Zarządzanie budżetem domowym-zakupy…:/

Dziewczyny, doradźcie mi i jeśli macie ochotę napiszcie jak to jest u Was w domu z budżetem miesięcznym, chodzi mianowicie o to jak nim zarządzacie i kto sie u Was w domu tym zajmuje, bo…

Ja nie wiem, czy ja jestem rozrzutna (ale nie sądzę…), czy cos jest nie tak, czy nie potrafię zmieścić sie z wydatkami w miesiącu, ja nie pracuje, mąż zarabia, ale to ja mam u nas dysponować pieniędzmi, a szczególnie tymi, które M. daje mi na utrzymanie domu czyli ok 1400zl, jest to suma tylko i wyłacznie na zakupy, jedzenie, chemia, czyli najpotrzebniejsze rzeczy w domu, co tydzien jeździmy do C.H. na cotygodniowe zakupy, najcześciej w piątek późnym popołudniem, wtedy jednorazowo wydaje mniej wiecej ok 300zl, staram sie kupować wszystko to co sie skonczyło w domu, czyli jakis proszek do prania, kosmetyki osobiste, jedzenie itp, tylko ze już np w poniedziałek lece do pobliskiego sklepu bo znowu sie coś kończy, albo po pieczywo i jakieś duperele, tam zostawiam mniej wiecej 40 zl, te sklepiki osiedlowe doją jak moga, ceny są czasem o 30% wyższe niż np w Tesco albo Real’u…i koniec końców pod koniec miesiąca jestem na zero, często przed wypłatą męża…wkurza mnie to, bo może ja nie potrafię rozplanować zakupów, drogich rzeczy nie kupuje, więc gdzie ta kasa zmyka, czy Warszawa ma jakieś kosmiczne ceny, czy wychodzi na to, ze to nie ja powinnam sie tym zajmowac, tylko mąż…doradźe, jak sobie z tym radzicie?

Strona 2 odpowiedzi na pytanie: Zarządzanie budżetem domowym-zakupy…:/

ladybug Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bronia:Bo łatwiej uciec niż żyć w Kaczogrodzie.

I nie ma co porównywać zarobków niewykształconej nastolatki, która dorabia sobie w sklepie z człowiekiem z doświadczeniem. I to nie tylko w Polsce 😉

A 300 funtów za prąd i gaz to bardzo dużo! :Szok: Przy moich i tak niemałych opłatach miałabym na półtora roku, a nie 3 miesiące!!! Przy takich opłatach Twój mąż chyba niewiele zarabia :Fiu fiu:
300 funtow za 3 zimowe miesiace to 100 na miesiac i to zima, to malo moim zdaniem. A moj maz nie zarabia malo – 1600 na reke na miesiac, po oplaceniu kredytu zostaje nam 1000 na miesiac (i to teraz, w kryzysie, wczesniej lepiej zarabial) – jak dla nas spoko.
I nie ma co przeliczac na zlotowki, bo my zarabiamy i zyjemy tu, a wy tam, nie sadze ze za 1600 zl w Polsce 3 osobowa (niedlugo 4 osobowa) rodzina moglaby godnie zyc (lub w ogole zyc) i o to mi chodzi, funt ma wieksza wartosc realna niz zlotowka, bo ja ze stowa moge spokojnie do supermarketu na tygodniowe zakupy jechac, a w Polsce to chyba do warzywniaka tylko;)

P.S. Moj wyjazd nie byl ucieczka z Kaczogrodu, wyjechalam na 10 tygodni zarobic na studia magisterskie po skonczonych licencjackich i tak jakos sie zasiedzialam, wyszlam za maz, a pozniej dzieci, dom i tak juz zostalam:)

magdzik22 Dodane ponad rok temu,

Czy tutaj już wszystkie wątki zmierzają w stronę słownych potyczek, czy ja mam tylko takie zezowate szczęście w takie zaglądać?
Nie można spokojnie, bez emocji negatywnych?

Sol, chyba bywasz w Pl w jakimś specyficznym miejscu – bo jest tak, jak opisała Klucha. Komórki po 1zł, samochody używane z zachodu. Fakt, fiatów mniej niż kiedyś – bo zwyczajnie niemieckie i japońskie auta są bardziej wytrzymałe (u mnie w rodzinie jest 20-letni passat na chodzie). Nikt z moich znajomych nie ma merca z bieżącego rocznika – wśród elit się nie obracam, wśród młodych wykształciuchów – tak.

Mam porównanie z życiem na Zachodzie – przyznaję – tam jest normalnie. Jak pracuję 30 dni, to mi na życie przez 30 dni spokojnie starcza. W Polsce niekoniecznie.
Ale nie każdy kto wyjechał z PL uciekł. Ja pojechałam z ciekawości zwyczajnej. I pewnie bym została, gdyby nie mąż-lokalny patriota.
Nigdzie nie jest różowo, ale każde miejsce ma swoje wady i zalety – nie ma sensu się licytować gdzie lepiej/gorzej.
Takich widoków jak dzisiaj oglądałam w swojej gminie – w całej NL nie ma… Dla jednego to ma znaczenie, dla drugiego nie.

jaga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez sole:To nie takie proste i podjac decyzje i wyjechac i zyc i zaklimatyzowac sie w nowym kraju to nie jak spluniecie. Mysle ze obrazilas wiele dziewczyn tym tekstem. Dzieczyn ktoer postawily wszystko na jedna karte, wyjechaly , sa z daleka od rodziny, przyjaciol, czasami uczac sie jezyka , szukajac swego miejsca w nowym swiecie.
O wiele latwiej jest zostac w Kaczogrodzie i nazekac niz podjac decyzje o zmianie zycia.

Jeśli Cię obraziłam, to przepraszam. Ale taka jest prawda, że nikt nikogo do wyjazdu nie zmusza, że wyjazd łączy się ze zmianą na lepsze, a nie gorsze, bo nikt by nie wyjechał – czy źle rozumuję? Już połowa mojej rodziny wyjechała – tu nie było pracy, tam bez problemu się znalazła. Niedawno wrócił mój kuzyn. Po dwóch miesiącach w kraju chce wracać do Niemiec, bo mówi, że tam jest łatwiej żyć. Inny – wykształcony człowiek, z dwoma fakultetami – pojechał, bo w kraju w zawodzie pracy nie mógł znaleźć, przez lata próbował to tu to tam, aż się poddał i pojechał do Anglii, bo tam praca była. Z resztą same porównujecie ceny czy to, na co można sobie pozwolić w kraju i za granicą…

Zamieszczone przez sole:A no pewnie niewyksztalcona nastolatka a sprzataczka w hotelu , iwelka roznica. Moze nie przeczytalas ale kolezanka zaczynala jako pokojowka a w sklepie pracowala ladnych kilka lat wiec doswiadczenie sklepowej o wiele wieksze.

Koleżanka pisała, że w szkole średniej musiała 3 miesiace czy licencjacie pracować na buty, które teraz ma bez kłopotu. Ja na studiach zarabiałam i po 100 zł miesiecznie – to normalne. Moim zdaniem nie ma co porównywać siebie i swoich zarobków sprzed 10-15 lat z tym co jest dziś.
Dopisuję – fakt, Sabina nie napisała dokładnie, kiedy te conwersy chciała kupić 😉

jaga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Klucha:Ostatni Duży Fiat zjechał z taśm montażowych roku. Łącznie wyprodukowano 1 445 699 Fiatów 125p.

Z dniem roku produkcję oficjalnie zawieszono, jednak tak naprawdę definitywnie zakończono, gdyż pozbyto się wszystkich wytłoczników niezbędnych do produkcji tego auta (płyty podłogowej, boków nadwozia). Łącznie wyprodukowano 1 061 807 Polonezów.

źródło: [Zobacz stronę]

– zakończenie produkcji; limitowana seria 1000 aut o nazwie Happy End, 500 sztuk żółtych i 500 czerwonych. Ostatni egzemplarz jest żółty (nr nadwozia SUF126A0037301725) i trafił do muzeum Fiata w . Ostatni samochód, który trafił na polskie drogi, to Fiat Ostatni Maluch Happy End. W można obejrzeć nieużywany egzemplarz Happy End o nr 0979 koloru żółtego, a w również nieużywany egzemplarz o nr 0001 w kolorze czerwonym.
żródło:
[Zobacz stronę]

Wg ostatnich danych statystycznych średni wiek samochodu w Polsce to ok. 14 lat

Kochana, ale Ty napisałaś, ze Fiatów się nie produkuje, a nie konkretnego modelu i do tego się odniosłam 🙂 (pisałam, że 126 P czy CC się nie produkuje 😉 ale wiele innych z taśm wciąż schodzi 🙂 )

jaga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aaagatka:300 funtow za 3 zimowe miesiace to 100 na miesiac i to zima, to malo moim zdaniem. A moj maz nie zarabia malo – 1600 na reke na miesiac, po oplaceniu kredytu zostaje nam 1000 na miesiac (i to teraz, w kryzysie, wczesniej lepiej zarabial) – jak dla nas spoko.
I nie ma co przeliczac na zlotowki, bo my zarabiamy i zyjemy tu, a wy tam, nie sadze ze za 1600 zl w Polsce 3 osobowa (niedlugo 4 osobowa) rodzina moglaby godnie zyc (lub w ogole zyc) i o to mi chodzi, funt ma wieksza wartosc realna niz zlotowka, bo ja ze stowa moge spokojnie do supermarketu na tygodniowe zakupy jechac, a w Polsce to chyba do warzywniaka tylko;)

P.S. Moj wyjazd nie byl ucieczka z Kaczogrodu, wyjechalam na 10 tygodni zarobic na studia magisterskie po skonczonych licencjackich i tak jakos sie zasiedzialam, wyszlam za maz, a pozniej dzieci, dom i tak juz zostalam:)

Jasne, że nie ma co porównywać zarobków. Zgadza się. I ja tego nie robiłam. Tyle że podałaś – moim zdaniem – astronomiczną kwotę za prąd i gaz. Dziewczyny piszą, że w Polsce taka drożyzna, że Gerberki droższe niż np w Kanadzie, a po Twoim przykładzie wnoszę, ze nie wszystko złoto co się świeci, bo prąd wcale tańszy nie jest.

A powody wyjazdu za granicę są różne i nikogo nie oceniam 😉 Różne znam przypadki. I większości dobrze życzę (piszę większości, bo spotkałam się z tym, że rodzice zostawiają dzieci w domach dziecka, by wyjechać i im jakoś dobrze akurat nie życzę).
Osobiście, choć miałam propozycję pracy w Londynie w zawodzie, wolałam zostać, bo i tu praca była i nic mnie tam nie ciągnęło.

Dopisuję: A Ty Sabina, kiedy tak właściwie zamierzasz urodzić, co? 😉 :Hyhy:

agnieszka-88 Dodane ponad rok temu,

bykowa-Ja tak dla ścisłości zapytam,te 1400zł to jest tylko i wyłącznie na jedzenie i chemię?Nie płacisz z tego prądu,gazu,wody,czynszu????
Jeżeli nie płacisz to jestem szczerze zdziwiona że ci brakuje…ale tylko jeśli ta kwota to samo jedzenie+ chemia bez kredytów,opłat itp.
Ja miałam jakieś 1200 i z tego kupowałam pieluchy,mleko,obiadki w słoiczkach+jedzenie itp.aha,+ jeszcze fajki 250zł miesięcznie,i jako tako nam starczało….

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ciapa:To juz się wysiewa koktajlówki?
Kurcze ide w poniedziałek zakupic.
U mnie na balkonie nieprzerwanie od 4 lat rosną bardzo polecam:)

tak:) juz mam dośc spore siewki, teraz je poprzesadzam do osobnych pojemników po duzych jogurtach a w maju na balkon…

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Agnieszka’88:bykowa-Ja tak dla ścisłości zapytam,te 1400zł to jest tylko i wyłącznie na jedzenie i chemię?Nie płacisz z tego prądu,gazu,wody,czynszu????
Jeżeli nie płacisz to jestem szczerze zdziwiona że ci brakuje…ale tylko jeśli ta kwota to samo jedzenie+ chemia bez kredytów,opłat itp.
Ja miałam jakieś 1200 i z tego kupowałam pieluchy,mleko,obiadki w słoiczkach+jedzenie itp.aha,+ jeszcze fajki 250zł miesięcznie,i jako tako nam starczało….

1400 jest na „jedzenie + chemia” do tego osobno kredyt, osobno pieniądze na rachunki wszelkie, osobno na ubrania i temu podobne, i jeszcze odkładamy ok 3 tys miesięcznie…niestety w 1400 sie nie wyrabiam i napisalam juz wczesniej ze „rarytasów” nie kupuje, czasem jakies droższe oliwki np Kalamata i jakis droższy ser, ale to nie za często…i ciągle do 1-wszego zostaje mi ok 10 zl albo czesto nic.

ps od grudnia odeszło za pieluchy bo juz nie kupuje, ale i tak to nic nie daje…

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez tora:ja to sobie tak mysle ze i tak sporo osiagnelas, ze chociaz z bolem, to miescisz sie w ustalonych granicach. u nas jest taki chaos, ze nawet tej wyznaczonej kwoty nie mamy. musze sie za nas wziasc w koncu :Niepewny:
i chyba zastosuje twoj system.
czy w to wliczasz tez wyjscia, posilki na miescie? czy na to jest jakas oddzielna pula?

hm, jak M dostaje wypłate to od razu robi mi przelew na moje konto własnie te 1400 zl,(choc on uważa ze to jakas makabryczna suma), no i z tego co zostaje u niego na koncie to zostaje na pozostale rzeczy, więc jakies wyjścia i restauracje (choc rzadko sie zdarzają) to on płaci z tych co ma u siebie, ja mam po prostu zarządzac tymi 1400 zlotymi tak, aby starczylo na jedzenie + chemia na caly miesiąc. W sumie 1400 to faktycznie nie malo, ludzie często tyle zarabiają i jakos muszą wyżyc, ale b. często jest mi trodno zmieścic sie w tej sumie…:(

kantalupa Dodane ponad rok temu,

jakis czas temu, tak z dobre trzy lata juz bedzie, zrobilam sobie liste tego, co zawsze musze w domu miec
zajelo mi to jakies trzy, moze cztery dni rozmyslan, ale lista jest, istnieje i od czasu do czasu ja modyfikuje
mam na niej rozne kategorie: produkty spozywcze przede wszystkim, dzieciowe, kosmetyki, chemia
zalozylam sobie, ze najpierw poobserwuje jak mi szybko towary schodza, a potem dorzucilam do tego wszystkiego ilosc produktow, ktore musze miec na stanie, zeby dotrwac do nastepnegych duzych zakupow
przed kazdymi duzymi zakupami najnormalniej robie obchod po wszystkich stanowiskach magazynowychg w domu:) i zapisuje czego nie ma

oczywiscie ciut inaczej ma sie sprawa z zywnoscia, o ile moge kupic sobie zapas maki, cukru, czy kaszy, o tyle np. nie kupie jablek na zapas, czy szpinaku
wiec kombinuje sobie zawsze mniej wiecej jadlospis na caly tydzien, zeby nie kupowac bez sensu
zakupy robie koniecznie z lista i choc poczatki byly trudne, w sensie organizacyjnym i z powodu mojego najzwyklejszego niechlujstwa,a le teraz mam juz opanowany mniej wiecej kunszt omijania zakupowo z koniecznosci w srodku tygodnia

agnieszka-88 Dodane ponad rok temu,

To mnie zaskoczyłaś,nie obraź się oczywiście…Może gdybym miała kiedykolwiek tyle kasy na jedzenie+chemia to i mnie by brakło,ale na dzień dzisiejszy dla mnie za tą kwotę mogłabym wszystko kupić:D Myślę że nie masz czym się martwić jeżeli nie brakuje wam na jedzenie a czasem te 10 zł zostaje…To nie jest źle;) gorzej gdyby ta kwota wam baardzo brakowało…

a-nushka Dodane ponad rok temu,

Gdybym miała 1400 zł miesięcznie na jedzenie + chemia.. To z tego jeszcze minimum 300 zł miesięcznie bym odłożyła.. Ale to ja taka skąpa.. a mój mąż rozrzutny… , że jemu to pewnie by jeszcze brakło 🙂

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez a_nushka:Gdybym miała 1400 zł miesięcznie na jedzenie + chemia.. To z tego jeszcze minimum 300 zł miesięcznie bym odłożyła.. Ale to ja taka skąpa.. a mój mąż rozrzutny… , że jemu to pewnie by jeszcze brakło 🙂

no tylko własnie to jest tak, ze te pieniądze idą na PODSTAWOWE produkty, zawsze robię liste w czwartek, przed zakupami, najczęsciej ta lista wygląda bardzo podobnie do tej sprzed tygodnia, ale cos tam zawsze sie innego skonczy i trzeba dopisac…

Moje zakupy (robimy w Realu w Warszawie) wyglądają tak:
-najpierw stoisko z kosmetykami, czyli antyperspiranty (raz na miesiąc może rzadziej), mydło, jakies tam wkładki i tampony, ale staram sie kupowac większe opakowanie zeby nie latac po nie co tydzien no i pasta d/z (rzadko lakier czy szampon, bo szybko sie nie zuzywa)
-pozniej stosiko z papierem toalet, jakis recznik pap, scierki, gabki itp (oczywiscie jak w domu juz nie ma)
-pozniej zakupy słoikowe i puszkowe (majonezy, ketchupy, musztardy itp)
-nastepnie nabiał (sery, mleko,masło, margaryna, serki) plus jajka
-stoisko z warzywami…no i najwięcej biorę, taka pora roku ze są dość drogie…
-no i stoisko mięsne, dla M. zeby miał co jest na obiad…

i w sumie tyle kupuje, wychodzi mi ok 250-300zl, w tygodniu w miedzyczasie cos sie konczy, najczesciej owoce, warzywa czy cos sobie przypomnę, ze dawno nie robiłam na obiad, brakuje mi tego w domu to lecę na osiedlowy sklep, tam tez kupuje pieczywo, bo dobre, świeże i róznorodne, ale dosć drogie…wiec do nastepnego piątku wydaję w tyg ok 100 zl… i tak od 1 do 31 dnia miesiąca uzbiera sie 1400zl, wkurza mnie to strasznie, kiedys próbowałam naprawdę zwracać uwagę na cenę tego co wrzucam do kosza w markecie, ale na tej zasadzie ze np jak normalnie biorę margarynę za 5 zl, to wziełam za 4…itp, na niektórych produktach raczej nie da sie zaoszczedzic, zwłaszcza jak wiesz ze są dobre w smaku np sery żółte…byle jakiego korjonego z promocji nie bierzemy, kiedys mąz sie wycwanil i powiedzial, zeby własnie takie rzeczy kupowac-to moze cos sie zaoszczedzi…tak sie skonczylo ze wywalil ten ser bo sie nie nadawal do jedzenia i nie przypominal smaku sera żółtego…zwrócilam uwagę podczas zakupowania, ze biorę produkty ze środkowej pólki, nie te z dolnej najtansze, najczesciej gorsze jakościowo i nie z tej najwyższej, bo wtedy to byłaby masakra, z reszta z tych pólek raczej nic nie potrzebuje. Muszę obmyślec jakis plan, moze nie latac w środku tyg do osiedlowego sklepu, bo kasa tam zostaja niemała…no nic, muszę sie zastanowić.

ladybug Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bronia:

Dopisuję – fakt, Sabina nie napisała dokładnie, kiedy te conwersy chciała kupić 😉
Kupilam moja droga, tuz przed wyjazdem do UK:Hyhy:

A co d potyczek slownych to moze ja sie wypowiem jako ze Bronia odpowiadala na moj post – ja tam sie nie obrazam, latwo wyjechac na pewno nie jest, ale ze sie wyjezdza glownie dla poprawy bytu – to fakt.

ladybug Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bronia:Jasne, że nie ma co porównywać zarobków. Zgadza się. I ja tego nie robiłam. Tyle że podałaś – moim zdaniem – astronomiczną kwotę za prąd i gaz.

Hmmm, ja dalej uwazam, ze to tanio.

Zamieszczone przez Bronia:

Dopisuję: A Ty Sabina, kiedy tak właściwie zamierzasz urodzić, co? 😉 :Hyhy:

No wlasnie dziecku cos sie nie spieszy, ja to moge i za 5 minut:)

jaga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bykowa:no tylko własnie to jest tak, ze te pieniądze idą na PODSTAWOWE produkty, zawsze robię liste w czwartek, przed zakupami, najczęsciej ta lista wygląda bardzo podobnie do tej sprzed tygodnia, ale cos tam zawsze sie innego skonczy i trzeba dopisac…

Moje zakupy (robimy w Realu w Warszawie) wyglądają tak:
-najpierw stoisko z kosmetykami, czyli antyperspiranty (raz na miesiąc może rzadziej), mydło, jakies tam wkładki i tampony, ale staram sie kupowac większe opakowanie zeby nie latac po nie co tydzien no i pasta d/z (rzadko lakier czy szampon, bo szybko sie nie zuzywa)
-pozniej stosiko z papierem toalet, jakis recznik pap, scierki, gabki itp (oczywiscie jak w domu juz nie ma)
-pozniej zakupy słoikowe i puszkowe (majonezy, ketchupy, musztardy itp)
-nastepnie nabiał (sery, mleko,masło, margaryna, serki) plus jajka
-stoisko z warzywami…no i najwięcej biorę, taka pora roku ze są dość drogie…
-no i stoisko mięsne, dla M. zeby miał co jest na obiad…

i w sumie tyle kupuje, wychodzi mi ok 250-300zl, w tygodniu w miedzyczasie cos sie konczy, najczesciej owoce, warzywa czy cos sobie przypomnę, ze dawno nie robiłam na obiad, brakuje mi tego w domu to lecę na osiedlowy sklep, tam tez kupuje pieczywo, bo dobre, świeże i róznorodne, ale dosć drogie…wiec do nastepnego piątku wydaję w tyg ok 100 zl… i tak od 1 do 31 dnia miesiąca uzbiera sie 1400zl, wkurza mnie to strasznie, kiedys próbowałam naprawdę zwracać uwagę na cenę tego co wrzucam do kosza w markecie, ale na tej zasadzie ze np jak normalnie biorę margarynę za 5 zl, to wziełam za 4…itp, na niektórych produktach raczej nie da sie zaoszczedzic, zwłaszcza jak wiesz ze są dobre w smaku np sery żółte…byle jakiego korjonego z promocji nie bierzemy, kiedys mąz sie wycwanil i powiedzial, zeby własnie takie rzeczy kupowac-to moze cos sie zaoszczedzi…tak sie skonczylo ze wywalil ten ser bo sie nie nadawal do jedzenia i nie przypominal smaku sera żółtego…zwrócilam uwagę podczas zakupowania, ze biorę produkty ze środkowej pólki, nie te z dolnej najtansze, najczesciej gorsze jakościowo i nie z tej najwyższej, bo wtedy to byłaby masakra, z reszta z tych pólek raczej nic nie potrzebuje. Muszę obmyślec jakis plan, moze nie latac w środku tyg do osiedlowego sklepu, bo kasa tam zostaja niemała…no nic, muszę sie zastanowić.

Kochana, uszy do góry – u nas identycznie. No, może w tygodniu nieco mniej wydaję, ale za to małż nadrabia, kupując piwo 😉 A w markecie zostawiam tyle samo. I nic wymyślnego nie kupuję – jedzenie, chemia, jakieś przybory papiernicze czy skarpetki dla dziecka… podstawa… Ale ostatnio az mnie zmroziło, jak zobaczyłam, że wędlina, za którą tydzień wcześniej płaciłam za kg 27 zł, po tygodniu kosztowała 31 zł. A to raczej nie sezonowy produkt… Nic więc dziwnego, że coraz wiecej kasy na życie idzie.

Może powinnaś dać małżowi listę i samego go posłać na zakupy… :Hyhy:

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bykowa:Dziewczyny, doradźcie mi i jeśli macie ochotę napiszcie jak to jest u Was w domu z budżetem miesięcznym, chodzi mianowicie o to jak nim zarządzacie i kto sie u Was w domu tym zajmuje, bo…

Ja nie wiem, czy ja jestem rozrzutna (ale nie sądzę…), czy cos jest nie tak, czy nie potrafię zmieścić sie z wydatkami w miesiącu, ja nie pracuje, mąż zarabia, ale to ja mam u nas dysponować pieniędzmi, a szczególnie tymi, które M. daje mi na utrzymanie domu czyli ok 1400zl, jest to suma tylko i wyłacznie na zakupy, jedzenie, chemia, czyli najpotrzebniejsze rzeczy w domu, co tydzien jeździmy do C.H. na cotygodniowe zakupy, najcześciej w piątek późnym popołudniem, wtedy jednorazowo wydaje mniej wiecej ok 300zl, staram sie kupować wszystko to co sie skonczyło w domu, czyli jakis proszek do prania, kosmetyki osobiste, jedzenie itp, tylko ze już np w poniedziałek lece do pobliskiego sklepu bo znowu sie coś kończy, albo po pieczywo i jakieś duperele, tam zostawiam mniej wiecej 40 zl, te sklepiki osiedlowe doją jak moga, ceny są czasem o 30% wyższe niż np w Tesco albo Real’u…i koniec końców pod koniec miesiąca jestem na zero, często przed wypłatą męża…wkurza mnie to, bo może ja nie potrafię rozplanować zakupów, drogich rzeczy nie kupuje, więc gdzie ta kasa zmyka, czy Warszawa ma jakieś kosmiczne ceny, czy wychodzi na to, ze to nie ja powinnam sie tym zajmowac, tylko mąż…doradźe, jak sobie z tym radzicie?

Zanim przeczytam, co maja inne kolezanki do powiedzenia to napisze tylko, ze u mnie jest identycznie. Tzn nie mam limitu miesiecznego, staram sie nie szastac pieniedzmi, ale jak u Ciebie – zrobie wielkie tygodniowe zakupy w makro zalozmy, a dwa dni pozniej jade do najblizszego sklepu po cos tam znowu. Nie umiem z tego blednego kola wyjsc. Nienawidze tych czestych zakupow, ale nie mam wyjscia, nie potrafie wszystkiego dobrze rozplanowac.

jaga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aaagatka:Hmmm, ja dalej uwazam, ze to tanio.

I ja Cię przekonywać nie będę. Pozostaje mi się jedynie cieszyć, że z podobnymi zarobkami za prąd płacimy dużo mniej 🙂

Cieszę się, że się na mnie nie obraziłaś, bo wiesz z pewnością, że nie było to moim zamiarem (za bardzo lubię z Tobą gadać 😉 ), że tylko na podstawie m.in Twojego postu wysnułam taką sobie teorię :Fiu fiu:

Zamieszczone przez aaagatka:No wlasnie dziecku cos sie nie spieszy, ja to moge i za 5 minut:)

Trzymam kciuki i czekam na wieści :Kciuki:

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bronia:Kochana, uszy do góry – u nas identycznie. No, może w tygodniu nieco mniej wydaję, ale za to małż nadrabia, kupując piwo 😉 A w markecie zostawiam tyle samo. I nic wymyślnego nie kupuję – jedzenie, chemia, jakieś przybory papiernicze czy skarpetki dla dziecka… podstawa… Ale ostatnio az mnie zmroziło, jak zobaczyłam, że wędlina, za którą tydzień wcześniej płaciłam za kg 27 zł, po tygodniu kosztowała 31 zł. A to raczej nie sezonowy produkt… Nic więc dziwnego, że coraz wiecej kasy na życie idzie.

Może powinnaś dać małżowi listę i samego go posłać na zakupy… :Hyhy:

już to widzę;) pewnie kupiłby produkty, tak jak ten nieszczęsny ser żółty, którego potem nikt by nie jadl, a kasę by wywalił i tylko na tym gorzej wyszedł…szkoda ze nikt za mnie nie moze rozporządzac pieniędzmi, ale tak, zeby kupić, przynieść, zeby bylo zgodne z moimi oczekiwaniami i żeby jeszcze pieniądze z nieba leciały;)

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez sole:Ale ja mowie o nowych samochodach , o najnowszych komorkach…

A co do architektury to zmian wielkich nie widze. Bloki nowe malo rozniace sie od starych , tylko metr kwadratowy kosztuje wiecej.

We wloszech spotykam wiecej fiatow i starych pand niz w polsce. Ludzie narzekaja ze kasy nie maja a wysiadaja z najnowszego modelu rocznik biezacy mercedesa.

Sole, zapraszam do Bulgarii 🙂 Tu zobaczysz mercedesow wszystkie modele na ulicy… Jakos z Polska mi sie to nie kojarzy, a czesto jezdzimy… Choc nie powiem, autka z fiatow na lepsze sie pozmienialy, ale raczej nie luksusowe.
A ceny rzeczywiscie okropne. Moja jedna wizyta w aptece ponizej 50 zl nie schodzi, a zwykle kupuje jakies witaminki, maaloxy itp. Raz w sklepiku osiedlowym robilam zakupy poranne, czyli buleczki, ze dwa jogurty, paczka migdalow i jak uslyszlam , ze mam zaplacic 13 zl to kazalam babce jeszcze raz policzyc, hehe…

bratek Dodane ponad rok temu,

ja tylko jeden raz zrobiłam dokladny spis ile i na co wydajemy
chcielismy z mezem sprawdzić
nie oszczedzaliśmy specjalnie
robilismy zakupy takie jak chcieliśmy
efekt był szokujący- prawie 4 tys. na miesiąc
od tamtej pory trzy razy się zastanowię zanim coś kupię

gosik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mamamaksia:ja tylko jeden raz zrobiłam dokladny spis ile i na co wydajemy
chcielismy z mezem sprawdzić
nie oszczedzaliśmy specjalnie
robilismy zakupy takie jak chcieliśmy
efekt był szokujący- prawie 4 tys. na miesiąc
od tamtej pory trzy razy się zastanowię zanim coś kupię

Ja mam zamiar w tym miesiącu policzyc ile dokładnie ,,zjadamy”

Pewnie się zdziwię…..i może też zacznę się 3 razy zastanawiac :Hmmm…:

bratek Dodane ponad rok temu,

prawda jest taka, ze ja mam bardzo lekką rękę do wydawania
i mój mąż ciągle mnie o to gani
ale z drugiej strony postanowiłam, że nigdy nie bedę na dzieciach oszczędzać
a to najwiecej wydatków

teraz jednak gdy w planach nowa budowa czas zacisnać pasa na jakis czas

kari80 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bykowa:no tylko własnie to jest tak, ze te pieniądze idą na PODSTAWOWE produkty, zawsze robię liste w czwartek, przed zakupami, najczęsciej ta lista wygląda bardzo podobnie do tej sprzed tygodnia, ale cos tam zawsze sie innego skonczy i trzeba dopisac…

Moje zakupy (robimy w Realu w Warszawie) wyglądają tak:
-najpierw stoisko z kosmetykami, czyli antyperspiranty (raz na miesiąc może rzadziej), mydło, jakies tam wkładki i tampony, ale staram sie kupowac większe opakowanie zeby nie latac po nie co tydzien no i pasta d/z (rzadko lakier czy szampon, bo szybko sie nie zuzywa)
-pozniej stosiko z papierem toalet, jakis recznik pap, scierki, gabki itp (oczywiscie jak w domu juz nie ma)
-pozniej zakupy słoikowe i puszkowe (majonezy, ketchupy, musztardy itp)
-nastepnie nabiał (sery, mleko,masło, margaryna, serki) plus jajka
-stoisko z warzywami…no i najwięcej biorę, taka pora roku ze są dość drogie…
-no i stoisko mięsne, dla M. zeby miał co jest na obiad…

i w sumie tyle kupuje, wychodzi mi ok 250-300zl, w tygodniu w miedzyczasie cos sie konczy, najczesciej owoce, warzywa czy cos sobie przypomnę, ze dawno nie robiłam na obiad, brakuje mi tego w domu to lecę na osiedlowy sklep, tam tez kupuje pieczywo, bo dobre, świeże i róznorodne, ale dosć drogie…wiec do nastepnego piątku wydaję w tyg ok 100 zl… i tak od 1 do 31 dnia miesiąca uzbiera sie 1400zl, wkurza mnie to strasznie, kiedys próbowałam naprawdę zwracać uwagę na cenę tego co wrzucam do kosza w markecie, ale na tej zasadzie ze np jak normalnie biorę margarynę za 5 zl, to wziełam za 4…itp, na niektórych produktach raczej nie da sie zaoszczedzic, zwłaszcza jak wiesz ze są dobre w smaku np sery żółte…byle jakiego korjonego z promocji nie bierzemy, kiedys mąz sie wycwanil i powiedzial, zeby własnie takie rzeczy kupowac-to moze cos sie zaoszczedzi…tak sie skonczylo ze wywalil ten ser bo sie nie nadawal do jedzenia i nie przypominal smaku sera żółtego…zwrócilam uwagę podczas zakupowania, ze biorę produkty ze środkowej pólki, nie te z dolnej najtansze, najczesciej gorsze jakościowo i nie z tej najwyższej, bo wtedy to byłaby masakra, z reszta z tych pólek raczej nic nie potrzebuje. Muszę obmyślec jakis plan, moze nie latac w środku tyg do osiedlowego sklepu, bo kasa tam zostaja niemała…no nic, muszę sie zastanowić.

jeszcze ze dwa lata temu miałam podobny problem, może nie dokładnie zmieścić się w takiej kwocie, ale w zaplanowanej. Skończyło się, kiedy przestaliśmy jeździć do hipermarketów na cotygodniowe duze zakupy. Teraz do marketów jeżdżę jedynie za pieluchami-raz w miesiącu, przy okazji coś jeszcze kupuję, ale już dużo mniej. Wolę na codzień zrobić bieżące zakupy w sklepach na osiedlu, mimo, że czasem nie jest to komfortowe(bo albo przed pracą lub w drodze z pracy), ale bynajmniej trwają krótko i nie mam zbytnio czasu nad zastanawianiem się co jeszcze kupić(a w hipermarkecie, nawet z listą, to i tak jeszcze człowiek patrząc po tych zastawionych regałach, zastanawiał się co by tu jeszcze dokupić i często brał dodatkowe niepotrzebne rzeczy ).

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bykowa:no tylko własnie to jest tak, ze te pieniądze idą na PODSTAWOWE produkty, zawsze robię liste w czwartek, przed zakupami,

jezeli zakupy robisz w piatek
to zmien przyzwyczajenie i rob we wotrek – sa nizsze ceny w sklepach i na bazarach. i towar swiezy – bo w poniedzialek sa dostawy.

Dodane ponad rok temu,

No ja też niestety zauważam że nasze wydatki rosną wraz z większymi zarobkami….
Ale 1400 na same jedzeniowo-chemiczne zakupy to raczej nie wydaję. Nie jeżdżę do marketów bo nie jest to dla nas wygodne (nie mamy auta), czasem mąż podejdzie do leclerca, którego mamy niedaleko, ale generalnie to kupuję na bieżąco dookoła domu i powiem szczerze że lepiej na tym chyba wychodzimy – nie kupuję zbędnych rzeczy, które wpadły mi w oko na sklepowej półce. Większe zakupy w Biedronce, mniejsze w okolicznych osiedlowych i jakoś dajemy radę, żyjemy raczej skromnie, ale nie przeszkadza nam to 🙂
Po długim okresie kiedy brakowało nam na wszystko, w końcu z reguły nie martwię się czy starczy do pierwszego.
Optymistyczny post, co nie? 😀

kasia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez vieshack:No ja też niestety zauważam że nasze wydatki rosną wraz z większymi zarobkami….
Ale 1400 na same jedzeniowo-chemiczne zakupy to raczej nie wydaję. Nie jeżdżę do marketów bo nie jest to dla nas wygodne (nie mamy auta), czasem mąż podejdzie do leclerca, którego mamy niedaleko, ale generalnie to kupuję na bieżąco dookoła domu i powiem szczerze że lepiej na tym chyba wychodzimy – nie kupuję zbędnych rzeczy, które wpadły mi w oko na sklepowej półce. Większe zakupy w Biedronce, mniejsze w okolicznych osiedlowych i jakoś dajemy radę, żyjemy raczej skromnie, ale nie przeszkadza nam to 🙂
Po długim okresie kiedy brakowało nam na wszystko, w końcu z reguły nie martwię się czy starczy do pierwszego.
Optymistyczny post, co nie? 😀

u mnie podobnie, też robię zakupy w pobliskich sklepach, w marketach rzadko – mleko dla małego, pieluchy itp i to zawsze z kartką, ale mimo to zazwyczaj i tak kupię coś nadprogramowego, nie wiem ile miesięcznie wydaję na takie zakupy, ale chyba ok. 1000

swiki Dodane ponad rok temu,

Ja nauczylam sie kontrolowac swoje wydatki, ale to niestety czasochlonna procedura, tzn. zapisuje wszystko, nawet jakies smieszne pieniazki ktore wydalismy do kalendarza i raz na jakis czas robie takie przejrzenie. I wiecie co – naprawde mozna sie zdziwic ile kasy idzie na 5 balsam do ciala (bo akurat byla promocji i smiecznie tani byl – mimo ze 4 sa w polce itp). Po „ogladnieciu” takiego bilansu zawsze udaje nam sie wychamowac potem z wydatkami, a zakupow w hipermaketach tak ogromnych raczej nie robie, bo wlasnie tak wydaje sie najwiecej kasy. Wole popoludniu wyskoczyc co drugi dzien do biedronki i tam kupic to co potrzebne, hipermarkety to tylko po jakies chemiczne sprawy typu proszki itd…

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kari80:jeszcze ze dwa lata temu miałam podobny problem, może nie dokładnie zmieścić się w takiej kwocie, ale w zaplanowanej. Skończyło się, kiedy przestaliśmy jeździć do hipermarketów na cotygodniowe duze zakupy. Teraz do marketów jeżdżę jedynie za pieluchami-raz w miesiącu, przy okazji coś jeszcze kupuję, ale już dużo mniej. Wolę na codzień zrobić bieżące zakupy w sklepach na osiedlu, mimo, że czasem nie jest to komfortowe(bo albo przed pracą lub w drodze z pracy), ale bynajmniej trwają krótko i nie mam zbytnio czasu nad zastanawianiem się co jeszcze kupić(a w hipermarkecie, nawet z listą, to i tak jeszcze człowiek patrząc po tych zastawionych regałach, zastanawiał się co by tu jeszcze dokupić i często brał dodatkowe niepotrzebne rzeczy ).

Kochana, gdybym ja robiła w osiedlowych sklepach zakupy, 3000tys by nie starczylo-ceny z kosmosu mają…

czarno-gora Dodane ponad rok temu,

Ja od ponad roku podtrzymuję szczękę patrząc na ceny żarcia – jedzenie strasznie podrożało. Kiedyś idąc do warzywniaka płaciłam grosze za pełne siaty, teraz to samo kosztuje kilkadziesiąt złotych.

Od kilku lat prowadzę spis wydatków i dochodów. Zrobiłam sobie tabelkę w excelu gdzie wpisuję dochody i wszelkie wydatki ujęte w grupy. Wszystko samo mi się pięknie przelicza, widzę ile kasy na co wydaję i ile zostaje (a raczej nie zostaje).
Kiedy tylko kasa wpłynie na nasze konto siadam i robię budżet na miesiąc, np.:
– czynsz
– prąd
– telefon
– przedszkole
– kieszonkowe
– nieprzewidziane wydatki
– auto
– kredyt
– apteka
– miesięczne zakupy
– dzieci
– kultura
– tzw. życie czyli codzienne zakupy
Takich kolumn mam 36…

Niestety ostatnio w wielu miejscach wpisuję ZERO. Zero kasy na książki, zero na knajpę, czy odłożenie na wakacje.

Najbardziej przerażające (poza kredytem we frankach) są tzw miesięczne zakupy w CH czyli wszelka chemia, kosmetyli, drobne zapasy jedzenia, typu oliwa, kawa oraz żarcie i pieluchy dla najmłodszej. W tym miesiącu poszło 800 zł. Żadnej chemii, papierów toaletowych itp. już w miesiącu nie muszę kupować.
Na miesięczne zakupy zawsze chodzę z listą, którą tworzę przez cały miesiąc dopisując do niej kończące się w domu rzeczy.

Zostawiam sobie kasę na tzw. życie czyli codzienne wydatki i obliczam stawkę dzienną, której staram się trzymać.

Nad naszym domowym budżetem i płatnościami pieczę sprawuję tylko ja.
Męża boję się ostatnio nawet na zakupy wysłać… :Strach:
Przykład z ostatniej soboty kiedy poszedł po sprawunki:

– miał być „ogórek” przyniósł „pora”;
– miał być „ser mozzarella” przyniosł „ser feta”‚
– miało być „2 kg ziemniaków” przyniósł 1,5 kg „młodych ziemniaków” za 7 zł!
– miały być 3 sztuki „leku” w aptece przyniósł jeden :Śmiech:

chilli Dodane ponad rok temu,

chemie gospodarcza juz mam utarta:
– proszki do prania kupuje w pudelkach po 10 kg na allegro – takie pudlo wystarcza mi na ponad rok
– tabltki do zmywarki – hurtowe opakowanie na allegro
– plyn do płukania – lenor 5L baniak – na rok wystarcza
– plyny do mycia naczyn itd.

teraz wlasnie zrobilam zakupy – zaplacilam 440 pln ale wiem, ze na rok mam z czapki (onna sprawa ze rok temu te same zakupy kosztowaly mnie 380 pln)

szampony tez kupuje na allegro w opakowaniach litrowych fryzjerskich

z chemii pozostalej zostaje mi do kupowania: clin do okien, gabki, reczniki papierowe i papier toaletowy.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bykowa:Kochana, gdybym ja robiła w osiedlowych sklepach zakupy, 3000tys by nie starczylo-ceny z kosmosu mają…

u mnie na osiedlu podobnie, ale całkiem niedaleko mam kilka tańszych sklepówgdzie robię zakupy, trzeba rozejrzeć się po cenach w okolicy 🙂

monikachorzow Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bykowa:Moje zakupy (robimy w Realu w Warszawie) wyglądają tak:
-najpierw stoisko z kosmetykami, czyli antyperspiranty (raz na miesiąc może rzadziej), mydło, jakies tam wkładki i tampony, ale staram sie kupowac większe opakowanie zeby nie latac po nie co tydzien no i pasta d/z (rzadko lakier czy szampon, bo szybko sie nie zuzywa)
-pozniej stosiko z papierem toalet, jakis recznik pap, scierki, gabki itp (oczywiscie jak w domu juz nie ma)
-pozniej zakupy słoikowe i puszkowe (majonezy, ketchupy, musztardy itp)
-nastepnie nabiał (sery, mleko,masło, margaryna, serki) plus jajka
-stoisko z warzywami…no i najwięcej biorę, taka pora roku ze są dość drogie…
-no i stoisko mięsne, dla M. zeby miał co jest na obiad…

tak czytam o twoich zakupach i albo real taki drogi albo ogólnie takie sa ceny w stolicy 🙂
ja kupuje tyle ile trzeba dla 3 os rodziny -częsc w lidlu -częsc w auchanie. i nigdy nie przekroczylismy 120-130 zł (lidl) i 60-80 (auchan).
robiąc liste zakupów od razu dziele na te 2 sklepy bo wiem co gdzie kupie -w lidlu 70 proc zakupów -w auchan reszta…
duzo kosmetyków kupuje własnie w lidlu -przetestowalismy i na prawde sa ok .mąż uzywa nawet maszynki do golenia i pianki z lidla bo w/g niegi lepsza od gillette i o połowe tansza.żele pod prysznic,płyn do szyb,płatki kosmetyczne,podpaski,wkłądki,papier toaletowy ,ręczniki papierowe -bardzo dobre-nie ustepuja tym drozszym firmowym.
nabiał tylko z lidla -serki produkowane przez znane firmy mleczarskie dla lidla sa tańsze a identyczne…ser gouda -jedyny jaki jemy -przepyszny…
słodycze…..mniam ….nie bede się rozpisywała bo to nie produkt pierwszej potrzeby -ale zawsze „coś na ząb” trzeba kupic 🙂 np wafelki a`la knopersy czy hanuty pakowane po 8 i 10 szt za 6 czy 7 zł…pyszne sa ….albo kuleczki w czekoladzie -jak m&msy lub lentilki za niecałe 3 zł
soki-tylko z lidla -i te kartonikowe,kubusiopodobne i zageszczane….
staram sie w sezonie zimowym ograniczac warzywa -wiadomo jakie sa w smaku – a ceny powalają …dlatego kupuje tyle ile musze a reszte nadrabiam mrozonkami.za niecałe 1,80 kupuje 450 g mieszanki kalafior brokuł i marchew a za niecałe 2 zł -450 g fasolki szparagowej….pyszne do risotta,potrawki z kurczaka czy na zupke…pomidory -sporadycznie bo smak plastikowy…przyjdzie wiosna to wróce znow do świezych…
ziemniaki mam np od tesciow ze wsi i całą zime nie kupuje -raz kupiłam bo mi brakło i wyrzuciłam bo taki syf,,,
co do mięs to nie jestesmy zbyt wymagający -przewaznie w lidlu kupuje kurczaka( w całosci lub udka ,piersi, porcje rosołowe) lub mięso gulaszowe od szynki(ok 7 zł za pól kg czyściutkiego chudziutkiego mięsa -tylko pokroic na drobniejsze kawałeki i na patelnie ) bo tylko to mięso marcin je:)
W auchanie kupuje proszek do prania ,lenor,płyn fairy(najlepszy jaki miałam),ketchup jajka ,wędliny krojone i jeszcze kilka rzeczy których w lidlu nie ma albo sa ale nam nie podeszły…
jakby nie licząc w marketach na miesiąc wydajemy ok 800 zł plus moze 100 idzie na codzienne zakupy typu pieczywo na świeżo ,jakas wędlina,czy cos na szybko na obiad…
mąż prowadzi od 6 lat -odkąd mieszkamy razem -statystyki wydatków i zawału mozna dostac widząc jak wszystko drożeje…jedzenie,paliwo,opłaty……

asik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez czarno_góra:
Od kilku lat prowadzę spis wydatków i dochodów. Zrobiłam sobie tabelkę w excelu gdzie wpisuję dochody i wszelkie wydatki ujęte w grupy. Wszystko samo mi się pięknie przelicza, widzę ile kasy na co wydaję i ile zostaje (a raczej nie zostaje).

Jestem pełna podziwu. Ja też robię sobie rozpiskę wydatków i dochodów, ale taką odręczną no i nie zawsze wypełniam ją skrupulatnie. :Wstyd:
Chyba wezmę z koleżanki przykład :Fiu fiu:

kiara Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:
– proszki do prania kupuje w pudelkach po 10 kg na allegro – takie pudlo wystarcza mi na ponad rok

u mnie proszek 3 kg starczna na ponad miesiac. Plyn do plukania tez szybko schodzi.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:chemie gospodarcza juz mam utarta:
– proszki do prania kupuje w pudelkach po 10 kg na allegro – takie pudlo wystarcza mi na ponad rok
– tabltki do zmywarki – hurtowe opakowanie na allegro
– plyn do płukania – lenor 5L baniak – na rok wystarcza
– plyny do mycia naczyn itd.

teraz wlasnie zrobilam zakupy – zaplacilam 440 pln ale wiem, ze na rok mam z czapki (onna sprawa ze rok temu te same zakupy kosztowaly mnie 380 pln)

szampony tez kupuje na allegro w opakowaniach litrowych fryzjerskich

z chemii pozostalej zostaje mi do kupowania: clin do okien, gabki, reczniki papierowe i papier toaletowy.

nieśmiało zapytam…czy twoje dzieci ciuchów nie brudzą?
5l lenora to u mnie 2-3 miechy…

masz jakichś sprawdzonych sprzedawców?

Dodane ponad rok temu,

kroi mi się obraz polskich gospodarstw domowych…zewsząd kalkulacje, szukanie oszczędności, odmawianie sobie czegoś-kosztem-czegoś
🙁
jaki procent stanowią rodziny, które takich problemów nie mają?:Hmmm…:

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Vala:nieśmiało zapytam…czy twoje dzieci ciuchów nie brudzą?
5l lenora to u mnie 2-3 miechy…

masz jakichś sprawdzonych sprzedawców?

mam pralke 8kg

nigdy pewnie nie mam wsadu 8kg
ale kolorowe dzieciowe wrzucam raz w tygodniu – chyba ze jest jakas awaria.
starnderd obejmuje: jedno pranie biale, jedno czarne i jedno kolorowe, jedno recznikowe i jedno poscielowe.
czyli 5 pralek tygodniowo srednio mi wychodzi.

kupowalam u cal-par i bajkowy_persil i tego drugiego wole, bo juz kupuje poza allegro i mam rabaty.

te duze opakowania sa takie jak do pralni – mocno koncentrowane i pilnuje zeby nie lac/sypac za duzo.

karolcia79 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Vala:kroi mi się obraz polskich gospodarstw domowych…zewsząd kalkulacje, szukanie oszczędności, odmawianie sobie czegoś-kosztem-czegoś
🙁
jaki procent stanowią rodziny, które takich problemów nie mają?:Hmmm…:

znikomy:(:Wstyd:

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kiara:u mnie proszek 3 kg starczna na ponad miesiac. Plyn do plukania tez szybko schodzi.
a ja oszczedzam nie stosując płynu do płukania – w pralce mi sie od niego dozownik zapychał i mielismy na cos uczulenie. za to mam drogie żelazko któe wszystko rozprasuje 🙂

Znasz odpowiedź na pytanie: Zarządzanie budżetem domowym-zakupy…:/?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Moja mama odeszła na zawsze....
Właśnie wczoraj w nocy, odeszła....nie mogę w to uwierzyć!!!!
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
żelazko
musze kupic zelazko JUZ wlasnie wypadlo z szafy - i wiadomo - juz po nim dobrze, ze nie spadlo na borysa, bo stal obok... no i mam nadzieje - doradzicie - jakie? na co
Czytaj dalej