlozyc….

domi Dodane ponad rok temu,

Miałam niedawno napisać takiego samego posta…. 🙂
Z tego tutaj wnioskuję, że w takim razie jednak nie jesteśmy tacy rozrzutni :), tylko po prostu tyle trzeba wydać, żeby normalnie żyć.
U nas na chemię i artykuły spożywcze idzie ok. 350 zł tygodniowo. Czasem więcej, czasem mniej; teraz więcej, bo doszły pieluchy, a zaraz dojdą jeszcze soczki, odżywki….
Żeby nie kredyty, których trochę mamy, to byłoby zupełnie OK, mimo, że pracuje tylko mąż. Ale niedługo i ja planuję wrócić do statusu kobiety pracującej 🙂 więc może coś niecoś się polepszy.

Przy okazji: dajcie info, jak się zabrać za uprawę tych pomidorów balkonowych? 🙂 Uwielbiam pomidory, ale smaku tych ze sklepu nie jestem w stanie zdzierżyć…. :Niepewny:

Znasz odpowiedź na pytanie: Zarządzanie budżetem domowym-zakupy…:/?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Moja mama odeszła na zawsze....
Właśnie wczoraj w nocy, odeszła....nie mogę w to uwierzyć!!!!
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
żelazko
musze kupic zelazko JUZ wlasnie wypadlo z szafy - i wiadomo - juz po nim dobrze, ze nie spadlo na borysa, bo stal obok... no i mam nadzieje - doradzicie - jakie? na co
Czytaj dalej