Kradzież w przedszkolu

jestem zła, nie wiem co mam zrobić, a mianowicie nagminnie gina ubrania córki w przedszkolu

pierwszy raz zginął cały zestaw na przebranie w razie wpadki, powiadomiłam panie, niestety ubrania sie nie znalazły, ok machnęłam ręką
drugi raz zginęły legginsy, nie powiadomiłam
trzeci raz zaginęły spodnie, znalazły sie po dwóch dniach na kaloryferze
dzisiaj zaginęła spódniczka, została przyniesiona wczoraj, dzisiaj juz jej nie ma, panie poinformowene, powiedziały, ze na pewno ktos sie pomylił i, że odda-w co wątpię

powiedziałam sobie, że tym razem nie odpuszczę, panie maja napisac karteczke z informacja o zaginionej spódniczce, a ja napiszę karteczke ZŁODZIEJU OKRADASZ DZIECKO!

dodam, że szafeczke ma sama, ubrania zawsze kłade na półkę

Strona 2 odpowiedzi na pytanie: Kradzież w przedszkolu

  1. kiara ok, rozumiem 😉

    • Ja gorsze ubrania ( czyli juz wytarte spodnie dresowe, jakies bluzeczki w ktorych nie chodza albo sa na styk) zostawiam na zmianę w p-lu. Jak sie pobrudza przy obiedzie, czy podczas mycia łapek.
      Głownie chodza w dresach takze u nas tez nie ma podziału na rzeczy domowe i do p-la.. Wyjatek to 2 pary sztruksów i 2 koszule;).

      • Apropo metek to H&M u nas wymiękło dosc szybko sie poprzecierały i teraz kupuje głownie w C&A albo w necie Minoti. Te są niezniszczalne:). Targ mam daleko, ale nieraz słyszałam, że są lepsze ubrania trwalsze niz w sieciówkach.

        • A u mnie jest podział na ciuchy typowo domowe i wyjściowe [takie, w których można się ludziom pokazać;-)]. A te domowe to jeszcze są takie na dwór do totalnego zarżnięcia i nie aż takie tragiczne;)
          Ale jakoś nie czuję zażenowania z tego powodu nie wyrzucę spodni, na których już nie da się łatki naszyć, tak samo jak bluzki, z której nie ma bata by farbki czy sos jagodowy zeszły.

          • tylko i wyłącznie podpisywanie rzeczy -w przedszkolu nawet buty podpisywałam w jakimś niewidocznym miejscu. marcina odbierała opiekunka i nic dziwnego,że nie znała jego całej garderoby.
            kilka razy sie zdarzyło,że czegoś nie mógł znaleść,ale za kilka dni wisiało to coś na wieszaku “rzeczy znalezione” -oj dużo tam było rzeczy…bardzo dużo…. i tak jak juz ktoś napisał -nikt sie nie kwapił wyszukiwac swoich rzeczy…i góra ciuchów rosła i rosła…
            może ludzie mają za dużo ciuchów i nie połapują się że im zginęło kilka…. no nie rozumiem.ja z reguły pamiętam co mamy w szafie i jak coś się gdzies zapodzieje to szukam bo nic w przyrodzie nie ginie…

            Jbielu ja od zawsze mam rzeczy “po domu ” i dla nas i dla młodego….
            cos luźniejszego,jakas bluzka z plamką która nie puściała w praniu czy latem lekka sukienka itp.żle się czuję np w dżinsach w domu.jak tylko skądś wracam to zaraz wskakuje w leginsy czy inne spodnie lżejsze niz dżinsy,do tego tshirt i czuje sie swobodnie i po domowemu.co nie znaczy,że wygląam niewyjściowo i niezapowiedziany gość dostanie zawału…po prostu lajtowo sportowo 🙂
            młody ma spodnie z dresu po domu i sam wie,że przychodząc ze szkoły zdejmuje dzinsy/sztruksy i wskakuje w dresy:)
            to tylko w filmach chodzą w wyjściowych garsonkach i szpilkach po domu

            • Hehe, te szpilki w filmach to moje ulubione sceny!
              Z tego “co czasem oglądam” prym wiedzie Rodzinka i M jak miłość. Ślizgają się w tych korkach na parkietach aż miło…

              • Zamieszczone przez jbielu
                ewike co to znaczy “najgorsze ubrania”?
                my takowych nie mamy, kupuje ubrania w sklepie i nie posiadamy ubran na codzien czy od swieta, czy do wycierania w domu czy przedszkolu. kazde ubranie jest noszone jednakowo. wyjatkiem sa tylko koszule 2 sztuki.

                również nie dzielę ciuchów na te na co dzień i na te od święta, nie mniej jednak są rzeczy ulubione i mniej lubiane, tak więc takie z którymi nie jestem jakoś szczególnie emocjonalnie związana. W sytuacji, że ubrania giną na prawdę zademonstrowałabym i dawałabym rzeczy najgorsze. Na półce na zmianę zostawiałam coś czego nie brakowałoby mi w domu (po pewnym czasie wpadki zdarzają się sporadycznie, chyba już słabo o nich pamiętam)
                Dziewczyny napisały rzeczy z plamką, łatką, może aplikacja się sprała, po rodzeństwie,krótsze

                • Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW
                  ja z reguły pamiętam co mamy w szafie i jak coś się gdzies zapodzieje to szukam bo nic w przyrodzie nie ginie…

                  Też tak mam:)

                  U nas jak coś nie wróci z przedszkola, to zazwyczaj wina odbierającego – babcia nie ma pojęcia w czym dziecko poszło rano, PM jeśli nie odprowadza dziecka to też nie wie w czym poszło;)

                  • Zamieszczone przez Mimbla.
                    Hehe, te szpilki w filmach to moje ulubione sceny!
                    Z tego “co czasem oglądam” prym wiedzie Rodzinka i M jak miłość. Ślizgają się w tych korkach na parkietach aż miło…

                    no najlepsi sa faceci/młodzieńcy w adidasach którzy leżą na łóżku/sofie/fotelu w tych buciorach w których skądś przed chwila przyszli…masakra….
                    albo laseczki w szpileczkach biegaja po panelach…..śmiech na sali :):)

                    • Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW
                      no najlepsi sa faceci/młodzieńcy w adidasach którzy leżą na łóżku/sofie/fotelu w tych buciorach w których skądś przed chwila przyszli…masakra….
                      albo laseczki w szpileczkach biegaja po panelach…..śmiech na sali :):)

                      Off topic trochę…
                      Ale ja uwielbiam w filmach jak się ktoś budzi – w pełnym makijażu i z fryzurą na tip top.

                      • Zamieszczone przez picaporte
                        Off topic trochę…
                        Ale ja uwielbiam w filmach jak się ktoś budzi – w pełnym makijażu i z fryzurą na tip top.

                        ja też to uwielbiam

                        • Mnie sie śmiać chcę, gdy widzę Kożuchowska w Rodzince.pl latającą z odkurzaczem w drewniakach na wysokim obcasie 😀 😀
                          I młodych w butach na kanapie.

                          • nam trochę się zapodziało ale odnajdowało i w szkole i w przedszokolu – wyjątek stanowił śliczny, nowy komplet (czapka, szlik, rękawiczki ) Nike przywieziony z Niemiec – syn go miał cale dwa dni i zaginął…jakoś akurat to się nie odnalazło

                            • Zamieszczone przez Pasiasta

                              U nas jak coś nie wróci z przedszkola, to zazwyczaj wina odbierającego – babcia nie ma pojęcia w czym dziecko poszło rano, PM jeśli nie odprowadza dziecka to też nie wie w czym poszło;)

                              My krótki staż placówkowy mamy, dziecko niesamodzielne, więc na razie nic nie zginęło.
                              Ale jest dokładnie tak jak u Pasiastej – wina odbierającego. Najczęściej ja odbieram i nie mam pojęcia w co tatuś miał fantazję dziecko rano ubrać. Czy założył same śpiochy i kombinezon, czy dał jeszcze spodnie. Czy sam kaftanik czy jeszcze bluza.
                              Każde dziecko ma swoje pudełko, ale np. spodenki panie zdejmują do spania w sypialni na piętrze i rzadko kiedy znoszą do pudełka. Jak się nie upomnę, to zostają w żłobku.
                              Jeszcze nic nie zginęło, ale ja się od razu następnego dnia przypominam, że coś zostało.

                              edit: I żeby nie było sytuacji, że dziecko trzeba przebrać w cudze rzeczy, dzieci brudzące się bardziej musza mieć po 2 komplety ciuchów na zmianę.

                              • Zamieszczone przez jbielu
                                u nas zdrza sie ze ktos innej grupy pozycza ubranie w ozypadku wpadki, poem zwraca do wspolnego pudelka i tam nalezy sobie odszukac. może jest jakies miejsce gdze sa odkladane ubrania dzieci. nauczyciele/opiekuńowie nie zawsze pamietaja co od kogo pozyczyly.

                                Ale jak to ktoś pożycza ubranie mojego dziecka?

                                Mamy a sobą krótki etap żłobkowania Marty – nigdy nie miałam sytuacji, że jakiekolwiek ubranie mi zginęło. A zdarzało się, że młoda np przy jedzeniu ubrudziła bluzkę czy też pielucha przesiąkła – zawsze była prebierana w swoje rzeczy.

                                • Zamieszczone przez koleta
                                  Ale jak to ktoś pożycza ubranie mojego dziecka?

                                  Mamy a sobą krótki etap żłobkowania Marty – nigdy nie miałam sytuacji, że jakiekolwiek ubranie mi zginęło. A zdarzało się, że młoda np przy jedzeniu ubrudziła bluzkę czy też pielucha przesiąkła – zawsze była prebierana w swoje rzeczy.

                                  koleta czasem tak jest, że rzeczy na przebranie może zabraknąc, lub ktos po protu nie ma.
                                  zdarzylo sie, ze moj Mat wracal nie w swojej koszulce, a ktos paradowal w jego spodanich dresowych. zdarza sie i ja to rozumiem, pod warunkiem, ze wszystko wraca do wlasciciela.

                                  • Zamieszczone przez jbielu
                                    koleta czasem tak jest, że rzeczy na przebranie może zabraknąc, lub ktos po protu nie ma.
                                    zdarzylo sie, ze moj Mat wracal nie w swojej koszulce, a ktos paradowal w jego spodanich dresowych. zdarza sie i ja to rozumiem, pod warunkiem, ze wszystko wraca do wlasciciela.

                                    Ja niestety tego pojąć nie mogę 🙁 I jak Marta pójdzie do przedszkola to nie chciałabym, by jej ubrania nosiło inne dziecko.

                                    • spódniczki nadal brak, nauczycielka powiadomiła dyrektorkę, będzie wisieć kartka z prośba o oddanie i mój pomysł z kartka na szafeczce pani uznała za dobry, choć głęboko sie waham

                                      i powiem tak, gdyby ktoś pożyczył, bo czyjeś dziecko sie umoczyło, pobrudziło lub coś w tym typie, ok pożycz ale powiadom mnie o tym nastepnie oddaj, ale to jest 4 rzecz która nam zginęła, więc raczej to nie jest przypadek, i tylko jedna rzecz sie znalazła

                                      ubrania nosi gorszego gatunku do przedszkola, nauczka po pierwszym incydencie,ale akurat te ubranka które zaginęły były te lepsze

                                      dzisiaj zakupiłam w lumpku spódniczkę

                                      myślałam nad tym aby podpisać ubrania, ale to nie problem obciąć metkę, lub dać komuś innego rzecz, druga strona, że ja tez mam pożyczone od dzieci koleżanek ubranka więc podpisanie nie wchodzi w grę

                                      ja to mam wrażenie, że ktoś sie na nas-mnie uwziął, bo z pierwsza córką takiego problemu nie było

                                      no cóz, zobaczymy jak sie sprawa potoczy. Ale dziękuje za odzew 🙂

                                      • Zamieszczone przez koleta
                                        Ja niestety tego pojąć nie mogę 🙁 I jak Marta pójdzie do przedszkola to nie chciałabym, by jej ubrania nosiło inne dziecko.

                                        zawsze możesz porozmawiać o tym z przedszkolankami, dyrektorem placówki. nie wyrażasz zgody i tyle.

                                        to nie zdarza się nagminnie, ale bywa.

                                        • Zamieszczone przez koleta
                                          Ja niestety tego pojąć nie mogę 🙁 I jak Marta pójdzie do przedszkola to nie chciałabym, by jej ubrania nosiło inne dziecko.

                                          Widzisz, raz mój syn chyba trzy razy się zsikał w ciągu dnia. Zabrakło mu ubrania na zmianę, panie pożyczyły czyjeś.
                                          Co miały zrobić?
                                          Ja bym też zrozumiała, gdyby ktoś wziął moje.
                                          Zawsze oddaję uprane.

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Kradzież w przedszkolu

                                          Dodaj komentarz

                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo