Moj problemik z przedszkolanka- rozmowa juz we wtorek!!

Ogolnie z naszego przedszkola jestem zadowolona bardzo!!! Grupa Olivii- super. Natomiast grupa mojej mlodszej coreczki- dostaje normalnie *ca!!! W sumie moze inna matka bylaby szczesliwa z takiego przebiegu sprawy, ale mnie sie wiele rzeczy nie podoba. Ja poprosilam pania o rozmowe i wyleje cala swa “zolc”. Jedno, co hamowalo mnie wczesniej jest fakt, ze Vicki chodzi do przedszkola chetnie, wydaje sie byc zadowolona, a przede wszystkim nie robi mi cyrkow. Problem polega na tym, ze pani jakby przejela nad nia wychowawcza piecze, i jakby to, co ja chce i mowie ona sobie olewa. Np. my wolamy na mala “Vicki”, ona wola “Vicka”. Dwa razy na poczatku zwrocilam jej uwage, ona tlumaczyla sie, ze miala juz Victorie w grupie i ja wolali wlasnie “Vicka”, wiec z przyzwyczajenia. Pozniej juz machnelam reka. Ona w przeciagu 6 miesiecy, czyli od kiedy Vicki chodzi do przedszkola wymogla na niej : odrzucenie smoczka, kubka- niekapka, odpieluszyla ja, najpierw nocnik, teraz dziecieca toaleta, pozniej opoiwadala, ze uczy chodzic po schodach noga za noga itd. itp. Ja uwazam, ze troche to wszystko za wczesnie i za szybko. Vicki dopiero teraz zaczyna mowic, powtarzac slowa i budowac powoli zadania po polsku. Pani wymaga od niej, zeby powtarzala niemieckie slowa, mimo, ze mowilam, ze ona z mowieniem jeszcze jest ogolnie do tylu. Tak samo powiedziala mi, ze Vicki nie zna imion kolegow i kolezanek, i ze ostatnio w formie zabawy uczyli ja jak sie nazywa poszczegolne dziecko. Po tych wszystkich opowiesciach pani, wyobrazam sobie, ze moje dziecko jest taka malpka doswiadczalna, na ktorej pani poprostu spelnia swoje jakies wychowawcze ambicje. Tak jak pisalam wczesniej, moze ktos inny na moim miejscu bylby szczesliwy i zadowolony z tego powodu, mnie to osobiescie mierzi. Ostatnio powiedzialam pani, ze uwazam, ze zagalopowuje sie troszeczke, powiedzialam, ze przede wszystkim roznice kulturowe, rodzinne sa nie do przeskoczenia i musi uszanowac pewne moje wymogi. Na drugi dzien, maz odprowadzal mloda, powiedzial, ze pani byla “sucha”. I zbiera mi sie kochane na ten wtorek, poczynilam kilka notatek, ktore wespra mnie przy rozmowie z pania, bo pani liste argumentow ma spora. Trzymajcie kciuki za moja “walke”, i chcialabym uslyszec Wasz feedback w tej sprawie.

160 odpowiedzi na pytanie: Moj problemik z przedszkolanka- rozmowa juz we wtorek!!

  1. Zamieszczone przez agat79
    Ogolnie z naszego przedszkola jestem zadowolona bardzo!!! Grupa Olivii- super. Natomiast grupa mojej mlodszej coreczki- dostaje normalnie *ca!!! W sumie moze inna matka bylaby szczesliwa z takiego przebiegu sprawy, ale mnie sie wiele rzeczy nie podoba. Ja poprosilam pania o rozmowe i wyleje cala swa “zolc”. Jedno, co hamowalo mnie wczesniej jest fakt, ze Vicki chodzi do przedszkola chetnie, wydaje sie byc zadowolona, a przede wszystkim nie robi mi cyrkow. Problem polega na tym, ze pani jakby przejela nad nia wychowawcza piecze, i jakby to, co ja chce i mowie ona sobie olewa. Np. my wolamy na mala “Vicki”, ona wola “Vicka”. Dwa razy na poczatku zwrocilam jej uwage, ona tlumaczyla sie, ze miala juz Victorie w grupie i ja wolali wlasnie “Vicka”, wiec z przyzwyczajenia. Pozniej juz machnelam reka. Ona w przeciagu 6 miesiecy, czyli od kiedy Vicki chodzi do przedszkola wymogla na niej : odrzucenie smoczka, kubka- niekapka, odpieluszyla ja, najpierw nocnik, teraz dziecieca toaleta, pozniej opoiwadala, ze uczy chodzic po schodach noga za noga itd. itp. Ja uwazam, ze troche to wszystko za wczesnie i za szybko. Vicki dopiero teraz zaczyna mowic, powtarzac slowa i budowac powoli zadania po polsku. Pani wymaga od niej, zeby powtarzala niemieckie slowa, mimo, ze mowilam, ze ona z mowieniem jeszcze jest ogolnie do tylu. Tak samo powiedziala mi, ze Vicki nie zna imion kolegow i kolezanek, i ze ostatnio w formie zabawy uczyli ja jak sie nazywa poszczegolne dziecko. Po tych wszystkich opowiesciach pani, wyobrazam sobie, ze moje dziecko jest taka malpka doswiadczalna, na ktorej pani poprostu spelnia swoje jakies wychowawcze ambicje. Tak jak pisalam wczesniej, moze ktos inny na moim miejscu bylby szczesliwy i zadowolony z tego powodu, mnie to osobiescie mierzi. Ostatnio powiedzialam pani, ze uwazam, ze zagalopowuje sie troszeczke, powiedzialam, ze przede wszystkim roznice kulturowe, rodzinne sa nie do przeskoczenia i musi uszanowac pewne moje wymogi. Na drugi dzien, maz odprowadzal mloda, powiedzial, ze pani byla “sucha”. I zbiera mi sie kochane na ten wtorek, poczynilam kilka notatek, ktore wespra mnie przy rozmowie z pania, bo pani liste argumentow ma spora. Trzymajcie kciuki za moja “walke”, i chcialabym uslyszec Wasz feedback w tej sprawie.

    Ja pewnie nalezałabym do grupy zadowolonej, ale pomińmy

    Jak widzę ona ma dwa latka i to za szybko na naukę chodzenia po schodach? na odpieluchowanie, odstawienie smoczka, niekapka…?

    inna sprawa jak ten trening wygląda…skoro młoda tak szybko załapała, spędzając w przedszkolu tylko kilka godzin dziennie i jak rozumiem nauka w domu nie była kontynuowana, to może była poprostu gotowa?

    No chyba, że pani ją naprawde tresuje behawioralnie lub zabrania dotychczasowych nawyków

    • Agat…. wydaje się, że Pani nie robi nic złego… wszystko to co opisałaś mnie rzeczywiście by tylko cieszyło, nam wydaje się, że nasze dzieci są cały czas zbyt małe, a tym czasem one rosną 🙂
      Wiesz tak to już jest, że jednych lubimy bardziej a innych mniej… pani wyraźnie nie przypadła Ci do gustu, irytuje Cię i podejrzewam,że będzie cie denerwować baz względu na to co zrobi… nie jesteś i nie będziesz obiektyna, chyba najlepszym papierkiem lakmusowym sytuacji jest córka, która póki co chodzi do przedszkola z ochotą…. przemysla bym jeszcze tą wtorkową ”walkę”

      • Zamieszczone przez kaktus…
        Ja pewnie nalezałabym do grupy zadowolonej, ale pomińmy

        Jak widzę ona ma dwa latka i to za szybko na naukę chodzenia po schodach? na odpieluchowanie, odstawienie smoczka, niekapka…?

        inna sprawa jak ten trening wygląda…skoro młoda tak szybko załapała, spędzając w przedszkolu tylko kilka godzin dziennie i jak rozumiem nauka w domu nie była kontynuowana, to może była poprostu gotowa?

        No chyba, że pani ją naprawde tresuje behawioralnie lub zabrania dotychczasowych nawyków

        Mloda skonczyla wlasnie 3 latka. Ja sie wlasnie zastanawiam, jak ona to robi, ale mysle, ze gdyby jakos robila to na wielka sile, Vicki nie chciala by do przedszkola, plakalaby itd. Wiec dlatego pisze, ze to bardziej moj problem, niz mojego dziecka. Tak jakos pozbywa mnie zdania w sprawie mojego dziecka, ja jej swoje, ona mi swoje, taka przepychanka dziwna. W koncu to ja jestem mama i mam prawo do swojego zdania w sprawie dziecka, a ona mam wrazenie rzezbi na wzor kazdego innego dziecka, nie podchodzac indywidualnie, tylko, ze tak jest u wszystkich i koniec!

        • Zamieszczone przez karen.
          Agat…. wydaje się, że Pani nie robi nic złego… wszystko to co opisałaś mnie rzeczywiście by tylko cieszyło, nam wydaje się, że nasze dzieci są cały czas zbyt małe, a tym czasem one rosną 🙂
          Wiesz tak to już jest, że jednych lubimy bardziej a innych mniej… pani wyraźnie nie przypadła Ci do gustu, irytuje Cię i podejrzewam,że będzie cie denerwować baz względu na to co zrobi… nie jesteś i nie będziesz obiektyna, chyba najlepszym papierkiem lakmusowym sytuacji jest córka, która póki co chodzi do przedszkola z ochotą…. przemysla bym jeszcze tą wtorkową ”walkę”

          Wlasnie, ze pani bardzo mi sie podobala, bo lubie takie babki “z jajami”. Problem chyba polega na tym, ze obydwie jestesmy z podobnej gliny, nie lubimy, jak ktos nam “wchodzi w parade”. Z tym, ze tu nie chodzi o rzecz, tylko o dziecko, ktore ktos zaczyna ksztaltowac w tempie niekoniecznie mi odpowiadajacym.

          • Zamieszczone przez agat79
            Mloda skonczyla wlasnie 3 latka. Ja sie wlasnie zastanawiam, jak ona to robi, ale mysle, ze gdyby jakos robila to na wielka sile, Vicki nie chciala by do przedszkola, plakalaby itd. Wiec dlatego pisze, ze to bardziej moj problem, niz mojego dziecka. Tak jakos pozbywa mnie zdania w sprawie mojego dziecka, ja jej swoje, ona mi swoje, taka przepychanka dziwna. W koncu to ja jestem mama i mam prawo do swojego zdania w sprawie dziecka, a ona mam wrazenie rzezbi na wzor kazdego innego dziecka, nie podchodzac indywidualnie, tylko, ze tak jest u wszystkich i koniec!

            Widzisz;) dla mnie nadal 2009 Czyli tym bardziej zasadne sa moje wątpliwości.
            Podejście indywidualne ma dać szansę na mozliwie najlepszy rozwój. Myślę, że ta nauczycielka widziała i widzi na co stać twoje dziecko. Mogła więc porozmawaić z Tobą, że moze córka jest już gotowa na odstawienie smoczka, pieluszek itp. Być moze spotkałaby się z podobna reakcją, jaka jest u ciebie teraz…”Co się baba będzie wtrącala do wychowania mojego dziecka…” Doszła więc do wniosku, że da małej szansę, pokaże… A ty tylko będziesz cieszyła się z postępów córki. Mała załapała tylko twoja reakcja inna;)

            Kolejna sprawa jest taka. Nauczycielka mogła się też obawiać o reakcję inych dzieci na trzylatka w pieluchach, ze smoczkiem, nie umiejącego pic z kubka i komunikować się z innymi dziećmi. Rozumiejąc fazy rozwoju starala się jej umozliwić jak najlepsze i najbezpiecznijsze wejście w grupę.

            Pomyśl też jak ty jako nauczycielka odebrałabyś mamę która przychodzi z pretensjami, że ktos nauczył jej trzyletnia córke pić z kubka, chodzić po schodach, załatwiać się na ubikację czy nie brac do buzi smoka

            • Zamieszczone przez agat79
              Wlasnie, ze pani bardzo mi sie podobala, bo lubie takie babki “z jajami”. Problem chyba polega na tym, ze obydwie jestesmy z podobnej gliny, nie lubimy, jak ktos nam “wchodzi w parade”. Z tym, ze tu nie chodzi o rzecz, tylko o dziecko, ktore ktos zaczyna ksztaltowac w tempie niekoniecznie mi odpowiadajacym.

              Przepraszam, ale mnie naszło;)

              no to nowum na tym forum;)

              po watku o idealnych dzieciach, rozwijających się ponad przeciętnie, mamy wreszcię mamę, dla której dziecię rozwija się za szybko:)

              • Agat, trochę Cię rozumiem.

                Ale…
                U nas był obowiazek dziecka odpieluszenia, gdy szło do przedszkola, pani dużo za ciebie zrobiła, u nas wymagają tego od rodziców.

                Trzy lata to naprawdę dużo dziecko, skoro szybko załapało, to był czas.

                Nie uważam, że pani ma wygórowane wymagania. Powiedz mi, co zrobiła ponad możliwości dziecka?
                Oddając dziecko do przedszkola trzeba się liczyć, że pani będzie postępować według swoich zasad, trudno żeby robiła to pod dyktando rodziców. Każdy rodzic by miał swoje preferencje.
                Zresztą panie mają podstawę programowa, która muszą wypełnić.

                Tak jak pisałam, u nas mają do rodziców pretensje, że dzieci za mało samodzielne(m.in. do mnie:)), proszą o naukę.
                Pani za was to zrobiła.

                • Generalnie w ogóle nie bardzo rozumiem twoje pretensje i próbę walki… z no własnie z czym? Gdyby sie pani nie starała… zlekcewazyła twoje dziecko, traktowała je jakoś inaczej niż resztę dzieci…. No to ok.
                  ALe ona twoje dziecko uczy…. po to poszło do tego przedszkola, by się czegoś nauczyć. 3 latek naprawde nie powinien już używac smoczka… ani pieluch… i powinien chodzić już po schodach naprawde sprawnie. To żadne wygórowane wymagania przed twoim dzieckiem.
                  Ja bym była zachwycona panią, która tyle czasu poświęca mojemu dziecku na jego naukę, wychowanie i te bądź co bądź najtrudniejsze dzieła jak odpieluszanie, czy odsmoczkowanie udają się tak łatwo.
                  Bądź dumna ze swojego dziecka, podziękuj pani za zaangażowanie, bo tylko na to ta pani zasługuje. Język??? Jeśli ktoś da radę poświęcić twojemu dziecku tyle czasu, by mógł nauczyc się języka, powinnaś temu komuś dziękować a nie fukać się, ze nie gotowe.
                  Jak jest zadowolone, łapie to wszystko w mig, to znaczy że gotowe.
                  Nie unoś się dumą, honorem, masz wielkie możliwości w stosunku do wychowania twojego dziecka… ale robisz to dla świata… dla przedszkoli, szkół… pracy… nie robisz tego dla siebie… Daj małej się rozwijać z pomocą osób, które własnie od tego są.
                  Pozdrawiam…. zdystansuj się… przemyśl swoje żale…. i zastanów się, co będize, jeśli pani przemyśli twoje pretensje i zwolni twoją córkę z wszystkich wymagań jakie stawia się 3, 4, 5 latkom….

                  • Czytam Wasze wypowiedzi, macie duzo racji. Ja kieruje sie poprostu porownaniem, jak to bylo, kiedy moja starsza szla do przedszkola. Tu bylo o tyle latwiej dla mnie, ze komunikowala sie bez problemu (tez tylko po polsku), i wszelkie niescislosci i niezadowolenia umiala przekazac, i mozna bylo z pania rozwiazac. Jakakolwiek moja prosba do pani, byla potraktowana powaznie, bez zadnego “ale ja to tak i tak…”. U mlodszej w grupie panie nie sa tak zorganizowane, jak u starszej, chociaz im sie wydaje ze sa. Kazdy dzien zaczyna sie inaczej, w zaleznosci od tego, czy sa w komplecie, czy jakas pani chora itd. Jest to logiczne, ze kazda zmiana ma wplyw na organizacje, ale one uwazaja, ze wszystko ZAWSZE jest tak samo. Vicki nie umie mowic, dopiero zaczyna w tej chwili. Jest ogolnie malym uparciuszkiem. Jezeli pani do mnie mowi, ze mam jej powiedziec, ze jezeli cos od niej chce, to ma powiedziec do niej calym zdaniem po niemiecku ” Sandra pomoz mi”. Ja jej na to, ze moge jej to powiedziec, ale zeby nie wymagala, ze ona to powtorzy, bo dopiero od niedawna umie powiedziec mama daj, mama chodz, wczesniej poprostu “wydawala dzwieki”. I tak samo wydaje dzwieki w przedszkolu. Ja jestem pani wdzieczna za jej zajmowanie sie moja corka, jednak uwazam, ze sa rzeczy bardziej potrzebne przypilnowania, np. czy ma prawidlowo ubrane buciki, czapke na dworze, niz to, czy chodzi po schodach dwiema nogami, czy jedna, bo to pierwsze pozostawia wiele do zyczenia. Mi sie poprostu nazbieralo, wiem, ze moze brzmiec to co tu pisze za niewdziecznosc. Ale wyobrazcie sobie sytuacje, kiedy np. narysowala Victori na kapciach dlugopisem oczy, ze maja sie na siebie patrzec. Bylam troche zdziwiona, doceniam kreatywnosc,ale… w koncu nie pani kupila te kapcie, i moglaby choc spytac, czy mozna porysowac dziecku kapcie. Wiec stawia mnie co rusz w sytuacjach, kiedy czuje sie bez mozliwosci wplywu na cokolwiek i jakos mi z tym dziwnie i zle 🙁

                    • Zamieszczone przez agat79
                      Czytam Wasze wypowiedzi, macie duzo racji. Ja kieruje sie poprostu porownaniem, jak to bylo, kiedy moja starsza szla do przedszkola. Tu bylo o tyle latwiej dla mnie, ze komunikowala sie bez problemu (tez tylko po polsku), i wszelkie niescislosci i niezadowolenia umiala przekazac, i mozna bylo z pania rozwiazac. Jakakolwiek moja prosba do pani, byla potraktowana powaznie, bez zadnego “ale ja to tak i tak…”. U mlodszej w grupie panie nie sa tak zorganizowane, jak u starszej, chociaz im sie wydaje ze sa. Kazdy dzien zaczyna sie inaczej, w zaleznosci od tego, czy sa w komplecie, czy jakas pani chora itd. Jest to logiczne, ze kazda zmiana ma wplyw na organizacje, ale one uwazaja, ze wszystko ZAWSZE jest tak samo. Vicki nie umie mowic, dopiero zaczyna w tej chwili. Jest ogolnie malym uparciuszkiem. Jezeli pani do mnie mowi, ze mam jej powiedziec, ze jezeli cos od niej chce, to ma powiedziec do niej calym zdaniem po niemiecku ” Sandra pomoz mi”. Ja jej na to, ze moge jej to powiedziec, ale zeby nie wymagala, ze ona to powtorzy, bo dopiero od niedawna umie powiedziec mama daj, mama chodz, wczesniej poprostu “wydawala dzwieki”. I tak samo wydaje dzwieki w przedszkolu. Ja jestem pani wdzieczna za jej zajmowanie sie moja corka, jednak uwazam, ze sa rzeczy bardziej potrzebne przypilnowania, np. czy ma prawidlowo ubrane buciki, czapke na dworze, niz to, czy chodzi po schodach dwiema nogami, czy jedna, bo to pierwsze pozostawia wiele do zyczenia. Mi sie poprostu nazbieralo, wiem, ze moze brzmiec to co tu pisze za niewdziecznosc. Ale wyobrazcie sobie sytuacje, kiedy np. narysowala Victori na kapciach dlugopisem oczy, ze maja sie na siebie patrzec. Bylam troche zdziwiona, doceniam kreatywnosc,ale… w koncu nie pani kupila te kapcie, i moglaby choc spytac, czy mozna porysowac dziecku kapcie. Wiec stawia mnie co rusz w sytuacjach, kiedy czuje sie bez mozliwosci wplywu na cokolwiek i jakos mi z tym dziwnie i zle 🙁

                      Ten post trochę zmienia obraz…
                      Wymaganie od dziecka, które nie mówi zwracania sie pelnym zdaniem jest dla mnie wątpliwą metodą usprawniania mowy rysowanie po kapciach też…

                      • dwa różne style prowadzenia grupy, jeden się podoba drugi mniej (przerabiam na mojej dwójce, długo nie mogłam zaakceptować Pani drugiego dziecka, ha mało tego wręcz wyczuwało się niechęć Pani drugiego dziecka do Pani pierwszego dziecka i jej metod)

                        po drugie smutno mi gdy kończy się jakiś etap w życiu mojego dziecka, czasem chciałabym zatrzymać czas, nie dalej jak tydzień temu zasmuciłam się na cały dzień, bo dopiero co urodziłam, a już mleczaki zmienia… i już miałam powód do jęczenia

                        Co do jednej literki w imieniu, przyznaję się bez bicia, na dziewczę Nicol wołałam Nikola dla zasady, bo jesteśmy w Polsce do tej pory długie sekundy zastanowienia i i tak nie zawsze mówię tak, jak dziewczę sobie życzy… ( a kolejna zdziwiona czemu z kolei Nicol przecież jest Nikola)

                        Dzieci odsmoczyłam i oduczyłam pić z niekapka na wyraźne zalecenie logopedy, kazała stosować od razu do dwójki (Przemek miał 2,5 roku), Milena siłą rzeczy jeszcze wcześniej. Z odpieluszeniem zwykło się zdążyć przed pójściemdo przedszkola choc to nie lada wyzwanie dla mie było i z forumowych obserwacji.
                        I jeszcze chodzenie po schodach – nasza logopeda przedszkolna przywiązuje do tego dużą wagę, sama opowiada, że po przedszkolach się obsługa dziwi: “pani znowu uczy po schodach chodzić”. M. bardzo szybko nauczyła Pani w przedszkolu chodzić po schodach chyba w pierwszym półroczu maluchów, P. przy blisko 6 dalej dostawia jak nie dopilnuję…

                        • Dziecko idące do przedszkola powinno chodzić bez pieluchy, no chyba że poszło do grupy złobkowej…smoczek?? podejrzewam, że dla dobra dziecka, bo inne dzieci w grupie śmieją się z dzieci niuchających didki… Ty jako matka powinnas była przygotować dziecko do przedszkola, a nie jeszcze obrażać sie na panią, że wyręczyła Cię w wielu sprawach. Mogłas jej otwarcie powiedzieć, że sobie nie życzysz, że dziecko ma dalej w pampersy robić, brać smoczka, itp. SDla mnie zarzuty sa absurdalne…co do kapci to masz rację, nie powinna rysować bez Twojej zgody… Ale z drugiej strony, jeśli to dziecku pomaga, a kapcie są tylko do przedszkola….

                          • Zamieszczone przez kasienia
                            Dziecko idące do przedszkola powinno chodzić bez pieluchy, no chyba że poszło do grupy złobkowej…smoczek?? podejrzewam, że dla dobra dziecka, bo inne dzieci w grupie śmieją się z dzieci niuchających didki… Ty jako matka powinnas była przygotować dziecko do przedszkola, a nie jeszcze obrażać sie na panią, że wyręczyła Cię w wielu sprawach. Mogłas jej otwarcie powiedzieć, że sobie nie życzysz, że dziecko ma dalej w pampersy robić, brać smoczka, itp. SDla mnie zarzuty sa absurdalne…co do kapci to masz rację, nie powinna rysować bez Twojej zgody… Ale z drugiej strony, jeśli to dziecku pomaga, a kapcie są tylko do przedszkola….

                            podpiszę się…

                            • Zamieszczone przez kasienia
                              Dziecko idące do przedszkola powinno chodzić bez pieluchy, no chyba że poszło do grupy złobkowej…smoczek?? podejrzewam, że dla dobra dziecka, bo inne dzieci w grupie śmieją się z dzieci niuchających didki… Ty jako matka powinnas była przygotować dziecko do przedszkola, a nie jeszcze obrażać sie na panią, że wyręczyła Cię w wielu sprawach. Mogłas jej otwarcie powiedzieć, że sobie nie życzysz, że dziecko ma dalej w pampersy robić, brać smoczka, itp. SDla mnie zarzuty sa absurdalne…co do kapci to masz rację, nie powinna rysować bez Twojej zgody… Ale z drugiej strony, jeśli to dziecku pomaga, a kapcie są tylko do przedszkola….

                              Tutaj wyglada to troszke inaczej. Tutaj nawet 4-latek moze przyjsc w pieluszce, jesli rodzic nie odpieluszyl. Moja corka zaczela chodzic do przedszkola majac niecale 2,5 roku. Tu przedszkole zaczyna sie od 1 roku zycia i grupy sa mieszane. Jak juz wczesniej pisalam, jestem pani wdzieczna, jednak uwazam, ze wszystko robi za szybko, i boje sie, zeby nie odbilo sie to na moim dziecku. Kazdy ma prawo do swoich odczuc. Ja opisalam po kolei co mnie dziwilo, jesli chodzi o szybki postep, jak dla mnie bardzo szybki, za szybki biorac pod uwage nowa sytuacje dziecka w przdszkolu. A co powiecie na to : Odbieram starsza z grupy, a ta opowiada mi, ze dzisiaj plakala, bo byla na dworze, i widziala, jak pani z Victoria wychodza z przedszkola, i myslala, ze pani ja porywa. POniewaz znam moje starsze dziecko, i wiem, ze bez powodu nie byloby takie reakcji, idac po mlodsza otwarcie pytam pania, co bylo dzisiaj, ze Olivia widziala Vicki wychodzaca. A panie popatrzyly na siebie, po czym usmiechnela sie i mowi, ze wyszla do sklepu po cos tam, i zabrala Vicki ze soba. Male dziecko w wozku + moja Vicki!!!!! Lekko zdziwiona mina pytam jak to, a ona mi, ze bylo fajnie, ze Vicki sie cieszyla, kupily jajka i cos tam jeszcze. Widzialam moje dziecko zadowolone, ale…i znow wewnetrzne pytanie- o co kaman????? Wiadomo, patrzac obiektywnie, co w tym zlego, pani wziela moje dziecko poszla na spacer, ale jakos dziwnie nie czuje sie wyrozniona. Co powiecie do tej sytuacji- zbieram opinie- bo widze, ze patrzycie na mnie jak na kopnieta mamuske ale ja i tak przy swoim przystaje

                              • Zamieszczone przez agat79
                                Tutaj wyglada to troszke inaczej. Tutaj nawet 4-latek moze przyjsc w pieluszce, jesli rodzic nie odpieluszyl. Moja corka zaczela chodzic do przedszkola majac niecale 2,5 roku. Tu przedszkole zaczyna sie od 1 roku zycia i grupy sa mieszane. Jak juz wczesniej pisalam, jestem pani wdzieczna, jednak uwazam, ze wszystko robi za szybko, i boje sie, zeby nie odbilo sie to na moim dziecku. Kazdy ma prawo do swoich odczuc. Ja opisalam po kolei co mnie dziwilo, jesli chodzi o szybki postep, jak dla mnie bardzo szybki, za szybki biorac pod uwage nowa sytuacje dziecka w przdszkolu. A co powiecie na to : Odbieram starsza z grupy, a ta opowiada mi, ze dzisiaj plakala, bo byla na dworze, i widziala, jak pani z Victoria wychodza z przedszkola, i myslala, ze pani ja porywa. POniewaz znam moje starsze dziecko, i wiem, ze bez powodu nie byloby takie reakcji, idac po mlodsza otwarcie pytam pania, co bylo dzisiaj, ze Olivia widziala Vicki wychodzaca. A panie popatrzyly na siebie, po czym usmiechnela sie i mowi, ze wyszla do sklepu po cos tam, i zabrala Vicki ze soba. Male dziecko w wozku + moja Vicki!!!!! Lekko zdziwiona mina pytam jak to, a ona mi, ze bylo fajnie, ze Vicki sie cieszyla, kupily jajka i cos tam jeszcze. Widzialam moje dziecko zadowolone, ale…i znow wewnetrzne pytanie- o co kaman????? Wiadomo, patrzac obiektywnie, co w tym zlego, pani wziela moje dziecko poszla na spacer, ale jakos dziwnie nie czuje sie wyrozniona. Co powiecie do tej sytuacji- zbieram opinie- bo widze, ze patrzycie na mnie jak na kopnieta mamuske ale ja i tak przy swoim przystaje

                                Wiesz, masz prawo do swoich obaw, w końcu Ty jesteś jej matką. Sytuacja z wyjściem co najmniej dziwna, co innego zorganizowany spacer z całą grupą a co innego takie coś… Powinnas stanowczo powiedziec Pani, że sobie tego nie życzysz. Ja też nie chciałabym, żeby pani targała moje dziecko poza przedszkole, gdy załatwia swoje prywatne sprawy.

                                • Zamieszczone przez kasienia
                                  Wiesz, masz prawo do swoich obaw, w końcu Ty jesteś jej matką. Sytuacja z wyjściem co najmniej dziwna, co innego zorganizowany spacer z całą grupą a co innego takie coś… Powinnas stanowczo powiedziec Pani, że sobie tego nie życzysz. Ja też nie chciałabym, żeby pani targała moje dziecko poza przedszkole, gdy załatwia swoje prywatne sprawy.

                                  Dlatego wlasnie moje “czepianie” sie, to nie sprawa tylko nauki, ale chodzi o ogol wszystkiego, i sprawy, ktore mi soe pokolei nasuwaja, i powoduja, ze mnie w srodku trzesie.

                                  • Podpisuje się pod wypowiedzią Gabrysi
                                    Osobiście cieszyłabym się, że młoda ruszyła z rozwojem do przodu..(a nazywając rzeczy po imieniu np mowa była opóżniona) podobnie dla mnie z pieluchami i smoczkiem – to nie jest za szybko – oczywiście kazde dziecko ma swoje tempo ale skoro Młoda zadowolona i rozwój idzie do przodu to tylko się cieszyć z tego faktu i raczej zadna krzywda się dziecku nie dzieje… przynajmniej moim zdaniem
                                    Kapcie—- to tylko kapcie i cieszyłabym się z kreatywności, spacer, no cóz ze wzgledu na starszą córkę pewnie bym się zdenerwowała tylko się zastanawiam skąd taka reakcja Twojej starszej córki – generalnie jak w przedszkolu czuje się bezpiecznie to skąd te obawy… może przenosisz na nie jakieś swoje lęki?
                                    Rozumiem, że czujesz się zdegradowana z roli rodzica…i to ambicjonalnie boli
                                    Rozumiem, że chciałaś aby Twoje córka nie mówiła, nosiła pieluchy i uzywałą smoczka jak najdłużej – i w pewnym momencie sama zdecydowała o ich odstawieniu i o tym, że zacznie mówić? Tak ja to rozumiem…
                                    Ja czesto piszę opinie o przyjecie dziecka do przedszkola, po to by własnie ruszyło z rozwojem i mowy i samodzielności…

                                    Taka jest moja opinia… troche brutalna

                                    • Zamieszczone przez agat79
                                      Tutaj wyglada to troszke inaczej. Tutaj nawet 4-latek moze przyjsc w pieluszce, jesli rodzic nie odpieluszyl. Moja corka zaczela chodzic do przedszkola majac niecale 2,5 roku. Tu przedszkole zaczyna sie od 1 roku zycia i grupy sa mieszane. Jak juz wczesniej pisalam, jestem pani wdzieczna, jednak uwazam, ze wszystko robi za szybko, i boje sie, zeby nie odbilo sie to na moim dziecku. Kazdy ma prawo do swoich odczuc. Ja opisalam po kolei co mnie dziwilo, jesli chodzi o szybki postep, jak dla mnie bardzo szybki, za szybki biorac pod uwage nowa sytuacje dziecka w przdszkolu:

                                      Agat, sama piszesz, że dziecko chętnie chodzi do przedszkola, więc wymagania chyba nie są za duże.
                                      Zresztą według mnie standartowe, podręcznikwe.
                                      Dla mnie napewno to nie argumenty przeciw paniom.

                                      Natomiast co do wyjścia…
                                      U nas takie wyjścia nie powinny mieć miejsca. Panie są odpowiedzialne za wszystkie dzieci, nie mogą tak po prostu wyjść na zakupy w godzinach pracy, a tym bardziej zabrać dziecko.

                                      Nie wiem jak w niemczech, sprawdź regulamin.

                                      A jeszcze kapcie… Ja bym podoarowała, to przecież tylko ciapy. W razie czego można wyprać.

                                      • Dodam, że magia przedszkola tkwi w spontanicznosci
                                        W tym, że dziecko w rozoju idzie jak burza
                                        Rzeczy, które sprawiały trudność nagle spontanicznie, poprzez obserwację rówiesników i pomoc Pań stają się proste

                                        Także to nie tylko wina Pani, że Twoje dziecko się rozwija…. to też specyfika przedszkola i tylko się z tego cieszyć

                                        Kolejna rzecz to taki naturalny odruch, że jak jakieś dziecko jest słabsze na tle grupy to się mu pomaga w rozwoju…

                                        To tak analogicznie – mój młody nie mówi SZ, to tak jakbym ja podeszła do pani powiedziała, że nie zyczę sobie aby robiła cokolwiek w tym względzie…. oczywiście jakby go zaczęła katowac tym SZ i młody nie chciałby chodzić do przedszkola moje pretensje były by zasadne, no ale w przypadku jak panie robią to dyskretnie to mi wypada się tylko cieszyć…

                                        • Zamieszczone przez agat79
                                          Wlasnie, ze pani bardzo mi sie podobala, bo lubie takie babki “z jajami”. Problem chyba polega na tym, ze obydwie jestesmy z podobnej gliny, nie lubimy, jak ktos nam “wchodzi w parade”. Z tym, ze tu nie chodzi o rzecz, tylko o dziecko, ktore ktos zaczyna ksztaltowac w tempie niekoniecznie mi odpowiadajacym.

                                          I ja zaliczę się do grona dla której Twoje problemy są absurdalne.
                                          Dziecko znalazło się w grupie, uczy się od innych (i pani ma na to wpływ i inne dzieci) rozwija się w prawidłowym tempie 2-3 latka a mama… No właśnie odbieram, że mama wydaje się być nie gotowa na dorastanie dziecka i ma najwyraźniej żal, że ważne dla mamy etapy dziecko pokonuje poza nią (coś w styl jak dziecko swe pierwsze kroczki zrobi przy opiekunce a mamę ściska z żalu, ze tego nie widziała)
                                          Pomysł z kapciami bardzo mi się spodobał – na pewno wykorzystam na butach swojego syna
                                          W podanych sprawach nie szła bym na rozmowę z nauczycielką, no chyba że po to by podziękować, ewentualnie wywiedzieć się jak jej się udało dokonac tak wielu pozytywnych zmian

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Moj problemik z przedszkolanka- rozmowa juz we wtorek!!

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general