“macierzyństwo” – ok ale….

Czy macierzyństwo dla Was to coś najwazniejszego, czy Wasze dziecko jest jedynym i najwazniejszym Waszym celem?
Kocham Gosie, jestem z nią non stop (nie mam pracy)…ale…no wlasnie jest ale…czuje ze siedząc z nią w domu „gasne”, „wypalam się”, „gnusnieje” (nie wiem jak to jeszcze mogę nazwac)…nie potrafie (a może nie chce?) się Gosi calkowiecie poswiecić, nie odczuwam takiej potrzeby, czuję ze do pełnego spełnienia się potrzeba mi o wiele wiecej…skończyłam studia i mam poczucie ze siedząc w domu się marnuje, ze nie inwestuje w siebie. Czy ja jestem złą matką że nie chce poświęcać całego swojego zycie dziecku?ze chcę robić wiele innych rzeczy ale na razie nie mam możliwości.
Dodatkowo teraz jest taki okres w naszym zyciu ze mąż pracuje od 12 do 16 godzin na dobe (w nocy pracuje, w dzien troche odsypia i znowu do pracy)…ja czuje ze wariuje, coraz wiecej we mnie różnych dziwnych mysli…Dziewczyny ja nie robię nic tylko ciągle opiekuje się Gosia…i wcale nie chodzi mi o to ze nie wychodze z domu, ze brakuje mi kawki z przyjaciółką, czy wyjścia na zakupy…to nie chodzi o to….moim największym marzeniem jest widziec wiecej niż tylko twarz meza, Gosi, pani sklepowej czy listonosza….JA CHCE DO LUDZI!!! Zla ze mnie matka? Czy to zle ze sa dla mnie tez inne priorytety? Czy to dziwne ze macierzyństwo nie jest jedynym moim celem?
czasem siedząc wieczorem sama (maz w pracy) teskno mi za “starym” zyciem…za tym szaleństwem, życiem z dnia na dzień, beztroskoscią, mysleniem tylko o sobie….kocham Gosienke bardzo ale chce by takze cos innego bylo dla mnie bardzo ważne… A narazie nie mam takiej rzeczy….dziwnie sie czuje z takimi myslami, czuje sie wyrodna matką…

58 odpowiedzi na pytanie: “macierzyństwo” – ok ale….

  1. Re: “macierzyństwo” – ok ale….

    Twoje odczucia nie są dziwne czy odosobnione. Ja także siedzę w domu i to dopiero od czerwca. Z każdym dniem jednak mam poczucie uciekającego czasu. Obiecuję sobie, że znajdę siły i chęci na to, by zacząć się uczyć. Byłam świetna z angielskiego, teraz nie jestem w stanie ust otworzyć. Mam prawie 3 lata stażu pracy w zawodzie, ale czuję jak niewiele jeszcze potrafię… Chciałabym się uczyć, ale… no właśnie… gnuśnieje… Wiem, że to moja wina.
    Inna sprawa to potrzeba spotykania ludzi. Mój mąż sobie nie uświadamia, jak się cieszę gdy on wraca do domu i mogę z nim porozmawiać, zamiast tylko “trajkotać” do Michała. Całe szczęście, że chociaż zachodzi moja mama… Popatrzy na Misia, weźmie na spacer… Mam chwilę na zakupy, sprzątanie… Inaczej wogóle bym się zaganiała na śmierć. U mnie nawet zakupy z synkiem nie wchodzą w grę. Przecież nie wniosę siatek, wózka i dziecka jednocześnie na 4 piętro…

    Z jednej strony potrzebuję świadomości, że nie marnuję czasu. Przecież czas spędzony z dzieckiem to czas zyskany, a nie zmarnowany! Z drugiej strony… coś robić. Czuję wewnętrzną presję by zacząć się rozwijać, ale jednocześnie chciałabym by wszyscy zostawili mnie w spokoju i niczego ode mnie nie wymagali… Mam uczucie, że wymaganiom nie sprostam…
    Nie wiem co jest… Jesienna depresja?, zakręt życiowy?, wybory?

    • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

      przede wszystkim przyjmij do wiadomości, że takie lekkie stany nazwałabym nawet “depresyjne” i zwątpienia ma chyba prawie każda zmęczona mama. poświęcając całą uwagę dziecku i spędzając z nim cały dzień masz prawo zapragnąc kontaktów z ludźmi, masz prawo być zmęczona i czuć się wypalona.
      radzę częściej wychodzić, spotykać się ze znajomymi. i może poszukasz pracy, skoro tak bardzo pragniesz do ludzi:-)
      i nie czuj się więcej wyrodną matką, tylko dlatego, ze chcesz zaspokoić swoje potrzeby, nie krzywdząc przy tym dziecka.

      Beata&Patryk(03.03.03)

      • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

        Przydałaby Ci się praca
        Może masz kogoś kto mógłby się zająć Gosią przez jakiś czas, a Ty mogłabys znaleźc pracę chociaż na pół etatu. Oderwałabyś się trochę…4 godzinki to zawsze coś…
        Nie uważam byś była złą matką…to normalne, że czujesz potrzebę wyjścia do ludzi.
        Nie zapomnij o tym, że prócz roli matki i żony jesteś też kobietą…masz swoje potrzeby.
        Ja co prawda nie mam jeszcze takiej chęci “wyjścia do ludzi” na razie jestem na etapie pokonywania kompleksów… A jak się z nimi uporam to też będę chciała dokonać czegoś w życiu a nie wiecznie siedzieć z Maćkiem w domku. Mąż pracuje od 7 do 19, cały dzień spędzamy w dwójkę, Ja i Maciuś…moja mama sporo mi pomaga dlatego jeszcze jest oki… Na razie dobrze czuje się w domu…Ale jestem pewna że nadejdzie taki dzień, że będę chciała wyjść. Kocham mojego synka i lubię z nim być… Ale takie oderwanie się od tych codziennych rodzicielskich obowiązków tez jest potrzebne.

        Beata i

        • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

          Alu, ja to nazywam “skapceniem” i bronię się przed nim rękami i nogami odkąd skończyłam studia. Cały czas staram się dużo czytać, rozwijać zainteresowania, spotykać z ludźmi, nawet jak mi się nie chce. To pomaga. Wyrodna matka porzuca swoje dzieci, katuje je albo jeszcze robi coś innego, co mi wogóle nie mieści się w głowie. Każdy z nas jest egoistą. To zdrowe, jeżeli jest równoważne z dawaniem siebie.
          Co prawda są kobiety, dla których posiadanie męża i dzieci + domku z ogródkiem jest jedynym celem w życiu i są z tego powodu szczęśliwe. Bywa jednak szczęście i cel w zyciu bywa odmienny od przyjętego ogólnie stereotypu. Nie przejmuj się tak bardzo. To raczej normalne, że chcesz aby Twoje życie miało jeszcze inny wymiar niż tylko rodzinny. A może jakieś studia podyplomowe załatwiły by sprawę? Albo rozpoczęcie drugiego kierunku?
          Pozdrawiam bardzo serdecznie, ciągle walcząca ze “skapceniem” Ania

          Ania i Szymek (21.07)

          • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

            Ja odżyłam jak po 7 miesiącach wróciłam do pracy. Co prawda mam teraz mniej czasu na zajmowanie się domem i czas przebywania z dzieckiem również jest ograniczony. Jednak kontakt z lidźmi jest czymś co rozwija skrzydła, nie jestem już tak przytłoczona ciągłym siedzeniem w domu. Myślę że jeśli tylko wyrwiesz się z domku jak ja poczujesz się lepiej. Nie znaczy to jednak że będziesz wtedy gorszą mamą. Jeśli wiesz że dziecko jest pod dobrą opieką to nie masz wyrzutów sumienia.

            • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

              chyba wiem, co czujesz…
              przerabiam to raz na jakiś czas ze sobą. pracuję, dod omu wracam ok 15.30 i potem jest tylko Julka. mąż też pracuje zwykle do wieczora, więc jesteśmy praktycznie cały dzien tylko we dwie.
              mój sposób na takie klimaty – zapraszam jakąś koleżnkę z “dawnych” lat, idziemy do piaskownicy czy gdzieś, Julka się bawi, a my gadamy i gadamy….
              też chciałabym wżyciu coś zrobić dla siebie, mieć taki “swój kawałek” bez dziecka, męża, gotowania, sprzątania itp. ale kiepsko mi wychodzi
              a nie możesz umówić się w kawiarni? restauracji? ze soimi przyjaciółkami? z dzieckiem tez można….. ja jestem na to troszkę za leniwa, przyznaje się
              właśnie w ramach takiej terapii dla mnie chcę zrobić cos, o czym marze od paru lat- kupić sobie psa. i to będzie taka moja odskocznia od samych problemów domowo – dziecięcych.

              • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

                Myslę, że żeby być szczęśliwą osobą, nie wystarczy być szczęśliwą matką. Trzeba być szczęśliwą kobietą (żoną, partnerką). Niektórym to tez nie wystarczy i muszą być również spełnione zawodowo. Ja do takich osób należę i chyba Ty też. Kocham moje dzieci ponad wszystko, ale nie wyobrażam sobie stałego siedzenia z nimi w domu, czy generalnie zajmowanie sie tylko sprawami domowymi (nie po to podonie jak Ty kończyłam studia). Sa kobiety które sa szczsliwe z takiej roli w zyciu, ja nie. Ciesze sie że mam pracę, że miałam możliwośc do niej wrócic po urodzeniu dzieci. Mimo, że po powrocie do domu o 17 nie wiem w co mam ręce włożyć, czuję pewną równowagę między zajmowaniem sie domem (dziećmi), a inwestycją w samą siebie. I chyba jestem prawdziwą Wagą, bo nie potrafiłabym zrezygnowac ani z jednego ani z drugiego. Dlatego rozumiem ciebie i Twoje rozdarcie.
                Macierzyństwo to piękna sprawa, ale tez i trudna, odpowiedzialna, pełna wyrzeczeń i poświęceń. Ale to chyba jest najpiękniejsze, że dajemy z siebie tyle innym, choc nie jest to łatwe…
                ps. Mój mąz pracuje podobnie jak Twój :)). Ciągle go nie ma w domu
                pozdrawiam
                Monika, Julka 6 lat i Antos 25.11.2003

                • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

                  wcale sie tobie nie dziwie, skoro wiekszosc swojego zycia poswiecilas ksztalceniu siebie (skonczone studia) to przeciez nie po to, zeby po 9 miesiacach ciazy zostac w domu z dzieckiem !!! bardzi wazny jest ten pierwszy etap w zyciu dziecka, ze ma mame w domu, poczucie bezpieczenstwa itp. ty to realizujesz, ale czy tak ma trwac w nieskonczonosc??? wcale nie ! w ktoryms momencie to twoje malenstwo tez juz mniej bedzie ciebie potrzebowac i co wtedy? co zrobisz ze soba, jak bedziesz coraz bardziej “skapciala?”
                  mysle, ze warto, abys faktycznie pomyslala nad jakims zajeciem tylko dla siebie. praca bylaby super wyjsciem (taaa, tylko ze praca na obecnym rynku)… nie wiem jak wyglada wasza sytuacja, kto zajalby sie dzieckiem itp. ale wydaje mi sie ze wiele rzeczy mozna juz na pewnym etapie polaczyc, a do tego czasu moze cos mniejszego? postaraj sie rozwinac zainteresowania.. moze chocby jakis kurs jezykowy, albo kurs tanca??? no cos tylko dla ciebie! moze jakis sport??? a moze mozesz po tych studiach jakis korepetycji z czegos udzielac? no sama musisz zdecydowac… ale mysle, ze przy odrobinie samozaparcia wiele mozna osiagnac, a dziecko wcale nie musi stac na drodze :=)
                  pozdrowionka

                  • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

                    zalecam wyrwanie się na 15 minut do solarium, kupno nowej pomadki – mnie ostatnio POMOGŁO:)

                    poza tym nie jesteś jedyna Mamą “gnuśniejącą”…
                    Boje się “obudzić” po 30-tce z niczym – teoretycznie z niczym, bo przecież mam dziecko!
                    Potem sobie tak mysle o proirytetach własnie i dochodze do wniosku, że warto, bo te inne “ważne sprawy” są złudne, a tak naprawde liczy się tylko Filipek – z nim nic 2 razy się nie zdarzy = jak w wierszy, w piosence…
                    i czasem kiedy czytam o poronieniach o ludzkich nieszczesciach to jeszcze tysiąckroć bardziej czuje, że warto…
                    Ja staram się wychodzić do ludzi z Filipem, nie zamykać się w domu z nim… chodzimy do sklepów itp – spotykam się z ludźmi – najczesciej temat do rozmów mamy jeden – DZIECKO, ale nie siedze w domu – to bardzo pomaga…
                    nie szkodzi, że w Galerii Łodzkiej musze go ganiać zamiast chodzić po sklepach, ze najwiecej czasu spedzamy pod MC Donalds, bo mały wrzeszczy, że chce frytki – on już wie, że tam są… NIC TO WSZYSTKO NIE SZKODZI..
                    od niedawna znam te sposoby i je ćwiczę:)
                    kiedyś jak zaczynał płakać w miejscu publ, to wpadałam w panike (nie wiem czemu) i nie wychodziłam z nim, a teraz olewam, ze sie drze, że ucieka:)

                    Wczesniej słabiej sobie z tym radziłam – teraz po prostu nas ubieram i idziemy wedrowac – czesto lądujemy w kościele I TEŻ jest fajnie:)
                    Nie siedź w domu, wychodź z niego…
                    a praca – NIE ZAJĄC – zdązysz sie napracować…

                    zeby robić coś dla siebie to spróbuj sie sama poduczyć jezyka – z netu, z ksiązek, które masz na pewno:)
                    ja sie ucze, co mi daje przekonanie, ze coś zyskuje, nie marnuje czasu, nie stoje w miejscu:)

                    nikt nie mówił, że bedzie łatwo:)

                    ps. polecam tez jazde tramwajem lub autobusem czasami tak sobie robimy – Filip jest wtedy bardzo grzeczny, siedzi na kolanach i sie cieszy:)

                    po takich arakcjach pada wieczorem sam i spi do rana!!!
                    aha, ostatnio złapały nas kanary, a że wyjątkowo był otwarty kiosk na naszym przystanku,to wyjatkowo mielismy bilety fajnie było:)

                    ps2. takich wojaży zadna zabawka nie przebije:)

                    Bruni i Filipek- 17 m+starania

                    • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

                      Mirabelko…dokładnie wiem co czujesz. Dla pocieszenia powiem ci, ze nie jesteś osamotniona. ja też tylko i wyłącznie zajmuję się Niną, nigdzie bez niej nie wychodzę, wstaję do niej wciąż każdej nocy. Skończyłam licencjat w zeszłym roku i miałam po urodzeniu dziecka kontynuować studia magisterskie… Nie udało się…choć jeszcze nic straconego, pocieszam się,że jeszcze wrócę na studia :-)).
                      I podobnie jak Ty nie wyobrażam sobie,że moje życie ograniczy sie tylko do zajmowania się dzieckiem. Chce się uczyć, pracować, rozwijać, a teraz…też czuję się “wypalona”, czasem mam wrażenie, że ” nie ma już mnie dla siebie”…wiesz o co chodzi..,że jestem TYLKO dla dziecka, ze gdyby nie dziecko to mogłabym już nie istnieć,że składam się tylko z rąk do noszenia i przewijania i piersi. Zazdroszczę mojemu mężowi pracy, szkoły, kontaktów z ludzmi….Ja czasem ma dość całodziennego ” tiutiania” do Niny..
                      Owszem wychodze z nią do koleżanek, ale ludzie też pracują, nie zawsze mają czas, a ja nie lubię się komuś “zwalać na głowę”.
                      Na razie jest tak jak jest, ale obiecałam sobie, postanowiłam,że będę jeszcze coś w życiu robić ( chcemy założyć z mężem firmę :-))
                      I Ty też uwierz, że jak Gosa trochę podrośnie, to zaczniesz się realizować i nie myśl, ze jesteś złą matką…bo w takim razie wiekszość tu na forum ” złych matek”, nie mówiąć już o ” złych ojcach”. To normalne,że chcesz też żyć właśnym życiem i życzę Tobie, innym mamom i sobie,żeby te nasze marzenia się spełniły, a to przecież zależy od nas :-))))

                      :))

                      Niki i Nineczka 21.01.2004.

                      • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

                        Ala, mam ten sam (miałam)problem. Rok temu skonczylam studia, dla mnie macierzynstwo to nie jedyny celk w życiu. Dlatego teraz szukam pracy bo chce być wśród ludzi. Nie uciekam od córki – zostanie z babcią – ale lepiej żeby miała szczęśliwą mamę pracującą niż zkapcaniała naprzekająca w domu przy sobie 🙂
                        Głowa do góry, może znajdz sobie jakąś pracę choć na kilka godzina dziennie?

                        Ola i Asia (rok i 9 mies)

                        • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

                          rozumiem cie doskonale. ostatnio moja kolezanka (samotna, bezdzietna) stwierdziła ze dla niej jestem siłaczką bo pracuje i wychowuje dziecko….. A ja wiem ze to matki nie pracujące to prawdziwe siłaczki. ja wiem ze bym zwariowała na wychowawczym. Jak siedziałam w domu to cały czas przy kompie. nic mie sie nei chciało robic. byłam zła i rozdrażniona. ostatnio Bartek był chory i jeden dzien zostałam z nim w domu. zamiast odwieżc go do babci ok 12 to siedziłąm z nim dalej……… i tak o 15 to myslałam ze padne ze zmeczenia. (normalnie wtedy jestem juz w pracy), brakowało mi chwili dla siebie. Fakt ze teraz takie chwile to jazda samochodem albo praca. ale to męczy o wiele mniej niz opieka nad malcem. oczywiscie teraz sobie siedze przy kompie i nic nie robie. ale czesc mojej uwagi poswiecona jest na malucha który łazi sobie po pokoju. przed chwilą rozwalił kompakty, teraz lize telewizor. co chwila leci sobie do kuchini. i w ten sposób ja nic nie moge zrobic w spokoju, cału czas musze myslec o dziecku. kocham go baaardzo ale jestem tylko człowiekiem. i Jesli miałabym tak spedzic 16 godz dziennie to jak słowo honoru odwiezli by mnie do domu wriatów.
                          Mam prace przy której i tak duzo czasu spędzm z dzieckiem. i tak jest super. Nie mam wrazenia ze go zaniedbuje a z drugiej strony moge w pracy “odpocząc” sobie od macieżynstwa.

                          Ania, Grześ i Bartuś 13.12.2003

                          • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

                            Alu, napisałam identycznego posta jakieś 2 mieś. temu…
                            Obecnie pogodziłam się z tym, że jestem w domu, staram się wyszukiwać same pozytywy tej sytuacji.
                            Jak chcesz poszukaj sobie mojego posta, tytuł o ile pamiętam był “niepracujące mamy na wychowawczym”, dużo dziewczyn odpisało, to też pomogło mi uporać się z wątpliwosciami…pozdrawiam!

                            Ada 16m.

                            • ale tak nie bedzie wiecznie

                              Wydaje mi się, ze nie nikt nie powinien Cie oceniac..czy jestes taką czy inna matką.Kazda z nas jest inna..jedna sie spełnia w tym, ze siedzi w domu z dzieckiem i nie pracuje, inna matka nie.Wprawdzie dziecko zmienia nasze zycie bardzo i juz nic nie bedzie tak jak kiedys.Ale sama przyznasz, ze ta istotka takze wniosła wiele w Twoje życie.teraz masz głownie obowiązki..z tego co piszesz. Takie małe dziecko wymaga całkowitej uwagi, ale przeceiz to nie bedzie trwało wiecznie.Jak Małgosia troche podrosnie…to nic nie szkodzi chyba na przeszkodzie, zebys posłała ją do przedszkola i znalazła sobie jakąs pracę.Albo cos, jakies zajecie z ktorego bedziesz zadowolona.Zycze Ci tego..zobaczysz.. Nawet nie wiesz, jak to szybko zleci.. A potem moze nawet zatęsknisz za tym co bezpowrotnie minęło.

                              Pozdrowienia

                              • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

                                wyjelas mi to z ust – SKAPCENIE…jestem 25 letnia skapcala mama….

                                • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

                                  “Czuję wewnętrzną presję by zacząć się rozwijać, ale jednocześnie chciałabym by wszyscy zostawili mnie w spokoju i niczego ode mnie nie wymagali… Mam uczucie, że wymaganiom nie sprostam… ” to Twoje slowa….czuje dokladnie to samo. poprostu dajcie mi spokoj i odwalcie sie odemnie:))

                                  • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

                                    w splarium dostaje klaustrofobi a zamiast pomadki kupie sobie lakier do paznokci bo na tym punkcie mam swira:)

                                    a tak na powaznie….czy Ty wiesz ze ja mam juz 25 lat i jeszcze nie pracowalam (procz prac dorywczych typu opieka nad dzieckiem)…studiowalam sobie dziennie, rodzice dawali pieniazki i bylo mi jak w niebie…w dzien pochodzilam na wyklady, wieczorkiem na piwko, od czasu do czasu rajd p0o sklepach…zyc nie umierac….Gosia pojdzie do przedszkola za jakies 3 lata…ja bede miec 28 lat i zero doswaidczenia zawodowego!!!! to mnie przeraza najbardziej:(

                                    nie siedze w domu, wychodze naprawde, chodze do kina, czytam mnostwo ksiazek (merlin powiniem mi chyba dac cos w rodzaju “zlotej karty”:))… Ale ja chce to robic SAMA a nie z Goska u boku!! ot to moj problem chyba… Ale sama juz nie wiem.

                                    poronienia, ludzkie nieszczescia….masz racje…tak naprawde to tylko jedno jest najwazniejsze…

                                    • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

                                      poszukam wieczorkiem, poczytam…teraz oczywiscie nie mam czasu….raczkuje mi pod nogami i nie da spokoju:)

                                      • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

                                        Twoje slowa “matki nie pracujące to prawdziwe siłaczki” powinno sie powiesic gdzies w widocznym miejscu!!!

                                        powoli staje sie wlasnie taka jaka bylas kiedys…. Non stop przy kompie, nic mi sie nie chce robic, zla, rozdrazniona, ciagle pretensje…odpoczynek od macierzynstwa ( i to nie jednoraxzowy) bardzo by mi sie przydal…

                                        pozdrawiam

                                        • Re: “macierzyństwo” – ok ale….

                                          NIE JESTEŚ WYRODNĄ MATKĄ!!!
                                          To normalne ze można mieć dosyć takiej sytuacji – w końcu jesteśmy istotami społecznymi i potrzebujemy kontaktu z ludźmi.
                                          Bycie wspaniałą matką i spełnienie się zawodowo – te dwie rzeczy absolutnie się nie wykluczają! Nie trzeba poświęcać dziecku 24 h/dobe żeby okazać mu jak bardzo sie je kocha i otoczyć wspaniałą opieką.
                                          Ja mam odwrotny problem – mam wyrzuty sumienia że jestem wyrodną matką bo w dwa tygodnie po porodzie poszłam do pracy i zostawiłam Małą z jej ojcem na 4 godziny dziennie… niestety nie mam innego wyjścia – mąż nie ma stałej pracy a ja prowadzę działalność gosp. – nie pracuję = nie zarabiam = nie mamy na życie… taka smutna nasza rzeczywistość 🙁
                                          Pozuję na “twardzielkę” i “pracocholiczkę” ale naprawdę jest mi ciężko siedzieć w tej chwili w pracy zamiast z Małą przy cycku 🙁

                                          Agata + Ania 7.09.2004

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: “macierzyństwo” – ok ale….

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general