jak sobie radzicie ze zmęczeniem

głównie chodzi mi o osoby, które mieszkają z daleka od rodziny – nie mają do pomocy babć, cioć itp.

jak w tytule – jak sobie poradzić ze zmęczeniem? jesteśmy z P. sami, trójka dzieci, jak on w pracy, to ja z dzieciakami, potem on przejmuje chłopaków, ja z młodą spacer.. widzimy się w przelocie, albo czasem na wspólnym spacerze, potem szykowanie dzieci, on zasypia bo rano musi do pracy.. itp itd itd

193 odpowiedzi na pytanie: jak sobie radzicie ze zmęczeniem

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

co, prawda mam tylko jedno dziecko. Kiedy była mała i głównie opiekę ja sprawowałam nad nią, a potrafiła dać w kość w ciągu dnia i w nocy. Przyszedł moment mega zmęczenia, że ledwo na nogach stałam, nie mogłam zająć się dzieckiem- mąż w pracy. Wówczas powiedziałam dość, ja też mam prawo do wyspania się i zrestartowania.
O, tyle miałam dobrze że moja mama mogła mi pomóc w tym momencie. Przyszła zająć się małą, a ja poszłam spać. Spałam ciągiem 12 h ! Umówiłam się z mężem , że 1 noc w tygodniu musi być moja i nie ma bata.
Mąż często zostawał z dzieckiem jak zasypiała, a ja mogłam sobie wyjść chociaż do koleżanki na ploty i nie musiałam się martwić o opiekę.
Piszesz, że nie masz pomocy ze strony rodziny ze względu na odległość, a to jest bardzo duża pomoc.
Nie wiem jak można sobie poradzić ze zmęczeniem nie mając u boku kogoś do pomocy od czasu do czasu.

aneta Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez GEVALIA2006:co, prawda mam tylko jedno dziecko. Kiedy była mała i głównie opiekę ja sprawowałam nad córką , a potrafiła dać w kość w ciągu dnia i w nocy. Przyszedł moment mega zmęczenia, że ledwo na nogach stałam, nie mogłam zająć się dzieckiem- mąż w pracy. Wówczas powiedziałam dość, ja też mam prawo do wyspania się i zrestartowania się.
O, tyle miałam dobrze że moja mama mogła mi pomóc w tym momencie. Przyszła zająć się małą, a ja poszłam spać. Spałam ciągiem 12 h ! Umówiłam się z mężem , że 1 noc w tygodniu musi być moja i nie ma bata.
Mąż często zostawał z dzieckiem jak zasypiała, a ja mogłam sobie wyjść chociaż do koleżanki na ploty i nie musiałam się martwić o opiekę.
Piszesz, że nie masz pomocy ze strony rodziny ze względu na odległość, a to jest bardzo duża pomoc.
Nie wiem jak można sobie poradzić ze zmęczeniem nie mając u boku kogoś do pomocy od czasu do czasu.

no właśnie, jest ciężko bo jesteśmy sami

non stop na “czujce”

trochę odpoczęliśmy jak chłopcy byli u dziadków na wakacjach, ale to był tydzień, tylko.. i nie powtórzy się pewnie do następnych wakacji..

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Aneta.:no właśnie, jest ciężko bo jesteśmy sami

non stop na “czujce”

trochę odpoczęliśmy jak chłopcy byli u dziadków na wakacjach, ale to był tydzień, tylko.. i nie powtórzy się pewnie do następnych wakacji..

Ja Ciebie rozumiem, chroniczne zmęczenie i brak wytchnienia bardzo źle się odbija na całej rodzinie, nie tylko na Tobie. Ja chodziłam wiecznie wkurzona i zła na wszystko i wszystkich. Myślałam, że zwariuję z przemęczenia !

Aneta nie wiem jak Ci doradzić, ogromną pomocą jest instytucja w postaci babć , które chociaż od czasu do czasu zajęły by się dziećmi

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

a, bardzo daleko mieszka Twoja rodzina ?

aneta Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez GEVALIA2006:a, bardzo daleko mieszka Twoja rodzina ?

hmm, no wiesz.. zależy jak na to spojrzeć 😉

moi rodzice 120km, P. jakieś 180km..

ale ja tak się zastanawiam jak rozładować takie codzienne zmęczenie.. to właśnie o czym piszesz – permanentny wnerw.. dzisiaj to już przeszłam samą siebie, warczałam na nich wszystkich cały dzień.. a w sumie co oni winni

gosik Dodane ponad rok temu,

no ja piję dużo kawy :Hyhy:
jestem sama, mąż za granicą, przyjeżdża średnio co 3 tygodnie
na rodziców odkąd pamiętam liczyć nie mogę
teściów mam 1200km stąd 😀

jest ciekawie przyznam szczerze
zmęczenie doskwiera mi po 2 tygodniach ,,niebycia” męża
czyli dziś właśnie
i to widać niestety …..

jakoś muszę się przeorganizować :Hmmm…:
najbardziej doskwiera mi TOTALNY brak czasu dla siebie…
dziś siadłam na dupie dopiero o 23.30

aneta Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez gosik:no ja piję dużo kawy :Hyhy:
jestem sama, mąż za granicą, przyjeżdża średnio co 3 tygodnie
na rodziców odkąd pamiętam liczyć nie mogę
teściów mam 1200km stąd 😀

jest ciekawie przyznam szczerze
zmęczenie doskwiera mi po 2 tygodniach ,,niebycia” męża
czyli dziś właśnie
i to widać niestety …..

jakoś muszę się przeorganizować :Hmmm…:
najbardziej doskwiera mi TOTALNY brak czasu dla siebie…
dziś siadłam na dupie dopiero o 23.30

no dokładnie

chociaż widzę, że nie mam najgorzej.. ja dziś wyskoczyłam na kawę i wypiłam ją dosyć szybko przy fontannie.. ale mogłam jednak na tą kawę sama pójść.. Ty pewnie nie masz takiej możliwości?

no jest ciekawie, tak………

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez gosik:no ja piję dużo kawy :Hyhy:
jestem sama, mąż za granicą, przyjeżdża średnio co 3 tygodnie
na rodziców odkąd pamiętam liczyć nie mogę
teściów mam 1200km stąd 😀

jest ciekawie przyznam szczerze
zmęczenie doskwiera mi po 2 tygodniach ,,niebycia” męża
czyli dziś właśnie
i to widać niestety …..

jakoś muszę się przeorganizować :Hmmm…:
najbardziej doskwiera mi TOTALNY brak czasu dla siebie…
dziś siadłam na dupie dopiero o 23.30

My też od zawsze sami. Najpierw z 1 dzieciem potem z 2.

Grunt to wymiana obowiązków! czasem wybywałam na kilka dni sama. Taki reset.

Potem miałam opiekunkę do pomocy…ale krótko dość.

Przywykłam w sumie:Niepewny: Przy maluchu to ciężko może być….oj, pamiętam.

Teraz jak są starsi-luzik:) dajemy radę! ja jeszcze miałam psa na głowie plus ostatnie piętro plus cięzkiiii Jeremio jako niemowlak;) to była jazda jak M. w delegacji był!

malimarta Dodane ponad rok temu,

Mam ten sam problem tyle ze jedno dziecko – 3 latek – energiczny i uparty jak osiol. I drugie w drodze juz na wylocie 😉 w ciazy mielismy przeprowadzke i remonty ktore urzadzal moj maz sam… Oj ciezko.. ale dalismy rade. W weekendy ja moge sobie dluzej pospac, czasem sie zmieniamy. I po pracy maz przejmuje obowiazki nam 3 latkiem a ja obowiazkami domowymi…

I marza nam sie wakacje, bo nie bylismy juz od hohohoh… nawet nie wiem kiedy. Mslimy pojechac gdzies w zimi, gdzie jest cieplo tak doladowac nasze bateryjki sloncem 😉

jane Dodane ponad rok temu,

Mam opiekunke, ktora moge eksploatowac ile popadnie 🙂 Nie robie tego, oczywiscie, ale przyznaje, ze dzieki niej mam czas na oddech. Choc z niecierpliwoscia czekam az najmlodsza pojdzie do przedszkola. Wtedy mam nadzieje sobie odpoczac.

A – z opiekunka jest mi wygodniej niz z mama czy tesciowa, bo w tym drugim przypadku mam ciagle wyrzuty sumienia, ze je nadmiernie eksploatuje.

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Aneta.:hmm, no wiesz.. zależy jak na to spojrzeć 😉

moi rodzice 120km, P. jakieś 180km..

ale ja tak się zastanawiam jak rozładować takie codzienne zmęczenie.. to właśnie o czym piszesz – permanentny wnerw.. dzisiaj to już przeszłam samą siebie, warczałam na nich wszystkich cały dzień.. a w sumie co oni winni

Jakbym o sobie czytala 🙁
Moze poszukaj wlasnie jakiejs dziewczyny, ktora moglaby z chlopakami zostac jakies 2 razy w tygodniu, a Ty w tym czasie idz na spacer, do kolezanki, czy na joge jakas.

beamama Dodane ponad rok temu,

Ja wylatam sama z domu co najmniej raz w tygodniu, kino wieczorem, rundki po galeriach ;), koleżanki.
Bez tego zwariowałabym już dawno 😉
I mąż o tym wie, bo nieraz sam mówi: chyba już czas, żebyś gdzieś wyszła, będziesz lepsza 😀

Do dzieci nie mam nikogo, razem byliśmy w kinie ze trzy razy odkąd są dzieci….

ana7 Dodane ponad rok temu,

Anetko – jak ja Cię rozumiem. Też nie moge liczyć na tatę i teściów.Ojciec mój za chiny nie zostanie sam z chłopcami, a teściowa chora i już od dłuższego czasu nam nie pomaga.
Ja “wykorzystuję” męża. Jak tylko wróci z pracy – ja wybywam z domu. Staram się nie za częśto, bo on też jest przemęczony. Przez jakiś czas mieliśmy pana nianię na 2 godzinki w tygodniu, ale ja się za bardzo stersowałam zostawiając z nim dzieci.
Marzy mi się weekend we dwoje i trochę czasu dla siebie.Pocieszam się, że może jak chłopcy pójdą do przedszkola będzie lepiej

goracakawa Dodane ponad rok temu,

Witam

Ja mam też taki problem ..
Jestem sama z dwójką dzieci.
Zero pomocy rodziny…to ja opiekuję się chorą Mamą a Mąż to sierotka.
Obecnie jestem na macierzyńskim i jest super ale nie wiem jak z powrotem do pracy.
Mam też problem z wakacjami – bo nie mam rodziny do której mogę wysłać dzieciaczki.
Moje zmęczenie przejawia się tym że jestem zazdrosna i złośliwa :Wstyd:w stosunku do “bardzo zmęczonych rodziców” , którzy np. przez miesiąc mają dzieciaczki u dziadków i cierpią z powodu opieki nad dziećmi albo dzieciaczki wysyłają na wieczorki do rodziców….
Co do męża to bardzo dużo pracuje od rana do wieczora i ja to akurat rozumiem, bo sama wiem co to znaczy ciężka praca i stanowisko kierownicze a to ja jestem przecież w domu to mogę się zająć dziecieczkami i domkiem i to z chęcią robię.
Szukam opiekunki ale jakoś nie widzę dobrej kandydatki – ale to trochę moja wina bo jestem dość wymagająca…
A radzę sobie wypadem na zakupy (z dziećmi), czytaniem (chociaż kilka stron) i czerwonym winem….no i litrami kawy.

gobin Dodane ponad rok temu,

ja w tygodniu jestem sama. Aneto potrzebujesz czasu by pobyc sama.
Ja po prostu czasem zamykam sie w lazience, ewentualnie idę sama na spacer.
W dzien staram sie Seba zmeczyc na maksa by wieczorem szybko padl i angazuje go do pomocy, w ladowaniu pralki czy rozładowaniu,zmywarki, pomaga mi przy obieraniu wloszczyzny etc. Wczoraj ze mną przerobil 30 kg ogorkow.
I twardo trzymam sie godzin kiedy idzie spac, potem mam ze 2 godziny na relaks

zuzel Dodane ponad rok temu,

Anetko :Przytulam:

Jak jestem zmęczona, nie ogarniam wszystkich spraw, to też denerwuję się na wszystkich i wszystko i wszystko mnie denerwuje.
Jeszcze sobie mogę na to pozwolić, że wtedy idę spać. Nic mnie wtedy nie rusza. Śpię w kuchni i nie przeszkadza mi ani lodówka, ani zmywarka, ani woda lecąca z kranu, telewizor czy komp.
Nie budzi mnie też szczekanie mojego psa nad moją głową.

Czasem godzina takiego snu mi wystarcza, żeby zregenerować siły.

Trzymaj się Anetko!

dominikak Dodane ponad rok temu,

ja jestem sama z 4 dzieci,wiec też rozumiem, jak to jest. Mąz pracuje po 10-12 godzin dziennie, wraca skonany i tyl go widzieliśmy, na rodzinę nie mamy co liczyć, bo od dia ślubu jesteśmy samodzielni i musimy dawać sobie sami radę. O wyjściu gdieś samemu można pomarzyć, wychodzimy w szóstkę,jak mąz ma wolną niedzielę raz na dwa tygodnie.
funkcjonuję dzięki kawom i jeszcze raz kawom. Co jakiś czas mam zły dzien, że czuję,że nic sie nie da zrobic, ale dzieciaki nie pozwlajaą na chwilę słabosci,nie ma czasu na siebie i odpocznek. Robimy raczej razem wszystko i tak powoli nam sie to kręci 🙂

ana7 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez gobin:I twardo trzymam sie godzin kiedy idzie spac, potem mam ze 2 godziny na relaks

się podpiszę. W ciągu roku szkolnego staramy się kłaść dzieci spać koło 20, przynajmniej wieczorkiem mam chwilkęna tv, książę lub kolacje przy świecach;)
gdyby nie te wieczory, kiepsko by było z moją psychiką

gobin Dodane ponad rok temu,

chciałam jeszcze dodać, że chylę głowę przed mamami z dziećmi 2,3,4 czy 5. Szacunek i to wielkie

mam Dodane ponad rok temu,

Generalnie jest tak:

W tygodniu chłopaki w żłobku, my w pracy ( praca przy kompie= czesty bol glowy). Odbieramy chlopakow, obiad zabawa, spacer, kapanie i spanie.. Czas dla siebie zaczyna sie po 21 albo zasypiam jeszcze w ubraniu. Gdyby nie złobek pewnie bym zwariowała bo chłopaki wzajemnie sie nakrecaja, nie mozna ich spuscic z oka..

Są dni kiedy Panowie wstaja wczesniej ja spalam 5 h ( zeszly tydzien taki byl, kladlam sie pozno spac bo jeszcze pracowalam..) wtedy glowa mi peka i zwala sie milion spraw.. Np: wkurzony klient ktory nadaje na mnie;). Wtedy po powrocie do domu MUSZE sie polozyc chociaz na pol godziny.. Ostatnio zasnenalm nawet nie wiem kiedy, M przejal chlopakow..

W weekendy nie odpoczywam bo przewaznie jestesmy sami organizujemy jakies wypady za miasto, czy spotkania ze znajomymi ( nie czesto bo nie maja dzieci..)
Czasem jedziemy do tesciow, tak wtedy odpoczywam bo dziadkowie przejmuja dzieci, wtedy czasem jedziemy do kina albo sami na kawe..

Ale.. Z tesciami widujemy sie 2 razy w miesiacu, moi rodzice pracuja i tak naprawde mimo checi obu stron, pomoc jest ograniczona. Na tyle ile moga pomagaja, moja mama wpadnie z obiadem jak sie jej uda wiecej ugotowac, czy razem wyjdziemy na spacer z chlopakami ( ostatnio 2 mies temu bylysmy).

Pomagaja mi drzemki, takie pol godzinne, wieczorna kapiel ( czas tylko dla mnie), jak mam sile to ksiazka, kieliszek wina..

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez gobin:chciałam jeszcze dodać, że chylę głowę przed mamami z dziećmi 2,3,4 czy 5. Szacunek i to wielkie

oj tak nisko się kłaniam

Dodane ponad rok temu,

Aneto,
jak ja Cię rozumiem…

Mój sposób to dzieciaki o 20-21 max spać i wtedy nie rzucam się w wir sprzątania, prasowania etc tylko książka, film, wino z mężem

Jak mam fazę wyganiam wszystkich z domu i sprzątam- i wtedy paradoksalnie odpoczywam, bo widzę efekt i nikt nie wkurza mnie, że siedzi i nie pomaga:Hyhy:

Ale najbardziej chyba czekam na pracę – będę dużo bardziej zmęczona, ale psychicznie chyba odpocznę…

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Nie mam sposobu…
Tak najczęściej to mój/nasz dzień wygląda tak:
Wstajemy rano, ja młodego odprowadzam do przedszkola, mąż młodą do szkoły.
Z placówek odbiera dzieci opiekunka.
Wracamy z pracy (w miarę razem, około 18 – czasem ja jestem pierwsza, czasem mąż), coś jemy, trochę z dziećmi (najczęściej lekcje, czasem krótki spacer, jakieś gry…). Około 21 czytanie na dobranoc i wtedy najczęściej zasypiam z dziećmi (leżąć z książką na podłodze obok ich materacy. Czasem przytule się do któregoś).
Mąż też zasypia, albo siada “zrelaksować się” do kompa (co na jedno wychodzi ;))…Budzimy się tak między 23 a 1 w nocy i wtedy mamy godzinkę-dwie na przyjemności…
A rano znowu pobudka…
Czuję się jak chomik w kręciołku 😉

Ale jest lepiej.
Dzieci coraz większe, jak już mamy zwał totalny to potrafią same się umyć, przebrać w piżamki, prostą kolację zrobią… Nawet już sobie nawzajem czytają do poduszki (tzn. Asia młodemu już czyta, a młody Asi recytuje z pamięci – skubany całe opowiadania pamięta ;))
Od września zeszłego roku raz w tygodniu chodzę sobie wieczorem na jakiś fitness – najczęściej taniec brzucha albo basen – kocham czwartki 😉
Żeby nie zwariować staram się jakoś wyegzekwować drobne przyjemności typu: przestałam jeździć do pracy samochodem, jeżdżę rowerem, a jak nie ma pogody to autobusem i czytam książki 🙂

I wszystko byłoby pięknie, ale ostatnio mąż coś o trzecim marudzi :Boje się:

aneta Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aba:Aneto,
jak ja Cię rozumiem…

Mój sposób to dzieciaki o 20-21 max spać i wtedy nie rzucam się w wir sprzątania, prasowania etc tylko książka, film, wino z mężem

Jak mam fazę wyganiam wszystkich z domu i sprzątam- i wtedy paradoksalnie odpoczywam, bo widzę efekt i nikt nie wkurza mnie, że siedzi i nie pomaga:Hyhy:

Ale najbardziej chyba czekam na pracę – będę dużo bardziej zmęczona, ale psychicznie chyba odpocznę…

o tak, ja też w taki sposób odpoczywam 🙂

dzięki dziewczyny, nie to, że jestem wredna, ale dobrze poczytać, że nie tylko ja tak mam, że to nie tylko mój problem. mam nadzieję, że rozumiecie, nie cieszy to, ale pomaga..

mi bardzo brakuje takiego czasu dla nas z P., związek nam się prawie rypnął przez tą ciągłą gonitwę i mijanki.. teraz zdaliśmy sobie z tego sprawę, ale co z tego, skoro obowiązków nie ubyło, czasu nie przybyło.. nie ma kiedy pobyć razem i o ten związek zadbać :Niepewny:

honey Dodane ponad rok temu,

Dobry temat, szkoda, że recepty brak…

Ja mam na razie jednego bardzo absorbującego 1,5 roczniaka + kropek w drodze i jak tak Was czytam, to jednak się boję jak to będzie, bo z samą J tez są dni, że mam ochotę zamknąc się w łazience… teraz wrociłam do pracy, ale rok siedziałam z małą i świetnie pamiętam jak było i wiem w sumie jak będzie…

Moi rodzice mieszkają w innej miejścowości, jak poprosze to pomogą, ale mają własne sprawy. Teściów nie mam, jets kuzynka, ale ona zajęta swoją karierą od rana do wieczora. Mój M bardzo duzo pracuje – i tu uważam jest największy problem, bo gdyby wracał codziennie o stałej porze to jeszcze bym jakoś to sobie poukładała, ale wraca późno, albo przynosi robotę do
domu 🙁 czasami ma też zajete weekendy i wtedy to już wogóle masakra…

Cały czas myślę jak to będzie i powiem Wam, że chyba będę musiała zorganizowac sobie kogoś do pomocy, jakąs opiekunkę, choć na kilka godzinek co drugi dzień…

aneta Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kurczak:Nie mam sposobu…
Tak najczęściej to mój/nasz dzień wygląda tak:
Wstajemy rano, ja młodego odprowadzam do przedszkola, mąż młodą do szkoły.
Z placówek odbiera dzieci opiekunka.
Wracamy z pracy (w miarę razem, około 18 – czasem ja jestem pierwsza, czasem mąż), coś jemy, trochę z dziećmi (najczęściej lekcje, czasem krótki spacer, jakieś gry…). Około 21 czytanie na dobranoc i wtedy najczęściej zasypiam z dziećmi (leżąć z książką na podłodze obok ich materacy. Czasem przytule się do któregoś).
Mąż też zasypia, albo siada “zrelaksować się” do kompa (co na jedno wychodzi ;))…Budzimy się tak między 23 a 1 w nocy i wtedy mamy godzinkę-dwie na przyjemności…
A rano znowu pobudka…
Czuję się jak chomik w kręciołku 😉

Ale jest lepiej.
Dzieci coraz większe, jak już mamy zwał totalny to potrafią same się umyć, przebrać w piżamki, prostą kolację zrobią… Nawet już sobie nawzajem czytają do poduszki (tzn. Asia młodemu już czyta, a młody Asi recytuje z pamięci – skubany całe opowiadania pamięta ;))
Od września zeszłego roku raz w tygodniu chodzę sobie wieczorem na jakiś fitness – najczęściej taniec brzucha albo basen – kocham czwartki 😉
Żeby nie zwariować staram się jakoś wyegzekwować drobne przyjemności typu: przestałam jeździć do pracy samochodem, jeżdżę rowerem, a jak nie ma pogody to autobusem i czytam książki 🙂

I wszystko byłoby pięknie, ale ostatnio mąż coś o trzecim marudzi :Boje się:

haha, no i powtórka z rozrywki 😀

u nas też już w sumie było fajnie, dzieci spore i pojawiło się trzecie malutkie… no wesoło jest, nie powiem 😀

ale, nawet gdybym mogła cofnąć czas i tak bym nic nie zmieniła!! pomarudzić można, ale cieszę się, że mamy też Aśkę jak wariat 🙂

Dodane ponad rok temu,

U nas to wyglada tak…
wstaje o 4.20,szykuje sie do roboty,Maje do przedszkola,Maja jest w placowce o 6 rano,ja na 6.30 do pracy,o 14.30 lece po Maje odieram ja o 15,i sprzatanie ,gotowanie,zajmowanie sie dzieckiem.czasem jak mam sile cos poczytam do szkoly.o 19.30 kapiel,Majek zasypia do 21,a ja zaraz po niej.nie mam czasu na nic i na nikogo.Mama pracuje,po pracy zajmuje sie dziadkami,tato pracuje,tesciowa jest skupiona albo na sobie,albo jest za granica u corki.maz u Niemcow,jest co 2 tyg.jak wraca to tez zmeczony.
pije 2 kawy dziennie i 2 tigery,a i tak zasypiam w autobusie jak wracam z pracy.ze zmeczeniem i stresem nie radze sobie,powoli zaczynam tracic orientacje co sie dzieje wokolo.

nusiak Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez gobin:chciałam jeszcze dodać, że chylę głowę przed mamami z dziećmi 2,3,4 czy 5. Szacunek i to wielkie
i ja
zawsze to pisałam i pisać będę
wielki szacun

gosik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aba:Aneto,
jak ja Cię rozumiem…

Mój sposób to dzieciaki o 20-21 max spać i wtedy nie rzucam się w wir sprzątania, prasowania etc tylko książka, film, wino z mężem

Jak mam fazę wyganiam wszystkich z domu i sprzątam- i wtedy paradoksalnie odpoczywam, bo widzę efekt i nikt nie wkurza mnie, że siedzi i nie pomaga:Hyhy:

Ale najbardziej chyba czekam na pracę – będę dużo bardziej zmęczona, ale psychicznie chyba odpocznę…

ooo!!!
tego mi brakuje
nie to że jakąś fanką sprzątania jestem, ale raz w tygodniu (weekend zwykle) brałam się za sprzątanie. Sobota dół, niedziela góra. JAk wpadałam w wir to fajnie się czułam. Gimnastyka taka 😉
Mąż w tym czasie brał dzieciaki na spacer …
A teraz męża brak i pałętają się między nogami co chwilę coś chcąc …..nie powiem jak mnie to drażni :Stres:

Zamieszczone przez kurczak:

I wszystko byłoby pięknie, ale ostatnio mąż coś o trzecim marudzi :Boje się:

i co, myślisz że wymarudzi ?
:Hyhy:
Zamieszczone przez Aneta.:o tak, ja też w taki sposób odpoczywam 🙂

dzięki dziewczyny, nie to, że jestem wredna, ale dobrze poczytać, że nie tylko ja tak mam, że to nie tylko mój problem. mam nadzieję, że rozumiecie, nie cieszy to, ale pomaga..

rozumiem Anetko 🙂

mi rewelacyjnie pomaga oglądanie ,,rodziny 2+8”
😀

i se myślę, Boże ja TYLKO trójkę mam 😉

Zamieszczone przez Tatanka:U nas to wyglada tak…
wstaje o 4.20,szykuje sie do roboty,Maje do przedszkola,Maja jest w placowce o 6 rano,ja na 6.30 do pracy,o 14.30 lece po Maje odieram ja o 15,i sprzatanie ,gotowanie,zajmowanie sie dzieckiem.czasem jak mam sile cos poczytam do szkoly.o 19.30 kapiel,Majek zasypia do 21,a ja zaraz po niej.nie mam czasu na nic i na nikogo.Mama pracuje,po pracy zajmuje sie dziadkami,tato pracuje,tesciowa jest skupiona albo na sobie,albo jest za granica u corki.maz u Niemcow,jest co 2 tyg.jak wraca to tez zmeczony.
pije 2 kawy dziennie i 2 tigery,a i tak zasypiam w autobusie jak wracam z pracy.ze zmeczeniem i stresem nie radze sobie,powoli zaczynam tracic orientacje co sie dzieje wokolo.

:Boje się::Boje się::Boje się:

i żeby się powtarzać …..

:Boje się:
4.20???? To o tej porze można wstać????????
Ja wstaję o 7.00
zwylke 7.20 :Wstyd:
do pracy mam na 8.00 :Fiu fiu:
wcześniej nic za Boga nie zwlecze mnie z wyra

Zamieszczone przez krecik_75:i ja
zawsze to pisałam i pisać będę
wielki szacun

a dziękuję 🙂
miło wiedzieć że ktoś to docenia 😀

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez gosik:
i co, myślisz że wymarudzi ?
:Hyhy:

Łamię się trochę 😉
Ale chyba jednak nie… Za stara już się czuję. I chyba mój kręgosłup by kolejnej ciąży nie wytrzymał – po ostatniej już miałam duże problemy… :Boje się:

honey Dodane ponad rok temu,

Dla mnie 2 to max. I ze względów, finansowych, lokalowych, z punktu widzenia samorealizacji no i żeby mieć czas dla każdego z osobna i może po kilku latach także dla siebie 😉
Dlatego chylę czoła przed mamami 3+ – to są dla mnie normalnie bohaterki…

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kurczak:Łamię się trochę 😉
Ale chyba jednak nie… Za stara już się czuję. I chyba mój kręgosłup by kolejnej ciąży nie wytrzymał – po ostatniej już miałam duże problemy… :Boje się:

Wez sie ogarnij, dwojke to jeszcze do babci podrzucisz a trojke juz trudniej 😀

honey Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:Wez sie ogarnij, dwojke to jeszcze do babci podrzucisz a trojke juz trudniej 😀

znam babcie, co to jednorazowo zgadzają się tylko jedno dziecko przygarnąć… 😉

yoko Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez honey.:znam babcie, co to jednorazowo zgadzają się tylko jedno dziecko przygarnąć… 😉
moja mama
i żeby była jasność, to może wziąć Filipa.
Frani kategorycznie nie chce…
wymawia się wszelkimi sposobami…
olewam.

yoko Dodane ponad rok temu,

ja mówię trójce dzieci na dzień dzisiejszy nie…
mogłabym ‘wytłumaczenie’ napisać podobne jak HONEY.

mam Dodane ponad rok temu,

Cały czas myślę jak to będzie i powiem Wam, że chyba będę musiała zorganizowac sobie kogoś do pomocy, jakąs opiekunkę, choć na kilka godzinek co drugi dzień…[/QUOTE]

Zamieszczone przez honey.:znam babcie, co to jednorazowo zgadzają się tylko jedno dziecko przygarnąć… 😉

Zamieszczone przez honey.:Dla mnie 2 to max. I ze względów, finansowych, lokalowych, z punktu widzenia samorealizacji no i żeby mieć czas dla każdego z osobna i może po kilku latach także dla siebie 😉
Dlatego chylę czoła przed mamami 3+ – to są dla mnie normalnie bohaterki…

Jak masz możliwosc pomocy skorzystaj z niej, czy to w domu sprzatanie i takie tam;) czy przy dzieciach.. U nas była niania od 8 mies chłopakow baaardzo mi pomogla glownie psychicznie;).

Dla nas też tj max nie mieliśmy wyboru:Hyhy: .

W chwilach kryzysu pocieszam sie ze nie 3, bo wtedy faktycznie nie wyobrazam sobie juz dwóm osobom ogarnac takie towarzystwo:D.

Co do babć nasze biora chłopakow ale ZAWSZE musi byc druga para rąk do pomocy, inaczej nie da rady.

honey Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:moja mama
i żeby była jasność, to może wziąć Filipa.
Frani kategorycznie nie chce…
wymawia się wszelkimi sposobami…
olewam.

hehehe bo odchowany juz jest i ułożony 🙂
daje się łatwiej ogarnąć
podobno juz 3 latka można ogarnąć – prawda to? póki co, czekam na ten moment z utęsknieniem…

aneta Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Doble mamá:Cały czas myślę jak to będzie i powiem Wam, że chyba będę musiała zorganizowac sobie kogoś do pomocy, jakąs opiekunkę, choć na kilka godzinek co drugi dzień…

Jak masz możliwosc pomocy skorzystaj z niej, czy to w domu sprzatanie i takie tam;) czy przy dzieciach.. U nas była niania od 8 mies chłopakow baaardzo mi pomogla glownie psychicznie;).

Dla nas też tj max nie mieliśmy wyboru:Hyhy: .

W chwilach kryzysu pocieszam sie ze nie 3, bo wtedy faktycznie nie wyobrazam sobie juz dwóm osobom ogarnac takie towarzystwo:D.

Co do babć nasze biora chłopakow ale ZAWSZE musi byc druga para rąk do pomocy, inaczej nie da rady.[/QUOTE]

nie pomagacie dziewczyny 😉

aneta Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Doble mamá:
W chwilach kryzysu pocieszam sie ze nie 3, bo wtedy faktycznie nie wyobrazam sobie juz dwóm osobom ogarnac takie towarzystwo:D.

nie pomagacie dziewczyny 😉

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:Wez sie ogarnij, dwojke to jeszcze do babci podrzucisz a trojke juz trudniej 😀

Babcia to do 3 lat wogóle nie przyjmuje :Foch: 😉

Znasz odpowiedź na pytanie: jak sobie radzicie ze zmęczeniem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mam z dzieckiem taki problem
Słaba równowaga.
Witam potrzebuje rady. Mój syn skończył 28 czerwca rok chodzi już sam ale cięzko jest mu złapać równowage często sie zawraca.Nie wiem czy powinnam sie martwić i skonsultować to z lekarzem
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
rachunki - zbieracie czy wyrzucacie?
takie na przykład za telefon, prąd, gaz, które w sumie nic nie wnoszą poza kwotą do zapłaty.. zostawiacie po zapłaceniu, czy wyrzucacie? a może coś wnoszą, tylko ja nie wtajemniczona? ;)
Czytaj dalej